Kara w karze

0

1-5-DSC_0535

Dziwny tytuł? No a jak inaczej nazwać to, co mnie tutaj spotkało? Jestem matką. Parę tygodni temu kobieta skazana za zabójstwo kilkorga swoich dzieci została przydzielona do celi mieszkalnej, w której przebywałam. Rozpacz! Złość, frustracja, ogromny żal o niemoc…. Dlaczego? Kto o tym zadecydował? Walka samej z sobą, by najzwyczajniej nie zrobić jej krzywdy. Nikt mnie nie przygotował na tą sytuację. Zostałam sama z narastającym żalem, gniewem, złością. Sam fakt, że musiałam dzielić z tą kobietą prawie wszystko w celi zamkniętej 24 godziny na dobę, jest dodatkową karą, karą, która okazała się być próbą, szkołą dla mnie samej. I dziś zadaję sobie pytanie, kim jestem? Kim byłam? Kim się stałam? Gdzie podział się uśmiech w kąciku ust? Czy uważam, że mam prawo do podejmowania decyzji? Do pochylania się nad tym, co mi w duszy gra? Czy to, że jestem matką, daje mi przyzwolenie i prawo do łamania przykazania miłości? Pan Jezus nas nie ocenia, kocha pomad wszystko… Uczy każdego dnia wybaczenia, zrozumienia i miłości do bliźniego… Temat zabójstwa dzieci jest bardzo delikatny, kruchy, bulwersujący… Dlatego odważyłam się na wpis na ten temat.

Pozdrawiam serdecznie – szczególnie wszystkie matki i kobiety, które nie doświadczyły bycia matką…

Mysza.

Od redakcji bloga: Mysza jest osadzoną z zakładu penitencjarnego w Białymstoku, gościnnie pisze na naszym blogu.

22 thoughts on “Kara w karze

  1. To ciężkie do zaakceptowania będąc matką i do tego tęskniącą za swoimi dziećmi przebywać/mieszkać/egzystować z dzieciobójczynią.
    Fafrocla bym udusiła na śnie .To nie człowiek,nie kobieta ,to fafrocel.
    Jestem matką –dwie dziewczynki i syn.To dzieci już dorosłe.Jestem babcią i nie mieści mi się w głowie jak można podnieść rękę na dziecko.Nie mówiąc już o zamordowaniu dziecka.Zostałaś ukarana podwójnie –nie dociekam z jakiego powodu jesteś tam gdzie jesteś.Tu nie chodzi o Twoje “zasługi” ale o fakt przebywania morderczyni dzieci z matką dzieci które kocha.życie zostało zabrane istocie ludzkiej przez osobę która je dała.
    Nigdy tego nie zrozumiem.Może mam zbyt radykalne podejście do tematu ale życie za życie.To co zostawiamy po sobie to właśnie nasze dzieci.Pamiętaj o tym i znajdź w tym siłę by przetrwać.To Twoja przyszłość .Pozdrawiam Ewa.

  2. myślisz, ze jak napiszesz, ze chcesz “ukarać” dzieciobójczynie to twój problem zniknie … otóż nie … skoro można tak pisać o dzieciobójczyni to czym różni się taka, która “zrobi sobie dziecko, a tobą będą fujdać” – każda która jest matką tego typu zasługuje na to samo …

  3. Nie wiem skąd u osoby wierzącej w boga i Jezusa jakieś rozterki, przecież bóg, do spółki ze swym synem z nieprawego łoża, zdecydowali o śmierci dzieci tej kobiety. Skoro ktoś wierzy w boga, Jezusa i, że cuda to wola boska, to dlaczego nie potrafi przyjąć do wiadomości, że śmierć dziecka, choćby najtragiczniejsza bo z rąk własnej matki, czy też nawet taka najbardziej brutalna, jaką ciężko sobie wyobrazić, jest wolą tego samego boga.
    Czy nie jest przypadkiem lepiej zamiast się modlić i czynić zło, porzucić to wszystko i po prostu być dobrym człowiekiem?

    Osobiście uważam, że kara śmierci powinna być powszechnie stosowana wobec wszelkiej maści morderców i nie ma dla mnie tłumaczenia “bo bóg tak chciał”. To ludzie decydują się na dokonanie morderstwa i za swoje decyzje powinni ponosić konsekwencje, w tym przypadku jedyna słuszna kara to kara śmierci.

    1. Wiesz, nawet się z Tobą zgadzam Nostradamus. Skoro bóg ma nad wszystkim władzę, to chyba tego chciał. Godzi się na śmierć niewinnych, jeśli takie okropieństwa na świecie się dzieją. Może, jeśli jest, sam jest okrutny.
      Mam czasem wrażenie, że ci którzy w niego wierzą są nie mniej okrutni.
      A zasada “oko za oko, ząb za ząb” jest najbardziej prostacką w obliczu miłosierdzia…rzekomego.
      Pozdrawiam ciepło…
      Niewierna Luna

  4. i co z tego ze jestes matka? siedzisz w wiezieniu zeby odbyc kare jakiegos paragrafu a nie oceniac innych wiezniow. Moze ta kobieta nie miala innego wyjscia, moze jest chora a moze …..to nie twoja sprawa!!!!

    1. Większość z nas jest matkami a siedzenie z taką osobą jak z dzieciobójczynią to podówjna kara i nie traktuj nas jak paragrafy! Bo też jesteśmy ludźmi!
      Majka

  5. Z pewnością nie będzie Ci łatwo dzieląc celę z dzieciobójczynią… Prawda jednak jest taka, że więzienie to nie koncert życzeń. Pobyt tam to kara i tyle… Trafiłam na tego bloga już któryś raz i życzę Ci z całego serca byś już niedługo mogła objąć swoje dziecko i patrzeć jak rośnie i zasypia!

  6. To jest niesamowite doswiadczenie. Pytanie co to jest za czlowiek, ktory cos takiego robi – ale tez przez to ile sie mozna o czlowieku nauczyc, z takich najtrudniejszych doswiadczen wynosimy zazwyczaj najwiecej. Trzymaj sie Mysza i pamietaj ze nic nie jest przypadkowe!!!

  7. Witajcie. Łzy cisną mi się do oczu gdy widzę i słyszę o ludziach którzy krzywdzą dzieci. Jestem matką mam dwoje dzieci i nie wyobrażam sobie żeby ktokolwiek zrobił im krzywdę. Może to nienormalne sama nie wiem ale z jednej strony potępiam takich ludzi a z drugiej zadaje sobie pytanie (za które besztam się w myślach) kobieta zabiła swoje dzieci a co gdyby żyły i miały krzywdę przez najbliższe kilkanaście lat, co było by gorsze? Kochane staram się nie myśleć, nie oglądać takich przyjmować na zimno takie tematy bo potem biję się z myślami, żalem. Myśli i wyobraźnia zaczynają pracować a przecież kochane mamusie każda z nas ma dla kogo żyć i się starać. Pozdrawiam.

  8. Absolutnie nie usprawiedliwiam Twojej nowej wspołlokatorki, bo tego usprawiedliwic sie nie da… Ale… Mysle sobie, ze cos, co postrzegasz, jako kare, jest tez pewnego rodzaju szansa. Szansa na nauke – poznanie kobiety, ktora popelnila jedna z najgorszych zbrodni, poznania motywow, ktore nia kierowaly. To takze szansa na poznanie samej siebie, swoich granic… Byc moze Twoja wspolokatorka nie zasluguje na cien wybaczenia, zrozumienia…, ale dowiesz sie o tym tylko wtedy, gdy z nia porozmawiasz… jak czlowiek z drugim czlowiekiem…

  9. a.pe- to, co napisala jest BARDZO madre…

    Nie wiem i trudno mi sobie to wyobrazic, CO doprowadzilo do tego by dopuscic sie takich czynow…Wiem jednak, kto moze sklonic czlowieka do zla i na pewno nie jest to Bog, jak ktos tu przede mna napisal.Az wlos mi zjezyl na zdanie”ze taka byla wola Boza”.Co za kompletna bzdura i jaki falszywy obraz Boga.(!)

    Jednak czlowiek ma smiertelnego wroga, ktory moze wplywac na na czyny czlowieka o ile czlowiek mu sie podda.Ta istota jest diabel i jego demony.To wcale nie sa bajki.Swiat duchowy istnieje i moze wplywac na czlowieka, ktory nie jest zabezpieczony w Bogu.Demoniczne opresje moga prowadzic do strasznych czynow, chorob umyslowych.

    Ratunek jest w Jezusie Chrystusie.Jedynie w Nim. Kazdy kto do Niego zawola, moze ZAWSZE liczyc na Jego pomoc. Ta kobieta, ktora sie brzydzisz zasluguje na milosierdzie… milosierdzie to milosc “pomimo”.

    Jezeli Ty uwazasz, ze masz cos wspolnego z Jezusem Chrystusem to pamietaj, ze On umarl tez i za czyny tej kobiety.I jesli ona zawola do Niego to On jej przebaczy.Ta milosc Boza jest niewyobrazalna i po ludzku niemozliwa.

    Jezeli masz cos wspolnego z Jezusem Chrystusem to masz przywilej przekazac ewangelie tej kobiecie.I o to powinnas sie modlic, by Bog dal Ci madrosc, by Duch Swiety rozlal prawdziwa bezwarunkowa milosc miedzy wami dwiema.

    Nie mozesz byc sedzia jej zycia. Tylko jeden jest sedzia.Ten, ktory bada glebiny ludzkiego serca…I ten sedzia oddal swojego jedynego Syna, by zbawil, oczyscil, usprawiedliwil czlowieka.I kazdy, ktory do niego przyjdzie nie bedzie odrzucony.Kazdy.Takze i ona.Jesli przyjdzie i zawola- On ja usprawiedliwi.
    Ze wzgledu na Jezusa Chrystusa, ktory oddal swoje zycie by uratowac czlowieka.Przed Bogiem KAZDY grzech jest zlem.To tylko my dzielimy je na mniejsze i wieksze.Niech Pan wleje milosierdzie do Twojego serca- bo On chce by kazdy, kto nalezy do Niego taki byl.

    By okazywal milosierdzie i bezwarunkowa milosc innym.Nie jest to mozliwe bez mocy Ducha Swietego.Duch Swiety jest w stanie pomoc Ci popatrzec na te kobiete Bozymi oczyma.Tylko popros Go o to.

    pozdrawiam Cie serdecznie i..powodzenia…i…nie pozwol by diabel kusil Cie do tego bys byla sedzia drugiego czlowieka

  10. Osoba, która siedzi w więzieniu ma się za lepszą od innej osoby w więzieniu? Fajnie. Nieźle to widzisz. W dodatku widzę, że masz w tym poparcie. A ja widzę to inaczej. To straszne dla Ciebie, dla niej, dla wszystkich którzy maja z tym jakiś związek. Ona cierpi, Ty cierpisz. Nie można uważać się za lepszego od kogokolwiek. Piszesz o Jezusie ale jeszcze dużo nauki przed Tobą… Powodzenia.

    1. Juna,
      wiezienie, pomijajac specyficzne, warunki jest miejscem, jak kazde inne. I tak jak w kazdym innym tworzy sie tu swoista struktura spoleczna. i tak, jak “na zewnatrz” nierzadko oceniamy innych i traktujemy ich poczynania, jako punkt odniesienia do swoich zachowan, tak samo dzieje sie w ZK. Przelozenie jest banalnie oczywiste: np. Ludzie pracujacy cale zycie na etacie i starajacy sie “porzadnie” zyc, wkurzaja sie za “nierobow” zyjacych z zasilkow (finansowanych z naszych podatkow). Te same “nieroby” maja tych pierwszych za frajerow, bo tamci cale zycie bezsensu zapierdzielaja, a wystarczy troche przycwaniakowac, zeby miec to samo za free.

      Dlaczego wiec osoba, ktora odbywa wyrok za drobne przestepstwo, ma sie nie wkurzac, za to ze ma nie tylko takie same warunki, ale i musi przebywac z kims, skazanym za wielokrotne zabojstwo?
      Swoja droga przypuszczam, ze wiezniowie skazani za przestepstwa wiekszego kalibru, tez maja tych “drobnych” za nizsza kategorie.
      Oczywiscie pisze to w uproszczeniu, wiem, ze nie dotyczy to wszystkich etc. Ale gdziekolwiek sie nie znajdziemy, zawsze budujemy mniejsza i wieksza spolecznosci, w ktorej musi sie znalezc miejsce dla jednych i drugich…. i jeszcze paru innych…

      1. Po pierwsze nie oceniam nikogo. Po drugie ja nie uważam nikogo za człowieka niższej kategorii. Po trzecie nie wkurzam się jak cos nie idzie po mojej myśli. Pokora to dobra postawa a szczególnie dla tych, którzy tak często na blogu piszą o Jezusie 🙂

  11. “W przypowieści Jezusa o nielitościwym dłużniku, Pan okazał słudze swemu miłosierdzie uwalniając go z więzienia i darowując dług. Domaga się jednak, by naśladował go w tym geście. W centrum zainteresowania Jezusa Chrystusa jest Ojciec miłosierny, który jest dobry dla niewdzięcznych i złych. „Miłosierdzia chcę, a nie ofiary”. Większe mam upodobanie w tych, co czynią miłosierdzie, niż w ołtarzu. Ołtarz oznacza tu po prostu składane na nim ofiary. Zasiadanie przy stole z grzesznikami i celnikami gorszy faryzeuszów; stawiają więc uczniom Jezusa pytanie: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami? Zdrowi nie potrzebują lekarza, lecz ci, którzy mają się źle” – brzmi odpowiedź. Zadanie Jezusa podobne jest do zadania lekarza: szukać chorych, przyjmować ich i uzdrawiać. Do takich należeli grzesznicy i celnicy. Takie czyny Jezusa jak powołanie Mateusza celnika oraz uczta z grzesznikami i celnikami są wypełnieniem się woli Bożej zawartej w Piśmie. Pełne dobroci postępowanie Jezusa wobec grzeszników i celników jest wypełnieniem się Pisma. „Idźcie i uczcie się, co znaczy; chcę raczej miłosierdzia, niż ofiary”.

    Miłosierdzie ma pierwszeństwo tam, gdzie człowiek czegoś nie potrafi, nie jest w stanie, albo opiera się łasce. Bóg oczekuje od człowieka przede wszystkim nie darów ofiarnych (choć ich nie wyklucza), lecz ludzkiej litości i dobroci. Prawdziwa cześć Boża musi wypływać z serca współczującego i miłosiernego. Postawa taka więcej znaczy nie wszystkie całopalenia i ofiary. Ofiara składana na ołtarzu bez miłości i miłosierdzia nie ma w oczach Bożych wartości. Bo „nie przyszedłem powoływać sprawiedliwych, ale grzeszników”. Zniżanie się do grzeszników należy do istoty posłannictwa Jezusa; winno również stanowić istotę posłannictwa tych, którzy wybrali drogę życia radami ewangelicznymi.

    1. Przepraszam, ze troche sie wtrace… i zamace… Wierze w Boga, ale nie wyznaje religii… I jestem przekonana, ze nie trzeba az tak gleboko analizowac Pisma, zeby byc dobrym czlowiekiem. Wystarczy analizowac siebie, nauczyc sie empatii. Nie dlatego, ze Bog (w jakiejkolwiek postaci) tego od nas wymaga/oczekuje, nie dlatego, ze kiedys spotka nas za to nagroda. Ale dlatego, ze bycie prawym czlowiekiem jest juz nagroda sama w sobie – pozbawia nas powodow do strachu, wstydu… A tym samym daje wolnosc, gdziekolwiek jestesmy….

  12. A może zamiast oskarżać współwięźniarkę (nie mam najmniejszej ochoty jej bronić), tak łaskawie zajmiesz się sobą i pogadasz o tym, za co Ty się znalazłaś w celi razem z nią????

    1. a co CIEBIE to obchodzi za co ona siedzi? nie to bylo sednem sprawy a jak nie rozumeisz co czytasz o tematu to milcz. nie tobie oceniac.

  13. MYsza… jestem z Białegostoku, pozdrawiam cie cieplo…bede czytac Twoje wpisy bo jakos tak.. wspolczuje przebywania z tamta kobieta, wiem kim jest i co zrobila, bylo o tym glosno… trzymaj sie!

Skomentuj ~A może Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *