Poszukiwanie

    Właścicielem i wydawcą bloga eWKratke jest Fundacja Dom Kultury.

Minął rok od publikacji reportażu jednej z naszych wolontariuszek:

http://www.rp.pl/Plus-Minus/303309935-Tereska-Rozwiazujemy-zagadke-slynnego-zdjecia.html

Z tej okazji blogerki  ewkratke.fundacjadomkultury.pl, które przez cały czas bardzo mocno wspierały autorkę w jej szukaniu dziewczynki ze zdjęcia, rozważają, czym jest dla nich hasło „poszukiwanie”.

Moje życie zawsze było jednym wielkim szukaniem. Od dziecka nigdy mi niczego nie brakowało, pozornie było ono pełne radości, miłości, troski, wsparcia, rodzice zapewniali mi wszelkie dobra materialne…

Od momentu ukończenia 14. roku życia zaczęłam się zmieniać z grzecznej, poukładanej dziewczynki, stałam się butną nastolatką, szukałam swojej drogi wśród różnych towarzystw, szukałam swojego stylu, szukałam upodobań muzycznych. Zaczęły się moje wybryki, ucieczki z domu, pierwszy alkohol, pierwsze kontakty z lekkimi narkotykami, no i oczywiście pierwsze wpadki u rodziców.

Wtedy ze strony taty zawsze padało jedno pytanie: „czego ty szukasz, przecież masz wszystko”. Ale czy modne ciuchy, kosmetyki, spore kieszonkowe, luz w domu to było dla mnie wszystko? Teraz wiem, że nie – szukałam zainteresowania rodziców, zwykłego, codziennego pytania: „co słychać?”, „jak się czujesz?”, „masz jakieś problemy?”, „chcesz pogadać?”. Tego mi chyba brakowało… Szukałam ciepła, szukałam zwykłej, prostej relacji rodzice-córka.

Czy teraz moja córka szuka tego u mnie?

Aneczka

Zamierzam kiedyś, po wyjściu na wolność, spróbować odszukać kolegę z dawnych lat, który kiedyś, bardzo dawno temu, był chyba moją pierwszą prawdziwą miłością – co zrozumiałam później, po wielu latach. Nie będę teraz o tym więcej pisać, bo nigdy nie chciałabym, żeby się dowiedział, że byłam lub jestem w więzieniu.

Ale najbardziej dziwi mnie to, że właśnie po tylu latach ni stąd ni zowąd w ogóle sobie o nim przypomniałam. Jest to być może dla Was śmieszne, lecz wiem, że to była prawdziwa miłość.

Poza tym, jak zrozumiałam po tych wszystkich latach i z doświadczenia życiowego, był bardzo wartościowym człowiekiem. Na pewno po ponad trzydziestu latach założył rodzinę itp. Ale to i tak mi w niczym nie przeszkodzi.

Barbarka

Zawsze czegoś szukamy. Życie wielokrotnie weryfikuje cele naszych poszukiwań. W miejscu odosobnienia, w tym niewiele wartym miejscu, mamy czas, by szukać wartości. Czego można szukać w więzieniu? Jaką wartość ma dla człowieka pobyt w tym miejscu? Czym jest odbywanie kary? Szukaniem tego, co się utraciło. Co jeszcze pozostało do stracenia. Szukaniem Bożego planu w tym całym nieszczęściu. Tak wiele jest do znalezienia w sobie, bo szukanie czegoś w innych jest stratą czasu.

Szukam w sobie błędów, złych wyborów, niewłaściwych decyzji, zbyt dużej empatii, zbyt mało egoizmu. Szukam powodu, dlaczego musiało zdarzyć się tyle sytuacji, w których ponosiłam straty, a rozwiązanie było jedynym dostępnym w danym momencie. Życie.

Poszukiwanie w sobie jest niekończącym się procesem pracy nad sobą, przyszłością i godzeniem się z przeszłością.

Szukajmy, bo warto…

Marta M.

Całe życie szukamy. Czego? Czasami sami nie wiemy, ale szukamy. Jedni miłości, drudzy pieniędzy, trzeci fejmu i sławy. Można też szukać problemów, wrażeń, nowych fetyszy, dzikich doznań…

Czego ja szukam? Szarości, codzienności, normalności. Napisałam nawet kiedyś tekst z podkładem, nawiązujący do poszukiwań:

Dziś powrót do szarości

Ucieczka od zgiełku i trywialności

Może nie jestem już fajna

Ale nie trywialna

Ja wolę jasność

A nie wsiową przaśność.

Ela

„Moda” w więzieniu

Moda w więzieniu – nie jest to moda przez duże M, ale „moda” pisana w cudzysłowie. Uzależniona najczęściej od tego, co otrzymamy od znajomych czy rodziny z zewnątrz – i to ograniczoną ilość. Biorąc pod uwagę fakt (szczególnie na początku naszego pobytu za kratami), że ci, którzy pozostali po tamtej stronie muru są w szoku i często nie wiedzą, jak się tutaj egzystuje. Odzież nie jest trafiona.

Ale jesteśmy kobietami. Bez względu na to, gdzie przebywamy, zawsze chcemy wyglądać dobrze, modnie i świetnie czuć się w danym ubraniu czy makijażu. Więc co możemy zrobić? Oczywiście w miarę możliwości i potrzeb uruchomić igłę, nitkę, mydełko, druty i swoje (bądź koleżanki) zdolności i umiejętności krawiecko-rękodzielnicze, twórczą wyobraźnię i poddać to, co mamy, przeróbkom. Często wystarczą podstawowe przeróbki krawieckie typu: zwęzić, poszerzyć, podłożyć, przesunąć, zmienić guziki.

Największą bolączką tutejszego miejsca jest to, że możemy posiadać tylko trzy „góry” i najczęściej jest to zestaw: bluza lub sweter i dwie bluzki. Problem robi się, gdy trzeba uprać bluzę i schnie ona od półtora do dwóch dni (nie ma pralek i wirówek – ręczne wykręcanie jest mniej skuteczne). Co wówczas? Lipa, jak zrobi się zimno, podobny problem, gdy jest upał i musimy zużyć dwie bluzki, bo najzwyczajniej spociłyśmy się i trudno, aby po umyciu założyć ten sam ciuch. W takich sytuacjach marzy się nie o pełnej szafie, ale po prostu o dodatkowej bluzce czy bluzie.

Ale nie poddajemy się, bo w końcu kobiety zawsze lubiły być na topie. Robimy sobie same bransoletki, splatając je w osobne węzły z kolorowych nici, różnych sznurków i koralików (towar deficytowy). Zresztą ręcznie robiona biżuteria to hit ostatnich sezonów. Na szydełku wykonujemy różnego rodzaju naszyjniki i bransoletki. Uwierzcie mi, niektóre są prawdziwymi dziełami w wersji mini. Niestety, nie mam możliwości załączenia zdjęcia.

Jeśli ktoś tylko posiada materiał – włóczkę – to i sweterek czy tunikę udzierga na drutach lub szydełku. Inspiracje i wiadomości, co w modzie piszczy, czerpiemy z prasy i telewizji. Ja ostatnio zrobiłam na szydełku czarny sweter wzorem siatkowym, a na dole są przyszyte szydełkowe motywy kwiatowe w różnych kolorach i lekko w stylu góralskim – w nawiązaniu do aktualnych trendów kwiatowych i etno. Również zrobiłam na szydełku torebkę dla córki, która ponoć robi furorę wśród jej koleżanek na uczelni.

Czasami drobny detal w postaci np. małego hafciku czy naszytych różnokolorowych guzików na zwykłą czarną tunikę dzianinową (np. na ramionach i wzdłuż dekoltu) zmienia przeciętny ciuch w jedyny i niepowtarzalny.

Tak więc trochę inwencji twórczej i umiejętności, a możemy nawet w tym miejscu stworzyć coś niebanalnego. Do tego trochę makijażu i już mamy poprawione samopoczucie.

Mańka (Magda)

Moda więzienna? Jest, i owszem. Tak jak zwykle to bywa, ludzie również tu kierują się hasłem: „jak Cię widzą, tak Cię piszą”. I niestety Twój status społeczny wzrasta wraz z kosztownym strojem. Niestety, rzadko docenia się człowieka za to, co sobą reprezentuje: kulturę osobistą, życzliwość, szczerość. Natomiast drogi firmowy ubiór przysparza Ci sprzymierzeńców, pochlebców lub pseudoprzyjaciół. Bo w więzieniu jak masz dużo, to coś znaczysz. Dlatego prawie każda z osób chce wyróżnić się czymś kosztownym i firmowym. Rewia mody, pełen „look” – fryzura, makijaż, ubiór są obowiązkowe przy każdym wyjściu z celi, nawet tym kilkuminutowym! Niestety, niektóre wyglądają kiczowato, uważając, że im więcej, tym lepiej. Dodam, że są zobowiązane założyć paskudny mundurek, który przykrywa ich „piękny” strój, ale nadal widać paznokcie, fryzurę i makijaż :). I nie krytykuję tu nikogo, że dba o siebie, że chce pokazać, że wszystkiego, co ludzkie, mu nie odebrano. Raczej chcę zwrócić uwagę na kwestię tych osób, które są biedniejsze, skromniejsze. Przecież one nadal są ludźmi – a często bardziej wartościowymi niż ci, co dużo mają. A jednak przez brak super-ciuchów są spychane na niższy pułap społeczności – nawet więziennej. Niestety, system im nie pomaga, bo nie mając pracy, nie mogą sobie kupić nawet herbaty, więc koło się zamyka. Przykre.

Daga

Moda Kamczatkowska 🙂

Dla mnie jest tu jedna moda – moda na najlepszy, najładniej skrojony mundurek, czyli ubranie służbowe, w którym musimy poruszać się wychodząc z celi. Jest to bardzo uciążliwe dla mnie, bo nieraz wychodzę tylko na pięć minut do telefonu i muszę przywdziewać swój mundur, inaczej nie wyjdę z celi. Oczywiście zawsze staram się mieć jakieś fajne dodatki do tego ubioru, np. kolorowe buciki, bluzeczka pod spodem też musi być kolorowa, bo nasze „firmówki” są dość smutne i ponure, tak więc kolorowe dodatki są wskazane :).

Magda