o autorkach

♦  

aniucha

DSC_0765

2016

Jestem Anna.

Mam 39 lat.

2017

Jestem Anna – więźniarka Anna.

Mam 40 lat.

Odbywam karę pozbawienia wolności za popełniony grzech zaniechania.

Podlegam codzienności więziennej – trudnej codzienności.

Dziękuję, że odwiedzacie nasz blog.

Cóż… jesteśmy “diabli czyśćcowi i boscy”.

2018

Jestem Anna.

Mam 41 lat.

Być może już wolna…

Pozdrawiam,

– aniucha

 

 ♦  

Oldżi

DSC_2236

Jestem człowiekiem pozytywnym i kocham życie i cały świat.

Oldżi

 

♦ 

Bella

DSC_2269

Jestem osobą otwartą na świat i ludzi. Kocham się śmiać i czerpać z życia pełnymi garściami.

Popełniłam kilka błędów (mniejszych i większych). Niektóre z nich zaważyły na życiu moim i moich najbliższych.

Jest ciężko, ale życie to marsz, a więc maszeruj albo giń!

Bella

Ituś

DSC_2215

Jestem tu ponad sześć miesięcy. Na zajęcia dopiero zaczęłam przychodzić. Niełatwo się tu zapisać, bo liczba miejsc jest ograniczona. Zazwyczaj miejsce się zwalnia jak ktoś „poleci” w transport, lub wyjdzie na wolność.

Co mi dają zajęcia? Mogę oderwać się od rzeczywistości, czegoś się dowiedzieć, spotkać inne dziewczyny, wypełnić jakoś to życie „za murem”. Trzeba tu jakoś funkcjonować – w końcu będę tu jeszcze dłuższy czas…

Na zajęciach czasem słuchamy wykładów, z których możemy się dowiedzieć ciekawych rzeczy. Na przykład ostatnio były zajęcia z historii sztuki. Innym razem były zajęcia z psychologiem, ćwiczenia ruchowe i oddechowe, które pomogą skutecznie ostudzić ciało. Inne, by móc ochłonąć z nerwów, ostudzić umysł. Fajne były też zabawy z rysunkiem.

Poza tym na zajęciach zupełnie inna atmosfera. Spotykamy tu ludzi, którzy pracują z nami i traktują nas na równi. Nie z góry, nie jak osadzone.

No i oczywiście piszemy i odpisujemy, kontaktujemy się z wolnością.

Pozdrawiam, Ituś

Feniks

DSC_0311

Już od jakiegoś czasu śledzę bloga, zdarzyło mi się nawet dokonać jakiegoś wpisu, ale dopiero dziś jestem gotowa na to, by trochę opowiedzieć Wam o sobie.

 Mam 34 lata, 9-letniego synka i wierzę w Boga.

Moje życia to „sinusoida” – od totalnej depresji po skrajne szczęście.

Przez wiele lat brałam narkotyki. W jakimś stopniu udało mi się uciec od tego świata, choć do dziś ponoszę tego konsekwencje. Nieumiejętność stabilizacji, wyboru odpowiedniego partnera, życie z dnia na dzień, bez planów na przyszłość, itp., itd. Pomimo tego, że nie biorę narkotyków, mam głęboko zakorzenione złe schematy życia. Więc każdego dnia toczę walkę sama ze sobą. Zanim trafiłam do więzienia, pracowałam jako asystentka i najlepiej jak tylko potrafiłam, zajmowałam się swoim synkiem, który jest dla mnie sensem życia.

I stało się.

Pewnego dnia znalazłam się w nieodpowiednim miejscu i czasie. Od lat znanym mi człowiek (sąsiad) próbował siłą wziąć to, co kobieta ma najcenniejsze. Broniąc się odebrałam mu życie.

To najgorszy dzień w moim życiu.

Nigdy nie wymarzę z pamięci obrazów, które pozostały. Już nigdy moje i mojego synka życie nie będzie takie, jak przed tym zdarzeniem.

Oczywiście każdego dnia dziękuję Bogu za to, co mam: wspaniałą rodzinę i przyjaciół, któ©zy mnie wspierają, byłego męża, który co miesiąc przywozi mi na widzenie synka.  Dziękuję Bogu, za to, że żyję i próbuję znajdować pozytywy tej sytuacji. Ale ból, jaki przeżywa matka, którą rozdzielono z dzieckiem, jest nie do opisania. Nie wspomnę o cierpieniu dziecka, którego nie da się wynagrodzić w żaden sposób.

 Feniks

 ♦♦♦

Marta

DSC_2242

Mam na imię Marta. Mam 34 lata. Do ZK trafiłam na dosyć długo, tzn. koniec kary mam na 2024 rok. Pochodzę z Warszawy i tu cały czas mieszkam. Z blogiem nie miałam styczności nigdy, nawet na wolności. Mam nadzieję, że dzięki Wam i Fundacji dam radę przełamać blokadę z otwieraniem się przed ludźmi. I podzielę się swoimi uczuciami oraz poglądami.

  ♦♦♦

Daga

DSC_1176

Kim jestem? Jedną z wielu kobiet w tym więzieniu. Mówią na mnie Daga – jak się domyślacie, jest to skrót od imienia. Jaka jestem? Hm… Trudno mi samej pisać o sobie, ale jestem całkiem zwyczajną kobietą, która kiedyś miała wielkie aspiracje, marzenia, pragnienia, a po dokonaniu jednego błędnego wyboru skończyła w tym miejscu. Mimo to jestem uparta i ambitna, dlatego cały czas walczę ze swoimi słabościami, bo pragnę zmienić swoje życie. Lubię się uczyć, zdobywać nowe doświadczenia i dostrzegać pozytywy nawet z porażek życiowych. Taka jestem.

 ♦♦♦

Agnieszka

DSC_2162

Mam na imię Agnieszka, w marcu skończyłam 41 lat. Moja historia jest tradycyjna, zrobiłam błąd, odwiesili wyrok, przywieźli do ZK. Zostało jeszcze 20 miesięcy, to dla mnie jest jakaś wieczność….

 ♦♦♦

U.A.

Alesia

Jestem dziewczyną z Ukrainy, mieszkającą w Polsce od 15 lat. Trochę narozrabiałam w Waszym kraju, za co ponoszę konsekwencje. Ale mam nadzieję, że po Waszej stronie nie siedzą sami nacjonaliści, którzy w tej chwili łapią się za apteczkę, żeby sobie zmierzyć ciśnienie, czy tacy, którzy od razu zaparzają meliskę, żeby popić tabletki nasenne. Nikomu nie chcę zrobić krzywdy czy niepotrzebnie denerwować! Nie jest to moim celem… Mogę napisać więcej o sobie, jeśli jest wszystko ok i Was to interesuje.

Kim jestem?

Człowiekiem.

Czego chcę?

Mieć swoje miejsce na ziemi, które będzie dla mnie i mojej rodziny bezpiecznym domem.

U.A.

 ♦♦♦  

Sylwia

1-DSC_0680

CZEŚĆ!

Mam na imię Sylwia i mam 24 lata. Jestem osobą wesołą i trochę niepokorną. Lubię ludzi, którzy podobnie jak ja, wiedzą czego chcą i cenię zaradność życiową. Mocno stąpam po ziemi. Uważam, że jak na swój młody wiek jestem dojrzała emocjonalnie, ale równocześnie zachowałam dziecięcą wrażliwość, która sprawia, że jestem wobec innych empatyczna. Moja wyrozumiałość kończy się jednak tam, gdzie zaczyna się ludzka głupota i brak wartości. W krainie tysiąca zamków przebywam już pewien czas i mam nadzieję, że niedługo wrócę do domu, gdzie wyczekuje mnie mój Król – ma na imię Kubuś i ma 4 lata.

 ♦♦♦  

Iza

SIEMA !

Mam na imię Iza i mam 28 wiosen. Jestem pogodna i towarzyska. Jestem osobą ugodową, ale gdy potrzeba potrafię być asertywna. Miejsce, w którym się znalazłam przez moje lekkie podejście do życia, uczy mnie teraz odpowiedzialności i perspektywicznego patrzenia w przyszłość. Dzięki współosadzonym dziewczynom zrozumiałam, że życie to nie jedynie zabawa i brak obowiązków. Bardzo się tutaj wyciszyłam i spoważniałam i mam nadzieję, że zanim odzyskam upragnioną wolność, to zdążę się nauczyć ją doceniać.

 ♦♦♦  

Marita

Jestem duszą potępioną przez samokrytykę, którą noszę w sobie. Jestem małym dzieckiem pragnącym mojej miłości i akceptacji, której wciąż mu odmawiam. Jestem w końcu osobą poszukującą prawdy o sobie, o życiu i wciąż, wciąż walczącą o zachowanie harmonii pomiędzy sercem a umysłem, gdzie jedno szepce „tak”, a drugie krzyczy „nie”.

Im bardziej i dłużej się tak ze sobą szarpię, tym mocniej uświadamiam sobie, że tylko oddalam się od zamierzonego celu.

Jest takie zdanie, które zapożyczyłam od jednego z wielkich tego świata i z którym staram się utożsamiać:

„ Niebo gwiaździste nade mną a prawo moralne we mnie” (Immanuel Kant).

   ♦♦♦  

Miszela

Mam 32 lata, jestem matką piątki kochanych dzieci, mój koniec kary jest w 2019 r. Przed zamknięciem pracowałam w dobrze płatnej pracy. Interesuję się motoryzacją, lubię słuchać muzyki i czytać książki. Bardzo tęsknię za dziećmi. W obecnej chwili jestem po rozstaniu z mężczyzną mojego życia.

  ♦♦♦  

Walentina

Wala

Mam na imię Walentina. Skończyłam 55 lat. Jestem Rosjanką. Urodziłam się w Smoleńsku. Jestem żywą osobą, lubię być cały czas w ruchu, kocham spokój – kategoria samotnika, optymistka, dużo czytam, oglądam historyczne i romantyczne filmy, więcej z repertuaru o życiu.

  ♦♦♦  

Bella

Witam!

Mam na imię Izabelka. Mam prawie 27 lat. Urodziłam się w Warszawie i wychowałam na Grochowie. Jestem osobą ciepłą, miłą i lubię zawierać nowe znajomości. W zakładzie karnym przebywam nie pierwszy raz, ale po raz pierwszy mam możliwość przebywać w takich zajęciach. Blog to bardzo dobry pomysł. Można tu podyskutować z nieznajomymi na różne tematy, przedstawić swoje wizje. Uważam, że też będę miała dużo do dodania. Dam z siebie wszystko :).

Bella.

 ♦♦♦  

Wiola

1-DSC_0003k

Witam wszystkich serdecznie. Mam na imię Wiola.

   Jestem w wieku 30 lat.

Jestem cichą, spokojną nudziarą. Co w wolnych chwilach porabiam? Standard, czytam i szlifuję język angielski. Mam synka, już ma prawie 4 lata. Błąd całego życia. Już jestem w Z.K. półtora roku. Na karnym jestem już 5 miesiąc. Jeszcze do końca półtora. Na pewno mam małą nadzieję. Przede mną apelacja, a może realia zbiją ciche myśli, ale znam realia, że to jest mało prawdopodobne. Z drugiej strony, że jestem w Z.K. poznałam ciekawe osoby i nie raz jestem zaskoczona i zdziwiona. Ale nie raz mnie przerażają , bo strasznie wyglądają, ale nie raz z charakteru są aniołami.

Pierwszy dzień bez telefonu i KFC był dla mnie koszmarem (oczywiście to żart). Przez parę miesięcy bez telefonu, tylko listy, które dochodzą po miesiącach. Bo cenzura. Aż stwierdziłam, że zacznę się uczyć języka angielskiego. Ale myśli dużo w głowie. Ta nauka idzie jak w koglu moglu – że umiem 11 lekcji, a 2 nie umiem do końca. Tak się tu wciągnęłam w język angielski, że mogę się uczyć cały dzień i sprawia mi to przyjemność, wręcz się w taki sposób relaksuję. Na wolności bym nie miała czasu na to. Mam tu osobę, co umie angielski i mi doradza, ale jak to ja – pytam się jej, jak się to słowo wymawia, a przy jej odpowiedzi jestem myślami w domu i nie słyszę odpowiedzi. A jej opadają ręce, ale widzę, że się mocno trzyma. A ja się tylko uśmiecham, bo nie wiem o co chodzi. Otrząsnęłam się i myślę „łał”, że jeszcze mnie nie udusiła. Wreszcie, za trzecim razem jak te słowo wypowiedziała to zrozumiałam. Moja myśl: „Ale jestem zakręcona.” Opis pierwszy z lekcji. Zapraszam na dalsze lekcje.

WIOLA

 ♦♦♦  

Kajzerka

1-DSC_0170-001

Kim jestem? Jestem obywatelem kraju polskiego, mieszkańcem Warszawy, 24-letnią kobietą, starszą siostrą, córką, przyjaciółką. Uważam, że jestem rozumną istotą, uczącą się na błędach. W chwili obecnej jestem osadzoną w zakładzie, skazaną za wybryki młodości. Patrząc na wielkość świata i liczbę ludzi, jestem małym elementem jakiegoś planu. Małym, ale istotnym dla ludzi mnie otaczających.

Co bym chciała? Chciałabym spokoju, spokoju pod każdym względem. Chciałabym, by ludźmi nie kierowały złe intencje, by znikło kłamstwo, brutalność, śmierć. Chciałabym, by ludzie tworzyli jedną, stabilną strukturę. Żeby znikły wojny religijne, choroby. Miłość i prawda – to jest lekarstwo. Ale chyba za daleko to już zaszło…

PS. Chciałabym się wybić z tego syfu i podróżować. Gorąco Was pozdrawiam

Kajzerka.

Siemaszko, wita Was nowa twarz o artystycznym pseudonimie Kajzerka. Mam 23 latka, a dokładnie kończę je 19.06 ;). Wkradam się do bloga z czystej ciekawości, jak to jest uczestniczyć w takiej grupie ludzi.

Jestem tu (w więzieniu) czwarty raz, mimo tak młodego wieku, ale wcześniejsze pobyty tu były krótkie. Teraz niestety posiedzę kilka latek i mam nadzieję, że znajdę wśród Was swoich zwolenników i będziecie razem ze mną przez ten czas prowadzić intensywne rozmowy na bardzo ciekawe tematy. Może napiszę co mnie interesuje. A więc, lubię dobrze bawić się i często nie mam ograniczeń. Ale to miało być, co mnie interesuje, a nie co lubię. A więc, interesują mnie zwierzęta, choć nie jestem wegetarianinem ;). Kosmos, choć nie jestem astronautą i w ogóle tematy, które wywołują gęsią skórkę na karku.

Tak więc, moją głowę namówię na intensywne prace, by Was nie zanudzić i powynajdywać fajne, ciekawe, pełne zainteresowania temaciki. Do zobaczenia i usłyszenia,

 KAJZERECZKA

 ♦♦♦  

Biała

2-DSC_0326

Witam Was!

W ZK przebywam od 13.09.2013 r. Coś o sobie: jestem szczerą, tolerancyjną, łatwowierną osobą z dużą dozą humoru, lat 33 :). Moje zainteresowania to gra w tenisa stołowego. Jestem pełna wiary i nadziei na lepsze jutro!

Biała

 

♦♦♦  

Asia

Witam, mam na imię Asia, mam 30 lat i chcę podzielić się z Wami kawałkiem mojego życia. Od dwóch lat przebywam w ZK, do końca mam jeszcze dość dużo czasu przed sobą i nie chcę go zmarnować, tylko wykorzystać najlepiej, jak umiem. Szesnaście miesięcy temu urodziłam śliczną, zdrową córeczkę. Dałam jej na imię Amelka. Miałam ją przy sobie sześć dni, ponieważ postanowiłam oddać ją do adopcji. I choć minęło już trochę czasu, to ból i tak pozostał ten sam. Była to dla mnie najtrudniejsza decyzja w moim życiu. Nie miałam wyjścia, nie miałam nic, by dać mojej córeczce. Jedyne co mogłam jej dać, to szansa na lepsze życie. Każdego dnia myślę o niej. Pozostały mi tylko wspomnienia, których nikt mi nie odbierze. Bardzo tęsknię za tym, czego już nie ma, ale mam siły wspominać to, co było.

Asia

♦♦♦  

Elka Iskierka

1-Iskierka

Witam Wszystkich cieplutko

Nazywam się Elżbieta, mam 30 lat. Z natury jestem osobą zamkniętą w sobie, nie lubię o sobie za wiele opowiadać, bo tak naprawdę nie ma co mówić. Do więzienia trafiłam klika lat temu, czego bardzo z jednej strony żałuję, ale z drugiej zaś strony tutaj wiele zrozumiałam. Czasami odnoszę wrażenie, że musiałam tutaj trafić, by przemyśleć sobie swoje dotychczasowe życie. Zupełnie inaczej patrzę teraz na to co robiłam. Nie, nie kradłam w sklepach, nie zabiłam i nie handlowałam żadnymi używkami. Brałam kredyty na nieprawdziwe dokumenty i tak w końcu trafiłam na ładnych kilka lat tutaj. Za 4 miesiące mam koniec kary. Z czego się bardzo cieszę, bo w końcu zobaczę swoje dzieci. Gdy trafiłam do więzienia moi chłopcy mieli po trzy i dwa lata oraz 10 miesięcy najmłodszy. Dziś mają 11, 12, 13 lat. Boję się bardzo spotkania z dziećmi, bo to dużo lat, ale rozmawiam z nimi przez telefon i wiem, że bardzo mnie kochają, tęsknią i nie mogą się doczekać tego upragnionego dnia, kiedy to się spotkamy. Tylko moim chłopcy trzymali mnie przy życiu i dodawali siły, bym przetrwała. No i udało się :). Po tylu latach w izolacji na pewno będzie mi ciężko dojść do siebie tam po drugiej stronie muru, ale mam dzieci, które mnie kochają oraz siostrę, która od kilku lat zamieszkuje na stałe w Niemczech. Wiem, że mogę liczyć na jej pomoc w pierwszych tygodniach, miesiącach na wolności i nie zostanę zdana sama na siebie. To chyba tyle w skrócie o mojej osobie. Jeśli macie jakieś pytania, to piszcie śmiało. Na pewno na wszystko odpowiem szczerze.

Pozdrawiam wszystkich gorąco.

Elka Iskierka

♦♦♦  

Kaczi

DSC_0184

 Mam lat 30+. Z natury jestem wesołą osobą. Lubię otaczać się konkretnymi ludźmi, z własnym zdaniem i poczuciem humoru. Odnośnie tego miejsca, hm… Narozrabiałam i muszę odpokutować. Nie czuję się w żaden sposób poszkodowana. Jest wina, musi być kara.

♦♦♦  

Mysza

Cześć. Mówią na mnie Mysza. O Waszym blogu powiedziała mi dziewczyna z ZK w Warszawie. Świetna forma wymiany poglądów, szeroki zakres problemów. To jest to! Trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny, które się odważyły na własny wpis… Uważam, że to jest najbardziej odjechana forma, gdzie bycie prawdziwą sobą odbywa się w wirtualnym świecie. Pozwala to na odnowienie „mankamentów” bez krempacji. Mam na imię Anka. Od wielu lat przebywam w ZK, gdzie trafiłam za tzw. przekręty (wprowadzanie w obieg fałszywych pieniędzy, fałszowanie faktur VAT). Zostałam skazana na karę łączną 13,5 roku pozbawienia wolności. Kara izolacji okazała się formą kary bardzo bolesną i dotkliwą. Myślę, że największą karę ponoszą ludzie pokrzywdzeni oraz moja rodzina. Zostawiłam w domu rodzinnym najukochańsze moje córki, całą swoją pamięć…. Miłość do dzieci, świadomość tego, że są, pozwala mi przetrwać. To dla nich jestem „cyborgiem”.

Pozdrawiam serdecznie i czekam na Wasze wpisy., Mysza.

 

  ♦♦♦

Ag.U    

agu

Mam 32 lata. Wychowałam się na wsi, ale 13 lat temu zakochałam się w Warszawie. Ta miłość stała się również moim cierpieniem, bo mając 20 lat wpadłam w sidła nałogu. Całe piękno życia umykało mi w pogoni za narkotykami, przeciekało przez palce. Kradłam, aż w końcu otworzyły się przede mną ramiona Kamczatki, wciągając mnie zachłannie pod swoje skrzydła na 13 miesięcy. Teraz uczę się na nowo życia. Widzę kolory. Słyszę dźwięki. Choć to często boli, czuję jak moje serce staje się coraz bardziej czerwone. Dowiedziałam się o blogu, koleżanki w celi mówią – napisz! Więc jestem!

Z czasem poznamy się bliżej.

 

 ♦♦♦

POLI

1-DSC_0511

Witam wszystkich zainteresowanych naszym blogiem. Mam 29 lat i przebywam w Z.K trzeci raz.
Tak, można by pomyśleć, że skoro trzeci raz, to widocznie nic mnie to nie nauczyło… Przeciwnie. Drugi mój raz tutaj był dla mnie absolutnie nieuzasadniony.
Skazano mnie za absurdalną sprawę, jednak zapadł wyrok skazujący, tylko dlatego, iż wcześniej byłam karana.
Po tej sytuacji wiedziałam, że powrót do normalnego życia jest nierealny, bo już zawsze będę nosiła piętno osoby skazanej,
więc stwierdziłam, że skoro tak ma być, to następny mój pobyt tutaj będzie w pełni uzasadniony. I tak się stało.

Pozdrawiam POLI


 ♦♦♦

 Majka

1-DSC_0257

Hej, jestem Majka!  

W ZK przebywam już albo tylko 7 miesięcy. Do końca pozostało mi 5 miesięcy. Nie będę pisała, że żałuję i że jest mi cholernie przykro, bo to każdy wie już od niejednej z nas. Pozdrawiam cieplutko i składam wszystkim Czytelnikom oraz mojej Mamince i dzieciaczkom życzenia Szczęśliwego Nowego Roku, dużo radości i miłości.

Majka Mama

♦♦♦

Joshua, 27 lat

DSC_0066 buty Jo

Jestem osobą transseksualną odsiadującą wyrok w Areszcie Śledczym w Warszawie.

To znaczy, że jestem osobą w trakcie zmiany płci, z kobiety na mężczyznę. Jestem po ukochanej psychoterapii u specjalistów, aktualnie przyjmuję hormony męskie od ponad dwóch lat. Jednak że w świetle prawa funkcjonuję jako osoba o żeńskim imieniu, odsiaduję wyrok wraz z dziewczynami.

To by było na tyle na początek, jeśli chodzi o mnie.

 

 ♦♦♦

Batory RPK

1-DSC_0755

Cześć, mam 23 lata, a raczej skończę w maju. Jestem w ZK za pobicie. Dołączam dopiero teraz do bloga, bo zostałam namówiona – przez mrs Justę i moją Kobietę. Miałam napisać coś o sobie, hymmmm…..Trudno tak. Może zacznę od tego, czym zajmowałam się przed przyjściem tutaj: a więc… muzyką, a konkretnie RAPem oraz hip hopem. Mam kilka kawałków, z których nie tylko ja jestem dumna. Z zawodu, oj dużo tych zawodów mam, ale zawsze podaję tylko kucharza. Oj, kocham gotować no i jeść, co raczej po mnie widać, hehe. Interesuje mnie również taniec, konkretnie breake dance, no i teraz zuumbaa :). Ćwiczyć również lubię i wychodzę z założenia, że najpierw masa, potem rzeźba :). Nie umiem opowiadać sobie (nie przepadam za tym). Siedzę, siedzę i jeszcze raz siedzę. Mam kochającą Partnerkę, którą również kocham ponad wszystko, trójkę przyjaciół: Elcię, Monię, Asię, mam kochającą Mamę oraz siostry. Żyję tu z dnia na dzień z myślą i wielką nadzieją, że spełnią się moje marzenia. Wiem również, że zasłużyłam na więzienie, ale czy to kara nie do końca jestem o tym przekonana. Może dla niektórych osób tak, bo dla WIĘKSZOŚCI TO DOBRE MIEJSCE.

 ♦♦♦

     Aneta B.

1-1-DSC_0191-001

Cześć, nazywam się Aneta B.

Odbywam długoletni wyrok – wiem, skoro zdecydowałam się napisać do bloga, wypadałoby napisać też, za co znalazłam się w zakładzie. Niestety, na razie tego nie zrobię, bo nie chcę wracać do przeszłości. Wystarczy, że moje sumienie robi to za mnie. Piszę, bo chciałabym – przepraszam za brak skromności – pochwalić się moją pracą, która kształtuje mnie i pozwala się rozwijać. Pracuję jako świetlicowa radiowęzła – tak, radiowęzeł, to w nim przebywam od poniedziałku do piątku. To tu czytam prasę i jadłospis dla osadzonych. Do tego magicznego miejsca przychodzą przecudowni gości i to właśnie z nimi przeprowadzam wywiady. A że praca zobowiązuje, to nabrałam niezłej wprawy i akurat w tej dziedzinie czuję się niczym „ryba w wodzie”.Słuchajcie, mimo że dookoła kraty, nakazy, zakazy, to ja naprawdę robię to, co lubię, czerpiąc przy tym korzyści dla siebie samej – rozwijam w sobie to, co kiedyś utraciłam – uczucia.Jeśli chcecie wiedzieć coś więcej, porozmawiać za pomocą tego właśnie bloga – śmiało, czekam.

Pozdrawiam

 

 ♦♦♦

Elka K.M

WITAM WSZYSTKICH CIEPLUTKO

Nazywam się Elżbieta i mam 29 lat. Z natury jestem osobą cichą i zamkniętą w sobie. Potrafię jednak czasem się uśmiechać i być radosna, chociaż to miejsce bardzo rzadko pozwala na to, aby się cieszyć – no bo i czego? Oczywiście jestem tutaj na własne życzenie – jak wielu z nas. Spędziłam w więzieniu wiele lat, straciłam najpiękniejsze lata młodości i wszystkie ważne wydarzenia z życia moich dzieci, czego sobie nie wybaczę…. Lubię bardzo czytać książki i słuchać muzyki :), a dla zabicia czasu oraz poznania różnych nowych rzeczy oraz ludzi uczęszczam tutaj na różnego rodzaju zajęcia i spotkania ze sławnymi postaciami. To chyba tyle w skrócie o mojej osobie. Jeśli macie jakieś pytania, to piszcie na pewno na wszystkie z chęcią odpowiem. Tylko nie piszcie, że za darmo tutaj nie jesteśmy, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że musimy ponieść konsekwencje swoich czynów.

Pozdrawiam wszystkich gorąco.

   ♦♦♦          

   Miśka30

1-DSC_0163

… i właśnie w tym momencie zdałam sobie sprawę, że opis siebie to cholernie trudna sprawa 🙂 Nazywam się Dominika, mam 30 lat…
Mimo problemów, z jakimi się borykam codziennie, jestem osobą pozytywnie nastawioną do życia i ludzi. Co do moich zainteresowań: interesuję się wszystkim po trochu, zaczynając od sportu i historii, kończąc na religiach.
W takim miejscu, jakim jest więzienie, człowiek pragnie choć na minutę przenieść się do świata zewnętrznego.

♦♦♦

Agnieszka

1-DSC_0223    

Mam 28 lat, nazywam się Agnieszka. Jestem ze Śląska, a dokładniej z miasta Rydułtowy. Odbywam 10-letni wyrok, odsiedziałam 5 lat. Jest to moja trzecia placówka penitencjarna. Przyjechałam tu z Kielc. Jestem miło zaskoczona blogiem i przeróżnymi zajęciami, bo w Kielcach wcale tego nie było. Jestem mężatką – wyszłam za mąż w Kielcach za tam osadzonego, po długiej znajomości. Wychodząc za mąż, przekonałam się, co to jest prawdziwa rodzina, której tak naprawdę nie miałam. Interesuję się ręcznymi robótkami – wyszywaniem. Lubię bawić się modą, opaska z kokardką na głowie nigdy mnie nie opuszcza. Jestem osobą raczej towarzyską.

♦♦♦

Smerfetka

1-DSC_0178

Mam na imię Ewa (mój nick na blogu to Smerfetka), liczę sobie 31 wiosenek… Cóż, tak potoczyły się losy życia mojego, że już 3,5 roku mam wakacje od biegu za sprawami codziennymi, a przede mną jeszcze 4,5 roku. Człowiek płaci niekiedy za dar, jakim jest miłość… Jestem mamą trzech wspaniałych córeczek i Ś.P. synusia. Córeczkami w chwili obecnej zajmuje się doskonale najukochańsza moja osoba, jaką jest teściowa. Lubię gotować, kocham przyrodę, interesuje mnie aranzacja i wystrój wnętrz. Moje ulubione kolory to niebieski, biały, czarny. Jestem osobą wrażliwą, spokojną, uczuciową. Wiele przeszkód napotkanych po drodze – bo ona jest wyboista w moim życiu – pokonuję upartością i dążeniem do tego, by codziennie być lepszym niż wczoraj.

♦♦♦

*Ania_26*

1-DSC_1029

Nazywam się Ania. Mam 26 lat. Od 10 miesięcy przebywam w ZK. Cały czas, który tu spędzam, staram się wykorzystać jak tylko potrafię: wynajduję różne zajęcia między innymi robótki ręczne, szycie, taniec. Bardzo tęsknię za najbliższą rodziną, z którą nie mogę widywać się często z powodu zbyt dalekiej odległości ich zamieszkania. Brakuje mi bliskości i czułości. Bardzo bym chciała mieć osobę, na której by mi zależało i poznać ją bliżej.
Wiezienie to ciężka sprawa, lecz same sobie na to zasłużyłyśmy. Marzę tylko o tym, by ten koszmar jak najszybciej minął i żebym już znalazła się po drugiej stronie, żebym mogła w stu procentach korzystać z życia i nigdy więcej tutaj nie wracać, bo życie jest zbyt piękne, by marnować je w takim miejscu.

♦♦♦

Madziara

Jestem Magda. Mam 32 lata. W tym kurorcie przebywam 9 miesięcy. Jestem osóbką z dużym poczuciem humoru. Tęsknię za bliskimi, za normalnością… taką prawdziwą, która jest po drugiej stronie. Dlatego chciałabym utrzymywać kontakt z osobami, które wytrzymują moje poczucie humoru. Ha… więzienie… wiadomo, że nie trafiłam tu za niewinność, ale to nie przekreśla tego, jaką jestem osobą. Rytuał codziennego dnia jest trochę monotonny, ale pojawia się uśmiech, jak otwiera się klapa i zapraszamy na zajęcia, a jest ich trochę. Wówczas mam chwilę wytchnienia i nie czuję, że jestem w tym miejscu. I to jest czas, kiedy z naszą babską większością spotykamy się i plotkujemy.

 ♦♦♦

Magda

DSC_1170

Nazywam się Madzia, mam 32 lata, a w więzieniu przebywam prawie od trzech. Jest to mój trzeci pobyt w zakładzie karnym. Do końca wyroku mam jeszcze parę lat. Odbywam karę w systemie zamkniętym, ale pomimo, iż cela jest zamknięta, to zawsze jest co robić. Przez te kilka lat nauczyłam się tak rozkładać plan dnia, aby leciał on szybko i mi się nie nudziło.

W ZK najbardziej dokucza mi bezsilność wobec wielu rzeczy…To, że ktoś rządzi tym kiedy mam wstać, ubrać się, a nawet kiedy mam się myć…Jestem z natury choleryczką więc drobniutka rzecz potrafi wyprowadzić mnie z równowagi…

♦♦♦

Pełnoletnia

11-DSC_0428

Witam! Jestem pełnoletnia i posiadam wadę. W zasadzie moje „minus dwa” to w wielu sytuacjach „jeden plus” – mniej widzę, mniej się denerwuję 🙂 Wiecie, jakie to tutaj wygodne – bez okularów nie widzi się fałszywych uśmiechów, brzydkich twarzy czy obskurnych mundurków (chociaż przebywając w celi i w okularach – też mało co widzę i to już jest ,mniej przyjemne … człowiek tylko słyszy przejeżdżający pociąg). Poza tym – raczej mam poczucie humoru, staram się wyszukiwać powody do uśmiechu, bywam nietaktowna, potrafię być złośliwa i łapię się na tym, że przestaję tęsknić. Mam wrażenie, że tylko ja stoję w miejscu. Świat się kręci, a ja zaczynam zapominać sporo rzeczy. Bardzo lubię film i książki, również „Zieloną milę”, śmieszą mnie reklamy Rozuma z Sercem i nie rozumiem, czemu nie mogę być dawcą krwi? Najbardziej by mi pasowało zniechęcić Ciebie do ciekawości więzieniem, ale prawda jest taka, że więzienie jest dla ludzi, w większości sami je tworzymy. Masz pytania? – śmiało!

♦♦♦

Edyta – Edi

<p s

313 thoughts on “o autorkach

  1. Witajcie dziewczyny! 🙂
    Na wstępie pozdrawiam Was ciepło i serdecznie z “wolnego świata” choć nie zawsze tak było-byłam również w tym miejscu gdzie Wy przebywacie i to nie raz…
    Wiem jak jest “za kratami”,wiem co w tym miejscu oznaczają słowa:niemoc i tęsknota..,nadzieja i jej odebranie,walka która czasami kończyła sie na złamaniu swoich zasad wpajanych przez bliskich,przez samo życie w życiu na wolności..Człowiek jest jak kameleon,potrafi się dostosować do otoczenia,środowiska w którym przebywa,w więzieniu-słowo:potrafi natychmiast zostaje zmienione na: musi!..Są chwile wesołe ale i te dołujące,które rozrywają mózg a Ciebie od środka,bywa głośno,gwarno(niejeden bazar z przekupkami nie umywa się z decybelami jakie słychać w celi czy na “peronce”tj.korytarzu) aby po chwili być w stanie,móc usłyszeć bicie własnego serca..które czasami zamieniało się w kawałek mięsa, w głaz na czas wyroku,odsiadki bo była to jedna z opcji aby przetrwać,aby nie cierpieć,aby dotrwać do końca..nie było to proste gdyż.. wspomnień -nie można wymazać a one właśnie,w tym miejscu,dawały albo rozkosz albo..rozpacz.Jednego,po moich “przymusowych wczasach” byłam,jestem i bědę pewna-trzeba zawsze,do końca pozostać..człowiekiem,bez względu na miejsce,ludzi..i nauczyć się,zaakceptować przeszłość,żyć teraźniejszością i planować przyszłość 🙂 Życzę Wam tego z całego serca-gratuluję pomysłu i odwagi na stworzenie tej strony-trzymam kciuki! i z niecierpliwością,ciekawoşcią czekam na Wasze wpisy jak i innych internautów! Trzymajcie się i do zobaczenia..po tamtej stronie murów!

  2. Chciałbym się dowiedzieć chociażby lakonicznie (bo pewnie nie chcecie lub możecie) za co i dlaczego trafiłyście do więźnia, waszym zdaniem dlaczego tak się stało??! (nie interesuje mnie stanowisko urzędowe tylko wasz punkt widzenia). rk

    1. Ja trafiłam do więzienia, bo naprawdę rozrabiałam. Już jako 15-latka miałam sprawę karną za „demoralizację”. Narkotyki – to właśnie przez nie weszłam na drogę przestępczą. Rozboje, rozboje i jeszcze raz rozboje, za które głównie siedzę, bo trzeba było jakoś pieniądze na dragi załatwić. I szczerze – jestem w ZK po raz trzeci, dobrze, że zawiasy mi minęły, bo siedziałabym z 10 lat. Siedzę za karę, trochę późno, bo obecnie jestem innym człowiekiem. „Normalnym”, a ten wyrok, za który siedzę, jest z 2005 roku.
      Pozdrawiam

    2. To, za co tu jesteśmy, to szeroko rozpięty wachlarz od wyłudzeń po zabójstwo i pomimo tego, że nie mamy się czym chwalić, i piszę o tym, czując wstyd, to chcę szczerze odpowiedzieć na wszystkie pytania – dzięki za Twoje, Rekin, bo mogę powiedzieć coś, o czym często myślałam. Każda z nas zastanawia się nad tym, dlaczego to zrobiła (tak myślę). Ja uważam, że w tym miejscu są ludzie, u których coś nie gra, coś jest nie w porządku, bo jeżeli ktoś piej czy ćpa i robi coś pod wpływem jakichś środków, to znaczy że ma problem. Jeśli ktoś kradnie to ma problem, jeśli ktoś zabija to też ma problem i to taki z którym zupełnie sobie nie radzi, czy to społeczny, emocjonalny czy psychiczny. Tylko że ludzie nie za bardzo chcą się w to zagłębiać i to też jest problem. Bo zanim tu trafiłam nie uważałam za złe tego co robiłam (kradłam). To był mój sposób na utrzymanie się na powierzchni, miałam wtedy 19 lat, teraz mam 33 i uważam, że to co robiłam, nie utrzymywało mnie na powierzchni, a pomnażało kamienie w worku na mojej szyi i ciągnęło w dół do zatopienia. Bardzo bym chciała, żeby to miejsce było takim, gdzie byliby ludzie, którzy uświadomią istnienie takiego worka, pomogą wyciągnąć i przyjrzeć się każdemu z kamieni, a w konsekwencji opróżnić worek, by nie ciążył. Niestety jeszcze tak nie jest i wiele osób jeśli same nie zauważą swojego balastu u szyi i go nie zdejmą, to wyjdą i dorzucą niejeden kamyczek. Mam nadzieję, że będzie coraz więcej pracujących tu ludzi, którzy są „po coś”, a wychodzących stąd z tym, z czym przyszli, coraz mniej.

      1. Moniko, pięknie to opisałaś. Wydajesz się dojrzałą i mądrą osobą. Życzę Ci abyś w trakcie swojego pobytu za murami w pełni opróżniła swój worek (choć mam przeczucie, że już to zrobiłaś), a na wolności spotkała otwartych i przyjaznych Ci ludzi, którzy pomogą Ci ułożyć swoje życie od nowa. Bo wbrew przekonaniu wielu ludzi, którym się w życiu powiodło, nikt nie zawdzięcza wszystkiego tylko sobie, ale wielu korzystnym splotom zdarzeń i innym ludziom, których spotkał na swojej drodze. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.

  3. Witam serdecznie. Gosia, ten komentarz jest specjalnie dla Ciebie!!!!!!!!!!!!!!!!! Dużo bym dała, żeby chociaż troszkę mieć tyle optymizmu co Ty. Dla tych, którzy nie poznali Małgosi zapewniam, że nie znam drugiej tak pozytywnie zakręconej osoby. Nawet w takim miejscu jak więzienie można poznać kogoś wartościowego!!!!!!!!!!

    1. Dziękuję za to, że wpadłaś i wrzuciłaś komentarz – serce (i rozum) rośnie!!!:) Optymizm, który posiadam, jest do podzielenia, więc z chęcią ci go oddam – lub przekażę choćby telepatycznie:). Można też łyk tego optymizmu kupić dość tanio, w sieci sklepów „Truteń” (lub podobnych):) Zawsze staraj się myśleć pozytywnie, na ile to możliwe! Ani dobre, ani złe nigdy nie trwa wiecznie, kiedyś skończyć się musi tak jedno, jak i drugie, więc czekaj… Cierpliwości, uśmiechu, miłego tygodnia i – do następnego:) Mocno cię przytulam!

      1. Jejku, jak ja się cieszę z tego co tu czytam, i z tego, że normalność i ucywilizowanie świata dotarło na Olszynkę, a dokładnie do osób, które mogą coś mądrego powiedzieć i pokazać światu! Gratuluję tym wszystkim dziewczynom co się angażują w ten program, bo to świadczy o tym, że wreszcie idzie ku lepszemu. To, że jesteśmy tam zamknięte to nie oznacza, że jesteśmy wyrzutkami społeczeństwa! Gosia naprawdę się cieszę, że Wam się to udało, i dziękuję tym wszystkim co chcą i robią dla Was!, bo nie było im łatwo przebrnąć to postkomunistyczne myślenie, i brak chęci na cywilizację. Ściskam mocno!!!!!, do następnego!

        1. Witaj :). My również cieszymy się z możliwości pisania i przedstawienia (każdemu zainteresowanemu) naszego więziennego świata czy punktu widzenia na dany temat. Nie uważamy się za wyrzutków społeczeństwa i nigdy tak nie było. Każda z nas ma swoją wartość, mimo popełnionych błędów w przeszłości. One nas nie przekreślają, a raczej pomagają wysnuć odpowiednie wnioski, by ich nie powielać. Gdybym wiedziała, że upadnę, to bym się wcześniej położyła… Ale tak nigdy nie jest. Zazwyczaj tragedie przychodzą niezauważalnie, w jak najmniej spodziewanym momencie. Doceniamy i szanujemy każdego wspierającego nas w tworzeniu tego bloga. Pomysł wymaga dalszej pracy. Potrzebujemy czasu, by rozwinąć skrzydła. 🙂
          Ela

      2. Przeczytalem ksiazke m.rozumeckiej duzo powiedziala czy w grudziadzu ma dostep. Do tego bloga.chcialbym z nia sie zkontaktowac.Trzymaj si Goska

    2. zgadzam sie w 1000000%
      są wartościowe, inteligentne i często bardzo pozytywnie zakręcone!!!
      Gosiu, Moniko, Elu i Wisieńko 🙂 moc niebieskich uścisków:), a do Pełnoletniej, leci tekst: “Ściana” 🙂

  4. Hej Iwonka i dla Ciebie kiedyś zaświeci słońce–trzymaj się. Jesteś silną dziewczyną, dasz radę, pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

  5. Dziewczyny!!!!!!!!! Jest ogromne poruszenie na temat tego bloga. Cieszę się że ludzie mają okazję zobaczyć to też od Waszej (już nie mojej 🙂 ) strony. trzymam za Was wszystkie kciuki 🙂 Gosiu Kocham Cię!!!! Pamiętaj że jesteśmy z Tobą <3 TALA

    1. Miło Cię przeczytać. Nas blog też porusza, jest to dwustronne. Dzięki za pozdrowienia. Trzymaj się.
      Monika

  6. Witam! Myślę iż Wasz blog jest świetnym pomysłem, dzięki temu przedsięwzięciu wielu ludzi pozna realia więzienia.
    Pozdrawiam, czekając na nowe posty!

    1. Dzięki za pozdrowienia, mam nadzieję, że piszemy ciekawie i nadal będzie Ci się podobać, bo chciałybyśmy się trochę wydostać na tamtą stronę, a wiesz, taki blog to dla nas jest naprawdę coś niesamowitego. Ja czuję się jakbym weszła do świata z przyszłości. Jestem tak zacofana, że nie potrafiłabym obsłużyć aparatu cyfrowego ani komórki.
      Monika

  7. Nie ogarniam skąd internet w więzieniu? To ma być kara, a nie wczasy i czas na pisanie bloga. Ja pracuję i płacę podatki, żeby takie osoby miały kasę i czas na internet w więzieniu i czytanie książek, podczas gdy powinny odsiadywać wyrok? Ja po pracy i innych zajęciach nie mam już czasu niestety na pisanie bloga. Dopóki system więziennictwa dalej będzie tak ‘lekko’ wyglądał nie będzie wcale spełniał swojego przeznaczenia.

    1. Gdyby rzeczywiście zapoznała sie Pani z blogiem wiedziałaby Pani skąd “internet w więzieniu”. Ja również pracuję, płacę podatki, wychowuję dziecko i mam miliony problemów. A jednak znajduję czas na prowadzenie swojego bloga.
      Paniom życzę sukcesów w blogowaniu i doskonaleniu warsztatu. pozdrawiam

      1. Dzięki Kasiu, mam nadzieję, że z przyjemnością będziesz do nas zaglądać. Szkoda, że my nie możemy zajrzeć na Twojego bloga.

        Monika

    2. Ludzie … ludziska… A co, więzień nie ma prawa do niczego? Wkur… mnie te baby, które piszą, że my powinnyśmy pracować, a nie blogiem się zajmować! Więzienia nie życzę nawet mojemu najgorszemu wrogowi. Czasem mam takie złe myśli, że boję się sama siebie, dlatego dzięki zajęciom i temu blogowi mogę trochę się odstresować i zająć myśli.
      Ja piszę bloga, bo traktuję go jako przestrogę dla innych i chęć podzielenia się z Wami moimi problemami, ale również moimi staraniami i walką z samą sobą, jaką toczę codziennie, żeby być lepszym człowiekiem. To, że jestem tutaj, w ZK, nie znaczy, że wyjdę gorsza niż przyszłam, bo sama muszę zrozumieć, co robię nie tak.
      Jestem bardzo zadowolona, że tyle ludzi nas czyta i kibicuje nam – nam jako „ludziom” i nie patrzą przez pryzmat za co siedzimy, tylko jakimi jesteśmy ludźmi.
      DZIĘKUJĘ!
      Edyta „Edi”

    3. Pani Edyto, widocznie niedokładnie zapoznała się Pani z pierwszą stroną naszego bloga, bo
      i-netu tutaj nie mamy ani za darmo, ani za opłatą. A pobyt w więzieniu to jest jak kara: naprawdę nie trzeba tych, którzy popełnili błędy pchać do pracy w kamieniołomach, ani zakuwać łańcuchami na galerach, aby zrozumieli, że zrobili źle (choć gdybym miała możliwość wyboru, to słowo daję wolałabym ten kamieniołom). Ja również gdy byłam po tamtej stronie pracowałam i płaciłam podatki i za moje pieniądze (ówczesne) skazani sobie “dostatnio i beztrosko” żyli. Podczas pobytu w więzieniu też przez klika lat pracowałam i też odprowadzałam podatki. Poza tym skazani pracują społecznie i to że nie dostają za swoją pracę wynagrodzenia absolutnie nikomu nie przeszkadza. Przeciwnie, kilka razy na własne uszy słyszałam urzędników chwalących prace skazanych (na rzecz miasta chociażby). Skazani pracują sumiennie i z zaangażowaniem, dla niektórych jest to sposób na to, aby nie tkwić w celi, dla innych to metoda, aby choć na milimetr zadośćuczynić. Pewnych przewinień nie da się “odpracować”, ale ten jak to Pani określa “lekki system więziennictwa” niczego sensowniejszego jeszcze nie wymyślił. Bardzo się cieszę, że mogę z Panią podyskutować, bo rozmowa z osobą, która inaczej patrzy na ten czy inny temat ma szansę być czymś konstruktywnym, a o to w tym blogu przede wszystkim chodzi. Mam nadzieję, że pomimo natłoku pracy i zajęć choć co jakiś czas znajdzie Pani chwilkę, aby z nami porozmawiać.

      Pozdrawiam

    4. Pani Edyto, nie ma Internetu w więzieniu, a szkoda. To jest kara, a nie wczasy. Pracowałam w więzieniu przez 11 lat i też płaciłam podatki, więc dorzucam się do swojego utrzymania Oprócz podatków, oddawałam także pieniądze przeznaczone na pomoc postpenitencjarną. To taka pula, z której czerpie się fundusze na pomoc dla rodzin więźniów i pokrzywdzonych. Widzę, że ma Pani trochę czasu na to, żeby posiedzieć na naszym blogu, a ja marzę o takiej chwili, żeby takiego czasu mi zabrakło. Żebym mogła pracować po tamtej stronie i płacić nadal podatki na kolejnych więźniów, którzy tu będą. Mam nadzieję, że z tych podatków więźniowie będą mogli pracować nad sobą, uczyć się i rozwijać, odkrywać w sobie to, o czym często nie mają pojęcia: że też są ludźmi, że mają swoją wartość, jak każdy człowiek na świecie, że mogą zrobić coś dobrego i zmienić swoje życie. O tym marzę, aby te podatki były tego warte.
      Monika

    5. Edyta, nie rozumiem skad w tobie tyle agresji. Czego zazdroscisz tym dziewczynom? Ze maja czas na czytanie? Ze pisza blog? Ze sa mlode, zadbane, wrazliwe, inteligentne i pelne wiary w lepsza przyszlosc? Chyba tego wszystkiego nie masz i stad twoj jad. Trzymajcie sie dziewczyny dzielnie i pamietajcie, ze po burzy kiedys musi przyjsc slonce. A to, czy dla Was zaswieci bedzie zalezalo wylacznie od kazdej z Was. Sciskam Was.

  8. Blog dodany do zakładek. Wreszcie się w przestrzeni blogosfery znalazło coś innego niż te wszystkie gastronomiczno-modowo-nijako-słodziako-bzdurne opowiastki o niczym.
    Proszę, niech Panie piszą dalej.
    Pozdrawiam.

  9. Witam wszystkie Panie,
    na wasz blog trafiłam zupełnie przypadkowo i szczerze uważam, że to naprawdę świetny pomysł, że chcecie opowiadać, jak wygląda życie po tamtej stronie. Dla wielu ludzi jest to niesamowitą zagadką, a i wielu uważa, że znajdują się tam tylko i wyłącznie ludzie bez zasad, bez moralności i w ogóle puści w środku. Mam nadzieję, że ten blog rozświetli trochę tego typu sytuacje.
    Na studiach byłam w AŚ w Łodzi w ramach “wizyty” i widziałam, choć tylko pośrednio, jak to wszystko wygląda. Całość wizyty była zresztą opowiedziana z perspektywy policjanta i ochroniarzy, a nie z perspektywy osadzonego, także nie do końca tak, jak być powinno.
    Nie raz miałam głupie myśli i pomysły, ale udało mi się jednak nie zboczyć z drogi. Bardzo Was wspieram i życzę szybszego postępowania czasu, by każda z Was mogła zobaczyć się z rodziną, przyjaciółmi.
    Trzymajcie się mocno i nie dajcie się złamać 🙂
    Czekam z niecierpliwością na dalsze wpisy.

    1. Pani Ewelino, kiedyś siedziałam w zakładzie w Łodzi. Być może nawet Panią widziałam. Tutaj w Warszawie większość osadzonych to osoby po wyrokach, więc i przepisy są bardziej surowe; przez które nie można nic zobaczyć itp., ale i tak najgorsze jest to, że tak bardzo się tęskni. Nie ważne tu czy w Łodzi. Dziękuję za życzliwość.

      Monika

  10. dziewczyny trzymajcie się i walczcie o siebie bo macie rodziny i dzieci…i wyciągnijcie wnioski…a ja dziękuję za lekturę…z chęcia poczytam o “tamtym” Waszym świecie

  11. Dziewczyny!

    Zupełnie przypadkiem trafiłam na Waszego bloga – nie sądziłam, że jego powstanie jest możliwe. Ukończyłam studia – kierunek resocjalizacja. Jedyne co z nich wyniosłam to przeświadczenie, że tak naprawdę resocjalizacja nie istnieje że to tylko pic na wodę fotomontaż a z wiezienia wychodzą jeszcze więksi przestępcy niż do niego wchodzą a już kobiety to są najgorsze. Nie pracuję w zawodzie – nie chciałam być częścią tego systemu, brać udział w czymś bezsensownym tylko dlatego żeby mieć pracę. Zawsze jednak interesowało mnie to co dzieje się za murami, jak radzą sobie ludzie pozbawieni wolności (o internecie nie wspomnę jestem na 100% uzależniona :-))). Jakiś czas temu przeczytałam książkę “Polskie Morderczynie” – byłam pod wrażeniem. Płakałam nad losem tych kobiet i miałam wielką ochotę poznać każdą z nich tak zwyczajnie przytulić. Każda z historii była poruszająca każda z kobiet wyjątkowa. Polecam jeśli macie możliwość – przeczytajcie.
    Obecnie staram się o pracę nauczyciela na wyższej uczelni. Jeśli mi się uda na pewno pokaże Waszego bloga studentom.
    Pozdrawiam Was serdecznie – trzymajcie się Wasza postawa przywraca wiarę w ludzi!

    1. Dzięki Kasia, człowiek staje się silniejszy jak przeczyta się coś miłego, aż chce się być lepszym 🙂

      Monika

    2. Dzięki Marzena, że dałaś mi zajrzeć na tą drugą stronę. Bardzo bym chciała, żeby wypowiadali się też ludzie, którzy zajmują się resocjalizacją. Chciałabym poznać ich zdanie.

      Monika

      P.s Trzymam za Ciebie kciuki. Fajnie by było mieć takiego nauczyciela

    3. “Ukończyłam studia – kierunek resocjalizacja. Jedyne co z nich wyniosłam to przeświadczenie, że tak naprawdę resocjalizacja nie istnieje że to tylko pic na wodę fotomontaż a z wiezienia wychodzą jeszcze więksi przestępcy niż do niego wchodzą a już kobiety to są najgorsze. Nie pracuję w zawodzie – nie chciałam być częścią tego systemu, brać udział w czymś bezsensownym tylko dlatego żeby mieć pracę.”
      Jeśli wszyscy myślący podobnie przestaną pracować w zawodzie, to jak ma dojść do zmian?

  12. Dziewczyny bardzo fajna sprawa z tym blogiem :-). Pomimo waszych zakretow zyciowych w wyniku ktorych sie znalazlyscie wlasnie w tym miejscu, bardzo w Was wierze i wiem ze jestescie tak naprawde wartosciowymi kobietami. Tak trzymac 🙂

    Piszcie dalej tego bloga bo ja chce i bede go czytac. Podrzuce go dalej wszystkim znajomym, zebyscie mialy dla kogo go pisac.

    1. My bardzo lubimy pisać, byle było o czym. W naszym życiu nie zawsze się tak dużo dzieje jak teraz, więc cieszę się chwilą. Fajnie, że w jakiś sposób mogę zaprosić ludzi do mojego życia. Lubię mieć gości.

  13. Znalazłam ten blog na stronie onetu i przeczytałam wszystko od deski do deski. Każda z Was wie, że nie trafiła do zakładu karnego za niewinność. Myślę też tak optymistycznie, że to miejsce zweryfikuje Wasze wcześniejsze życie, no i jak już opuścicie mury tej “klatki” to raz na zawsze. Surowo oceniam złe zachowania, czyny, itp., ale z całego serca życzę Wam powodzenia – każdy ma prawo do szczęścia i lepszego życia!

  14. cześc dziewczyny 🙂
    Z wielkim zaciekawieniem przeczytałam tego bloga i musze przyznac ze jest świetny. Tak fajnie piszecie , macie do siebie dystans i mysle ze mozecie “coś” zrobic aby może ktoś kiedys dzięki Wam “tam” nie trafił. Myśle że jest to idealny pomysł aby w miarę normalnie udało się Wam funkcjonować i pewnie w jakis tam sposób zabic czas i chociaz mieć namiastke wolnośći. Napewno będę tu zaglądać 🙂 pozdrawiam Was cieplutko Renata

    1. Witam,

      Dziękuję za pozytywność! Nie jest łatwo otworzyć się na świat, w którym większość ludzi i tak by Cię zlinczowało nawet po odbyciu kary. Nie wiem, czy moje pisanie pozwoli mi normalnie funkcjonować, ale dużo bym dała, by wpis każdej z nas był jakąś przestrogą. Więzienie jest dla ludzi, ale niech ich tu trafia jak najmniej.

  15. Hej. Nie wiem czy to dobrze zabrzmi, ale zawsze interesowało mnie środowisko ‘za kratkami’. Fakt, że nie chciałabym być nigdy na waszym miejscu to jednak interesuje mnie jak tam jest. Jestem pod wrażeniem waszego optymizmu mimo przebywania w więzieniu. Gratuluje pomysłu z blogiem. Ale czytając kim jesteście zastanawia mnie jedno. Część z Was ma rodziny. Jesteście matkami i żonami. Co się takiego wydarzyło, że trafiłyście za kratki? Czy to wyroki sprzed kilku lat jak u Edi? Czy mimo ułożonego życia ‘coś’ Wam nie wyszło? Trzymajcie się cieplutko. Karo 🙂

    1. Za nic w świecie nie zrób niczego, co przywiodłoby Cię do tego miejsca. Jeżeli interesuje Cię tutejsze środowisko, to wpadaj do nas na “czytanie” i wszystkiego się dowiesz. Wierz mi, lepsza taka teoria niż najkrótszy okres praktyczny. Nie pytaj za co tu trafiła którakolwiek z nas, bo chodzi nam między innymi o to, abyś “patrzyła” na nas na takie, jakie jesteśmy, a nie przez pryzmat tego, co zrobiłyśmy. Bardzo często tak się dzieje, że tych, którzy trafiają do więzień mówiąc krótko “piętnuje się”. A według mnie to nie jest dobre. Dlatego rozmawiajmy, pytaj o inne na razie rzeczy, być może kiedyś ten temat jeszcze poruszymy.

      Pozdrawiam

    2. Karo z tymi wyrokami jest różnie. Ja popełniłam swoje w dość wczesnych latach. Miałam 19 lat i nie miałam dzieci ani męża, ale bywa różnie. Są kobiety, które popełniły przestępstwo, zanim założyły rodziny, a w trakcie trwania spraw ta rodzina się pojawiła; a dla innych to rodzina stała się powodem pobytu tutaj (np. sporo jest kobiet, które zabiły swoich mężów czy partnerów). Naprawdę życie tak różnie się układa. Życzę wszystkim, aby ich życie nigdy gdzieś nie skręciło.

  16. Wisienka! Dzięki Tobie trafiłam na ten blog – dziękuję. Trzymaj się cieplutko, Ty i Twoja malutka Wisienka:)

    Wszystkie dziewczyny się trzymajcie, jesteście wspaniałe. Pamiętajcie, najważniejsze jest zawsze przed nami…

  17. Super,super ,super.Tu taka jedna wypowiada sie,ze placi podatki a w wiezieniach nie powinno byc internetu.Ale babsko,jakby ja tam posadzic na 2 latka,to dopiero by bylo.Ludzie sobie nawet nie wyobrazaja ile radosci moze sprawic taki blog,dajac na chwilke zapomnienie ,ze jest sie tam.Dziewczyny jestescie wspaniale,podziwiam Was za ten optymizm,za wytrwalosc i za to ,ze sie wspieracie na wzajem,bo nie w kazdym AS tak jest.Na przyklad Bialystok i Krzywaniec maja duzo do zyczenia.Tam to jest dopero,nie zaznasz zadnego wspolczucia,przekonalam sie o tym na wlasnej skorze.Wiec pozdrawiam goraco i trzymam kciuki.Iwona

    1. Część komentujących osób najwyraźniej zapomniała jaką funkcję powinno spełniać więzienie. Powinno być to miejsce całkowitego odosobnienia i odbycia kary.

      Pozwolę sobie zacytować wypowiedź p. Marzeny „interesowało mnie to co dzieje się za murami, jak radzą sobie ludzie pozbawieni wolności (o internecie nie wspomnę jestem na 100% uzależniona :-))). Jakiś czas temu przeczytałam książkę „Polskie Morderczynie” – byłam pod wrażeniem. Płakałam nad losem tych kobiet i miałam wielką ochotę poznać każdą z nich tak zwyczajnie przytulić. Każda z historii była poruszająca każda z kobiet wyjątkowa.”.
      Czy naprawdę Pani uważa, że morderczynie potrzebują przytulenia? Chyba raczej osoby przez nie pokrzywdzone/zabite oraz ich rodziny. Nie wspomnę wypowiedzi nt. Internetu. Jak przy tego typu sytuacji można żałować więźniarek, że nie mają Internetu non stop w więzieniu? Może obywatele powinni ufundować więźniom wifi w każdej celi i notebooka na własność?

      Do iwona: Wypraszam sobie ‘babsko’. Napisałam imię więc proszę się nim posługiwać jeśli się Pani do mnie zwraca. W regulaminie bloga jest wyraźnie napisane aby nie obrażać innych a rozmawiać. „Babsko’ natomiast ma wyraz czysto negatywny. Proponuję zwrot „Pani”.

      Idąc dalej: Jeśli miałabym spędzić 2 lata w więzieniu za karę – przyjęłabym to z pokorą. A najlepiej to zastanowiłabym się zanim zrobiłabym czyn, który miałby za sobą pociągnąć tą karę. Blog to radość, tym bardziej jeśli nie ma się innych obowiązków, a te Panie nie są w areszcie/więzieniu dla radości, przyjemności. Są tam by odbywać karę.

      Do kaczucha74: Zwroty ‘puszy się’ oraz ‘bulwersuje’ również mają zabarwienie pejoratywne. Odsyłam do regulaminu bloga.
      Cytat „Rozwiajcie swoje pasje póki możecie bo na wolności będziecie miały masę obowiązków a na pasje to Wam czasu braknie.” –Więzienie to nie czas na rozwijanie pasji. Opamiętajcie się…

      „Kto wie czy kiedyś nie trafi do Was kobieta, która dziś czyta Waszego bloga i puszy się i bulwersuje na Wasze atrakcje dnia codziennego.” -Nie rozumiem komentarzy ‘kaczucha74’ oraz ‘iwona’. Trzeba się zastanowić przed popełnieniem zbrodni, trzeba myśleć o konsekwencjach. Wczujcie się też w emocje osób poszkodowanych, nie róbcie z więźniarek poszkodowanych, nie odwracajcie ról.

      Edyta

      1. PANI EDYTO jesli sie PANI nie podoba pomysl z blogiem dla więźniarek, bo to LUKSUS wg PANI to radzę zrezygnować w ogóle z jakichkolwiek uwag, komentarzy a najlepiej niech sobie PANI daruje zaglądanie tutaj, przecież są o wiele ciekawsze blogi na PANI jak widac WYŻSZYM POZIOMIE. Po co sobie zaprząta PANI główkę jakimiś więźniarkami, po to chyba tylko,żeby zabrać im jedną z niewielu szans na kontakt ze światem zewnętrznym, uprzykrzyc do końca szary ich dzień. Oczywiście każdy ma prawo się wypowiedzieć w tej sprawie – po to są blogi w końcu. Jak sądzę większość z nas czytających doskonale rozumie czym jest PRZESTĘPSTWO – PANI daruje sobie uświadamianie, PANI niech sobie wypunktuje własne słabości i odda hołd,że PRZESTĘPSTWEM nie są. Cały PANI post zabarwiony jest złośliwościami, pretensjami, żalem – po co wytykać innym? Szkoda,że w regulaminie nie ma ostrzeżenia o prowokacjach, których się właśnie PANI dopuszcza, pytam:PO CO SZERZYĆ ZAWIŚĆ?
        Ps. Dziękuję za uwagę – proszę bez odzewu PANI EDYTO – nie interesuje mnie PANI fukanie, bo to nie jest blog PANI , o PANI i PANI PODOBNYCH SPAMACH
        Ps.1 Pozdr dla MR 🙂 ciociu moich dzieci 🙂

        1. Dzien dobry,niewiem jak mam sie zwrocic ,bo nie podano imienia.Ale zgadzam sie w 100 procentach z panska wypowiedzia.Jezeli ktos ma odmienne zdanie,to nie powinien wchodzic i zagladac tutaj,poniewaz nikt z nas nie jest idealny.Wielmozna Pani Edyta napisala,ze zanim sie popelni przestepstwo to powinno sie zastanowic jakie beda tego konsekwencje.Czasem zycie jest przewrotne i cos sie robi bez chwili zastanowienia,a potem sie zaluje,ale jest juz za pozno.I tak samo bylo ze mna,ja najpierw narozrabialam,a potem byla odsiadka.I wiem co znaczy tam byc,jak jest ciezko po drugiej stronie,i taki blog napewno jest dla tych wszystkich biednych dziewczyn czyms wspanialym.Pozdrawiam.Iwona.

          1. Hehe…. a dlaczego ma nie wchodzić na bloga i nie komentować? co? prawda boli? Przecież ta kobieta ma rację. I tak, uważam, może sobie bić brawo, bo nie była na tyle głupia, zeby trafić do więzienia, tak jak Wy. Nie każdy trafia do więzienia a każdy ma swoje problemy. Wy trafiłyście i nie zamierzam się litować nad Wami. Litować mogę się nad osobami, które trafiły na np. 10 lat za niewinność, bo i takie rzeczy się w naszym chorym kraju dzieją. Ale Wy? myślenie nie boli, serio. Wystarczy mieć świadomość, że akcja= reakcja. Ukradnę, zabiję, pobiję= więzienie. Nie każdy trafia do więzienia, powtarzam- czyli jednak się da!

        2. Więzienie to kara. To oczywiste. Ale czas, który spędzają osadzeni/skazani można albo zmarnować (odbierając wszelkie prawa, możliwości), albo wykorzystać (pozwalając im choćby na realizację własnych pasji, na rozwój, naukę, pracę).
          Do więzienia trafiają różni ludzie, w różnym wieku, z różnym wykształceniem, umiejętnościami. Nie rozumiem, dlaczego Pani zdaniem, czasu, który tam spędzają nie mieli by wykorzystać konstruktywnie? Czy nie byłoby lepiej, gdyby osoba po gimnazjum, mogła za kratami skończyć szkołę średnią, albo jakiś kurs, dzięki czemu po odbyciu kary będzie miała większą szansę na normalne życie? Czy nie byłoby lepiej, gdyby każdy mógł rozwijać zainteresowania i pasje, dzięki czemu później będzie miał coś “swojego” za kratami? Przecież każdy wie, że pasja wzbogaca życie w wielu aspektach. Czy nie lepiej, żeby więźniowie mogli sobie poczytać jakąkolwiek książkę – być może to będzie pierwsza książka w życiu któregoś z nich? A przede wszystkim lepiej by było, gdyby każdy z nich mógł wykorzystać pobyt w wiezieniu, aby zmierzyć się z samym sobą, aby znaleźć odpowiedź na pytanie: co mnie doprowadziło do tego miejsca? Inaczej nigdy nie będzie w stanie odmienić życia swojego, swoich dzieci, swojej rodziny… Jeśli to wszystko zostałoby odebrane, każdy myślałby tylko o tym, jak przetrwać i nie sądzę, żeby pomysły, które by się wtedy narodziły prowadziłyby do czegokolwiek pozytywnego.

          Ps. Dziewczyny – wykorzystajcie ten czas tak konstruktywnie, jak tylko się da. Może dzięki temu przekłujecie Wasz pobyt w ZK w małe zwycięstwo…

          1. No właśnie i tu jest cały problem. Osadzeni mają za dużo czasu. Więźniowie powinni pracować, by się utrzymać. Tak jak w prawdziwym życiu.Pracować i dostawać za to wynagrodzenie za które mogliby kupić chleb i kiełbasę. Pisanie bloga to przyjemność, oderwanie się od szarej rzeczywistości, co moim zdaniem więźniom się nie należy. Więzienie to kara a nie możliwość relaksu.

          2. Aśka,
            zgadzam się z Tobą w kwestii pracy. Uważam, że więźniowie powinni pracować. Uważam też, że nie wszyscy, którzy są osadzeni powinni buć za kratami. Np. tatuś, który nie płaci alimentów znacznie bardziej przydałby się na wolności – dlaczego nie miałby pracować przy sprzątaniu ulic? Matka miałaby za co utrzymać dziecko, więzienia nie byłyby przepełnione, a społeczeństwo miałoby czyste ulice. Widać jednak takie rozwiązania przerastają rządzących w naszym kraju.

            Nie zgodzę się jednak z tym, że więźniom nic się nie należy. Jestem przekonana, że nie każdy zostałby dopuszczony do tego programu, podejrzewam, że trzeba było spełnić jakieś warunki. Poza tym jest to coś, co daje energię do działania, a to z kolei budzi potrzebę zmian. Dzięki temu, kobiety, które piszą nie poddają się bierności, a jednocześnie dają nam też coś od siebie. Kto wie, może właśnie ten projekt sprawi, że choć kilka z nich już nigdy nie wróci na “złą ścieżkę”?

            ps. sorry, że nie pisze odpowiedzi pod Twoim komentarzem, ale nie ma takiej opcji.

          3. Do ~ Aśka (3.08.2014, 15:03)
            Nie wiem, w czym widzisz problem. Czy to, że piszemy bloga, czy to, że pisząc bloga mamy relaks i przyjemność. Chcę zwrócić Ci uwagę na to, że czas leci do przodu, więc między innymi pisanie bloga należy do “postępu cywilizacyjnego”. Może uważasz, że powinnyśmy zachowywać się jak praludzie? Poza tym wydaje mi się, że masz małe rozeznanie w “życiu więziennym”. Bloga nie piszemy 24 h, a co do pracy – to też pracujemy – fakt nie wszystkie, ale jest to wina bezrobocia, tak jak na wolności. Kolejna wiadomość dla Ciebie (skoro sama tego nie wiesz), że pisanie bloga to nie jest oderwanie się od naszej rzeczywistości – to jest głębsze wtapianie się w rzeczywistość, bo poznajemy właśnie takich ludzi jak Ty, mało życzliwych. Proponuję zastanowić się nad sobą i ocenić siebie, czy naprawdę jesteś idealna? A jeżeli nie, to jaką karę byś sobie dała?

      2. Szanowna Pani Edyto,
        gratuluję podejścia godnego “wieków ciemnych” i ówczesnych “elit”.
        Tak się akurat składa, że jestem zwolennikiem przywrócenia kary śmierci w przypadku niektórych przestępców. Nie można więc powiedzieć, że jakoś specjalnie lituję się nad wszystkimi skazanymi.
        W przypadku “lżejszych gatunkowo” przestępstw, więzienie oprócz formy kary, powinno pełnić też funkcję resocjalizacyjną, przywracać osadzonych do społeczeństwa, prawda? Owszem, jak jedna z komentujących powiedziała, w dużej części to fikcja. Należy jednak spojrzeć na to z drugiej strony: w przypadku długiego wyroku i całkowitym braku dostępu do “nowości”, na wolność wychodzi człowiek całkowicie nieprzystosowany. Czym to skutkuje? Taka osoba na 99% wróci na “złą drogę” bo nie będzie umiała sobie poradzić w nowej rzeczywistości, będzie społecznie wykluczona już do końca.
        Już sama rozłąka z bliskimi i niemożliwość swobodnego poruszania się po świecie jest ogromną karą.
        Co do dostępu do internetu w tym przypadku, to radzę Pani najpierw wszystko przeczytać a dopiero później pisać dyrdymały o tym, że dziewczyny go mają.
        Tyle w kwestii Pani wywodów.
        Pozdrawiam serdecznie!

        Dziewczyny, małe pytanie: czy pomysł z blogiem nie ma przypadkiem czegoś wspólnego z wizytą pewnego blogera? Tak mi się skojarzyło 😉

        1. Do Greg: Szczerze nie uważam kary śmierci za dobrą opcję. Myślę, że mogłoby to być źle wykorzystywane przez wpływowych ludzi niestety. Dodatkowo, w sądownictwie zdarzają się pomyłki. Co wtedy?

          Piszesz o nieprzystosowaniu po wyjściu na wolność. Pomyśl też, że z drugiej strony taka osoba nie odczyta więzienia jako coś skrajnie złego. Kara powinna być nawet krótsza ale za to dotkliwa. Powinien być to czas na przemyślenie i skruchę a nie na zajmowanie się swoimi pasjami, na które nie ma czasu na co dzień, jak piszecie. Niestety, ale wiele osób odbywających wyroki wraca tam po krótkim czasie wolności. To na coś wskazuje.

          Edyta

          1. No widzisz, ja uważam, że w stosunku do np. pedofili i gwałcicieli powinna być stosowana. Złapanie na gorącym uczynku lub 100% udowodniona wina mogły by taką karą skutkować. Pod tym względem nasze prawo jest chore. W stanach ojciec zatłukł na śmierć gołymi rękoma pedofila, którego przyłapał, jak dobierał się do jego sześcioletniej córki. Prokuratura nie znalazła przesłanek do postawienia temu ojcu zarzutów. Według mnie słuszna postawa. Święte prawo do obrony siebie i bliskich.

            Myślisz, że odosobnienie i izolacja od bliskich oraz społeczeństwa nie są dotkliwe? Wierz mi, są gorsze niż brak internetu i tym podobnych rozrywek. Z resztą, jeśli dobrze odczytuję intencje, to ten blog powstał po to, żeby pokazać ludziom na zewnątrz, że tam nie jest wesoło… Nie wydaje Ci się, że to, co dziewczyny robią, może odstraszyć niejedną osobę i skłonić do zastanowienia zanim zrobi coś karalnego? Pewnie nigdy w takiej sytuacji nie byłaś, więc nie zrozumiesz. Ja też nie, choć można powiedzieć, że znam to z opowieści na żywo z pierwszej ręki. Jak będę miał dłuższą chwilę, to co nieco nakreślę.

            “Jeśli chcesz mnie oceniać, przeżyj to, co ja.”

            Poza tym, jak już pisałem, przeczytaj dokładnie… Dziewczyny nie mają internetu, ich teksty są przepisywane przez osoby z zewnątrz.

          2. Do Greg: Znam osobiście przypadek gdzie mężczyzna był posądzony o seks z nieletnią. Sprawa trafiła na policję. Były nawet dowody, tyle że spreparowane. Ostatecznie osoby, które za tym stały przyznały się, ale co gdyby brnęły w tym do końca? To też nie jest takie łatwe w takich przypadkach.

            Ale co do prawa to oczywiście się zgodzę. Nawet prawo do samoobrony jest niedopracowane bo nie możesz np. pierwszy zaatakować napastnika lub nie możesz użyć broni cięższej niż on. Śmiech na sali… W tym momencie logicznie: w każdym wypadku jesteś przegrany. Jeśli napastnik Cię pobije – jasna sprawa; jeśli Ty go pobijesz to Ty jesteś winny. Nie daj Bóg on wyskoczy na Ciebie z gołymi rękoma a Ty na Niego z nożem… Sprawa przegrana.

            Rozumiem, że odosobnienie i izolacja od bliskich oraz społeczeństwa jest dotkliwa ale to jest następstwo złego czynu. To kara. My nie jesteśmy temu winni i nie musimy tym osobom umilać tego czasu tak jakby to oni byli poszkodowani, że nie są na wolności.

            Mnie taki blog osobiście nie odstrasza – ale to moje zdanie. Mam wręcz wrażenie że jest tam bardziej ‘lajtowo’ niż bym to sobie wyobrażała.

            Skąd wiesz jakie mam doświadczenie? :-> Akurat coś wiem o tego typu sytuacjach. Tym bardziej nie mogłam uwierzyć w te wpisy… Ale chętnie przeczytam Twoje przemyślenia kiedy będziesz miał chwilę żeby się nimi podzielić.

            „Jeśli chcesz mnie oceniać, przeżyj to, co ja.” – Cytat zawsze na czasie. Ja też mam swoje powody by mnie takie a nie inne poglądy więc do mnie też on pasuje 🙂

            Pozdrawiam,
            Edyta

          3. Pani Edyto pisze Pani o czymś o czym nie ma Pani pojęcia. Kara to powinna być nieuchronna. Natomiast to co ktoś tu napisał chyba Greg ma również służyć resocjalizacji i późniejszemu wykluczeniu społecznemu. To że komuś gdzieś zdarzyło się popełnić przestępstwo nie może go stygmatyzować na całe życie. W więzieniu praca w tej chwili jest dobrodziejstwem i nagrodą a spędzanie czasu tylko jak Pani postuluje na przemyśleniach swoich czynów doprowadziłoby do obłędu. Więzienie ma być karą ale ma też pomóc w spostrzeganiu świata. Dlatego cenne są inicjatywy gdzie więzniowie pomagają w domach opieki czy w schroniskach dla zwierząt. Jeżeli mają możliwość kończą szkoły, kursy, rozwijaja zainteresowania które pomagają im radzić sobie z emocjami. Kara więzienia to nie kara kiedy człowiek miałby praktycznie być zawieszony w społecznym niebycie

        2. Zacznę do tego, że faktycznie miałyśmy zaszczyt gościć tu w areszcie pewnego blogera i pod wpływem rozmowy zaczął się rozwijać pomysł nad kształtem “naszego” bloga. Przy okazji pozdrawiam 🙂 tych, którzy potrafią natchnąć :-). Co do tematu kary śmierci to pozwolę sobie nie zgodzić się z Twoim zdaniem, a przychylić się do opinii Edyty – kara śmierci jest czymś ostatecznym, tego nie da się odwrócić i wiem też jak “bywało”, gdy kara śmierci była wykonywana. Pomijając nieodwracalność czy możliwe nadużycia, jestem przeciwniczką tej kary. Chyba że na wyraźne życzenie skazanego.
          Małgosia

        3. Chciałabym Pana zapytać, czy w ogóle powinny być inne wyroki za zabójstwa poza karą śmierci? Dlaczego zadaję takie pytanie? Bo po pierwsze, jak najbardziej się z tym zgadzam, że człowiek po odbyciu kary kilkudziesięciu lat w więzieniu najprawdopodobniej wyjdzie całkowicie nieprzystosowany do życia. Najłatwiej powiedzieć, że się jest za karą śmierci, ale dlaczego? Dlatego, że na to zasługujemy, czy aby nie płacić za nasze “życie” po tej stronie? I po drugie, gdy patrzę na cierpienie mojej rodziny, która stara się, bym nie czuła się odrzucona, to chyba nieraz wolałabym dostać karę śmierci. Po tych kilku latach od jej ewentualnego wykonania może łatwiej by im było zapalać mi znicz. Jest mi wstyd i przykro, że tyle żyć zniszczyłam.

          1. Pani Pełnoletnia:
            Opisałem dość dokładnie, w jakich przypadkach, moim zdaniem, powinna być przywrócona kara śmierci. Przytoczyłem przykład, kiedy ojciec przyłapał pedofila dobierającego się do jego córki (dziś w onecie opisany jest podobny przypadek). W takich sytuacjach uważam karę śmierci za zasadną (o ile oczywiście pedofil przeżyłby przyłapanie przez rodzica). Dlatego zabójstwo zabójstwu nierówne.
            Pani Edyto:
            Co do moich doświadczeń?
            Kolega z klasy, w wieku 16 lat brał udział w zabójstwie. Nie wiem dokładnie, jak zakwalifikowano jego udział, ale wyszedł warunkowo po 13 latach. Długo nie mieliśmy kontaktu, ale złapaliśmy go jakiś czas temu, jak jeszcze był w więzieniu. Facebook czasem się przydaje 😉 Skąd miał internet w więzieniu? Nie miał. Miał go w pracy. Miał dużo szczęścia, trafił na wychowawcę z powołania. Skończył szkołę, zdobył zawód, pod koniec kary mógł pracować w zewnętrznej firmie. Wiem, jak żałował tego, co zrobił. Stracił właściwie całą młodość – szkołę średnią, studia… No i łatka w małej miejscowości.
            Teraz? Znalazł dziewczynę, pracę… Zobaczymy jak dalej, oby mu się mimo wszystko ułożyło.

          2. Przypuszczam, że jest Pan ojcem i chyba w jakiś sposób pojmuję myślenie o tym świętym prawie obrony swoich bliskich. Z tym, że zabicie pedofila jest też zabójstwem. Pozdrawiam.
            PEŁNOLETNIA

      3. Pani Edyto,
        Nie będę powielać tego, co w większości już inni komentatorzy stwierdzili odnośnie Pani wypowiedzi. Pozwolę sobie zwrócić Pani uwagę na jedną kwestię – piszę Pani: “A najlepiej to zastanowiłabym się zanim zrobiłabym czyn, który miałby za sobą pociągnąć tą karę.” – to oznacza, że ktoś (zapewne rodzice) Panią wychował w duchu poszanowania zasad moralnych oraz współżycia społecznego. W przypadku wielu osadzonych, jak mogę domniemywać, takiego wychowania zabrakło i wówczas taka refleksja, wydająca się Pani rzeczą oczywistą, jest niemożliwa, ponieważ osoby te nie mają świadomości, że ich postępowanie jest niewłaściwe. Dlatego ja jestem daleka od skreślania kogokolwiek na podstawie czynów, które popełnił. Bo często po zapoznaniu się z życiorysem takiego człowieka okazuje się, że bardziej właściwym byłoby ukaranie jego rodziców.

        1. Witam, dokładnie tak. Wiele zależy od środowiska rodzinnego, wychowania rodzicielskiego, wpojenia dobrych zasad i empatii. Jeśli jednak nikt do tego nie przyczynił się trudno oczekiwać, że ktoś “zastanowi się”, “wczuje w sytuacje pokrzywdzonego”, “będzie miał poczucie winy”. Jeśli wychowujesz się w rodzinie, gdzie kradzież jest czymś “naturalnym” traktujesz to jako coś nawykowego (bez jakiejkolwiek oceny sytuacji) ludzie z takich rodzin zupełnie inaczej patrzą na te czyny dlatego idealnie byłoby jakby w zakładzie można było zmienić te zaburzone wartości, ukazać działanie i skutek, pokazać alternatywę i możliwości zmiany a co za tym idzie spokojne i satysfakcjonujące życie…niestety nasze zakłady to w zasadzie “przechowalnie”. Tutaj niewiele robi się aby socjalizować (np. przez pracę w domach pomocy społecznej, schroniskach dla bezdomnych i zwietrząt, w hospicjach itd) jest tyle miejsc w których pomoc wolontaryjna jest na wagę złota a państwo polskie nie potrafi z teko korzystać!!!! Szkoda, bo Panie i Panowie osadzeni z pewnością w 80% byliby chętni do pracy w takich miejscach a są takie przewinienia, że nawet nie ma obaw co do kontaktu z osadzonym więc dlaczego nie pozwolić tym osobom się “zmienić”, “uwrażliwić”, poczuć potrzebnym? Blog jest ciekawą formą nawet dla profilaktyki…i tak bym to traktowała (jeśli chodzi o społeczeństwo) natomiast same osadzone mają swego rodzaju pamiętnik, który pewnie służy również terapeutycznie…ja uważam osobiście, że nie jest to szczyt luksusu a krok w stronę socjalizacji i terapii… . Zastanawiam się tylko już tak zupełnie prywatnie i zupełnie z ciekawości na ile blog jest 100% odtworzeniem myśli osoby osadzonej to raz a dwa jak się kontaktować z osadzoną poza tym blogiem??
          Pozdrawiam te, które zapragnęły zmian, bo to jest krok ku lepszemu…trzymajcie się dzielnie i odpowiedzi na moje prywatne pytanie można udzielić na adres karolinka_una@wp.pl (Karolina)

          1. Pani Karolino, ten blog odtwarza w 100% to co piszemy, jednak mamy nałożone pewne ograniczenia, nie wszystko może się na nim znaleźć, co napiszemy. A szkoda, bo nawet jeśli się coś nie podoba, co jest napisane, to można by o tym podyskutować na blogu, prawda? No ale cóż zrobić i tak cieszymy się, że możemy pisać.
            Pozdrawiam Panią serdecznie
            Monika

      4. Dobrze się mówi każdemu , dopóki jest na wolności. Fajnie , że są ludzie którzy ZAWSZE wiedzą co i jak dobrze zrobić. Niestety w życiu jest
        różnie .Czasem jeden ułamek sekundy czy na dany moment źle podjęta decyzja może nam zrujnować życie. I wtedy to ma znaczyć , że
        jesteśmy złymi ludźmi?NIE. Nie oceniajmy, bo kiedyś sami możemy być oceniani.Każdy człowiek to odrębnie pisana historia, splot różnych zdarzeń a nie puzzle czarno-białe. Pamiętajmy o tym.

        Anna

      5. Pani Edyto bardzo żałuję, że w Polsce więzienia jeszcze pełnią rolę miejsca tylko za karę. Osadzeni przez jakiś czas posiedzą za murami, skończą karę, wyjdą i życie toczy się starym torem, bo właśnie taka jest kolej rzeczy. Czy w takim razie można powiedzieć, że to jest skuteczne? Moim zdaniem nie. Wie Pani co nas zmienia? Dobrzy ludzie, z którymi mamy styczność, ktoś, kto mówi nam: “Nie jesteś stracona, to jeszcze nie wszystko; jesteś tu, płacisz swoim życiem, za to co zrobiłaś, jego kawałkiem, a czasem nawet całym, ale to się skończy, a Ty możesz być lepszym człowiekiem”. To nas zmienia, wiara w nas, miłość, dobroć i pomoc innych. Tak więc morderczyni też potrzebuje współczucia i przytulenia. Jak Pani myśli, czy jest to z pożytkiem dla społeczeństwa? Czy jednak ta ciężka, długa kara ma pożytek większy? Dobrą stroną kary jest zadośćuczynienie dla pokrzywdzonych. Można zadośćuczynić i coś zmienić.

      6. Zgadzam się z Tobą w 100%. WIęzienie, to nie miejsce w którym ludzie mają mieć możliwość, by czuć się lepiej. Mają odbywać karę a co za tym idzie, zero internetu, zero przyjemności. To ma być KARA! Zgadzam się z tym, ze może trzeba by się zastanowic nad tym, co czują osoby, którym zabito syna, córkę, przyjaciela, przyjaciółkę… Polska to chory kraj, w którym przestępcy mogą poczuć się dobrze. Ciekawe, czy ofiarom przestępstw też funduje się darmowy internet i możliwość prowadzenia bloga.

  18. Szanowne panie,
    uprzejmie donoszę, że blog jest czytany w Katowicach!!!
    Śląskie kobiety są z Wami.
    Nie ma nic piękniejszego jak szczerość serca i myśli drugiego człowieka.
    Osobiście cieszę się, że w XXI wieku osadzeni mają możliwość korzystania z biblioteki,internetu,siłowni itp.
    Bo jakby nie było, człowiek całe życie się uczy.A osoby które utyskują, że za ich podatki macie dostęp do dobrodziejstw…cóż….niech wezmą pod uwagę, że skazani kiedyś wychodzą na wolność i dobrze jest, jak potrafią odnależć się np. na rynku pracy.Książka uczy a internet również.Rozwiajcie swoje pasje póki możecie bo na wolności będziecie miały masę obowiązków a na pasje to Wam czasu braknie.
    Kto wie czy kiedyś nie trafi do Was kobieta, która dziś czyta Waszego bloga i puszy się i bulwersuje na Wasze atrakcje dnia codziennego.
    Serdecznie pozdrawiam wszystkie panie, osadzone w Waszym areszcie oraz w całej Polsce.
    Kayka

    1. Droga, kaczucha 74, cieszę się, że czytacie tego bloga. No ja jestem z okolic Katowic, dokładnie z Rudy Śląskiej i moi kochani Ślązacy – widzę – mnie nie zawodzą! KOCHAM ŚLĄSK!
      POZDRAWIAM
      Edyta „Edi”

  19. Iwono – “Tu taka jedna wypowiada sie,ze placi podatki a w wiezieniach nie powinno byc internetu.Ale jakby ja tam posadzic na 2 latka,to dopiero by bylo.Ludzie sobie nawet nie wyobrazaja ile radosci moze sprawic taki blog,dajac na chwilke zapomnienie ,ze jest sie tam” – ale to wy tam siedzicie za nasze pieniądze i nie za niewinność. Szkoda, że mnie nikt nie opłaca internetu – ot taka chwila zapomnienia, że każdy tyra na rachunki :/ kiedyś osadzeni mieli roboty na rzecz społeczeństwa, a nie wczasy z darmowym internetem. współczuję wam lekko, ale żale, że ktoś wam wytyka darmowy internet są niestosowne.

    1. Widzę, że nie jestem odosobniona w swoich poglądach 🙂 Każdy teraz chce być tolerancyjny i nowoczesny, bo to modne. Ale wg mnie ‘stare zasady’ były lepsze. Teraz na zimę wiele osób bezdomnych czy alkoholików nie chcąc spać na ulicy napada kogoś na ulicy i daje się złapać tylko po to by iść do więzienia. Chyba nie może być tam tak źle skoro są osoby, które powtarzają to prawie co rok. Jednak darmowy wikt i opierunek jest w cenie. To o czymś świadczy wg mnie.

      1. Pani Edyto,
        szanuję Pani zdanie i poniekąd rozumiem – wiele osób uważa podobnie w myśl zasady: jest zbrodnia musi być kara. To sprawiedliwe i dające zadośćuczynienie pokrzywdzonym. Sądzę jednak, że sednem sprawy jest odpowiedz na pytanie dlaczego do zbrodni doszło? Jest to oczywiście zadanie dla sądu, który analizuje sytuację i bada okoliczności. Mnie w tej sprawie interesuje człowiek i co wpłynęło na to, że stał się tym kim się stał. Czy Pani zdaniem kobieta, która przez 20 lat była bita i dręczona przez męża i w konsekwencji zabija go jest ofiarą czy katem? Wg. zdecydowanej części społeczeństwa i sądownictwa należny jej się długa kara. Ja tak nie uważam być może cierpię na przerost empatii, może to mój specyficzny sposób patrzenia na rzeczywistość, ale zawsze zadaję sobie pytanie dlaczego do tego doszło? NIC nie dzieje się bez przyczyny. Oczywiście można się oburzyć na postawę kobiet, które trwają w takich związkach, dlaczego nie odejdą nie zaczną wszystkiego od nowa? No własnie znów powstaje pytanie: dlaczego? Bardzo łatwo jest oceniać i kierować czyimś życiem. Dawać dobre rady, gotowe rozwiązania i dziwić się, że dana osoba z nich nie korzysta. A skoro nie korzysta kara musi być długa i uciążliwa, niech teraz siedzi, zastanawia i wyciąga wnioski. Otóż zastanawiać się i wnioskować trzeba umieć. Może wydaje się to wrodzoną cechą ludzi, ale nie jest. Tego trzeba się nauczyć i w prawidłowym w procesie socjalizacji rzeczywiście tak się dzieje. Jednak sprawa nie jest taka prosta jak się wydaje. To, że jedna osoba uczciwie pracuje a druga kradnie też jest wynikiem tego własnie procesu. W więzieniu powinna nastąpić “re – socjalizacja” czyli ponowny proces socjalizacji w więc nauka prawidłowego myślenia, oceniania sytuacji, wnioskowania, budowania zaufania, rozważania za i przeciw, prawidłowych stosunków międzyludzkich i wreszcie szacunku do samego siebie. Aby tego dokonać potrzebne są chęci i ogrom pracy a nie mówienie: teraz cierp i miej za swoje. To niczego nie nauczy. Taka postawa wzbudza niechęć, agresję i rozgoryczenie. Potrzebne jest również wsparcie osób z zewnątrz, które może pierwszy raz w życiu danej jednostki dostrzegą w nim człowieka.
        Trochę się rozpisałam rozumiem, że nie każdy doczyta do tego momentu. Napisałam to wszystko nie po to żeby kogoś pouczać ponieważ uważam, że każdy ma swój punkt widzenia. Jednak może warto na chwilę “przeskoczyć” na drugą stronę i spojrzeć na sprawę nieco inaczej. Książka o której wspomniałam poprzednio własnie w taki sposób przedstawia losy kobiet: suche akta sprawy i ich osobiste wypowiedzi zebrane w formie wywiadu. Dwa punkty widzenia niezwykle poszerzają pole widzenia. Zachęcam dom lektury, ale bez uprzedzeń i szukania “dziury w całym” za to z otwartym umysłem i sercem.

        pozdrawiam!

    2. To nie sa wczasy z darmowym internetem-to nie konczacy sie koszmar,ktory nazywamy w murach wieziennych RESOCJALIZACJA.Uwazam,ze te dziewczyny juz zaplacily za swoje czyny bedac TAM,za murami,gdzie nie ma kontaktu z rzeczywistoscia,wiec nie badzmy tacy zajadliwi i przestanmy najezdzac,bo to nie miejsce i nie czas.A wszystkim tym osadzonym zycze duzo zdrowia,a przedewszystkim WYTRWALOSCI do konca odbywanej kary i DUZO WIARY W SIEBIE DZIEWCZYNY:

    3. Może najpierw trzeba poznać realia a później komentować? Sam się zdziwiłem, “jak to, w więzieniu mają dostęp do neta”? Nim jednak zacząłem pisać, że autorki bloga kłamią, bo w więzieniach nie udostępnia się skazanym dostępu do niego, przeczytałem takie coś.

      Dzień dobry
      18 maja 2014

      To jest całkiem nowy blog. Prowadzony będzie przez osadzone kobiety w Areszcie Śledczym Warszawa – Grochów. To tylko tak się nazywa, ale w tym miejscu jest też więzienie. Powstają już pierwsze wpisy, które trzeba dostarczyć z więzienia do redakcji bloga.

      Prosimy o cierpliwość!

      redakcja bloga eWKratke”

      Teraz pani rozumie jak to działa? “To ma być kara, a nie wczasy i czas na pisanie bloga. Ja pracuję i płacę podatki, żeby takie osoby miały kasę i czas na internet w więzieniu i czytanie książek, podczas gdy powinny odsiadywać wyrok? Ja po pracy i innych zajęciach nie mam już czasu niestety na pisanie bloga. Dopóki system więziennictwa dalej będzie tak ‚lekko’ wyglądał nie będzie wcale spełniał swojego przeznaczenia.”

      Karą jest pozbawienie wolności na x lat lub miesięcy. Już sobie wyjaśniliśmy, że z internetu nie korzystają w taki sposób w jaki rozumiemy to my. Pracuje pani, hm, pewnie niejedna z tych pań wiele by dała aby móc gdzieś pracować i po pracy wracać do ZK. Co złego widzi pani w czytaniu książek przez więźniów i więźniarki w ZK? Czyżby bolało panią, że mogą wtedy oczami wyobraźni znaleźć się poza murami więzienia? Ten blog może przynieść korzyści im i nam. Im, bo pozwoli zrozumieć, że nie wszyscy kładą na nich krzyżyk, że nikt ich nie skreśla. Nam, bo może choć jedna osoba po przeczytaniu, zastanowi się czy warto wchodzić na drogę która tam prowadzi.

      1. do ostatniego zdania Twojej wypowiedzi dodam jeszcze,że może niektórzy też dzięki temu blogowi zdadzą sobie sprawę,że pobyt w więzieniu to NIE SĄ WCZASY POD GRUSZĄ!
        Pozdrawiam

  20. Zainspirowałyście mnie do tego, aby poświęcić Wam wpis na moim blogu: http://muszkieter.in/szansa-na-drugie-zycie-ewkratke/
    Cieszę się, że ktoś wpadł na tak genialny pomysł i trzymam kciuki za Wasze powroty oraz walkę o zrozumienie tego, co przeżywacie. Jako blogerki też musicie się uodpornić na krytykę, której tutaj wylewa się całkiem sporo, ale powiem Wam, że to normalne w naszym kraju. Z czasem przywykniecie, ale najważniejsze, by nie tracić celu z oczu. Reszta to tylko przypisy i didaskalia.

    Czekam na kolejne wpisy, róbcie swoje! Macie we mnie nowego Czytelnika 🙂

    1. Dzięki Muszkieter. Każdy kto się wypowiada, jest dla nas bardzo ważny, bo możemy rozmawiać i dyskutować, czyli robić to czego do tej pory nie było.

      Pozdrawiam, Monika

  21. Dla tych którzy pochopnie podeszli do sprawy istnienia internetu w zakładzie karnym:

    “Nasz blog jest platformą komunikacji osadzonych ze społeczeństwem na wolności. Powstaje w środowisku całkowicie odciętym od internetu i komputera, dlatego angażuje wiele osób z obu stron muru. Tworzymy go wspólnie. Osadzone piszą teksty, my wstawiamy je do sieci, przynosimy im wydrukowane komentarze, publikujemy ich odpowiedzi. Jesteśmy ich rękami, oczami, interfejsem. Istotę merytoryczną tworzą osadzone.”

    Skoro istnieje fundacja, ktoś zatwierdził jej status, ktoś zgodził się na takie metody resocjalizacji. Czy to źle? Myślę, że każdy osadzony człowiek chcący coś zmienić, zrobić coś ze sobą chciałby z tego skorzystać. A skoro te osoby którym troszkę to się nie podoba tu trafiły coś to jednak znaczy….

    One czasu nie cofną, sądzę też że wlałyby pracować równie ciężko jak my niż pisać bloga po tamtej stronie. Kara to kara i na pewno nie wymarzą jej z pamięci i sądzę że możemy się od nich nauczyć odnajdywania pozytywnych działań w najbardziej beznadziejnych sytuacjach.

  22. Elu, budujące jest dla mnie to co napisałaś i niesamowite jest to, że budujące właśnie dla mnie, czyli dla osoby, która nigdy nie przebywała i nie przebywa w zakładzie karnym.
    Dziewczyna, macie naprawdę baaardzo dużo siły!

    1. Witaj cieplutko,
      bardzo się cieszę, że mogę Cię podbudować wewnętrznie, pomóc moim uporem osobie z tamtego świata. Upadamy, aby stać się większymi, zawsze trzeba mieć nadzieję, bo człowiek ją tracący przestaje częściowo żyć, a beznadziejna to jest tylko śmierć. Bardzo mocno wierzę w miłość, jej obecność sprawia, że wszystko nabiera znaczenia, a wiara i zaufanie, jaką ofiarują mi bliscy są najlepszym źródłem pewności siebie i wewnętrznej siły
      Pozdrawiam, Ela

  23. Drogie Panie,
    Wasz blog uczy 🙂 I to rzeczy ważnych. Dlaczego?
    Bo wszystkie jesteście “osadzone”, wszystkie w rubryce “czy był/ła karany/na” wpiszecie TAK. Piętno(?) zostanie. Niesmak/żal/wyrzuty sumienia za zmarnowany czas i życie (wtedy na tej “złej” wolności, a i może teraz w rzeczywistości więziennej) pewnie się pojawią albo i straszą po nocy, pytanie czy jestem sobą przez duże “S” – może jeszcze mnie dotyczy, a może już nie… Tak to sobie wyobrażam, nie wiem czy dobrze.
    Ale jeżeli tak jest, to to, co robicie potwierdza tylko przekonanie, że często staje się przed koniecznością SPROSTANIA doświadczeniom teoretycznie ponad siły, które – mimo wszystko – zdarza się, że nie łamią…
    Wy, Panie, pokazujecie gotowość do dobrego wykorzystania sytuacji, która moim zdaniem jest szczególnie trudna, bo tradycyjnie “winny” nie ma co liczyć na współczucie w sytuacji zasłużonej kary. Was zaś nikt za to co niesiecie podziwiać nie będzie. A Wy, jakby na przekór temu, pokazujecie, że chcecie coś na tym życiowo i rozwojowo skorzystać (chociażby pozostać sobą, a Waszej sytuacji to przecież może być trudne).
    Taka postawa (choćby była tylko życiową próbą) po prostu imponuje.
    Dziękuję za tego bloga, niech uczy dalej 🙂
    Serdecznie pozdrawiam 🙂

    1. Pani Niko, moim zadaniem jest to, żeby ten blog robił dobre rzeczy; on nam daje głos i możliwość wypowiedzenia się, a przede wszystkim dyskusji czy rozmowy o rzeczach, których się nie mówi albo mówi jednostronnie. W więzieniach jest mnóstwo ludzi, duży kawał społeczeństwa, który po pobycie tutaj, na wolności ma bardzo małe szanse na zmianę siebie. O ile dobrze słyszałam, to tylko około 30% byłych więźniów nie wraca do więzienia. Wiem, że to mogłoby wyglądać inaczej, gdyby tylko chcieć zauważyć naszą ludzką twarz. Wtedy łatwiej będzie wyciągnąć rękę po to, żeby pomóc komuś wyjść z tego błota, bo naprawdę nie każdy umie wydostać się sam. Chociaż bardzo by się starał, musi mieć pomoc. Mam nadzieję i to dużą, że więzienia mogą nieść za sobą coś więcej niż tylko karę. Dziękuje za Pani poglądy i spostrzeżenia. Lubię czytać wypowiedzi ludzi, którzy sami się zastanawiają; nie płyną w głównym nurcie rzeki.

      Monika

      1. Pani Moniko,
        bardzo dziękuję za odpowiedź. Przyznam, że się jej nie spodziewałam, bo “wpadam” do Was rzadko i z braku czasu nie biorę udziału w szerszych dyskusjach, ale na ile mogę, to śledzę rozwój blogu i za każdym razem korzystam 🙂 Nie to, że chodzi mi o tani optymizm, bo tego chyba każda z nas nie znosi, nie idzie mi też o dyskusje dot. naszego prawa i organizacji systemu penitencjarnego ani o bliższe poznanie różnych “smaczków” więziennego życia, ale – jak powiedziałam wcześniej – za każdym razem dowiaduję się u Was czegoś nowego o osobach w sytuacji dla mnie szczególnie interesującej, czyli najogólniej mówiąc, “pomimo wszystko”, choć nie wiem, na ile każda z Pań tak właśnie swą sytuację interpretuje. Nie jest ważne czy po przejściach przestępczo-karno-więziennych czy po przejściach o podobnej wadze i gorzkim smaku ale bez piętna kary – życie jakie jest, każdy widzi… Myślę, że mnie Pani rozumie. I dlatego mam pytanie: co jest Pani priorytetem WZGLĘDEM SIEBIE jeżeli idzie o życiowe plany PO więzieniu? I jakie przewiduje Pani SWOJE WŁASNE środki wzmacniające realizację tych zamiarów? Proszę nie traktować tego pytania zobowiązująco, ale jeżeli zechciałaby Pani odpowiedzieć tak po prostu, szczerze i od siebie – byłabym wdzięczna. I jeszcze cytat z Pani odpowiedzi: “…pomóc komuś wyjść z tego błota, bo naprawdę nie każdy umie wydostać się sam. Chociaż bardzo by się starał, musi mieć pomoc.” Czy mogłaby Pani napisać co, w odniesieniu do siebie i swego życia, uważałaby Pani za takie wsparcie? Co, zdaniem Pani, jest Jej najbardziej potrzebne z zewnątrz? Tylko, jak można, to proszę bez ogólników, a o rzeczy konkretne w odniesieniu do Pani (lub Pań) sytuacji, dobrze?
        Pozdrawiam serdecznie,
        Nika
        Przed wysłaniem przeczytałam dla porządku to, co napisałam i z przykrością stwierdzam, że brzmi to jak pytania do ankiety, ale już późno, więc wysyłam, bo bardzo chciałabym przeczytać odpowiedź. Proszę o wyrozumiałość 🙂

        1. Pani Moniko,
          dotarłam do Pani Fotobaru (gratuluję inwencji!) i przypomniały mi się moje lata studenckie, kiedy to hitem kulinarnym były “rolki” czyli plasterki żółtego sera i położonego na nim plasterka wędliny. Należało to zrolować, panierować i na końcu smażyć jak krokiety. Bardzo to lubiłam, choć jadałam rzadko, bo czasy były jakie były. Niemniej tak sobie pomyślałam: gdyby Pani naleśników użyć do takiego zawijania (o ile oczywiście dysponujecie Panie żółtym serem i wędlinką naraz) i zaprasować to w folijce żalazkiem? W wersji panierowanej spróbowałam (na cześć Fotobaru) ale trochę przyciężkie… Chyba lepsze będą w samym ciepłym naleśniku 🙂
          Bardzo pozdrawiam, Nika

          1. Pani Niko. Dziękuję za przepis. Na pewno wypróbuję. Muszę się pochwalić nowym odkryciem – jak zrobić sobie ciągnący ser. Wrzucam go do gorącej wody, a jak się rozpłynie, kładę na przykład na kiełbaskę na gorąco. Taka bzdura, ale smakuje. Moja przyjaciółka Małgosia robi pyszne spaghetti z zupki chińskiej. Poproszę ją, żeby podała przepis. Pozdrawiam.
            Monika

  24. Witajcie ! Myślę,że niektórzy czytający tego bloga ,jak i o pozostałych osadzonych w zakladach karnych,zamkniętych,myślą ” a no siedzi Sobie w więzieniu,ma za darmo spanie,jedzenie…komu lepiej”. Otóż nie,są to zawsze 4 ściany brak kontaktu z rodzinami, częste zerkanie przed snem na zdjęcia bliskich bo tylko to pozostaje…każdy człowiek jest tylko człowiekiem i ma prawo popełniac błędy , każdy je popełnia bez wyjątku,pytanie tylko czy wszyscy potrafią naprawić wyrządzone zło? Otóż nie , więc dla Pań ślę pozdrowienia , cieszy Mnie to , że potraficie przyznać się do błędu,a co najważniejsze go naprawić . Może i nie wybawicie już świata ale część ludzi , którzy czytają tego bloga na pewno,moze dzięki Wam,ludzie którzy chcą wyrządzić zło 100x nad tym się zastanowią , może dla niektórych ten blog będzie jak terapia,gdy poznają więzienie od strony ” osadzonych “.
    Jeśli będziemy zawistni i wrodzy dla osadzonych,narkomanów,alkoholików nie dajemy im motywacji żeby się zmienili ale kopiemy im dołki,przez co sami się w nich pogrzebają. Próbujmy Moi drodzy wybaczać ,choćby najgorsze przewinienia o ktorych myślimy : ” przecież tego nie można wybaczyć…” a jednak Bóg nauczał miłować nieprzyjaciół i wszystkich przez których cierpimy My jak i Nasi bliscy.
    Niech Bóg ma Was w opiece !

  25. Wszystko ma swoje przyczyny i skutki. Zanim ocenisz skutki, poznaj przyczynę.
    Pozdrawiam.
    PS. Jako konkubina skazanego mogę powiedzieć tyle: Pracuję fizycznie nieraz po 15 godzin, kiedy On pół dnia przeleży, a mimo to cieszę się każdą minutą z godziny, którą mogę z Nim spędzić aż 3 razy w miesiącu!

    1. Dzięki takim jak Ty, my tutaj żałujemy tego, co zrobiłyśmy. Widząc dobro, pojawia się wstyd.
      Monika

      1. Zgadzam się z Tobą, z tym co napisałaś, zacytuję: „wszystko ma swoje skutki i przyczyny. Zanim ocenisz skutki, poznaj przyczynę”. Kiedy uświadomimy sobie, czego wyrazem były popełnione przez nas w przeszłości błędy, zyskujemy mądrość i umiejętność, dzięki którym możemy uzdrowić swe życie. Dodam jeszcze, że upadki w życiu są nieuniknione, ale nie po to upadamy, żeby leżeć na dnie. Upadamy, aby stać się większymi i lepszymi. Przyznam Ci szczerze, że bez powodu się tu w więzieniu nie znalazłam. Przyczyn było wiele, a skutki są właśnie takie, że odsiaduję 8-letni wyrok. Dzięki Bogu, mam kochającego i wyrozumiałego męża, który mnie wysłuchał i zrozumiał. Jest dla mnie wsparciem i również cieszymy się każdą godziną i minutką widzeniową, którą z nim spędzam.
        Pozdrawiam
        Ela

        1. I właśnie o to chodzi… błędy popełnia każdy – to całkowicie ludzka rzecz. Twój mąż jest mimo wszystko jest z Tobą, bo widzi,że żałujesz popełnionych błędów i nie chcesz ich popełniać w przyszłości, kocha Cię i wierzy w to,że Ci się uda. To jest najważniejsze! Nieważne co myślą/mówią inni, najważniejsze,że Ci, którzy są najbliżsi są z Wami…
          Pozdrawiam serdecznie.

          1. Nie wiem, czy mi się uda przetrwać tę miłość, czy mój były mąż da radę czekać przez tyle lat. Mam nadzieję, że uda mi się w tym tą miłość razem z partnerem przetrwać. Chociaż jest mi ciężko, to dam radę dalej kochać.

            Pozdrawiam, Danusia

          2. Dziękuję Ci za wpis i słowa zrozumienia. Miłość przetrwa wszystko, nawet ten 8 letni mój wyrok – obydwoje w to wierzymy i będziemy dbać o relacje między nami. Mam świadomość, że będą smutne i dobre dni, ale takie jest życie i muszę to zaakceptować. Najbliżsi są najważniejsi i nie warto przejmować się nikim innym. Tobie również życzę wszechobecnej miłości bliskich i zrozumienia. Trzymaj się.
            Ela

  26. Moje drogie panie,blogowanie to nie same pochwały i wsparcie od czytających. Czytający wasz blog maja prawo wyrażać swoje opinie o nim i uwagi,czyż nie? Wszystko jest ok jak dostajecie pochwały z chwilą kiedy pojawi się opinia negatywna wychodzi wasze prawdziwe “JA” A prawda jest taka że większość z was wróci na drogę przestępstwa tego nie mówią statystyki to mówi życie.Nagle w więzieniu dostajecie olśnienia jak to kochacie boga,rodzinę i jak bardzo ważne są dla was te wartości.Śmieszy mnie jak długoletnia narkomanka pisze jak pięknie trzeźwą budzić się rankiem i to prawda ale też prawdą jest że pani po wyjściu wróci do narkotyków,to nie statystyki to życie. Bloga piszecie pewnie w nagrodę za dobre sprawowanie ale dobrze sprawować się musicie bo przecież przyda się do wokandy,odwiedziny rodziny również bardzo przydatne do wokandy, Pokora moje panie ,skromność i pokora do czytających i piszących,więcej tym osiągniecie a i blog nabierze rumieńców i spełni swoje zadanie.Pozdrawiam wszystkie panie te piszące bloga i te złe z nadzieją że chociaż części z was uda się wyrwać życiu parę fajnych chwil:-)

    1. Drogi Ktosiu… Kiedy zdecydowałyśmy się na tworzenie tego bloga, świetnie zdawałyśmy sobie sprawę z tego, że spotkamy się z negatywnymi opiniami czy krytyką. Mało tego – nie liczyłyśmy na to, aby nas chwalono i poklepywano po plecach za to, że fajne z nas przestępczynie. W którejś swojej odpowiedzi do Edyty napisałam – i będę to powtarzała nadal – nie ma głębszej dyskusji z kimś, kto ma identyczne zdanie z moim. Można sobie przez chwilkę poprzytakiwać, ale wymiana zdań typu „tak, masz rację”, „też tak myślę”, „zgadzam się z tobą”, to nie dyskusja. To, że cieplej dziękujemy za miłe słowa, bierze się pewnie z tego, że jesteśmy nimi na start bardziej zaskoczone niż tymi mniej przychylnymi. Nie ma czegoś takiego jak „WASZE PRAWDZIWE JA”, ponieważ jest nas tu kilka bardzo różnych osób i choć razem tworzymy tego bloga, to nie jesteśmy jednym organizmem, mózgiem czy sumieniem. Każda z nas ma inne podejście do życia, inny światopogląd i własne prawdziwe „ja”  Nie prowadzę statystyki, bo nie określam ludzi pod postacią liczb, gdyż nie jesteśmy numerami. Mnie znowu śmieszą określenia typu „statystyczny Polak ma dziecko i pół” (liczbę wymyśliłam). Strasznie chciałabym mieć to przepołowione dziecko, bo to byłoby nawet zabawne, zakładając, że trafiłabym na górną połowę , ale że nie posiadam dzieci w ogóle, to taka statystyka jest lekko do bani jak dla mnie.
      Uważasz, że (cytuję) „większość z was wróci na drogę przestępstwa – to mówi życie”, i tu się z Tobą nie zgodzę (ależ miłe to uczucie ), bo z moich obserwacji wynika, że większość nie wraca do więzienia. Oczywiście, są osoby, które wrócą, ale słowo „większość”, którego użyłeś/aś, nie pasuje. Możesz spytać, skąd więc RECYDYWA… Otóż stąd, że wraca ta mniejszość, ale stosunkowo częściej niż reszta. Trochę przykro mi się zrobiło, kiedy napisałeś/aś, że (cytuję) „śmieszy mnie, jak długoletnia narkomanka pisze, jak pięknie budzić się trzeźwą”! Nie miałam i nie mam problemu z nałogami, ale często – nawet częściej niż bym chciała – mam kontakt z osobami, które z takim problemem się borykają. Patrzę na nie, obserwuję i nawet jeśli nie do końca potrafię zrozumieć ich problem, to nie widzę w tym niczego śmiesznego. Przeciwnie – przeraża mnie to, że tak dużo, najczęściej młodych osób, popada w narkomanię. Ta choroba doprowadza je do tego miejsca i może, Ktosiu, zamiast się z tego śmiać, pomyśl, co by sprawiło, aby one wyszły z tego błędnego (lub obłędnego) koła.
      Co do tego, że bloga piszemy w nagrodę za dobre sprawowanie i to ma nam przybliżyć wokandę – to… dawno się tak szczerze nie uśmiałam  Podoba mi się Twoje poczucie humoru! Akurat „niewiele” nas tu trafiło za dobre sprawowanie  i ten blog absolutnie nie jest za to nagrodą (choć karą też nie ), a niektórym do wokandy jest tak blisko jak diabłu do nieba, więc nie dla wokandy piszemy – słowo. Co do pokory, to po pierwsze – nie każdy pokornym chce być, a po drugie – pokora pokorą, ale własne zdanie też mamy prawo mieć jak sam/a zauważyłeś/aś na początku swojej wypowiedzi.
      PS. Drogi Ktosiu – jest mi trudno się do Ciebie zwracać tak bezosobowo, jeżeli możesz, to chociaż płeć mi swoją zdradź, będzie bardziej po ludzku. Pozdrawiam cieplutko i liczę na ciąg dalszy.
      PS2. Boga nie kocham i nie wierzę.
      Małgosia

      1. Nie zgadzam się, jak piszesz, że długoletnia narkomanka będzie dalej brała. Ja byłam uzależniona od narkotyków 15 lat i będę do końca życia uzależniona, codziennie borykam się z pragnieniem, ale powiem Tobie – NIE CHCĘ już brać i jedyne, co mnie dobrego spotkało przez te lata ćpania – to dzieci. Dużo zrozumiała, ile zła i błędów popełniłam, teraz chcę to nadrobić i poprawiam swoje błędy młodości. „Wystartowałam” już – było to 5 miesięcy przed zamknięciem mnie – przestałam brać wszystkiego rodzaju środki psychoaktywne i nadal biegnę, ale chcę być lepszą matką, a przede wszystkim „normalnym” człowiekiem. W którymś momencie swojego życia i dzięki wierze zrozumiałam, że najbardziej krzywdziłam siebie, była to śmierć na raty i dzięki Bogu obudziłam się i naprawdę robię wszystko, przede wszystkim „pracę nad sobą”, abym NIGDY nie wróciła do tego bajzlu, w jakim się znalazłam. Zmieniam się, jestem lepszym człowiekiem i pomimo że jestem w więzieniu, to czuję się wolnym człowiekiem. Przez te 15 lat ćpania byłam zamknięta i powiem Wam, że nie ma nic gorszego niż być zamkniętą we własnym ciele. Nadal biegnę, i zrobię wszystko, oczywiście ciężką pracą nad sobą, aby dotrwać do METY jako zdrowa, silna i przede wszystkim wolna.
        Życzę wszystkim, którzy mają podobny problem, aby zaczęli coś ze sobą robić, bo warto – i pamiętajcie: nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko trudne . NIE TRAĆ WIARY, a będzie dobrze.
        „Edi”

    2. Panie/Pani Ktosiu (w ogóle bardzo podoba mi się ten nick czy link, nie wiem, bo nie za bardzo się znam, w każdym razie była ładna bajeczka o ktosiach). Nie podchodź do naszego bloga w taki sposób jakby go pisała jedna osoba, bo jest nas kilka: ja jestem Monika i nie jestem narkomanką i nie potrafię powiedzieć jak silne jest to uzależnienie, jednak wiem na przykład, jak silne może być w ogóle uzależnienie, bo kiedyś paliłam papierosy. Nie zliczę, ile razy próbowałam je rzucić, by po walce z sobą do nich wracać. Jednak po którejś z kolei próbie udało mi się i nie palę. Więc mam nadzieję, że takie osoby, które są uzależnione od czegokolwiek, po swojej walce przezwyciężą kiedyś to, co je zniewala. Nie ważne jest dla mnie na jakiej drodze, liczy się każdy dzień, który wygrywamy. Co do Rodziny, to fakt, często w więzieniu okazuje się, że jesteśmy kochani, że umiemy kochać, że te rzeczy, które nie były dla nas ważne, nabierają zupełnie innego znaczenia, a to co było kiedyś ważne staje się marnością nad marnościami. Następuje przewartościowanie i chyba o to chodzi. Ja nigdy w życiu nie czułam się tak kochana, jak czuję to w więzieniu. Dzięki Bogu. Boga też kocham, ale nie takiego, jakiego znałam, ale takiego, jakiego odkryłam tutaj. Myślę także, że pokora przydaje się każdemu, nie tylko paniom w więzieniu. A własne zdanie mam też ja i również mogę się wypowiadać, czyż nie? W kwestii powrotu do przestępstwa, życie pokaże. Osobiście mam nadzieję, że będzie to lepsza wersja.
      Pozdrawiam
      Monika

    3. Serdecznie witam!

      Dziękuję za wpis, i nawet pod kilkoma rzeczami mogłabym się podpisać. Kontakt z rodziną jest wpisany w indywidualny program osadzonego. Prawdą też jest, że w więzieniu dostajemy tego tzw. olśnienia, ale to też się z czegoś (a nie dla czegoś) bierze: trzeźwość, odpowiedni ludzie, dojrzałość, może strach​?, a w niektórych sytuacjach zrozumienie. Ja bloga nie piszę w nagrodę, w nagrodę to ja dostałam pracę na terenie jednostki, bloga piszę bo nie radzę sobie. Jest mi ciężko z tym, za co siedzę, z tym jak ludzie nas przekreślają. Do wiadomości – siedzę na tzw. „zamku” i póki co nie mam szans na zmianę tego. Życzę wszystkiego dobrego.
      Pełnoletnia

  27. Życie jest piękne. Deszcz, który puka o dach lub parapet naszego domu. Słońce, które z samego rano rozświetla promieniami nasz pokój…itd. Nie ma złej pogody. Jest tylko złe nastawienie do tego co nas otacza. Zawsze i wszędzie odpowiadamy za to co myślimy i robimy. Myślmy pozytywnie i róbmy wszystko z sercem, a reszta się ułoży. Uśmiechajmy się i rozdajmy uśmiechem wszystkich , którzy nas otaczają. Nie ma złych ludzi, wszyscy z natury jesteśmy dobrzy. Czasami środowisko, które nas otacza wywołuje i nas pewne zachowania, z których nie do końca jesteśmy dumni, ale wszystko możemy zmienić. Zmianę zacząć od siebie i wymagać więcej od siebie. Nauczyć się , żyć w pozytywnym nastawieniu do siebie, a to będzie procentować i przekładać się na innych, na całe nasze otoczenie. Dobre rzeczy przychodzą niespodziewanie. Wystarczy zaufać sobie, wierzyć w siebie i modlić się, by nauczyć się pokory do otaczającego nas świata i z uśmiechem na twarzy kochać najcenniejszy dar…… Życie!

    1. Piękny wpis dodający skrzydeł i wiary w nas. :)). Sama jestem żywym przykładem człowieka myślącego pozytywnie w każdej sytuacji, która mnie spotyka. W tym okrutnym miejscu żyją przecież zwyczajni ludzie, których bohaterstwem jest niepoddawanie się. Musimy pokonać koszmar mijającego dnia i szarość codzienności. Trzeba znaleźć własne szczęście bez względu na wszystko. Żyć tak, aby o wszystkim pamiętać i dążyć do przodu. Często pod prąd, w zależności, w jaki nurt się wpadło. Musimy znaleźć własne miejsce. Wierzę mocno, że uda nam się wiele, nawet to, o czym nie śmiemy marzyć. Wszystkich nas tutaj można nazwać „bohaterami codzienności”, których bez względu na różnice coś łączy: wszyscy chcemy odzyskać nadzieję, nawet w najtrudniejszych chwilach. Chcemy wyjść na drugą stronę muru. Chcemy każdego dnia odnajdywać siłę, determinację i inspirację do życia, jakiego pragniemy – bo kochamy życie.
      Pozdrawiam i ściskam,
      Ela

  28. Witam wszystkich. Właśnie trafiłam na tego blogai jestem pewna, że szybko z niego “nie wyjdę”.
    Mam na imie Gabriela mam 24 lata. Jestem projektantką wnętrz, mamą 2letniego Kacpra i od dziś fanką tego bloga.Całkiem niedawno też miałam doczynienia z Zakładem Karnym. MImo iż pozostawałam po stronie zewnętrzenej czułam się jakbym była w środku. Gdy leżałam w szpitalu po urodzeniu synka, mój chłopak poszedł z kolegami na pepkowe. Jak to faceci, zbyt duzo alkocholu. Wracali pijani do domu i zachowywali się niezbyt cicho. Pech chciał, że w tym samym czasie niedaleko doszło do rozboju na taksówkarzu. Nasi wspaniali funkcjonariusze Policji poskladali szybko sprawe w całość znależi 3 pijanych młodych gości( ktorzy mieli cos tam na sumieniu jeszcze z dawnych czasów) nie było to ważne czy to oni dokonali rozboju ważne ze byli i mozna było ich za to udupić, i powrócic do nic nie robienia.
    Zostałam Sama przez 8 miesiecy z małym dzieckiem, do tej pory zmagam się z depresja. Pamiętam, że wtedy nie użalałam się nad sobą tylko martwiłam się o mojego chłopaka. Przez pierwsze 4 miesiace nie dostawałam widzeń, listy oczywiscie były przetrzymywane przez wychowków. To było straszne. Później gdy byłam w tym miejscu było chyba jeszcze gożej. Jakw idziałam te szare mury, kraty, rozpacz mieszającą sie z euforią przy odiwedzaniu osadzonych. NIgdy tego nie zapomne. To był najtrudniejszy okres mojego zycia jak i zycia mojego Kamila. Zaróno ja jak i on pisalismy miliony listów i to nam pomogło przetrwać, wieć DZIEWCZYNY PISZCIE PISZCIE I JESZCZE RAZ PISZCIE. Nie ma co sie zamykać w sobie.

    PANIE EDYTO… Napisze Pani taką historie… Każdego razu gdy przychodziłam na widzenie do mojego chłopaka, widziałam w kantynie starszego pana. Miał około 80 lat. Zawsze kupował wszytskim dzieciom ktore znjadowały się w kantynie lizaka, cukierka, czestował cisteczkami. Biło od tego Pana taką dobrocią, którą było widac w jego oczach. Strasznie mnie nurtowało to kim ten człowiek jest i dlaczego się tam znjaduje. Kamil dowiedizł sie tego dla mnie i powiedizał mi na kolejnym widzeniu. Ten pan dostał wyrok dożywocia Dlatego, że w brutalny sposob zabił swojego sąsiada… który zgwałcił jego wnuczkę. I co? Jego tez Pani oceni ? Tez nie powienien mieć, konatku ze swiatem ? Ludzie robią wiele rzeczy, złych dobrych, targają nimi różne emocje. Trzeba troche szerzej otworzyć umysł i oczy i dac wszytskim szanse na zmiane.

    Dobra, spadam teraz bo mnie wywalą z pracy. Jutro tu wróce. Pozdrawiam !

    1. Pani Gabrielo, Bardzo współczuję sytuacji, która Panią spotkała. Przez lenistwo i nieudolne postępowanie policji została Pani skazana na samotne wychowywanie dziecka. Nie wyobrażam co czuł facet, kiedy nie mógł oglądać pierwszych chwil własnego dziecka…

      Nie zrozumiałyśmy się jednak. Nie mówię, że tacy ludzie jak wspomniany przez Panią dziadek powinien być karany. Wręcz przeciwnie. Uważam to za zbrodnie w afekcie i wręcz ‘zadośćuczynienie pięknym za nadobne’ sprawcy gwałtu. We wcześniejszych postach pisałam m.in. o niedostosowanym prawie. Trzeba też poznać nieco historię takiego czynu a nie oceniać tylko i wyłącznie jako morderstwo.

      P.S. Ostatnio nie mam za wiele czasu na odpowiedzi na posty ze względu na problemy zdrowotne. Może w późniejszym czasie postaram się dokończyć dyskusję, kiedy już uporam się z własnym organizmem 🙂

      1. Przepraszam, że się wtrącę, ale ja tego nie uważam za zbrodnię w afekcie. To obrona konieczna, do której każdy człowiek ma święte prawo. Obrona swojego i bliskich życia i zdrowia. A dziecka to już w szczególności.
        Co do ułomności naszego prawa się zgadzamy. Nie rozumiem, jak broniąc się, można w ogóle być postawionym w stan oskarżenia.
        Pies w domu pogryzł włamywacza, właściciel oskarżony… Paranoja.
        Wiem, że w razie włamania do mojego domu poszedłbym siedzieć… Liczę się z tym, że w przypadku, kiedy w tym domu spała by moja żona i dziecko, włamywać miałby małe szanse wyjść żywy z konfrontacji. Dlaczego? To proste: nie jestem w stanie stwierdzić, jakimi środkami agresji on dysponuje. Czy nie ma nic? Czy ma nóż? A może pistolet? Ciekawe, jak miałbym to sprawdzić? Prowadzi to do prostego działania: unieszkodliwić za wszelką cenę. Zdaję sobie sprawę, że zgodnie z naszym chorym prawem zostałbym skazany za zabójstwo, ale życie moich bliskich i ich bezpieczeństwo są dla mnie warte takiego poświęcenia.

        1. Greg, właśnie o to mi chodziło. Może źle się wyraziłam z tą zbrodnią w afekcie. Chodziło mi o to, że widzimy i od razu działamy, a nie czekamy co się stanie dalej. Widzisz, że wchodzi ktoś do domu w nocy to się bronisz a nie myślisz, że może trzeba pomóc bo bezdomny chciał przekimać… Każdy ma zmysł samoobrony i w takich sytuacjach go wykorzystuje a nie czeka na reakcję przeciwnika. Niestety w Polsce jest to karane…
          Sytuacja sprzed kilku dni: Facet rozjechał tłum na Monciaku. Policji nigdzie, choć wcześniej za barierką jeździł kilkanaście minut. policja zjawiła się dopiero gdy kilku mężczyzn linczowało tego faceta. Obrona sprawcy? Powinni go zostawić tak jak wcześniej zostawili tych ludzi na pastwę szaleńca.
          Strach wychodzić z domu, w takim państwie żyjemy…

          1. Pani Edyto…
            Przeczytałam wszystkie wpisy na tej stronie, łącznie z Pani komentarzami. Powiem szczerze, na początku chciałam Pani odpisać, ale się powstrzymałam.
            Teraz patrząc z perspektywy czasowej, mam pewne spostrzeżenia, którymi się podzielę.
            Zaczęła Pani od bardzo ostrego i kategorycznego komentarza, który dawał do zrozumienia, że nie znosi Pani żadnych sprzeciwów, takie jest Pani zdanie i kropka. Nie ma Pani czasu na pisanie własnego bloga, bo jest Pani zajęta pracą i nawałem obowiązków. Dało się wyczuć dużą dawkę żalu, zgorzknienia i ogólnego pesymizmu na wszystko. Czytając, dalsze komentarze stwierdzam, że w Pani wypowiedziach nastąpiła swoista zmiana. Zaczęła Pani bardziej racjonalnie patrzeć na niektóre sytuacje i pojawiły się pewnego rodzaju wyjątki od reguły. Zaczęła Pani bardziej wsłuchiwać się (w tym przypadku: czytać) w inne osoby i w to co piszą. Nastąpiła w Pani pisaniu swoista zmiana – na lepsze. Jeżeli dalej tak będzie to za jakiś czas jest szansa z Panią całkiem nieźle się porozumieć, nawet mając odmienne zdanie.
            Pytanie: co się zmieniło, że nastąpiła taka zmiana? Jedna prosta rzecz: zaczęła Pani rozmowę z innymi ludźmi. Może nie tyle był potrzebny Pani własny blog, co rozmowa z ludźmi, kontakt na zasadzie dialogu. Niby nie miała Pani czasu, a proszę jak ładnie rozwinęło się to Pani pisanie.
            Jaki z tego wniosek? Może warto i Dziewczynom dać szansę na taką rozmowę i dialog z innymi, z osobami spoza ich ”ograniczonej przestrzeni”. Może taka forma ”resocjalizacji” jest również im potrzebna. Może i niektórym to nie pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi.
            Osobiście ostrożnie podchodzę do wszystkich nowatorskich pomysłów, ale gdyby nie było wynalazków, doświadczeń, zmian to telewizję oglądalibyśmy przy świeczkach.
            Więc jestem ”na tak” , aby Dziewczyny pisały. A to co piszą, w jakiej formie i z kim muszą się zmierzyć w swoich komentarzach to już ich wyzwanie, z którym muszą sobie same poradzić.
            Dajmy im szansę, niech pokażą na co je stać.

            Dziewczyny, ode mnie dostajecie szansę. Będę Was czytała i komentowała. Mam nadzieję, że to co tu robicie da Wam dużo do myślenia i w jakikolwiek sposób pomoże.
            Pozdrawiam – alice.

        2. Greg: Uważam, że jesteś mądrym człowiekiem. Z przyjemnością czytam Twoje wypowiedzi. Masz rację. Mieszkamy w chorym kraju, szkoda gadać w ogóle. Kiedyś była sprawa człowieka, który nabił gwoździami siedzenie auta, taka niespodzianka dla włamywacza. Ów włamywacz się pojawił. Oczywiście właściciel auta został również pociągnięty do odpowiedzialności, bo biedny włamywacz sobie tyłek podziurawił. Żenada.

      2. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia, mam gorącą nadzieję, że wyzdrowieje Pani w pełni i będziemy mogły prowadzić dalszy dialog.
        Pozdrawiam ciepło i życzę najlepszego
        Małgosia

    2. Bardzo mi przykro, że zdarzają się takie rzeczy, Pani Gabryjelo. Życzę Pani, aby jak najszybciej udało się wrócić do zdrowia. Byłoby świetnie, gdyby to smutne doświadczenie przyniosło coś dobrego. Może jakiegoś dobrego człowieka albo nowe dobre uczucia. Wtedy jest łatwiej to wszystko przyjąć. Życzę Pani i Pani chłopakowi wielu cennych chwil spędzonych razem z Kacperkiem w Waszym niczym nierozdzielonym życiu.
      Monika

  29. Witam dziewczyny i gratuluje bloga
    ….to taka lektura o prawdziwym zyciu, bo ono pisze bardzo rozne scenariusze. Jestescie tam, bo popelnilyscie bledy-a kto ich nie popelnia??? A czasem bywa i tak, zeby cos zrozumiec i wystartowac, trzeba odbic sie o dno aby ruszyc w gore, w nowy etap zycia . Jestem pewna, ze wyjdziecie wzmocnione, szczesliwsze i otwarte na nowe przygody zycia. Tego WAM zycze…i pamietajcie never give up:-)….
    Ps….tu na wolnosci tez nie zawsze jest latwo, czasem czujemy sie wiezniamy wlasnego zycia, wiec czasem cos nas laczy

    1. Cześć, Kasiu
      Oczywiście witam Cię serdecznie i dzięki za wpis do bloga – to faktycznie lekturka, której scenariusze pisze życie. Jesteśmy tu za własne błędy i odsiadujemy za nie wyroki. Osobiście skłaniam się ku przekonaniu, że kiedyś nastaną lepsze dni i sytuacja zmieni się na lepszą. Nigdy się nie poddam i nie zrezygnuję z nadziei, ponieważ od niej zaczyna się wszystko co dobre w życiu.
      Choć w wymiarze zewnętrznym pozostajemy zniewolone (jako więźniowie), doświadczamy wewnętrznej wolności, dzięki wierze i nadziei, której się uchwyciłyśmy.
      Zapraszam do nas w odwiedzinki.
      Buźka – Ela

  30. Dziewczyny! Jestem pod wrażeniem tego bloga, ale i Waszych przemyśleń, chęci dokonania zmian w dotychczasowym życiu. Nie wiem, co zrobiłyście i szczerze mówiąc nie obchodzi mnie to, bo tak jak tu już pisały inne osoby, KAŻDY może się tam znaleźć – granice piekła są płynne. Pani Edycie polecam polski film Konrada Niewolskiego “Symetria” – tak ku przemyśleniom. Niech ten blog będzie więzienną myśloodsiewnią, niech przyniesie Wam możliwość wyrzucenia z siebie choć trochę tego, co boli, przeraża, ale i otuchę, radość i satysfakcję z pisania, dzielenia się uczuciami i przemyśleniami. Bardzo cieszę się, że istnieją takie mądre i dobre inicjatywy jak ta. Na takie nie żal mi podatków, które płacę:). Trzymam kciuki i pozdrawiam Was z najstarszego miasta w Polsce.

    1. Pani Agnieszko!
      Bardzo dziękuję za płacenie podatków! 🙂 I przy okazji miłe słowa na temat bloga…
      Ponieważ w wielu komentarzach jest mocno podkreślane, że KAŻDY może się znaleźć po tej stronie, to życzę „światu” by było jak najmniej tych „każdych”. Wiem, że życie może okazać się zupełnie inne, niż je sobie rozpisaliśmy, ja nawet na marginesie (i pod znakiem zapytania) nie umieściłam pobytu w więzieniu. I to za udział w zabójstwie na tle rabunkowym. Ale proszę nie przekreślać innych dziewczyn. Pozdrawiam.
      PEŁNOLETNIA

  31. Przypadkowo tu trafiłam i się mile zaskoczyłam ( człowiek nie czuje kiedy rymuje) ale do rzeczy. Dziewczyny bardzo fajna inicjatywa, nie będę pisała że wam współczuję, bo tego wydaje mi się nie potrzebujecie, bardziej zrozumienia. Nie wiem co czujecie, mogę się tylko domyślać.
    Piszcie jak często tylko możecie, z miłą chęcią poczytam, i podzielę się z wami swoimi myślami.

    Do komentujących płacących podatki :D(ja też je płace, choć wolała bym wydać te pieniądze w inny sposób, no ale cóż życie:D ) Nie rozumiem bzdurnych, głupich komentarzy, po co czytać jeśli coś mi się nie podoba ?

  32. Witam was Dziewczyny,jestem zaskoczona tym,że na “Kamczatce” dotarła a raczej zezwolono na cywilizację.Czytam o Was,posty innych osób i jedno co mogę powiedzieć to ,że kiedyś też tam byłam,przeszłam to samo co Wy,znam dogłębnie to uczucie a niemoc tam “zabija”Ale wbrew wszystkiemu co mówi się o osadzonych ludziach tam i w innych zakładach powiem,że liczy się to by pozostać człowiekiem,w większości przypadków kara się kiedyś kończy,mijają lata i nadchodzi dzień kiedy wychodzimy.Ja osobiście olszynkę wspominam dobrze-jeśli ogóle można dobrze mówić o takim miejscu.A Wam dziewczyny życzę wytrwałości i optymizmu (ale nie wiem czy tak się da na tym pawilonie” nowym”)Kiedy ja tam byłam to powstawał ten pawilon i zawsze był dla mnie takim zimnym i takim surowym miejscem,nigdy ani jednego dnia tam nie spędziłam na nim,zawsze wolałam starą “jedynkę”.Mam nadzieję ,że “opiekunowie ” Wasi nadal maja ludzkie twarze i odruchy i musicie sobie dać rade mimo że w dzień zachowujecie niezmiennie maskę na twarzy a w nocy Wasze łzy ciekną strumieniem po policzkach.Wy wiecie doskonale ,że aby tam móc żyć i nie oszaleć zostawiłyście z bólem serca świat za murem i nauczyłyście się żyć tym który jest tam,świat pełen sprzeczności,świat pełen nieufności i tak obcy dla zwykłego człowieka który widzi w Was te złe kobiety co są tam za kare-nie pytam jaką bo to już tylko jest wasze i nikomu nic do tego .Trzymajcie się Dziewczyny i będę często tu zaglądała…..powodzenia 🙂

  33. Witam!!! Dziewczyny, Wasz blog czytam również z Hiszpanii! A trafiłam na niego przez stronę Onetu. Bardzo ciekawy i jestem z Wami, trzymam kciuki! I dziękuję za to, że blog powstał, bo .. powiem szczerze, że miałam inne wyobrażenie o kobietach w więzieniu. Po pierwsze bezosobowe, po drugie negatywne (przepraszam, tak było, ale dzięki Wam zdaję sobie sprawę, że tak nie jest, że też tam mogą trafić wartościowe dziewczyny, którym nie wszystko się ułożyło w życiu tak, jakby chciały). Teraz jesteście dla mnie osobami, kobietami, które istnieją, mają uczucia, swoje sprawy i są realne. Bardzo dziękuję! I będę zaglądać!

  34. Witam,
    pracuję (choć obecnie jestem na chorobowym) w systemie więziennictwa, pełnię funkcję administracyjno-gospodarczą, współpracując na co dzień z wychowawcami. I napiszę wprost – niewiele wspólnego ma tzw. funkcja penitencjarna z jego dosłownym znaczeniem.
    Większość osadzonych nie powraca do “normalności”. W naszej placówce jedna osoba rokuje dobrze, reszta – lata obserwacji – powraca tu (albo gdzie indziej…).
    Taka jest DRASTYCZNA prawda, osoby, która ma z tym do czynienia na co dzień.
    Dlatego pracownicy takich placówek się nie wypowiadają na ten temat. A ja jestem wyjątkiem – może poprzez to chorowanie zdobywam się na odwagę?
    Życzę powodzenia, aby tych dobrze rokujących było ciut więcej…

    1. Fajnie, że dzięki temu wpisowi będzie można na niektóre kwestie popatrzeć z różnych stron. Odwaga to świetna sprawa 😉 A tak na serio: po to jest ten blog, aby każdy mógł się wypowiedzieć. Napisałaś, że większość osadzonych nie powraca do “normalności”, że jedna osoba dobrze rokuje, reszta powraca do więzień. Brzmi to faktycznie drastycznie i może dlatego właśnie warto o tym mówić. Moją uwagę przykuło stwierdzenie “nie powraca do normalności”- może dlatego, że i z normalności tutaj niektórzy nie przychodzą. Pominę teraz wnikanie co dla kogo oznacza stwierdzenie “normalność” :)… Do niedawna odbywanie kary źle rokowało… bo wrzucało się delikwenta do celi, zatrzaskiwało za nim drzwi i niewiele więcej się działo. Zmiany, jakie zachodzą teraz, według mnie, przełożą się na lepsze rokowania w powrotach do normalności… I skoro znowu pojawiło się to cudne słowo =) to polecę dalej… może pobyt w więzieniu należałoby przerobić na naukę normalności, może dopiero gdy niektórzy “dotkną” czegoś innego, niż tego z czym stykali się wcześniej, zaczną patrzeć z nowej perspektywy?
      Pozdrawiam i życzę powrotu do zdrowia.

  35. Drogie Panie!
    Faktycznie każda z Was zaliczyła życiowy “wypierdziel”. Nie zazdroszczę, nie ma czego. Oczywiście zwykła ludzka ciekawość bierze czasem górę i zastanawiam się dlaczego dokładnie tam jesteście. Za co, co do tego doprowadziło, dlaczego zanim nie zrobiłyście tego czy tamtego, nie zapaliły się wszystkie czerwone lampki. Wiem, że ile ludzi – tyle historii. Żadna z Was nie jest złym czy gorszym człowiekiem, pomimo tego, że to co robiłyście dobre nie jest. Kradzież, rozbój, pozbawienie życia drugiego człowieka… Wierzę w to, że drugi raz żadna z Was by tego nie zrobiła. Jesteście kobietami, matkami, żonami, córkami, siostrami. Bądźcie nimi, na wolności. Z tej strony czasem jest do dupy, uwierzcie, znam ciężar życia, to nie bajka. Ale trzeba się cieszyć każdą chwilą, inni mają gorzej. Trwajcie, czekajcie, piszcie! Trzymajcie się! 🙂

  36. Jak to jest, że PRZEWAŻNIE w weekend blogerzy zapadają się pod ziemię, nie ma ich od piątkowego popołudnia do poniedziałkowego ranka? Czy najlepiej bloguje się w dzień powszedni? A już optymalnie w godzinach pracy? Bo po pracy zmęczeni blogerzy zajmują się intensywnie życiem prywatnym i nie mają czasu na działalność w blogosferze. Czy pracodawca o tym wie? Czy to jest uczciwe podejście do pracy? Tak refleksja mnie dopada, kiedy czytam o uczciwości, płaceniu podatków, dobrych obywatelach ciężko pracujących… Pozdrawiam, PysiaMysia (w sobotnie popołudnie)

  37. Witam Was dziewczyny. 🙂 Przede wszystkim życzę Wam, żeby wszystko dobrze się ułożyło. Cieszę się, że coraz więcej się mówi o życiu po drugiej stronie muru, w końcu żyjemy wszyscy obok siebie, nie żyjecie na Marsie :).
    Jestem ciekawa jednej rzeczy, ale jest to rzecz intymna i wybaczcie, że spytam. Długie lata w zamknięciu, to okres na pewno stanowiący wyzwanie dla waszej seksualności… Jak sobie z tym radzicie?
    Pozdrawiam serdecznie,
    Kasia

    1. Ależ to miłe, że ktoś w końcu zauważył, że nie jesteśmy z Marsa… =) Zgodnie z jakąś obiegową opinią, kobiety (może te skazane też) są podobno z Wenus, choć nie jestem w stanie się z tym zgodzić, szczególnie gdy patrzę w lustro =) Wszyscy żyjemy obok siebie, mało tego pokuszę się o stwierdzenie, że skazani to część społeczeństwa, tylko taka trochę na dłużej lub krócej wycięta i odłożona na bok… Jakby z tortu wykroić porcję – tak właśnie w całości razem wyglądamy. Dziś dzieli nas mur, ale jutro będziemy siedzieć obok siedzieć na przykład w autobusie, kinie czy gdzie indziej. Dlatego uważam, że o więźniów należy dbać. Nie myślę o tym, aby budowano w zakładach baseny, solaria czy spa. Tylko mam na myśli, aby zadbano o utrzymanie higieny mózgu (tak, skazani posiadają nawet jeśli czasem zdarzy się awaria!). A co do Twojego pytania o sprawy intymne to radzenie sobie z seksualnością wygląda różnie. W niektórych zakładach są tak zwane widzenia intymne, podczas których można z partnerką/partnerem troszkę podokazywać, albo się zwyczajnie poprzytulać. Jeżeli jednak jest to poza zasięgiem, można działać w imię powiedzenia “każdy radzi sobie po swojemu”. Pozdrawiam serdecznie, Małgorzata.

    2. Pani Kasiu, napisałam coś na ten temat. Na pewno się pojawi, bo to ważna sfera życia każdego człowieka więc proszę o chwilkę cierpliwości.

      Monika

  38. Witajcie dziewczyny.
    Wasz blog jest na ONECIE dlatego tu trafiłam. Pomysł fantastyczny. Nareszcie coś normalnego, życiowego bez mody, gotowania i celebrytów. Martwi mnie u Was brak dostępu do neta.
    Czytając zastanawiam się nad swoim pierdołowatym, bezpiecznym życiem. Nad wydumanymi problemami, gdy Wy marnujecie swoje piękne lata za kratami. Ostatnio skarży się na warunki w Areszcie Darek K. były mąż Górniak. Zabił na przejściu kobietę pod wpływem narkotyków i co on za to dostanie? Zawiasy? Jak to w Polsce.
    Wy np. macie konkubenta a oni partnerów, lepsza liga. Pozdrawiam Was i obiecuję:
    Będę Was czytać od deski do deski 😉

  39. Witajcie,
    wpadłam na Waszego bloga przypadkiem (jak ostatnio większość, z Onetu). I mam mieszane uczucia.
    Z Waszych wpisów wynika, że jesteście fajne, równe babki. Ale jednak po wyroku, kogoś skrzywdziłyście, okradłyście, zabiłyście. Tak łatwo mi przychodzi by Was oceniać, bo ja jestem po drugiej stronie gdzie życie mam poukładane, czyste, dalekie od “zła” i marginesu społecznego.
    Jestem zwolenniczką kary śmierci (w najcięższych przypadkach) i popieram pomysł by więzienie było dotkliwszą karą, niż jest obecnie. Całkowita izolacja, brak rozrywek (typu pisanie bloga czy czytanie książek). Zdaję sobie sprawę, że to błąd myślowy i logiczny. Bo człowiek pozbawiony bodźców wariuje i nic dobrego z tego nie wynika. Ale ciężko mi pojąć, że w więzieniu mogą być jakieś przyjemności. W systemie, w karaniu, brakuje mi zadośćuczynienia i to właśnie chyba tu pies jest pogrzebany. Skoro ktoś zawinił to pokrzywdzona osoba powinna dostać rekompensatę (nie koniecznie finansową). A mamy taką sytuację, że osoba skrzywdzona (zależny oczywiście od sytuacji) cierpi całe życie, a krzywdziciel wychodzi po latach i jest wolny. Tak, wiem, uproszczam to bardzo. Jestem mściwa, “oko za oko…”, ale to nie znaczy, że chcę taka być. Mam swoje poglądy, których zapewne nawet Wy nie zmienicie, ale być może sprawicie, że moje zacietrzewienie powoli zamieni się w zrozumienie.

    Życzę Wam wszystkiego dobrego, byście na swojej drodze do wolności spotykały ludzi lepszych ode mnie, bardziej wyrozumiałych i z otwartym sercem.

  40. Tak jak moja przedmowczyni, trafilam tu ze strony glownej Onetu. Jestem pod ogromnym wrazeniem Waszego zapalu i odwagi i mysle, ze to co robicie jest naprawde wspaniale. Od dawna nie widzialam tak wartosciowego i prawdziwego bloga jak ten. Wasza pasja i glebia sa godne podziwu (i wbrew temu, ze napisalyscie ze nie macie doswiadczenia w pisaniu, bardzo dobrze sie czyta wasze teksty!). Zycze powodzenia w dalszym blogowaniu, napewno bede tu czesto wpadac! Pozdrawiam goraco! 🙂

    1. Hej, cieszę się, że są tacy ludzie jak Ty, którzy doceniają naszą pracę. Oczywiście cenimy też tych, którzy są innego zdania. W końcu blog polega na tym, abyśmy dyskutowali. Każdy ma prawo nas różnie postrzegać. Dzięki takim wpisom jak Twój, Catalino, mam większą ochotę uczestniczyć w “życiu bloga”. Cieszy mnie to, że potrafisz dostrzec wartość tego, o czym piszemy. Dziękuję i pozdrawiam. Kasia

  41. Drogie Dziewczyny, Szanowna Wielmożna Pani Ekscelencjo Edyto (tak, tak ironia),

    Pejoratywność któregokolwiek użytego w pani kierunku stwierdzenia jest Pani wyłącznie subiektywnym odczuciem. Ja dorzucę od siebie jako surogat “babska”…..pani o o ograniczonych horyzontach. Lepiej? Jak mniemam zapewne nie bardzo.
    Idąc Pani tokiem myślenia stawiajmy wszystkich skazanych pod ścianą i rozstrzeliwujmy. Nie trzeba będzie na nich płacić, utrzymywać więzień etc. Przestępstwo (wykroczenie) i natychmiastowa kara.
    Nie uważam, żeby dostęp do internetu w więzieniu był luksusem. Pomimo powyższych postów stawiających pod znakiem zapytania zasadność resocjalizacji i mających zapewne mocne podstawy wniosków, wdam się w polemikę na ten temat.
    Nie zdobędę się na odwagę, żeby którąkolwiek z Dziewczyn oceniać (nie znam ich, nie posiadam ku temu kompetencji, nie znam uwarunkowań, które doprowadziły do takich a nie innych czynów). Uważa Ekscelencja, że mają tyrać od rana do wieczora, nie mieć dostępu do świata, zainteresowań, hobby, chwil słabości, pragnienia miłości, przyjaźni, snucia planów o wolności? Być może dla recydywistów, którzy nie rokują dobrze na przyszłość jest to właściwe rozwiązanie. Ale przestańmy generalizować i wrzucać wszystkich do jednego wora. Każde życie to osobna historia. Może poprzez internet te Dziewczyny się rozwijają, są na bieżąco z wydarzeniami na świecie. One mają marzenia. Nikt nie powinien tego zabijać. Nikt nie ma prawa tego robić. Dla Pani wolność to chleb powszedni. Nie docenia się czegoś, co ma się na co dzień. Tak, wiem, co z poszkodowanymi, ofiarami? Kara musi być. A nie ma jej? Lata w więzieniu………..tak, zapewne bułka z masłem. Przeczytałem to co napisały Dziewczyny. Przebija przez to żal za dokonane czyny. Nie widzę w tym żadnej interesowności. Nikt z nas przecież nie machnie różdżką i nie znajdą się nagle w wolnym świecie. To ich sposób na przetrwanie, kontakt ze światem. Cóż w tym złego? Żadna sztuka zamknąć kogoś w pudle i zrobić z niego jeszcze większego psychola. Ale wyprowadzić go na prostą, to już sztuka. Jeśli sam chce to zrobić, przejawia sygnały zmian, chęci a nikt władny w tym nie pomaga to stanowi to ignorancję i głupotę w czystej postaci. Ale jeśli wszyscy mający bezpośrednio na to wpływ mają poglądy tożsame z takimi jakie Pani posiada……….nic się nie zmieni. Nikogo nie żałuję ani nie współczuję. Staram się wykazać empatią. Każdy powinien dostać drugą szansę, jeśli na to zasługuje. Któraś z więźniarek (jak to brzmi :)) ładnie napisała, że nigdy nie wiadomo kto tu w przyszłości trafi i za co. Gdyby tak Pani jakimś zbiegiem okoliczności wylądowała w pierdlu (bo ja wiem, obrona dziecka przed kimś kto chciałby je skrzywdzić a sąd dajmy na to ocenia, że zastosowany środek był nieadekwatny do sytuacji, itd., itd) to gwarantuję, że także Panią ogarniałaby frustracja.
    Przeszły mnie ciarki jak ktoś wspomniał o wachlarzu przestępstw począwszy od kradzieży, a na zabójstwie skończywszy. Osobiście bałbym się mieć jakikolwiek kontakt z kimś kto zabił. Ale…..no właśnie tak naprawdę nie wiemy co się wydarzyło.
    Żyjmy i dajmy żyć innym. Trzymajmy kciuki za tych co chcą się zmieniać. Keep walking.
    Blog to świetny pomysł. Z chęcią się dowiem jak wygląda życie po drugiej stronie. Sądziłem do tej pory, że w więzieniu siedzą głównie ograniczone jednostki, co nie potrafią sklecić poprawnie zdania po polsku. Jest mi za to wstyd. Szacun Dziewczyny.
    Pozdrawiam i życzę jak najszybszego wyjścia na wolność i ułożenia sobie życia. Wykorzystajcie czas, który macie, pomimo niesprzyjającego środowiska. Trzymam kciuki. I nie wracajcie więcej za kratki pleaseeee.

    Pozdrawiam

  42. Witajcie Dziewczyny!:-)
    Też tu (na Waszego bloga:-) ) trafiłem przypadkowo. Choć jak mówią – przypadków nie ma:-)
    Czytam i jak inni mam trochę mieszane uczucia, bo fakt większość nie trafia za kratki za niewinność i sobie często porządnie na to “zapracowała”, ale jak to ja zawsze patrzę “głębiej” 🙂
    Miałem kiedyś jednego sąsiada – 27 l. wtedy i 6 lat odsiadek – różne wyroki. Dużo! W miarę często z nim rozmawiałem, ba nawet raz schronił się u mnie przed “psami” :-)) Spoko, nie zrobił nic złego, tylko … no właśnie. Zacząłem się zastanawiać nad tym dlaczego są takie miejsca i tam trafiają ludzie? Powiem, że tu po “zgrubnym” przeczytaniu też to widzę, choć może bezpośrednio tego tu nie przeczytałem – może przegapiłem jakiś wpis.
    Myślę, a nawet to już wiem, że przyczyną tego jest i zawsze był brak miłości! Szczególnie na początku naszej drogi, w dzieciństwie od rodziców. Z różnych powodów ci wybrali karierę i dziecko było “kłopotem i zawadą”, uznali, że “dziecko samo sobie poradzi”, że sami nie doświadczyli tego w dzieciństwie, czy wreszcie zeszli na złą drogę w dorosłym życiu, a dzieci im się po prosty “przytrafiły przypadkiem”. Różne przyczyny, ale skutek często ten sam – ogromny brak miłości, brak wiary w siebie, poszukiwanie substytutów tego uczucia i często niezamierzony, ale przewidywalny efekt tego wszystkiego – pobyt w odosobnieniu:-(
    Jaki powinien on być tzn. czy rygorystyczny, czy “luzowy”, czy jeszcze inny nie chcę tu dyskutować, bo to raczej indywidualna sprawa i podejście do skazanego i samego skazanego. Moim zdaniem powinien jednak spełnić swoje zadanie, czyli ta osoba powinna przemyśleć swoje postępowanie, dlaczego tam trafiła i zrobić wszystko, aby wyjść lepszym, mądrzejszym i tam więcej nie wrócić. Wiem, też, że są różne koleje losu po wyjściu, ale tez nie o tym chcę.
    Tak z tej mojej pobieżnej lektury bloga widzę, że tu są jednak dziewczyny, które jak piszą zrozumiały to i takie się stają i ja Was wspieram duchowo, bo jak piszecie dziś każdy może tam trafić, nawet za błąd systemu!
    Wbrew niektórym nie sądzę, ze prowadzenie bloga jest po nic. Myślę, że to też dobra forma terapii, tak potrzebnej, impuls do przemyśleń, do stawania się lepszym.
    Dodaję sobie Waszego bloga do “Ulubionych” i myślę, że w miarę wolnego będę tu zaglądać!
    Trzymajcie się Dziewczyny dzielnie i główki do góry, każdy popełnia błędy, czasem większe, czasem mniejsze, ale ważne co z tym potem zrobimy!:-)
    Serdeczne pozdrowienia:-)
    Damian

  43. Pani Iwona pisze: “Chcecie wiedzieć, czym jest piekło, streszczę Wam: brak telefonu, brak kontaktu z dzieckiem, tylko cztery ściany, swój kawałek podłogi, woda ciepła w wyznaczonych godzinach, spacer w katakumbach, godzina z siatką nad głową, jak w zoo, dziwne? Nie, realia w Unii Europejskiej…”. W innym niebie, z telefonem, z umierającym dzieckiem, tylko cztery ściany, cztery łóżeczka, cztery nieszczęścia na jedną salkę, bliźniaczych dookoła wiele, od rana ten sam sufit nad głową, szum pomp, pisk aparatury i kiedy się wie już na pewno, że po wyjściu nic nie będzie jak dawniej, bo z oddziału wychodzimy przez prosektorium. Z mojego domu, już w pojedynkę, pozdrowienia dla Was Dziewczyny. Dla mnie nie ma znaczenia, co zrobiłyście, a jakimi kobietami jesteście dzisiaj. Życzę Wam, żebyście przestały marnować czas na czekanie, żyjecie tu i teraz w okolicznościach, które same wybrałyście albo które Was wybrały, nie na próbę, na serio. Siły, drugiej siły i zdrowia, żebyście mogły wrócić tam, dokąd chcecie, kiedy już będzie wolno. I żeby się udało.

  44. Drogie Panie.
    Każda z was jest wesołą,optymistycznie nastawioną do świata żoną i matką według tego co piszecie.Nasuwa mi się pytanie jakim cudem trafiłyście do więzienia???Jestem mega tolerancyjna,ale nie uwierzę,że “perfekcyjne panie domu” dostały się do więzienia za niewinność.Każdy z nas popełnia błędy,ale każdy ma jakąś moralną granicę,której nigdy nie przekroczy,a popełniając błąd powinniśmy liczyć się z konsekwencjami. Same doprowadziłyście do tego,że jesteście tu gdzie jesteście.Wiecie co czuje matka chorego na raka dziecka???Czy ta matka ma jakiś wybór??? nie więc nie mówcie jak macie źle,bo to jest śmieszne.

  45. Witam Panie,
    ciekawa jestem czy jest coś takiego jak “MODA WIĘZIENNA”? Czy z tych ubrań co Panie mają da się coś wykreować? Czy można się malować?

  46. Witam!
    Piszę pracę magisterską z socjologii o readaptacji społecznej byłych więźniów. Interesuje się tematem pod kątem pracy magisterskiej oczywiście, ale również prywatnie. Chciałabym (na ile to oczywiście możliwe), uzyskać odpowiedź na kilka pytań, ponieważ właściwie to jedyna droga, żeby się z Paniami porozumieć. Będę bardzo wdzięczna za każdą, nawet najmniejszą namiastkę odpowiedzi 🙂
    Informację, które chciałabym uzyskać to przede wszystkim:
    – jaką otrzymują Panie pomoc wewnątrz, prowadzącą do ułatwienia Paniom powrotu do życia poza kratkami?
    – czy rzeczywiście istnieje coś takiego jak “program wolnościowy”?
    – te z Pań, które odsiadują ponownie wyrok, dlaczego ponownie dopuściły się przestępstwa? (brak pomocy ze strony państwa/ odrzucenie przez społeczeństwo/ brak wsparcia rodziny/ niemożność podjęcia pracy/ brak mieszkania ?)
    I oczywiście pytanie techniczne, czy zgadzają się Panie na ewentualne umieszczenie fragmentów wpisów z bloga w pracy mgr?
    Serdecznie pozdrawiam 🙂

  47. Co mi się podoba do tej pory najbardziej, to uczciwa szczerość wobec siebie samych i warunków wokół Was, a nie krytykanctwo i roszczeniowość – piszecie po ludzku o tym, czego Wam brakuje, ale nie domagacie się tego agresywnie. I często, gdy ktoś Wam zarzuca, że nie macie prawa narzekać, bo z własnej winy siedzicie, podoba mi się Wasza reakcja – bo wiecie, że częściowo tak jest, ale też, że macie prawo do szczerości. Podoba mi się ta postawa, gratuluję 🙂 I ciepło pozdrawiam. Będę tu zaglądać.

  48. Ja trochę z innej strony, chciałam zapytać, czego się Panie boją najbardziej po wyjściu, albo z czym najtrudniej było się zmierzyć, jeśli są panie w więzieniu kolejny raz?

    PS Czy istnieje szansa skontaktowania sie z Paniami które się tu wypowiadały i również mają takie doświadczenia? 🙂

  49. wstawiacie tylko komentarze pozytywne!
    to jest jedno wielkie oszustwo w którym tkwicie, jesteście beznadziejne.
    chcecie myśleć że ludzie myślą o was dobrze, a tak nie jest.
    nie jesteście warte nic po waszych szachrajstwach

    1. Pani Klaudio,
      zgodnie z regulaminem blogu, usuwane są wszelkie odpowiedzi będące przejawem mowy nienawiści. Moderatorem jest Fundacja “Dom Kultury”, a nie blogerki – osadzone.
      W dalszym ciągu zachęcamy Panią do lektury bloga oraz do konstruktywnych i inspirujących wpisów.

    2. tez mi sie tak wydaje, wyludzacz uczac litosci, jakie jestesmy biedne, pokrzywdzone, no ale musialysmy zrobic to co zrobilismy. o jejku, jejku.
      oszust, bandyta, szachraj zostanie tym, za co zostal osadzony. proste. trzebabylo sie zastanowic, przed dokonaniem waszych czynow nad konsekwecjami, to byscie teraz nie byly tam gdzie jestescie, szanowne panie.

      “Za najwiekszego wroga maja ludzie tego, kto im mowi prawde” – Konfuzius

      1. W sumie to całkiem dobrze, że czasami możemy się podpisać pod powiedzonka (= złote myśli) kogoś innego, nieraz wiele mądrzejszego od nas samych. Konfucjusz powiedział też: Błędy człowieka są jak zaćmienie słońca lub księżyca – wszyscy je widzą” ;-).
        A teraz tak ciut bardziej serio.
        Po pierwsze wbrew pozorom i temu, co myślisz, w życiu nie pomyślałabym, że ten, kto mówi mi prawdę w oczy jest moim wrogiem. Przeciwnie – prawdy, nawet takiej, która niemalże ociera się o bezczelność, oczekuję i spodziewam się raczej od przyjaciół, a nie od wrogów. Ci ostatni częściej fałszywie poklepują po plecach, nieszczerze się uśmiechają i prawdy od takich nie zaznałam. Mam to Ciebie takie małe pytanko, bo skoro zacząłeś o prawdzie – to czemu siebie samego uważasz za prawdomównego, a o tych, które robią bloga piszesz, że robią to, aby „wyłudzać uczucie litości”? Osobiście absolutnie nie pragnę od nikogo litości i nie twierdzę, że jestem pokrzywdzona – „o jejku, jejku” 😉
        Nie zgodzę się z Twoim zdanie, że „oszust, bandyta, szachraj” zostanie tym, za co został osądzony. Moim skromnym zdaniem nie zawsze tak jest. Znam przykłady – też na tym blogu odzywają się głosy – osób, które po odbyciu kary wychodzą na prostą i żyją uczciwie. Jeden, gdy coś przeskrobie, odbębni karę i wróci po opuszczeniu zakładu na drogę przestępstwa, a drugi uzna, że ważniejsze jest życie z rodziną i dla rodziny, więc będzie pracował legalnie. Jest sporo racji w tym, co mówisz, że cyt. „trzeba było się zastanowić przed dokonaniem czynów” i prawdą jest, że nie było by nas tu, gdzie jesteśmy. Tyle że takie gdybanie i bezustanne grzebanie w przeszłości nie bardzo ma sens. Przeszłości nie potrafię zmienić, czasu nie cofnę, a jeśli osiądę na mieliźnie byłych przeżyć i przemyśleń, to istnieje obawa, że utknę tam na amen – czego właśnie chcę uniknąć i dlatego wolę skupiać się na tym, co jest i co może być (= co chciałabym, żeby było). Obstawiam, że nie tylko ja tak mam 🙂 i chyba dobrze, bo według mnie pozytywne nastawienie to już trochę sukcesu.
        I jeszcze tak na marginesie – nie wydaje Ci się Zibi, że to lepiej, że niektóre z osadzonych narzekają i jęczą jak to w więzieniu jest źle? Jak na mój gust było by gorzej, gdyby skazanym się podobało, chwalono by to miejsce… Wtedy to już krok zostałby do wysłania ludziom zaproszeń do więzienia ;-).
        Pozdrawiam serdecznie
        Małgosia

  50. Drogie Panie, jestescie wspaniale! Pierwszy raz weszlam na strone Waszego bloga, jestem pod wrazeniem! Piszecie swietne teksty, naprawde, nie moglam sie oderwac od lektury.
    Absolutnie nie obchodzi mnie, z jakich powodow znalzaly sie Panie w swojej obecnej sytuacji. Kazdy popelnia bledy, a na osad zasluguje tylko sposob, w jaki sie po niech podnosi. Czytajac Wasze teksty – pelne humoru, ale takze glebokiej refleksji – bardzo wierze, ze uda sie Paniom wrocic do normalnosci, cieszyc sie zyciem, a takze wiele jeszce osiagnac!
    Pozrdrawiam serdecznie, i trzymam kciuki!
    Kasia
    P.s. Bardzo przepraszam za brak polskich znakow; pisze z pracy (wykladam na uczelni w Belgii) i mam na klawiaturze tylko francuskie znaczniki!

    1. Zdanie z listu p. KasiJoanny:
      “Kazdy popelnia bledy, a na osad zasluguje tylko sposob, w jaki sie po niech podnosi”
      Dla mnie to motto tego bloga 🙂
      Nika

    2. Pani Kasiu. Serdecznie Panią pozdrawiam i cieszę się, że nawet w Belgii może ktoś sobie o nas poczytać i się odezwać. Mam prośbę: czy mogłaby Pani napisać do nas po francusku i przetłumaczyć? Nigdy jeszcze nie czytałam nic w tym języku.
      Monika

    3. Hej KasiaJoanna
      Dziękuję pięknie za miłe słowa i fajnie, że się Pani podoba nasz blog, a przede wszystkim jego treść :))). Dziękuję również za wyrozumiałość i mnóstwo pozytywnej energii, którą Pani nam przesyła, a także za wiarę w nas. To bardzo dużo dla nas znaczy i bardzo cieszy – dodając skrzydeł. Dziękujemy z całego serca.
      Buziaki i pozdrawiam
      Ela

    4. Szacunek i ukłony po sam pas z zielonej wyspy, gdzie za oknem Ocean i las.
      Poruszony, wzruszony i wdzięczny za Was i wasze codzienne odnajdywanie siły, pomysłów, uśmiechu, pozytywów, za waszą oryginalność, indywidualizm, kreatywność i odwagę, pomimo lęku, strachu, własnych demonów…etc.
      Kraty istnieją tam gdzie jesteście teraz, ale nie mylicie się różnego rodzaju kraty i klapy na oczach są wszędzie dookoła również w Real Life.
      Niezbadane są wyroki boskie, ale absolutnie wszystko dzieje się w ściśle określonym celu, m.in po to aby odnajdywać wciąż i na nowo siebie w sobie, przekraczać swoje własne wewnętrzne granice, ograniczenia/zaciemnienia umysłu, weryfikować co ważne a co ważniejsze w Życiu, być Tu i Teraz miast jakiś czas temu, lub za jakiś czas.
      Piszcie i “rozpierdalajcie” stereotypy o więziennej “dżumie” i wykluczeniu społecznym będać trędowatą-ym tylko w głowach tych którzy myślą że są kurwa lepsi, wybrani i nominowani do życia które prawdziwe nie jest nawet z nazwy.
      Piszcie na co przeznacza się publiczne pieniądze pochodzące z podatków, etc.
      Uśmiech i Moc, uściski i pozytywne flow prosto z Serca, ponad granicami i murami które tworzą ludzie pierdolący o wolności której nie potrafią docenić, odbierając ją tym (m.in. Wam :), którzy-e naprawdę na nią zasługują (bo zrozumieli, bo podnieśli się z kolan, odbili od dna…)
      Serdeczne pozdrowienia do więzienia, rozwalające mury, wykrzywiające kraty, przenikające wasze boskie istoty którymi bez żadnej wątpliwości jesteście.
      Niech Wiara i Radość są z Wami i trwa-ją…po nieskończony waszego wartościowego Życia czas.
      Szacunek i ukłony po sam pas…wasz czytelnik Tomasz ci los 🙂
      ftr.tOMasino

      1. Witam! Nawet nie przypuszczałam, że taka będę zadowolona z Twoich słów, z tej wesołej pozytywy. Kiedy zaczynałam „wchodzić” w tego bloga, pierwsze co mi przyszło do głowy to „nie piszmy, za co siedzimy”, kolejna myśl „nie piszmy za czym tęsknimy, bo będą mieli radochę”, za następnych kilka dni „nie piszmy, co nas boli, bo widelec w tym miejscu przekręcą”, a po tygodniu „a, w dpie!, nie ma co ukrywać, że się żałuje i płacze!”. Czekałam na wszystkie negatywne komentarze, bo chyba społeczeństwo przyzwyczaiło mnie do wytykania palcem. A tu zaskoczenie, ogrom miłych słów.
        Ciężko tak fajnie podobierać słowa, by zostać dobrze zrozumianym, bez zaproszenia do zwiedzania: trzeba tu żyć, ale lepiej tam żyć, tak by tu nie trafić!
        Dzięki za każde zdanie i rym 🙂
        Pełnoletnia

      2. No Tomasz ci los :), dziękuję za pozdrowienia, przeraźliwie fajnie jest móc poznawać tych, którzy nie chcą być więźniami własnych umysłów i na szczęście jest ich od groma i trochę – a to buduje. Mam nadzieję, że będziesz wpadał do nas w gości choć raz na jakiś czas. Pozdrawiam
        Małgosia

    5. Hej dziewczyny !

      Dopiero odkryłam Waszego bloga, ale obiecuję czytać każdy wpis z wielkim zaangażowaniem! Każdego z Nas potyka się noga, nie każdy jednak musi za swoje błędy przeżywać taką szkolę życia jaka jest dla Was codziennością. Jak niesamowite jest to, że mimo tylu złych emocji Wy nadal macie siłę aby wykrzesać w sobie odrobinę entuzjazmu i napisać tak ciekawe, poruszające i uczące wpisy. Wiele osób załamałoby się, ale nie Wy, wojowniczki. Błagam Was tylko o to, abyście nie dały się złamać złym rzeczom, ludziom, emocjom nigdy więcej… błagam abyście kontynuowały pisanie takich blogów będąc szczęśliwymi matkami, żonami, wolnymi kobietami. Błagam abyście wraz z zakończeniem wyroku zakończyly ten etap Waszych życiach. Ja będę czytać Wasze wpisy, bo tak jak Wy kocham czytać, zwłaszcza gdy coś jest tak pouczające i niekonwencjonalne 🙂

      Wysyłam Wam moc buziaków i pozytywnej energii!
      Asia

    6. czytam i nie dowierzam …rozumiem resocjalizacje i jestem za…. ale chwila. jak kobieta która ma lat 28 spedziła 5 lat w pierdlu i jeszcze 5 przed nią… jak to możliwe ze kobieta mając 57 lat jest w pierdlu
      co to ma być
      kim wy jesteście…piszecie o miłości i jakie jestescie dobre…wrażliwe…
      i co w pierdlu na kolejne 10 lat
      10 lat wyrok
      moje drogie to nie byle przewinienia
      to są rabunki napady itp
      nie mieści mi się w głowie

        1. nie,nie,chyba śnię i z niedowierzaniem przedzieram się przez kolejne wpisy pózniej komentarze
          ludzie wyjaśnijcie mi coś bo nie rozumiem-jaki ma cel prowadzenie tego bloga?czy ja mam współczuć tym paniom?a może wyciągnąć pomocną dłoń którą kiedyś mogą mi połamać?
          nigdy w więzieniu nie byłam-no można rozrabiać chuliganić ,no każdy ma coś za kołnierzem…ale chwila gdyby wylądowała w więzieniu areszcie czy innym odizolowaniu od społeczeństwa-umarłabym ze wstydu!! gdzie spojrzeć pozniej sąsiadom w oczy ,rodzinie
          nie ogarniam również tego…jak można skazać drogie panie swoje dzieci na taką traumę i jeszcze szczycić się tym że dzieci wiedzą..któraś z Pań twierdzi że żal Jej Matki..siostry brata
          zaraz a gdzie to panienka miała głowę?
          przepraszam nie akceptuję promowania pierdla-i słusznie ktoś zaznaczył-wczasy za podatnika pieniądze!!
          przeznaczmy to na domy starości lub domy dziecka a nie na pierdle=do roboty kochane nie na 2 g czy 3 godziny…ja pracuję po 12 godzin dziennie w służbie zdrowia…na jedzenie i czynsz na wczasy nie zawsze starcza…..ale nie kradnę nie napadam i nie kombinuję
          nie chciałabym by moje dzieci miały styczność z osobami z przeszłością kryminalną,
          za niewinność tam nie są!
          i nie wierzę w to że wszystkie wzorców w domu nie miały…jest jeszcze szkoła która kiedyś kreowała charaktery i priorytety
          jestem dzieckiem lat 80-tych i doskonale pamiętam co mi wpajana-
          tak szacunek również do innych ,i teraz sprzeczność delikatna-bo szacunek do Was drogie Panie mam-jak do pacjenta
          ale gdybym miała sąsiadować z Wami bądz mieć w rodzinie …nie wiem-oczy w ziemię? czy tylko ja mam wrażenie wstydząc się tego? jako kobieta!tak jest mi wstyd za ludzi którzy dopuszczają się takich akcji! , nie rozumiem przepraszam !!!!

          1. Ja też nie rozumiem takich zjadliwych komentarzy jakie niektórzy z Was tu zamieszczają. Nie do Was należy osądzanie innych ludzi. One już zostały osądzone i skazane. Każdy popełnia błędy w życiu poważniejsze lub mniej. ~magdalena żal mi Ciebie. Skoro przejmujesz się opiniami sąsiadów lub znajomych tak bardzo że nie potrafisz zrozumieć drugiego człowieka. Owszem kradzież to nie to samo co morderstwo czy zabójstwo, ale nie wiesz jak do tego doszło. Co spowodowało że ktoś zareagował w ten czy inny sposób. Nie wiesz co ,,ją,, do tego popchnęło różnie się toczą koleje losu. Może była bita co dzień, może stanęła w obronie dziecka, może została zraniona tak bardzo że w przypływie adrenaliny postąpiła tak a nie inaczej. Nie nam to oceniać.

          2. Powiem krótko,schlagg by to trafił.Sorry,nie miałam nigdy szacunku do tzw służby zdrowia(pomijajac własne złe doświadczenia),bo ktoś ,kto jest Mi bliski i cały tzw personel średniego szczebla zna doskonale,jako,że nim zarządza ,a przy tym jest o niebo mądrzejszy,powiedział Mi,że służba zdrowia tzw pielęgniarki to proste,”nikumate” dziewuchy,często z głębokich wsi,z moralnością Pani Dulskiej,a nawet jeśli nie 60%- to kolejny przykład-haha-miałam okazję chodzić do licka ,w którym uczyły się też te panie od basenu i wrzasków na “szanowanych przez siebie”pacejntów:).Były naprawdę głupsze od dziewczyn z normalnego ogólniaka,sporo z nich dawało d…y na prawo i lewo i tylko zabawa,hajs,fun…..hehe,to samo potem robią z lekarzami na dyżurach,a potem wracają sobie do mężusiów hipokrytki kopane,i pewnie też się boją codziennie,co ludzie powiedzą,bo najlepsze jest g…owinięte w celofanik przecież.Dla Mnie takie myślenie to myślenie ogranicznika!Pewnie ćpuna w rodzinie też byś nie zaakceptowała,bo jakby ci nie daj boże na dyżur nieprzytomnego przywieźli….uuu….”siara jak cholera”,prawda?Znam wiele pielęgniarek alkoholiczek,(….-tu był odpowiedni przymiotnik:))cholery nie powinny pracować w zawodzie,bo jeszcze komuś życie odbiorą…..i trafią do więzienia….ahahahah:) pozdrawiam wszystkie biedne Panie Dulskie….
            I nie,nie siedziałam w więzieniu:).Nie złamałam prawa nigdy,mam tylko coś,czego ty nie masz.Tolerancję.Ale taką prawdziwą,nie Dulską.Hehe.
            P.S. do przedmówczyni(ekhm) straaaaszne,ja pracuję czasem więcej niż 12 godzin na dobę i się nie żalę ( a może się chwaliłaś,nie wiem,jaka to jesteś prawilna;))

          3. Ogranicznikiem w myśleniu to jest Pani. Nie oądzajmy w każdym zawodzie znajdzie się “bestia”. Ja swój zawód szanuję i wykonuję go profesjonalnie. Nie dziwię się niektórym, którzy wściekają się na warunki więźniów. Sami bowiem żyją w koszmarnych warunkach pracując w pocie czoła, oszczędzając na wszystkim. Nie jest łatwo. Co do pracy pio 2-3 godz. zgadzam się z Panią Magdaleną, dłuższy czas pracy więźniów skrócił by dłużący się czas na co niektóre panie narzekają. Pozdrawiam.

          4. Cześć. Pewnie tak jak większość trafiłem na ten blog przez przypadek. Czytam kolejne wpisy i akurat całkowicie rozumiem autorki. Jestem byłym policjantem i często jeździłem do jednego z zakładów karnych na Śląsku, gdzie słuchałem osadzone do różnych spraw. Jak robiłem w gospodarczej tematem przesłuchań były oszustwa czy wyłudzenia kredytowe. Jak przeniosłem się do kryminalnej to sprawy stały się poważniejsze. Począwszy od pobić czy bójek, przez dziesiony czy wymuszenia, aż po współudział czy sprawstwo w postępowaniach z art. 148kk czyli zabójstwo we wszystkich jego formach. I co? I nic. Przesłuchania trwały godzinami i wiele nie różniły się od przesłuchań świadków w komendzie. W obydwu przypadkach kobiety jednakowo się bały, w obydwu przypadkach opowiadały bzdury lub spowiadały się jak na spowiedzi u plebana. Nie mnie było je oceniać, a jedynie nakreślać obraz sytuacji dla właściwych miejscowo sądów. W trakcie tych czynności było dane mi poznawać te panie. I co ciekawe, większość z nich się wcale nie wybielała. Opowiadały konkretnie i rzeczowo, jakby chciały mieć to wszystko za sobą. Za kazdym prawie razem rozmowa schodziła na temat życia prywatnego. Większość z nich przeszła szlak przemocy domowej ze strony partnera, dobrze wiedziały co to siniak pod okiem czy obite żebra. Znały zasadę, że jak kocha to bije i długo musiały się z niej leczyć. Były tam też cwaniary z dobrych domów, ale to naprawdę śladowy udział w całości przesłuchań, bo te bo nadziany tata z konkretnym papugą wyciągał z wszystkich opresji. Dlatego też śmieszą mnie wypowiedzi osób, które nigdy nie przekroczyły bramy więziennej. Śmieszą mnie wypowiedzi ludzi, którzy krzyczą, że pięć lat w pierdlu to żaden wyrok. Każdego takiego cwaniaka osadziłbym na 30 dni na śledczaku, myślę że szybko zmieniłby zdanie. Przypomina mi się właśnie taka mądrość ludowa: jak ci się siku to długość minuty zależy od tego, po której stronie drzwi od toalety się znajdujesz…panie piszcie dalej. Fajna robota i całkiem konkretna. I całkiem prawdziwa.

  51. Hej Dziewczyny. Trzymajcie się. Po drugiej stronie muru jest normalne zycie i wrocicie do niego. Jest sens wyjśc na wolność i się starać. Ja przeżyłem za murami prawie 5 lat. Wyszedłem ogarnąłem się i normalnie funkcjonuje w społeczeństwie. Nie wiem tylko czy mogę napisać tu swoje dane bo popisałbym z Wami listownie. Wiem jak się czeka na listy i jak to jest jak nikt nie pisze akurat do Ciebie pod celą bo sam to przeżyłem. Mogę podac dane jak dacie info ze można. Pozdrawiam Was Dziewuszki. Trzymajcie się dzielnie ;)))

    1. Witaj… normalnie jak zobaczyłam godzinę tego wpisu, to aż mi oczy wyszły z orbit! Kiedy mężczyzna pisze po północy, to z biegu zaczynam go podejrzewać o to, że jest wampirem :). Bardzo fajnie, że wszedłeś na bloga i bez problemu możesz tu pisać. Jeżeli chcesz to podziel się swoimi doświadczeniami, może dla kogoś Twoje przeżycia staną się czymś w rodzaju ściągawki, jak sobie radzić po wyjściu. Jestem też ciekawa, jakie sposoby na wypełnienie czasu miałeś, gdy przebywałeś po tej stronie – zakładając, że chcesz wracać do tego okresu oczywiście. Mam nadzieję, że będziesz często do nas wpadał :). Pozdrawiam cieplutko i do następnego.

    2. Dziewczyny,
      Trzymajcie sie ciepło i bądźcie dobrej mysli. Polecam modlitwę zwłaszcza ze macie dużo wolnego czasu….Pamiętajcie ze Pan Bog Was kocha.

      Bozena z Mazowieckiego

  52. Ciężko mi się odnieść odpowiednio do poszczególnych komentarzy, bo ilu ludzi, tyle interpretacji tego, co piszę… Męczy mnie umoralnianie, tak zwane pieprzenie, o tym jak to faktycznie tyle ludzi jest uczciwych, choć do świętych nie należą… Halo, halo… Jak to jesteście tacy uczciwi, a święci nie jesteście, okej, ja nie osądzam, bo nie od tego jestem… Lecz drażni mnie ludzka niewiedza i z automatu stwierdzenie “więźnia to na Sybir i niech w kamieniołomach zdycha”- to tylko przykład podkreślam. Skoro taka jest uczciwość w tych co nie zgadzają się ze mną, to uważam, że uczciwość idzie w parze z dobrocią serca, tak? To w takim cholera razie proszę o danie mi szansy jako człowiekowi, który jak każdy, na nią zasługuje. Ocenianie nas więźniarek na podstawie czego tak naprawdę? Przecież nic o nas nie wiecie. Status nasz społeczny na dzień dzisiejszy “więźniarki z olszynki grochowskiej”, a jutro czy w najbliższym czasie kto wie =)… Jedno właśnie uświadomiłam sobie jakieś trzy sekundy temu… JESTEM DUMNA, ŻE TU JESTEM. Powód pierwszy: bo poznałam życie za kratami, którego kiedyś się bałam i ludzi z zakładu karnego. Powód drugi: poznałam wielu bardzo wartościowych ludzi oraz tych mniej. Powód trzeci: otworzyłam oczy dostrzegając to wszystko, czego nie doceniałam na wolności. Powód czwarty: to miejsce to dla mnie koszmar… okej, ale jest też czymś w rodzaju szkoły życia i albo czegoś się nauczę i wyciągnę wnioski albo przepadnę z kretesem. Wizja – “powrót do koszmaru” to nie dla mnie… powód numer pięć: znów mam cele i marzenia, do których dążę, bo na końcu mety czeka na mnie moja ukochana córka. To dla niej biegnę ten triatlon życia i wiecie co, Wy wszyscy, co we mnie wątpicie i za plecami kpicie śmiejąc się?!? DOBIEGNĘ DO METY PIERWSZA CZY NIE! Ważne że go wygram…
    Iwona

    1. WITAM WAS I CIEBIE IWONKO,PRZECZYTALAM TWOJ WPIS I DOCHODZE DO WNIOSKU,ZE MASZ BARDZO DUZO SAMOZAPARCIA,ABY WYTRWAC TEN MARATON.CZEGO ZYCZE CI Z CALEGO SERCA.LUDZIE TACY JUZ SA,ZE OBCZERNIAJA I ZYCZA JAK NAJGORZEJ,ALE NIE WARTO SIE TYM PRZEJMOWAC.JA JUZ KILKA RAZY PISALAM DO WAS,TEZ BYLAM PO DRUGIEJ STRONIE I DLA MNIE PIERWSZE DNI BYLY KOSZMAREM,ALE Z CZASEM PRZYZWYCZAJASZ SIE DO TEGO MIEJSCA,BO ZDAJESZ SOBIE SPRAWE,ZE TAK MUSI BYC.WYSZLAM PO 3 LATACH,ZA GLUPIA SPRAWE I TERAZ WYKORZYSTUJE KAZDY DZIEN,ZEBY BYLO LEPIEJ I.ZEBY SIE NIE POWTORZYLO ZYCIE ZA MUREM.TEZ MAM MALUTKA CORECZKE I WIEM JAK TO JEST.ALE TOBIE JAK I INNYM DZIEWCZYNOM ZYCZE DUZO WYTRWALOSCI PRZEDEWSZYSTKIM I WALKI,A NAPEWNO JEST TAK JAK NAPISALAS-ODSIADKA TO DOBRA SZKOLA.NIE PRZEJMUJ SIE,GLOWA DO GORY I DO PRZODU.SERDECZNIE POZDRAWIAM DO USLYSZENIA IWONA

  53. właśnie trafiłam na bloga a muszę iść do pracy nieee!!! 🙂
    no to dziś nieprzespana nocka się szykuje, bo piszecie naprawde ciekawie 🙂

  54. sritu-pierdolitu
    to tak w skrócie, wszystkie mądre roztropne dziewczynki po prostu skrzywdzone przez “system”
    no ale gdziesz, przecież ja się nie śmieję nie oceniam nie krytykuję, tylko wyrażam swoja opinie w tym jak że wolnym kraju pomimo tych kilku bidulek zamkniętych, bo przecież nie wiem jak będzie, co się stanie, co strzeli mi do łba i też mogę zaciupać męża śpiacego sobie obok naprzykład bo niemogę zasnąć czy cuś i znajde sie gdzieś w zlym świecie niczym zoo
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Weź się lepiej za czytanie książek,może wtedy nauczysz się pisać bez błędów. Kto daje ci prawo do oceniania drugiego człowieka? Kto daje ci prawo do robienia sobie kpin? Te dziewczyny z kółka różańcowego nie trafiły do więzienia,skoro tak się stało to znaczy że ich życie do najłatwiejszych nie należało. Pewnie nie wszystkie miały trudno,być może kilku z nich po prostu poprzewracało się w dupach ale to jest jakiś odsetek – wierz mi. Większości zwyczajnie nie układało się od dziecka i jakieś mechanizmy się w nich pootwierały,skoro tak się stało. Nie trzeba być psychologiem żeby to wiedzieć,wystarczy czasem na chwile usiąść i posłuchać czyjejś historii…Na szczęście sędziami i prokuratorami nie zostają takie mądralińskie,święte i bezkrytyczne panienki,wrzucające wszystkich do jednego wora. Nie wszystkie zabiły,cóż za ograniczony rozum musisz posiadać żeby tak sądzić. A jeśli zabiły to właśnie ponoszą za to karę – odebranie wolności człowiekowi jest najtrudniejszą do zniesienia rzeczą. I wbrew temu co sobie roisz w swojej główce nie czują się tam jak w raju,człowiek jest po prostu z natury istotą,która umie dostosować się do otoczenia więc radzą sobie jak umieją.Pewnie całe życie na ciebie chuchano i dmuchano,więc co ty możesz wiedzieć… Filmów się naoglądałaś i wydaje ci się,że ludzie zabijają dla przyjemności,że w długi i niespłacane kredyty wpadają tylko oszuści,że kradną tylko małolatki dla zabicia czasu. Każda z tych historii ma swój początek,jeżeli nie masz ochoty go poznać to przynajmniej nie oceniaj,bo żeby cokolwiek,kogokolwiek ocenić to trzeba poznać wszystkie elementy układanki. Nikt nie każe ci tu wchodzić,chyba że twoje urozmaicone życie na tym właśnie polega – na hejtowaniu,na wyszukiwaniu w necie sytuacji w których możesz dać upust swojej frustracji i niezadowoleniu i poczuć się lepsza. Cóż za ciekawa pasja 🙂 Nie stać cię na nic kreatywniejszego? Bo w przeciwieństwie do ludzi odsiadujących wyroki masz wiele możliwości – ale jak widać wolisz gnić przed kompem.
      Pamiętaj,że kto pierwszy rzuca kamieniem ten jest największym kłamcą 🙂 Fakt nie podlegający dyskusji 🙂

      1. och aż się normalnie wzruszyłam od tych Twoich wypocin droga Aniu….
        Co do oceniania innych (czytaj autorek bloga) to wydaje mi się, że akurat do tego mam prawo, bo
        1: żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo do własnego zdania a to nie tyle była ocena co po prostu moja opinia,
        2: autorki publikując swoje treści chyba brały ( a przynajmniej powinny) pod uwagę to, że nie każdemu może sie to podobać i że, będą oceniane właśnie przez pryzmat tego co zrobiły
        3: a ponadto Ty w swoim komentarzu też mnie oceniłaś i skrytykowałaś a to troche śmierdzi hipokryzją
        Co do oceny mojej osoby oczywiście nie mam zamiaru wyprowadzać Cię z błędu, dla Ciebie mogę być ograniczona, wychuchana i nie wiadomo co jeszcze… Nie robi to na mnie wrażenia, oczywiście pisząc poprzedni komentarz spodziewałam się tego 🙂
        A propos wrzucania wszystkich do jednego wora to przecież mądra uczona koleżanka wpadła by na to że to był tylko przykład….
        A co do moich błędów no to faktycznie je robię i ilość czytanych przeze mnie książek nie ma tu nic do rzeczy. ( zdaje się że dyslekcja, dysgrafia czy dysortografia to znane okreslenia, tym bardziej dla wyuczonych:)
        Pozdrawiam serdecznie

        1. A oceniaj sobie skoro na taką rozrywkę tylko cię stać,nie odbieram ci tej przyjemności,ja tylko powiedziałam że świadczy to o twoim zabiedzonym horyzoncie 🙂 Czytanie ze zrozumieniem jeszcze dochodzi…trudne,prawda? 😀

          1. no teraz to chyba Ty masz problem z czytaniem ze zrozumieniem, wielka obrończyni uciśnionych…. wzruszające 😀

      2. Masz racje Aniu. Ale czy zaprosilabys te wszystkie Panie, ktoregos wieczoru na herbatke do domu, gdyby zaistniala taka mozliwosc? :>

        1. Na pewno nie wszystkie i na pewno nie od razu 🙂 po pierwsze nie wszystkich musze lubić a po drugie nie wszystkich musze zapraszać do domu. To nie ma nic wspólnego z tym,że nie oceniam po “okładce” człowieka. Mam wiele doświadczeń w życiu,ze strony ludzi różna krzywda mnie spotkała,ja też święta nie byłam ale to nadal nie obliguje mnie do tego żebym generalizowała i o każdym,kto znalazł się w zakładzie wydawała negatywną opinię bez poznania historii… I tylko o tym mówię 🙂 Bardzo łatwo jest ocenić drugiego człowieka,to nie wymaga myślenia,trudniej już posłuchać co ma do powiedzenia…dać mu szansę…to już wymaga większego nakładu emocji i analizy 🙂 Przecież ja nie napisałam w ani jednym zdaniu,że te dziewczyny są niewinne,że system się na nie uwziął i niewinnie wsadził do paki,ja tylko zwracam uwagę na to że jeżeli nie wie się dlaczego tam są i co nimi kierowało to hejtowanie jest bezpodstawne 🙂 Wiem jedno – dawno temu ktoś przystanął przy mnie,podał rękę,wysłuchał i pozwolił spróbować jeszcze raz… I dlatego jestem od 7 lat na wolności i nie zrobiłam nic,co zaprowadziłoby mnie z powrotem na drugą stronę muru. Mój system wartości jest jak przeciwległy świat do tego,jaki miałam kiedyś – znaczy że się da 🙂 I na pewno nie spowodowało tych zmian piętnowanie mnie czy wytykanie,sama wystarczająco sobie wytykałam własne błędy,mnie pomogła dobra wola drugiego człowieka. Nie naiwność mną kieruje,przecież wiem że część z tych dziewczyn wróci za kraty po raz drugi,trzeci może…ale skąd wiem która? Dlaczego mam na wszystko patrzeć zakładając porażkę? 😀 To bez sensu,to zbyt proste i ubogie 😀

          1. Bardzo się cieszę, że to wszystko napisałaś. Czytając Twój komentarz wydawało mi się, że czytam swoje mysli. Nie wiem, czemu większość ludzi uważa, że najlepszym sposobem na zmianę jest dowalić komuś, tak żeby zapamiętał do końca życia. A to zupełnie nie tędy droga. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
            Monika

    2. „Nasze wypociny”, czy jak kto woli „sritu-pierdolitu” jest naszą szansą na powiedzenie prawdy o sobie. Wy też korzystacie z tej anonimowości, by nam „ciupnąć”, a my jako margines dajemy się pomazać. Podpowiedzcie lepiej, jak byśmy mogły pomóc innym….
      Pełnoletnia

  55. Witajcie Wszystkie, dziś zobaczyłam w tv program o Was. Chylę czoła przed tymi, które są matkami, a życie ułożyło im tak trudny scenariusz. Wiem, że to banał, ale DACIE radę. Pozdrawiam.

  56. Każdy jest kowalem swego losu, za niepowodzenia i porażki nie można winić innych. Wy dziewczyny nie obwiniacie za swój los nikogo – za to wam
    chwała. Życzę wytrwałości , cierpliwości , wiary w lepsze jutro. Pozdrawiam.

  57. Mam pytanie do Pań. Jak sobie pomyślałam że znalazłabym się w więzieniu lub jakimkolwiek zamknięciu to czego by mi brakowało poza rodziną, przyjaciółmi. I pomyślałam sobie że spacerów po lesie i zbierania grzybów, właśnie zbierania, nie koniecznie jedzenia. A Paniom czego brakuje? Za czym takim niby oczywistym tęsknicie?

    1. Ja tęsknię za marznięciem na przystanku, za wystawami sklepowymi, za kupowaniem sobie staników. Marzy mi się podpalić palnik w kuchence gazowej i zagotować wodę na herbatę w czajniku z gwizdkiem.
      Monika

      1. Mnie chyba brakuje szczerości i pewności, że to jest szczerość. Zawsze przyjaciel mi się z tym kojarzył, że można się przy nim nie bać, że można przy nim płakać i uśmiechać się na krytykę.
        Pełnoletnia

    2. Może nam brakować przyzwyczajeń, które nam towarzyszą, samodzielnych zakupów na swoją miarę. Spacerów także. Za czym tęsknię, sama nie wiem…

  58. Ja po okolo 8 latach za kratami wyszedłem i było dziwnie. Minęło kolejne 10 lat i … od 7 lat mam Żonę , trzy Córeczki i daję radę.
    Zrobiłem uprawnienia i śmigam po świecie tirem , dzięki czemu mogę utrzymać Rodzinę.
    Ale…jestem impulsywny, nerwowy i czasami dziwny. Zostało w głowie coś złego.
    Życzę Wam Dziewczyny też tego zwykłego normalnego szczęścia !!!
    Nie zapomnimy o tym stresie , ale da się żyć czego Wam życzę z całego serca !

    1. Bardziej niż bardzo cieszą wpisy od tych, którzy się „poukładali” po wyjściu. Tego nie trzeba komentować, bo swoim życiem w epoce „po więzieniu” pokazujesz, że można i że nie każdy wraca jak bumerang 🙂 My na blogu mówimy tylko, więc można nam zarzucić, że gadać to każdy potrafi – bo gadać łatwo, ale Ty możesz być potwierdzeniem tego, że mówimy z sensem 🙂
      Trzymaj się dzielnie i trwaj…

  59. Witajcie! dzisiaj trafiłam na Wasze teksty i jestem pod ogromnym wrażeniem! spłakałam się i pośmiałam. Jesteście niesamowite! pozdrawiam z Norwegii. Dorota

    1. Norwegia nie tak daleko :), to mam nadzieję, że będziesz wpadała często. Zapraszam do poznawania nas przez czytanie – im więcej osób, tym lepiej. Miłego dnia i trzymaj się ciepło tam na północy 🙂
      Małgosia

  60. Witajcie Dziewczyny,
    Już drugi raz trafiłam na Waszego bloga…i nie przestanę go czytać.Myślę, że jest to dobry sposób na fajne zorganizowanie sobie czasu..to taka praca nad samym sobą..A nawet świetna terapia..Pozdrawiam serdecznie…Wierzcie w siebie zawsze, bo to co robicie ma sens, daje wiarę i radość Wam samym i innym ludziom.

    1. Bardzo fajnie, że wpadasz do nas już drugi raz. Mam nadzieję, że nie przestaniesz, bo dla nas kontakt z ludźmi to ważna rzecz. Nie nazwałabym tego czystą terapią, choć pewnie w jakimś sensie ten blog nią jest dla niektórych, ale rozmawiać zawsze warto. Do następnego!

  61. Witajcie !
    przeczytałem calego bloga z wypiekami na twarzy ! W AŚ śledczym Grochów spędziłem niedawno troche czasu, jedni stwierdzą że mało, inni że dużo. Kraty zabrały mi kilka miesięcy życia, którego nikt już nie zwróci. Ale najważniejsze jest, żeby się nie poddawać i żyć myślą, że kiedyś to się skończy i znowu będziemy wolni. Ja teraz pisze z tej drugiej strony, ale jeszcze rok temu byłem a tymi samymi murami. Doskonale wiem, jak wygląda każdy poranek, kiedy budzi cie poranny apel i zakreślasz kolejny dzień w kalendarzu. Pamiętajcie, że każdy dzień zbliża Was do wolności. Przede mną jeszcze długa walka z sądem o wyrok, kto wie czy nie będę jeszcze musiał tam wrócić, czego bardzo bym nie chciał, ale niestety trzeba czasem ponieść wielkie konsekwencje swoich błędów. Cóż moge Wam napisać, trzymajcie się ciepło i nie dołujcie się !!!
    PS
    Damskie spacerniaki chociaż kolorowe są 😉

    1. Witam. Pozdrowienia z więzienia i wszystkiego dobrego na wolności. Damskie spacery kolorowe są tylko dla dziewczyn z półotworka, a bloga tworzy zamek, więc spacerniaki biało-szare, takie życie. Chociaż ja nie raz po pracy trafiałam na te kolorowe. Pozdrawiam.
      Pełonoletnia
      P.S. Ale ja tu widzę, że 12 minut po wyłączonej fazie pisałeś 🙂

      O autorkach ~Twoja prawda 08.10.2014, 22.04
      Witam! Terapia, terapia, ale zależy mi (nam), by to miało sens, by radziło i docierało. Gdyby można było wymazać ciekawość ludzi, za co się tu jest, a bardziej zainteresować ich, jak tu jest, to by była moc. Czytaj nas dalej…. Pozdrawiam
      Pełnoletnia

  62. Witam wszystkie Panie. Nie często zdarza mi się przeczytać blog od deski do deski łącznie z komentarzami … a ten przeczytałam … i właśnie temat czytania mnie bardzo zainteresował . Wiem iż czytając książki człowiek przenosi się w inny świat … zapomina o codzienności … marzy … pobudza swoją wyobraźnię . Chciałam zapytać czy można ofiarować wam książki o każdej tematyce czy są wybrane zagadnienia, jakie książki są najczęściej czytane przez was, lubiane ? W jaki sposób można ofiarować wam te książki ? Jakie są procedury ? Czy posiadanie sennika jest zakazane ?

  63. Kochane kobietki jesteście wspaniałe. Mam nadzieję, że blog tak jak dla mnie jest dla Was miejscem, gdzie możecie podzielić się swoim spojrzeniem i myślami z innymi, co dla Was ma zapewne wartość bezcenną. Mam do Was prośbę, nie przejmujcie się żadnymi negatywnymi komentarzami. Jesteście odważne, chce Wam się i szukacie drogi i to się właśnie liczy. Dobrze mówicie, w każdy momencie nasze życie może się zmienić, więc nie wiadomo co nas czeka. Trzymam za Was kciuki i liczę, że jak najszybciej spotkacie się z kochanymi osobami.

    Nie poddawajcie się za nic i nie traćcie nadziei 🙂

    1. Ja uważam, ze każdy ma prawo do własnego zdania, i niby to banał, ale nie w tym rzecz. Dla mnie (i przypuszczam, że dla pozostałych dziewczyn też) istotne jest to, że mam możliwość przedyskutowania z ludźmi, poznania ich opinii – tych pozytywnych i negatywnych… Tych ostatnich nawet bardziej, choć wbrew pozorom one nie rażą, raczej mobilizują. Dobrze jest na własne oczy zobaczyć takie wpisy jak twój, bo wtedy człowiek się uśmiecha, ale krytyka (o ile jest konstruktywna) też sprawia, że człowiekowi robi się miło. Pozdrawiam
      Małgosia

    2. Fajnie, że jest ktoś taki jak Ty :), kto nas rozumie choć trochę. Miło jest się podzielić swoimi spojrzeniami a zarazem myślami. Śmiem podejrzewać, iż mało kto się przejmuje tymi negatywnymi komentarzami. Odsiadujemy swoje wyroki, lecz ci dokuczliwi pamiętają, że każdemu noga się może powinąć. Dziś jest szczęśliwą matką, żoną – a jutro może być wśród nas. Życzę Ci powodzenia I abyś spotykał na swej drodze samych dobrych ludzi.
      Agnieszka

  64. Witam,

    mam pytanie – może nie odpowiednie – patrząc na wcześniejsze posty, ale jak widzicie swoje życie po wyjściu na wolność.
    Jaką rolę dla siebie widzicie w społeczeństwie, jaką szanse na pracę, po prostu na normalne życie?

    PS. nigdy nie byłem w zakładzie karnym.

    1. Hando, powiem Ci, że nie boję się wyjść z więzienia, wierzę w swoją siłę psychiczną i już nie przerastają mnie moje problemy, jak to było kiedyś. Teraz nie uciekam przed trudnościami, tylko stawiam im czoła. Jak wyjdę na wolność, będę szyć w jakiejś szwalni, bo tego się nauczyłam w więzieniu i dzięki Bogu, bo nie spoglądam w przyszłość ze strachem myśląc: „co ja będę robić, przecież nic nie umiem”. Nauczyłam się pracować – a przez to odpowiedzialności za nieswoje rzeczy, wywiązywania się z obowiązków, a uwierz mi, to nie była moja mocna strona. Niestety takich miejsc, gdzie można się czegoś nauczyć w więzieniu jest niewiele, a zobacz jak są ważne. Ja dzięki temu, czego się nauczyłam, zyskałam poczucie własnej wartości (a ludzie tutaj bardzo często tego nie mają), poczucie bezpieczeństwa i pewność, że wszystko jest możliwe. Jestem pewna, że będę normalnie żyć.
      Monika

  65. Witam! Kobietki – jesteście WIELKIE! Nigdy nie miałam problemów z prawem, nie wiem jak pachnie więzienie. Ale zawsze rozumiałam,że człowiek jest tylko człowiekiem i popełnia błędy. Nie popełnia błędów tylko ten, kto nic nie robi. A Wy podnosicie się ze swoich błędów i upadków w sposob tak szczery, uczciwy i jednocześnie profesjonalny, że tylko Was podziwiać. Jestem nauczycielką, wychowałam 4 dzieci. Teraz – zaczęłam spełniać swoje marzenia. Zawsze marzyłam o swojej stajni i hodowli koni (zapomniałam powiedziec,ze jeżdżę konno i mam konia). Aktualnie pracuje nad stajnia (dosłownie). Zdzieram tynki, maluję… Ale mam nadzieję,że uda mi się. Gdyby moja miejscowość była bliżej Warszawy, bardzo chętnie poprowadziłabym dla Was zajęcia związane z końmi. Jeśli jesteście zainteresowane – bardzo chętnie porozmawiam na “końskie” tematy. Podziwiam Was za hart ducha i siłę woli. Pozdrawiam i cieszę się, że wpadłam dzisiaj do Was – całkowicie przez przypadek. Mam nadzieję,że na dłużej. 🙂

  66. Hej Dziewczyny !wlasnie przypadkowo trafilam na Waszego bloga, super piszecie ! Podziwiam Was ze w ten beznadziejnej sytuacji znalazlyscie chcociaz cień radosci jakim jest pisanie bloga. Zycze wytrwalosci I trzymam kciuki za kazda z Was aby wyroki minely szybko I abyscie mogly uscickac na wolnosci wasze rodziny .PS. nie przejmujcie sie negatywnymi komentarzami, kazdemu z nas moze powinac sie noga I kazdy z nas moze wyladowac w miejscu , w ktorym teraz Wy jestescie … Pozdrawiam I sciskam Was serdecznie z chlodnego dzisiaj Hannoveru :))))

  67. Dziewczyny 🙂 trzymam kciuki, piszcie jak najwięcej, uśmiechajcie sie jak najczęciej 🙂 i uwierzcie – nie jesteście same 🙂
    Pozdrawiam

  68. Witajcie Dziewczyny!
    Przeczytałam informację o Waszym blogu na onecie. Zrobiło mi się jakoś ciepło na sercu, oczy się zaszkliły i postanowiłam zajrzeć. Ale nie chcę, żebyście pomyślały że to z litości czy coś podobnego.
    Daleko mi do oceniania Was, bo za bardzo zdaję sobie sprawę w ułomności wymiaru sprawiedliwośći, polskiego prawa i tego, że “dziś Ty, a jutro może ja”… Zresztą z tego co tu przeczytałam widzę, że wszystkie zdajecie sobie sprawę dlaczego tam jesteście.
    Ja też jestem mamą i chyba najbardziej w tym wszystkim poruszyło mnie Wasze radzenie sobie z rozłąką z dziećmi, relacjami z najbliższymi, ze świadomością, że nie odzyska się straconego czasu… Nie wiem jak ja bym sobie poradziła w takiej sytuacji… To byłby chyba największy cios.
    Podzielę się z Wami taką mają obawą: otóż, odkąd zrobiłam prawo jazdy i zaczęłam już na poważnie jeździć samochodem, bardziej niż tego że ktoś we mnie wjedzie bałam się że mogę kogoś potrącić, zabić na drodze przez przypadek i pójść do więzienia na lata. Nie celowo, nie przez brawurę, po prostu przez zbieg okolicznoci, taki a nie inny układ samochodów, ludzi i prędkości na jezdni… Właśnie tej rozłąki nie umiałam sobie wyobrazić, że ktoś przez ten czas będzie wychowywał dzieci za mnie… Brr…
    Dlatego chciałam Wam przekazać, że jest w Katowicach ktoś taki jak ja, kto teraz ciepło o Was pomyślał i życzy Wam właściwego poukładania spraw:) Jesteście dzielne, że nie dajecie się rutynie, zwątpieniu, nie idziecie na łatwiznę! Szacun za to, że powstajecie po swoich upadkach. (Mnie niekiedy “rozwalają” zwykłe pierdoły i robię z tego aferę…) Myślę, że gdy następnym razem będę miała “doła” albo PMSa to pomyślę o Was i napewno zajrzę tu do Was:) Może nawet częściej niż od PMSa do PMSa 😉
    Cieszę się że dziś tu do Was trafiłam.
    Buziaki!
    M.

  69. Mnie chyba brakuje szczerości i pewności, że to jest szczerość. Zawsze przyjaciel mi się z tym kojarzył, że można się przy nim nie bać, że można przy nim płakać i uśmiechać się na krytykę.
    Pełnoletnia

    1. Pełnoletnia,
      nawet jeśli będziesz miała wrażenie, że wszyscy wokół Ciebie są nieszczerzy, to nie przestawaj być naturalna, szczera i przyjacielska. To pułapka, która wypala dziurę w głowie i sercu. Prowadzi jedynie do tego, że będziesz bała się ludzi, bliskich kontaktów, nie będziesz nikomu ufała.
      Bardziej niech martwią się ci, którzy na zaufanie nie zasługują.

  70. Trafilam tu przez przypadek, jak chyba wielu odwiedzajacych Wasz blog dzisiaj:-) Drogie Panie, chce Wam pogratulowac takiej lekkosci napisanych tekstow, ktore czytalam z zapalem i ze wzruszeniem. Nie bede i nie chce Was oceniac, bo Wy swoja kare odbywacie nie tylko ‘za kratami’ ale tez w sercach… Zycie pisze rozne scenariusze i czasem jedna zla decyzja, moze zaprowadzic tam gdzie Wy teraz jestescie… Zycze Wam wytrwalosci i woli walki, abyscie zawsze mialy sile sie podniesc, bo gdzies tam, po drugiej stronie czekaja na Was rodziny! Pozdrowienia z Wysp Brytyjskich
    E.

  71. Bloga przejrzałam z nieskrywaną ciekawością. Dużo to uczuć, emocji, tęsknoty, pustki…Na moment zamykam oczy i mam wrażenie, że czytam smutne historie kobiet, które zostały rozdzielone z ukochanymi dziećmi, mężczyznami, rodziną.. Bardzo mocno przebija się tęsknota za dziećmi, jest to zrozumiałe – jesteście matkami.
    A teraz wyjaśnijcie proszę taki oto mechanizm: kochająca matka, chcąca dla dziecka/dzieci jak najlepiej – robi “TO” – kradnie, napada, może nawet zabija.. Jak matka kochająca dzieci może zafundować im takie pokłady upokorzenia, wstydu, cierpienia? Bo przecież nie dla dobra dziecka, nie z miłości – żadna z Was nie siedzi zapewne za kradzież bochenka chleba dla dziecka…Za to nie dostaje się 5letnich i wyższych wyroków.
    Przestępstwo popełnia się z premedytacją – prawda? Dorośli ludzie świadomi są konsekwencji…
    Potwornie żal mi Waszych dzieci – dla nich to upokorzenie i wstyd mieć mamę w więzieniu.

  72. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. Sam byłem w szpitalu psychiatrycznym i wiem, czym jest zamknięcie bez możliwości wyjścia na zewnątrz, kiedy się chce. Przygnębiające uczucie. Z drugiej strony, fakt faktem, że podczas swojej wizyty poznałem wiele cudownych osób, których, gdybym wcześniej się dowiedział, że są w świrowni, w ogóle nie posądziłbym, że mogą się w niej znaleźć. Historie tych ludzi przekonały mnie, jak niewiele (!) czasami trzeba, aby znaleźć się po drugiej stronie muru. Czasami sekunda wzburzenia, zawahania, stresu wystarczy. Wizyta w szpitalu nauczyła mnie też, że nikogo nie wolno skreślać, a stereotypy można wyrzucić do kosza na śmieci. Oczywiście, wszystko z głową. Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, do ponownego usłyszenia. Jestem z Wami! 🙂

  73. hm czytając wasze posty opisy i niektóre z was są tam po raz kolejny a to dowodzi, że nie wyciągnęły wniosków z poprzednich razy. Pewnie powiecie co on wie na ten temat, ano wie i to bardzo dużo z każdej strony. Niewątpliwie szacun dla was za odwagę pisania bloga to pewna forma resocjalizacji. Są wśród was osoby warte pomocy wam i wyciągnięcia na prostą będę czytał waszego bloga i zastanawiał się jak wam pomuc.
    Pozdrawiam Robert

  74. Bardzo fajnie, że istnieje taki bolg. Link wysłała mi koleżanka i mam nadzieję, że dzięki wam łatwiej bedzie mi napisać pracę na zajęcia 😉 Trzymam kciuki i życze byście się nie załamywały 😉

  75. Parę lat temu na wakacjach poznałam młodą dziewczynę (ok.20 lat) Strasznie wulgarna, ale sympatyczna. I przekonana, że każdy konflikt można jedynie rozwiązać przemocą. I gdyby przypadkiem komuś przywaliła tak, żeby zszedł, to kogo należałoby osądzić? Ją, czy tych, którzy ją tak ukształtowali? Nie wiem, czy była to patologiczna rodzina, złe towarzystwo, czy może dom dziecka. Ale może warto pomyśleć DLACZEGO ktoś zachował się tak, a nie inaczej, a nie osądzać z pozycji ciepłego fotela przed kompem.

  76. Witam,
    Na wstępie pozdrawiam wszystkie Panie!:) Nie ważne co było-ważne co będzie! Trzymajcie się cieplutko!:)
    A teraz pytanie do co niektórych komentujących. Co Wy z tymi pieniędzmi z podatków?!
    A jak dokładacie do kolejnej fury,ekskluzywnej kolacji lub kolejnego garnituru (i to nie firmy krzak), któregoś z posłów i całej tam bandy…. To jakoś tak żal Wam pupy nie ściska….
    Podatki były,są i będą z nas ściągane! Ale ja osobiście wole “dopłacać” na wiezienia-te tanie mydła, trochę proszku niż sponsorować gacie
    np. CK za 100 zł jakiegoś posła…
    Pozdrawia 🙂

    1. tylko, że nie mamy wpływu czy nasze podatki idą na gacie posła, prycz w więzieniu czy obiad w szpitalu. Bo gdybym miała wpływ na to na co idą moje podatki, to chciałabym, żeby szły na schroniska dla zwierząt. Bo to jedyne istoty, które same o siebie nie potrafią zadbać.

  77. Witam serdecznie silne, kochane kobiety. Jestem 19 latką i mieszkam w Berlinie. Cieszę się, że na ten blog trafiłam, to genialny pomysł. Gdzie indziej miałybyście usuwać z myśli nadmiar emocji? Gdyby któraś z was była moją mamą, jestem pewna, że nie wstydziłabym się. Byłabym raczej dumna. Nie sądzę, byście siedziały tylko za złe czyny. A przecież każdy człowiek każdego dnia robi dobre i złe rzeczy.
    Widzicie, ludzie, którzy dawno powinni być za kratami często są na wolności i często skazuje się za jedno zło.
    Myślę, że na drodze życia każdego człowieka jest taka puszka pandory. I niektórzy po prostu zmuszeni są ją otworzyć. Innych to omija.
    Ślę wielkie pozdrowienia i trzymam kciuki, każda z was wyjdzie na wolność i doceni ją bardziej niż inni, szarzy ludzie.
    Powodzenia, nie jesteście same!

  78. Witam serdecznie.Chciałabym sie dowiedzieć jak tu jest,ponieważ mój Brat wylądował na AŚ.Bardzo sie martwimy cała rodzina chcielibyśmy sie coś dowiedziec…Prosze o wiadomość.Pozdrawiam

    1. W każdym AŚ jest inaczej,ale na jakieś podstawowe rzeczy mogę odpowiedzieć, tylko nie wiem, co chciałabyś wiedzieć – pytaj!
      Monika

  79. Kochaniutkie.Zbliża się okres Świąteczny i już teraz chcę życzyć wam wytrwałości,a przede wszystkim szybkiego powrotu do wolności i mimo sytuacji w której jesteście uśmiechów na waszych buźkach.Jesteśmy skazane,ale nie potępione-sama wiem o tym najlepiej,ponieważ jestem na wolności od 4 miesięcy.Jestem pod wielkim wrażeniem bloga i wpisów jakie są umieszczone przez was,liczę,że od serca.Mam nadzieję,że wszystko nie jest jedynie “na pokaz”. Wybaczcie moje słowa,ale wiecie same jacy są ludzie.Mimo błędów,które popełniłyście i tak każda z was jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju.Każda na swój sposób NIESAMOWITA.Życzę wam także tego,aby to miejsce nie popsuło was,a resocjalizacja chociaż by w jakimś malutkim stopniu odniosła sukces.Nie mam pojęcia czy mogę to zrobić,ale z pewnymi osóbkami bardzo się zżyłam przez swój pobyt w AŚ.i z tego miejsca serdecznie chciałabym pozdrowić Madzię H. Sylwie A. Monie K. Dorotke łaźniową i dziewczyny z którymi miałam przyjemność chociażby przez chwilkę zamienić dwa zdania.Oczywiście nie zapominam o autorkach bloga:) Róbcie to dalej,bo świetnie wam to wychodzi.Pokłony dla was za kreatywność i pomysłowość.Trzymajcie się cieplutko.

  80. Dziewczyny jestescie wielkie !! Pozdrawiam Was serdecznie, zycze Wam wszystkiego dobrego, duuuzo wytrwalosci ! Trzymajcie sie kochane !!

  81. Witajcie Kobietki ! Trafiłam do Was po przeczytaniu artykułu na Onecie, który o Was mówi. Sam pomysł pisania bloga jest niesamowity! To że są wśród Was takie którym się najnormalniej chce coś ze sobą zrobić jest tak mocno pozytywne i motywujące nawet dla mnie, osoby która nie miała nigdy problemu z prawem. Żyje na wolności, ale jest mnóstwo takich chwil kiedy najchętniej nie ruszałabym się z domu, kiedy jest ciężko wstać po prostu z łóżka i iść do pracy. Kiedy mam po prostu “żyć”, a nie mam na to najmniejszej ochoty… Czytając o Was mogę się tylko kopnąć w dupę za moje “nie mam na nic ochoty”. Jesteście silnymi babkami którym się po prostu chce. Chce się walczyć każdego dnia. I dziewczyny, Wasze osobowości, każdej z osobna, są na tyle mocne i barwne, że to za co znalazłyście się w takim miejscu, nie jest ważne. Pracą z samą z sobą powodujecie, że to przestaje kogoś interesować, bo ważne jesteście Wy same. Tutaj na zewnątrz także wielu z nas toczy walkę z samym sobą, nie jest łatwo. Ale to wszystko to życie. Walczcie o siebie i nie poddawajcie się! Trzymam kciuki za każdą z Was z osobna! Pozdrawiam serdecznie!

    1. Bardzo dziękuję za Twój komentarz. Więc jak sobie przypominam, jak kiedyś nie znosiłam dźwięku budzika o 4 rano – tak teraz chciałabym cofnąć czas, ale oczywiście z tą głową teraz, to byłabym chyba najszczęśliwsza na świecie wstając o tej godzinie. Wiem, że jeszcze kiedyś pożałuję tego, co teraz napisałam.. ;), ale na pewno będę cenić każdą czynność, którą zrobię tam, w domu. Życzę Ci, żebyś była no.. przynajmniej uśmiechnięta, kiedy zadzwoni Twój budzik.
      Monika

  82. hej dziewczyny!
    Z zaciekawieniem czytam Wasz blog, fajnie że piszecie. Wiele osób Was chwali i pisze że nie są ciekawi z jakiego powodu znalazłyście się ZK, ale powiem Wam szczerze że mnie bardzo to ciekawi. Nie chodzi mi o to żebyście pisały która za co siedzi tylko same powody bez powiązania z poszczególnymi osobami. Mam nadzieje że moja ciekawość Was nie urazi, oczywiście nie musicie tego pisać. W każdym razie życzę Wam szybkiego powrotu do wolności i spełnienia marzeń!!!

  83. Cześć dziewczyny , czytałam opis każdej z was i tak naprawdę nie jesteście takie złe jak to ludzie mają pogląd na ,,kraty,, Tylko ciekawi mnie jeszcze czemu siedzicie , dlaczego nie chcecie się nam czytelnikom przyznać do tego co zrobiłyście? śmiało powiedziecie co zrobiłyście takiego czego nie umiecie sobie wybaczyć.

    Pozdrawiam

    1. Niektóre dziewczyny napisały, za co są, ale jest to w komentarzach, jak poczytasz, to znajdziesz. Ja jestem za zabójstwo. Więcej nie chcę mówić, to i tak jest bardzo dużo dla mnie. Pozdrawiam. Monika

  84. Hej dziewczyny powiedzcie mi bo zawsze się zastanawiałam jak to jest u was z tymi ,,babskimi sprawami,, o podpaski prosić sie musicie? i jeśli jakaś babka jest z was w ciąży to jak to wygląda? i czy w więzieniu macie takie okazje by poznać się z osadzonymi mężczyznami ?

    Pozdrawiam

    1. Cześć, Ciekawska, na dwa pytania mogę Ci odpowiedzieć.
      1. Jak to jest u was z tymi „babskimi sprawami”, o podpaski prosić się musicie?
      Odp: Raz na miesiąc dostajemy paczkę podpasek 20 sztuk, jeśli braknie, można napisać prośbę, na rozpatrzenie dyrektor ma dwa tygodnie.

      2. Czy w więzieniu macie takie okazje, by poznać się z osadzonymi mężczyznami?
      Odp: Jeśli jest to zakład, gdzie też są mężczyźni, to tak, ale nie zdradzę Ci szczegółów, żeby nie było nam trudniej… 🙂
      Monika

  85. Z ciekawością przeczytałam napisane teksty a także to co panie, dziewczyny piszą o sobie. Nie osądzam ich. One nie piszą co zrobiły, ja nie jestem sędzią. Zirytowało mnie tylko zdanie Iwony: “Myślisz, że to Ci nie grozi? Błąd. Albo lepiej się połóż, zanim upadniesz, bo przecież nie wiesz, co w Twoim życiu może się wydarzyć. Pamiętajcie ludzie, którzy to czytacie – nikt nie jest jasnowidzem, a tu może trafić każdy, nawet przez błąd systemu.”. Otóż jestem więcej niż pewna, że pobyt w więzieniu mi nie grozi. Świadomie kieruje swoim życiem, nie znoszę ryzyka, unikam niejasnych sytuacji. Ale wierzę, że ten blog właśnie przyczyni się do tego, żeby kobiety nie trafiały do ZK. Życzę wszystkim Paniom dużo wytrwałości, żeby miały gdzie i do kogo wracać i szybkiego powrotu na wolność.

  86. mam 32 lata 1/4 mojego serca 15 lat spędziła w więzieniu czas trudny nie do opisania , zniknęli przyjaciele tak drodzy i serdeczni, odeszli Ci których się tak bardzo kocha … miałam wybór wyrzec się zapomnieć czy zaszczepić się i uodpornić … kto czeka ten się doczeka … i z pespektywy czasu nie uważam by był to czas stracony, nauczył mnie nie oceniać nie szufladkować ludzi być szczerą choc niejednokrotnie bywa to bolesne, nie muszę rozumieć by kochać i ze wczoraj jest nie ważne liczy się dzisiaj i jutro . .. ktos wczesniej w kometarzu podkreslał temat dzieci , czesto matka zostawia malenkie dziecko i wyjezdza setki kilometrów na miesiąc szesc lub rzuca sie w wir kariery i robienia czegos dla siebie i niby jest ale jej nie ma i tylko dlatego ze nie siedza w wiezieniu nie czyni to z nich lepszych matek a juz na pewno nie lepszych ludzi ..życzę Wam i każdej z osobna powrotu i ogromu miłości !!!
    p.s. pomysł z blogiem rewelacja ! bo w większości ZK słowo resocjalizacja to nadal tylko słowo

  87. Witam !! Jestem zaskoczona postawą niektórych osób komentujących bloga przecież każdemu z nas może się powinąć noga i wtedy nie wiadomo gdzie trafimy . Podejrzewam że blog nie był zakładany po to by się nad sobą poużalać , bo przecież żadna z Pań nie pisała ze jest skazana za niewinność , i jakie to niesprawiedliwe że tam przebywają, lecz po to by poczuć w ten sposób choć odrobinę normalności i trzeba mieć dużo odwagi żeby pisać o swoim bądź co bądź często zmarnowanym życiu , narażając się przy tym na krytykę i często niewybredne komentarze. Pozdrawiam wszystkie panie serdecznie i pozwolę sobie zamieścić taki cytat : Nie można swej przeszłości wyciąć, jak wycina się nieudany kadr filmu”

  88. Ciepłe i serdeczne życzenia,
    aby światło choinki
    – symbolu radości z narodzenia Jezusa,
    oświetlało zawsze Wasze życie
    i pozwalało odnaleźć właściwą drogę.

  89. Hej 🙂 nie wiem, czy mnie pamiętacie, ale niedawno byłam u Was razem z ekipą Pytania na Śniadanie. Pierwszy raz zajrzałam na Waszego bloga i pomyślałam, że do Was napisze, bo widziałam, że czytacie komentarze 🙂 Ten blog jest super pomysłem i mega fajnie, że jest ktoś, kto chce opisać, życie po “drugiej stronie”, choć będąc u Was przekonałam się, że tak naprawdę wcale się nie różnimy i wszyscy jesteśmy tacy sami. Korzystając z okazji chciałabym życzyć Wam oraz Waszym rodzinom (mam nadzieje, że każdej udało się spotkać z bliskimi choć na chwilę) zdrowych i w miarę możliwości pogodnych świąt. Oby ten rok był dla Was lepszy i, aby Te, które w nadchodzącym roku będą opuszczały więzienne mury, już nigdy do nich nie wróciły. No i pamiętajcie o pasterce 🙂
    P.S. Mam nadzieję, że oglądałyście dzisiaj nasz materiał w PnŚ

    1. Milenka, nie widziałam PnS i bardzo żałuję, Ale mnie zaskoczyłaś, że napisałaś coś do nas. Nie zbyt często się zdarza, że po zrobieniu materiału ktoś do nas pisze. Dziękuję Ci jeszcze raz, a także za życzenia dla nas, dla rodzin naszych. Naprawdę jesteś bardzo kochana. Mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy, może w związku z kolejnym materiałem. Pozdrawiam i dzięki, Monika.

  90. Drogie Panie!
    Moze nastapi tu olbrzymia konsternacja,ale pisze do Was byly zakonnik:)Odwzajemniam szczerosc i napisze ze mam 38 lat:)Czy Was za cokolwiek potepiam?Ani mi to w glowie!!!Kazdy z nas moze skrecic w “slepa uliczke”.Dlatego jedyne co moge zrobic to Wam wspolczuc i trzymac kciuki za dotrzymanie postanowien aby wrocic do normalnosci:)Bez wzgledu na wyznanie zycze Wam wszystkim pelnych marzen i radosci wesolych Swiat:)Bardzo chetnie bede tu zagladal,by moc przeczytac o troskach,radosciach a takze korespondowac.
    Serdecznie Was pozdrawiam!!!:)

  91. Zabierałam się do lektury waszego bloga z dość mieszanymi uczuciami. Ale rozumiem, że życie nie zawsze toczy się tak, jak byśmy chcieli i czasem popełniamy idiotyczne błędy. Może to głupio zabrzmi, ale jestem z wami całym sercem, cieszę się, że piszecie tego bloga i pomagacie ludziom, mnie też, walczyć z uprzedzeniami, z pochopnym ocenianiem innych. Fajnie piszecie, mam wrażenie, że sympatyczne z was babeczki 🙂 Trzymam kciuki i współczuję, zwłaszcza rozłąki z najbliższymi. Pozdrawiam.

  92. Drogie Panie,
    czytanie Waszych tekstów to duża przyjemnosć. Bo piszecie od serca, po swojemu.
    Ja mam na imię Kasia, mam 48 lat. W poniedziałek już 49… Dwie dorosłe córki i dwoje wnuków – 7 i 5 lat.
    Rozwiedziona. Nie karana 🙂
    Wasze teksty skłoniły mnie do refleksji. Czy gdybym zrobiła cos za co osadzono by mnie w więzieniu…czy taka
    kara powoduje, że stała bym się lepsza? Czy ten czas odosobnienia potrafi cos w czlowieku naprawić?
    Zapewne jest różnica czy trafia do więzienia osoba z gruntu zła, której nikt i nic nie uleczy czy ktos kto trafia
    tam bo znalazł sie w złym miejscu i o złej porze. Zapewne nie jest to proste a każdy przypadek jest inny.
    Dla mnie chyba najtrudniejsze byłoby rozstanie z dziećmi i wnukami.
    W każdym bądź razie serdecznie Was wszystkie pozdrawiam, życząc abyscie tam po drugiej stronie znalazły choć
    trochę normalnosci i spokoju. Równiez spokoju sumienia.

    Kasia

  93. przypadkiem trafiłam na tego bloga.
    czytam wasze historie i nie ukrywam, ze ciekawi mnie wasza wina. Zastanawiam się dlaczego tak długo się siedzi za wyłudzenie pieniędzy…i ciekawa jestem ile dostałby mój oprawca gdybym 14 lat temu cokolwiek powiedziała…
    mam 27 lat.
    inrtygujecie mnie. chciałabym poznać każdą z was, dowiedzieć się co się stało,że doszło do tego,że bloga musicie pisać zza krat. i absolutnie nie atakuję…
    los płata nam figle. wydaje nam się,że jesteśmy dobrzy, lepsi od innych,że nam się układa…a tu nagle bam i życie nas zaskakuje. okazuje się,że jesteśmy alkoholikami, narkomanami,złodziejkami albo innymi AMI…tyle razy w życiu zarzekałam się ze czegoś nie zrobię ( oczywiście działo się dziwnymi sposobami zupełnie inaczej) ,że już milczę.
    nie byłam karana ( chyba,że liczymy mandat za brak biletu:-))

    kurcze, trzymam kciuki za Was,żebyście miały siłę,żeby zmagać się z osądami innych ludzi…ponosicie karę, ale wydaje mi się,że po drugiej stronie ludzie postanowią was karać dalej.i to przykre jest. życzę,żebyście w bezsilności nie popełniły błędów przez które będziecie musiały wrócic 🙂 trzeba pamiętać,że ludzie są okrutni…
    wrócę tu 🙂

  94. Czesc Dziewczyny .Pozdrawiam Was wszystkie. Chcialbym przekazac Dziewczynie z radiowezla ,ze bardzo madre sa slowa ,ktore napisala i na pewno przypomnialy mi jak wazne jest robienie tego co sie lubi. Badz silna i pamietaj ,,,,,,,,,,ze wiezienie nie pozbawia wolnosci. Wolnosc jest w Tobie nieograniczona….lub ograniczana przez sama siebie. Prosze pomysl o tym. pozdrawiam R. P,S czekam na Twoje zdanie.

  95. Witam wszystkie panie .
    Czytając wasze życiorysy mogę śmiało stwierdzić – świetny materiał dla piszącego pracę magisterską z psychologi .
    Opisujecie siebie w pewien specyficzny sposób , niektóre opisy jakby wyjęte z portali randkowych 🙂 .
    Dobrze że jest coś takiego jak Blog w kratkę . Jeżeli chcecie wiedzieć jak to było kiedyś polecam przeczytać Co jest za tym murem oraz Instrument klawiszowy , jeżeli są dostępne w bibliotece , naprawdę warto .
    Na kilku zdjęciach zauważyłem tatuaże: czy zastawiałyście się że za parę lat wytatuowany tygrys zmieni się w wyliniałego kota 🙂 a np. kobra w zwykłą rosówkę . Tatuaż u kobiety nie imponuje mi osobiście , wg. mnie świadczy o słabości i chęci wyróżnienia się z tłumu takich samych szarych kobiet . Chcesz zaimponować zaimponuj wiedzą a nie obrazkiem na skórze .
    Pozdrawiam serdecznie .

    1. tatuaże już dziś nie kojarzą się wyłącznie z więziennictwem. To pytanie można zadać sporej części pięknych dziewcząt; rozejrzyj się na plaży (wtedy widać najwięcej ciała). Równie dobrze mógłbyś zapytać dlaczego takie fryzury, albo kolor włosów. Potrzeba wyróżnienia się, bycia oryginalnym jest cechą większości społeczeństwa. Inne pytanie, to czy faktycznie tatuaż jest odpowiedzią na takie potrzeby. Osobiście nie gustuję, ale dlaczego moja opinia miałaby być akceptowana przez wszystkich?

  96. Witam dziewczyny. Na Wasz blog natknęłam się przypadkiem i cieszę się, że choć tak mogę Was poznać. Jestem osoba wierzącą i jestem przekonana, że wszystko w życiu ma jakiś sens, nawet jeśli dziś tego sensu nie widzimy. Ufam jednak, że pewnego dnia zrozumiem to, co dziś jest dla mnie tajemnicą.
    Kiedy czytałam Wasze wpisy przypomniały mi się słowa, które kiedyś przeczytałam: człowiekowi można odebrać tylko tą zewnętrzną wolność, wolności wewnętrznej nikt nikomu nie jest w stanie zabrać, jedynie my sami możemy zdecydować się być niewolnikiem… życzę Wam, by ten czas pozbawienia wolności był dla was czasem odnajdywania innej jej formy – tej wewnętrznej. Życzę odwagi i siły do zerwania ze wszystkim tym co zniewala i więzi 🙂

  97. Witajcie :).
    Dziś 26.03 jest ogólnopolski dzień modlitwy za więźniów. mam nadzieję, że trochę otuchy doda Wam ta myśl, że w wielu kościołach szczególnie tego dnia ktoś o Was pamięta :). Papież Franciszek odwiedzając więźniów w więzieniu w dzielnicy Poggioreale powiedział do nich: “Życie chrześcijańskie nie polega na tym, by nie upadać, ale na tym, by natychmiast się podnieść. Takie jest nasze życie. Natychmiast wstać i iść dalej do przodu .Tak, możesz wyjść z więzienia, ale dla społeczeństwa jesteś naznaczony piętnem dożywotnim. To wielka niesprawiedliwość. Ale chciałbym was zapytać, czy wiecie, kto był pierwszym świętym kanonizowanym przez Kościół? Więzień. Więzień skazany na karę śmierci. Sam Jezus powiedział mu: «Jeszcze dziś będziesz ze mną w raju». Społeczeństwo musi się tego nauczyć z przykładu Jezusa. Ale wciąż się tego nie nauczyło. Dlatego też nasze społeczeństwo wciąż nie jest chrześcijańskie. Nazywa się chrześcijańskim, chce takim być, jest wielu świętych chrześcijan. Jednak społeczeństwo wciąż pozostaje bardziej pogańskie niż chrześcijańskie, ponieważ nie zrozumiało Jezusa.

    Czy u Was także ten dzień jest jakoś podkreślony. Czy odwiedza Was ktoś z Kościoła? a co z Bractwem Więziennym? Czy jest ktoś kto pomaga Wam, kiedy już przekraczacie próg więzienia wychodząc na wolność?

    1. troche błądzisz Jaga i nie do końca rozumiesz Boga i Jezusa, kara musi być za zle postepowanie i nie ma zlituj się ale najważniejsze w tym wszystkim jest nasza wiara w Boga i Jezusa, ta wiara jest nasza wolnoscia , na początek trzeba zrozumieć jak wielkim bohaterem ludzkości jest Jezus i w jakich meczarniach umarl za nasze grzechy ,ale to nie znaczy ze mamy grzeszyć non stop, to milosc w Boga i Jezusa nas wyzwala, a dlaczego Jezusa , dlatego ze jest naszym pośrednikiem miedzy Bogiem , jak wielka jest milosc Jezusa do ludzi ze zginal w okrutnych mekach, wielu gra bohatera ale jak uderzy się młotkiem w paluszek steka i jeczy ,to Jezus jest naszym bohaterem i wiara w niego daje nam wolność, zacznijcie czytac Biblie, Pismo Swiete, tylko zwykla BIBLIE , kto madry otworzy mu się serce i rozum, Biblia pisze ,wierzcie we mnie a wszystko inne będzie wam dodane, pozdrawiam was
      PS. Nie jestem księdzem ,nie chodze do kościoła ,po prostu wierze w Boga i kocham Jezusa za to co dla mnie zrobil, Martin Luther tez glosil ze do Boga można się modlic także z piwnicy lub na strychu, wiec dlaczego by nie pod cela, w wiezieniu .
      Siedzialem w latach 70-tych, odgibalem 5 lat , Kleczki, Glogow, Strzelce Opolskie, Uherce -Nowa Wies

      1. To, co napisałeś to prawda ….. Jestem osobą wiary, wiary w Boga Najwyższego, w Pana Jezusa ….. moje życie bez wiary byłoby zupełnie inne …. może byłam jedną z WAS ? Nie wiem … Wiem, że bez Jezusa nie dałabym rady …. Przypadkiem trafiłam na ten blog . Wasze wpisy Dziewczyny przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem i uwagą. Opatrzność sprawiła, że WAS znalazłam …. Może tego nie rozumiecie ale ja wiem o czym piszę 😉 ….. Potem więcej . Pozdrawiam

  98. Witam Was:)
    Dzisiaj, w sumie to przed chwila odkryłam Wasz blog.
    Przejrzałam pobieżnie i bardzo mnie zainteresował. Wrzucam go do zakładek i będę czytać:))))
    To co piszecie ma wartość… Wszystkiego dobrego. pozdr p.

  99. Witajcie.
    Bardzo lubię czytać Waszego bloga. Śmieję się i płaczę czytając Wasze słowa, poruszacie do żywego.
    Trzymajcie się tam w zdrowiu i zgodzie! Szybkiego wyjścia i wspaniałego życia życzę każdej z Was i Waszych rodzin!
    Do kolejnego “poczytania” 🙂
    elwis_m

  100. Moje drogie!
    Życzę Wam pogodnych i pełnych nadziei Świąt Wielkanocnych :).
    Niech Zmartwychwstały przyniesie Wam pokój.

  101. Witam WAS Dziewczyny cieplutko, mimo zimna na dworze.
    Z Okazji Świąt Wielkanocnych przesyłam Wam serdeczne źyczenia takiego ich przeżywania, aby wzmocniło ono w Was siłę i odwagę, wolę uczciwego źycia mimo różnych przeciwności i pokus. W większości jesteście w wieku mojej córki i syna, którzy są dzisiaj z nami. Jest też mój ukochany zięć. Ogladamy transmisję mszy rezurekcyjnej z Watykanu Zyczę Wam abyście jak najszybciej mogły spędzać z bliskimi święta, urodziny i inne uroczystości. Życzę Wam także tych codziennych smaków życia i zapachów, o których pisze tak pięknie piszecie. Życzę tym, które wpadły w szpony nałogu a w szczególności Edi Aga. U., Ewie wytrwałości i wiary. Edi tak pięknie pisze o momencie, kiedy poczuła się wolna.Wiele bardzo podobnych momentow opisują goście i prowadzący program 12 kroków w tv Republika. To wspaniały program i wspaniali ludzie, którzy, jak Wy błądzi li, popełnili mnóstwo głupstw i dzięki wierze odrodzili się na nowo.

  102. Dziękuję pani Anecie za wpis z 30 marca.
    Wychodzi na to, że i zza krat można wspomagać przez dzielenie się doświadczeniem…
    Dużo dobrego,
    Nika

  103. I jeszcze av wpisu p. Asi: myśleć o dziecku tak, że nieważnym staje się nawet własny ból może tylko prawdziwie dobra matka
    Nika

  104. Pani Iwono,
    jestem pod wrażeniem wpisu z 23.04 (piękny!), ale proszę mi powiedzieć: gdyby nie doświadczyła Pani kary więzienia, to czy ten wpis byłby taki sam? Proszę nie traktować tego pytania jako prowokacji – po prostu myślę, że tak naprawdę dopiero w sytuacji skrajnej można zobaczyć siebie i uporządkować to, co ważne. Na ile to wystarczy? Życzę, by na zawsze 🙂
    Nika

    1. Gdyby nie to miejsce, mój wpis nadal wyglądałby tak samo, zawierał tę samą treść, bo nic mnie tak nie boli, jak cierpienie ludzkie. Tyle jest niesprawiedliwości – lepiej walczyć o durny pomnik i gdzie go postawić niż pomóc chorym dzieciom. W tym debilnym kraju o biednych ludzi i chore dzieci się nie dba, za to o pomniku ku chwale i katedry za 16 milionów owszem. Aż mi serce pęka, bo nie mogę nic zrobić. Gdy będę mogła zawsze pomogę potrzebującym. Pozdrawiam.
      Iwona

      1. Dziękuję za TAKĄ odpowiedź i proszę pamiętać o złożonej w niej osobistej deklaracji. Pewnie się Pani uśmieje, ale uważam, że właśnie ktoś z Pani doświadczeniem (i przy tym autentycznie chcący) może wiele pomóc potrzebującym…
        A kraj, jak kraj – niekoniecznie debilny. Tu też żyją ludzie, którzy i kiedyś o ten kraj walczyli, i o niego się starają, i w nim – mimo tego – niewiele mają i mogą. Cóż z tego? Pamięta Pani taką piosenkę Młynarskiego? Tytuł: Róbmy swoje.
        Tej możliwości Pani i sobie życzę 🙂
        Nika

        1. To moja szczera, poważna deklaracja, złożona od serca. Przysięgłam sobie, że w dniu opuszczenia tego miejsca uczynię kroki, by pomagać tym, którzy potrzebują pomocy, a są pomijani przez państwo.
          IWONA

          1. i niech Pani tak zrobi, bo potrzebujących jest wielu… Poza tym myślę, że do czegoś takiego najbardziej jest potrzebne takie zwykłe dobro na co dzień, a nie szumna “pomoc pod hasłami”. Przypomina mi się tu cytat z jednej z powieści Musierowicz (Jeżycjada! Czyta się bez względu na wiek, bo pisarstwo doskonałe, pewnie dobrze znane i Pani, a to co zacytuję, pochodzi z “Opium w rosole”):
            “Pani Marta była jedną z tych osób, które nie potrafiłyby z pewnością napisać pracy naukowej, ani też poematu, ale które za to bez wahania przygarną bezdomnego kota, bez narzekań wychowają gromadę dzieci, bez zastanowienia zajrzą do chorego sąsiada i bez niczyjej pomocy przynosić będą zakupy bezradnej staruszce. Należała do tego cichego i niemal niedostrzegalnego gatunku ludzi, bez którego życie każdego społeczeństwa zmieniłoby się w istną dżunglę.”
            W tym ostatnim zdaniu mowa jest o tym, co szczególnie ważne na co dzień, a co w praktyce życia takie rzadkie… Proszę to zdanie potraktować jako inspirację 🙂
            Pozdrawiam. Bardzo serdecznie!
            Nika

  105. Pani Małgosiu,
    przeczytałam bardzo apetyczny wpis pt. Rosół i sama nie wiem czy bardziej zachwyciła mnie ta nowinka kulinarna czy też jej opis 🙂
    W jakiej części Polski jada się to danie na Wielkanoc? Bo u nas (Małopolska) dość tradycyjnie, choć już dania wigilijne przetrwały z terenów pochodzenia mej rodziny (Kresy) i nigdzie ich dotąd nie spotkałam, wiec też są unikatami w świątecznej tradycji kulinarnej. A ten Pani rosół spróbuję stworzyć, ale zdaję sobie sprawę, że co najwyżej wyjdzie podróbka, bo nawet gdybym to zrobiła dobrze, to bez rodzinnej tradycji… (nasze główne danie wigilijne też je się raz w roku, bo poza Świętami to już nie to…). Przy tej okazji zdałam sobie sprawę, że pochodzicie Panie z różnych stron kraju, więc takich zderzeń tradycji lokalnych jest pewnie u Was sporo. Jeżeli macie ochotę, to napiszcie o tym.
    Pozdrawiam i proszę kłaniać się Mamie,
    Nika

    1. Strasznie się cieszę, że opis rosołku wielkanocnego przyciągnął Twoją uwagę. Nie ma znaczenia, czy go ugotujesz dziś czy kiedykolwiek – jeśli tylko znajdziesz chwilę, to z całego serca polecam! 🙂 Ten rosół jest inny od takiego niedzielnego z klusiami. Czy wyjdzie podróbka? Niekoniecznie 🙂 – każdy gotuje po swojemu, ale mam nadzieję, że przepis podałam dokładnie, więc jest spora szansa, że efekt będzie taki, jak w moim domu. Ten przepis do rodziny wniosła moja mama, bo u niej w domu gotowała go jej mama (= moja babcia). Teraz mama robi rosołek dla przyjaciół i nawet jeśli na start jest to „lekko 🙂 dziwaczna” potrawa, to z reguły smakuje jedzącym :). Moja rodzina pochodzi spod Warszawy, ale skąd ten rosół jest dokładnie – tego nie wiem, bo dla mnie to on jest po prostu od mamy :). Pozdrawiam ciepło :).
      MAŁGOSIA

      1. Ot, i wątek rosołku świątecznego się rozwija, bo ja w międzyczasie dowiedziałam się, że w różnych wariantach wywar mięsny podawany z chrzanem i różnymi dodatkami jest jednak tu i ówdzie tradycyjnym daniem wielkanocnym, ale oczywiście nikt mi nie umiał powiedzieć skąd to pochodzi – po prostu z domu 🙂 I że jest tam od pokoleń. Tak czy siak wychodzi na to, że niewiele jest rzeczy tak ciepłych i tkliwych jak dobre rodzinne tradycje (zwłaszcza te związane ze smakami, zapachami i doświadczeniami dzieciństwa), prawda?
        Serdecznie pozdrawiam i jestem w pełnej gotowości do kontynuowania wątku,
        Nika

        1. Fakt, że smaki, zapachy i kolory z dzieciństwa to coś nie do podrobienia! Ilu sytuacji, rozmów, ludzi nie potrafimy sobie przypomnieć po czasem paru latach, a wystarczy włożyć do ust łyżkę choćby z rosołkiem i chrzanem – a głowa z automatu podsunie któryś lany poniedziałek, kiedy cały dom pływał, a mama prawie osiwiała 🙂 i brakowało suchych ubrań :). Cudowne zjawisko :). O jedzeniu lubię rozmawiać – bo lubię jeść :). To spora przyjemność, jeżeli coś sobie przypomnę, to się odezwę – najbardziej popularnym ciastem szereg lat temu było miodowe (Benio) przekładane masą z kaszy mannej – po dwóch dniach w lodówce (o ile dotrwało :)) było boskie! Pozdrawiam
          MAŁGOSIA

  106. chcialem serdecznie pozdrowic wszystkie dziewczyny a w szczegolnosci te krore prowadza bloga i pracuja w radiowezle aresztu ja rownierz czytam waszego bloga i zawsze gdy to robie to przypominam sobie i utwierdzam sie w przekonaniu jaka cenna rzecza jest bycie wolnym i jakie to wspaniale uczucie ale rownierz jak szybko poczucie i bycie wolnym mozna utracic,czasami dzieje sie to w zasadzie w ulamku sekundy,w danej chwili wystarczy jedna bledna i niewlasciwa decyzja czasami wplyw innych osob i nagle wszystko moze sie zmienic i wowczas mozemy utracic cenna nam wolnosc. ja rownierz odbywalem kare pozbawienia wolnosci w a.s warszawa-grochow i wiem ze wiekszosc skazanych mnie zna,poniewaz bylem zatrudniony na terenie a.s i dzis juz jestem wolny,zaledwie od 11 go maja ale konczac moj komentarz jeszcze raz serdecznie pozdrawiam dziewczyny z aresztu i zycze wam szybkiego powrotu do domku i nie popelniania wiecej bledow ktore moga wplynac na nas negatywnie i sprawic abysmy sie znalezli ponownie w tym miejscu.trzymajcie sie serdecznie pozdrawiam grzegorz

  107. dziewczyny chće was Serdecznie pozdrowic 😀
    Zwłaszcza
    iwonkę wiem co czujecie przechodziłam przez to Sama 😀 Śledzę was Poratal 😀 Małolatki Pozdrawiają 😀

  108. Hej dziewczyny. Nie poddawajcie sie. Badzcie silne dla siebie a zwlaszcza dla rodzinki. Wiem cos o tym. Pozdrawiam byly osadzony as mokotow 🙂

  109. Boże ,jakiez to życie jest trudne. Jak łatwo oceniać,jak trudno zrozumieć. Nic nie jest czarno białe. Szanowne ”uczciwe” spoeczeństwo … począwszy od tych co ustanawiają prawo ,przez tych co wydają wyroki,przez nas rodziców ,znajomych ,nauczycieli – wszystkich tych co traktują ludzi powierzchownie i z góry – my wszyscy jesteśmy wspólwinni .Przez brak empatii, zapatrzenie w siebie,nie podanie ręki,przymykanie oczu na złoi niesprawiedliwe osądy i wyroki. Nikogo nie będę osądzać. Jedni doświadczyli zbyt wiele inni zbyt malo .Drogie panie,jest mi strasznie ,żal wszystkich poturbowanych przez życie i tych rozpieszczonch -tych w inny spób ,także tych cwaniakow co robią” zle rzeczy”i myślą ,ze są mądrzejsi . wszystkich nas kiedyś oceni Ten który zna nas do głębi .wszyscy musimy się zmieniać . Trzymajcie się dziewczyny. Zyczę siły i dobrych,mądrych ludzi wokoł siebie . I wiecie co myślę? Nie trzeba załować pieniędzy na pomniki dobrych ludzi ,ani na świątynie ,pieniędzy starczy na wiele rzeczy jeśli zaczniemy je mądrze wydawać .Niech każdy/kazda zrobi coś dobrego dla innych,nawet coś małaego a świat będzie lepszy.Pozdrawiam serdecznie.
    nie żałuję ”moich pieniędzy na Wasze utrzymanie utrzymanie” nie zmarnujcie szansy

    1. Ależ nie, osądzajmy jak trzeba, żeby wiedzieć jacy jesteśmy .. szukajmy najpierw obiektywnie błędów w samym sobie a dopiero później oceniajmy lub może określajmy innych przez ten pryzmat.. tylko że to trzeba najpierw poznać siebie. Warto zacząć od początku 😀

      Dużo wynika z czegoś, warto było zacząć od początku nie niszcząc samych siebie, następnie czegoś się nauczyć, następnie … itd.. po kolei w którymś momencie człowiek utrwala schematy i zasady – kształtuje się. Jak coś nie gra to się zmienia .. co zawsze wymaga ciężkiej pracy.

      Nie tracąc żadnej szansy 🙂 co jest prawie nie możliwe ale zawsze .. warto widzieć ideał.

  110. Dziewczyny! Czytając Waszego bloga uświadamiam sobie, jak wiele odcieni ma kobiecość i jak różne scenariusze pisze życie. To, co mogłoby wydawać się “upadkiem na dno”, wy przekuwacie w wartość – budujecie przyjaźnie, silne charaktery, swoje życia od nowa. To wymaga wielkiej odwagi i za to Was podziwiam. Na pewno wiele z Was zrobiło w życiu potworne świństwa i skrzywdziło wiele osób. Ale ja nie przestaję widzieć w Was ludzi, wrażliwych osób, pogubionych dziewczyn o dobrych sercach. I Wy też nigdy nie traćcie tego z oczu. Życzę Wam, aby czas w więzieniu upływał jak najszybciej.

  111. do PEŁNOLETNIEJ
    po pierwsze reklamy ROZUMU a nie ROZUMA…a po drugie- mnie zniechecilyscie do odwiedzenia waszego miejsca nawet jak i tak nie mialam checi go poznac…

    1. Odpowiem za pełnoletnią, bo ona teraz jest poza zasięgiem… wierz mi Marto, że czasami nie chodzi o poprawną formę, a coś pozornie błędnego, stanowi grę słów między pewnymi ludźmi i jeśli się to wie – to taki lapsusik jest nie tylko celowy, ale bardzo zabawny. Tym akurat razem chodzi o ROZUMA :). Pozdrawiam Małgosia.

  112. Witam wszystkie Was Dziewczyny!
    Na początku przepraszam,że mogą w mojej pisaninie występować błędy, ale jestem po udarze mózgu i mam lewostronne porażenie kończyn Piszę jedną ręką i czasem jednoczesne użycie np: shifti alt gr przypomina ekwilibrystkę pianisty,ktory chce zagrać jedorącz oktawę, lub nonę. Traktuję jednak tę trudność jako kolejne ćwiczenie usprawniajęce i wzmacniające prawą dloń,która zastępuje tę porażoną i bezwładną. Trafiłem na wasz blog
    przez przypadek surfując w internecie i to co piszecie zaciekawło mnie bardzo,bo tak na dobry ład jesteśmy w podobnej sytuacji z tą różnicą, że Wy jesteście uwięzione w miejscu odosobnienia, a ja we wlasnym ciele. Tak jak Wy też pamiętamy czasy wolności i robimy wszysko, żeby do nich wrócić. Nie będę teraz się rozpisywał, bo na pierwszy wpis to nie uchodzi ,ale przyrzekam, że jeśli będziecie zatnteresowane moimi wynurzeniami to będę tu regularnie i trochę więcej napiszę. Tymczasem pozdrawiam Was serdecznie i z sympatią trzymam za Was kciuk (mogę na razie tylko jeden) Walczcie o swoje szczęście i godność bo jesteście tego warte!!!!

    1. Witaj, nasz nowy „czytaczu” :). Zawsze miło jest móc powitać kogoś nowego, bo gość to zawsze frajda. Błędami w pisowni absolutnie się nie przejmuj – bo po pierwsze zawsze lepsze te ortograficzne czy stylistyczne od tych życiowych :), a po drugie – to nie najważniejsze w wypowiedzi. Gdybyśmy rozmawiali, na ortografię żadna ze stron nie patrzyłaby, więc pal to sześć :). Dobrze, że pisanie traktujesz jak ćwiczenie – oby działało skutecznie.
      Dobrze, że przypadek (lub co tam innego) sprowadził Cię na naszego bloga :), zawsze „więzień” „więźnia” zrozumie najlepiej ;). Możesz się rozpisywać do woli albo zmęczenia i wierz mi – na tym blogu wszystko powinno uchodzić… A jesteśmy jak najbardziej zainteresowane nowymi ludźmi i tym samym nowymi opiniami. Wpadaj, kiedy chcesz i na tak długo, jak chcesz. Ja trzymam za Ciebie dwa kciuki (skoro mogę 🙂 i do następnego!
      Pozdrawiam ciepło i życzę uśmiechu.
      Małgosia

  113. Drogie Dziewczyny, Drogie Panie

    zaciskamy zęby i do przodu… tylko przyszłość się liczy, zostawcie z tyłu to, co juz za Wami… każdy nowy dzień to dzień bliżej do wyjścia… nikt nie mówił, że będzie łatwo… życie to nie tylko kolorowa tęcza i piękne chwile… ale zza każdej chmury wychodzi słońce
    pozdrawiam wszystkie i trzymam kciuki za Waszą wytrzymałość
    bądźcie dla siebie dobre, złego już dosyć

  114. Czytam ten blog i zastanawiam się ile z Was po wyjściu ponownie zniszczy sobie życie, przy okazji rodzinie, dzieciom, rodzicom, przyjaciołom.

    Dygresja niestety pochodzi z autopsji członka rodziny, jednak życie daje nauki ale człowiek nie uczy się, nie daje sobie przetłumaczyć, że lewa strona skali to nie jest ta dobra strona. Tylko, że trzeba zawsze, w każdym momencie wiedzieć co jest dobre a co złe, co czarne a co białe i znać też odcienie pomiędzy. Z moich obserwacji wynika, że większość osób które znam rozumie zależności życiowe, te proste i najłatwiejsze. Bo te są w pełni przewidywalne. Np. ogień parzy, czy nie pracujesz nie masz, nie oszczędzasz nie stać cie na nic. Nie szanujesz rodziny, nie masz jej. Uciekasz z domu jesteś bezdomny jak pies. To są tylko skromne przykłady łatwe do przewidzenia w życiu nawet bardzo zakręconym, ale jakże ułatwiające to życie. Dlaczego więc człowiek młody, który posiada jakąś przyszłość, ma dom, rodzinę, nawet gderających rodziców, w zasadzie prawie świadomie niszczy sobie życie, kiedy jego bliscy jasno przedstawiają jaka będzie kolej rzeczy. Pomimo tego robi rzeczy za które z pewnością odpowie w taki czy inny sposób, no nie wiem, finansowo, czy ostatecznie trafi do domu tysiąca zamków z jednym kluczem. Nadal już doskonale wiedząc jak to się potoczy twierdzi, że wszystko będzie OK i dalej robi swoje. Zdrowo na lewo skali nawet dla bardzo tolerancyjnych. Nawet po doświadczeniach krat nadal brnie… w tym samym kierunku. Do czego to zmierza ? Do dna ? Zastanawiam się ile to dno ma poziomów. Z całym szacunkiem jak głęboko trzeba spaść, żeby coś zrozumieć. Do tego o czym Wy piszecie, każda z Was to inna historia, ale łączy was z pewnością nie jeden element i nie myślę tu o kratach. Nawet nie kara za “grzechy”. Zauważyłem bywając po tamtej stronie, że ten do którego przyszedłem nie dość że niema nadal nic, to odebrano mu więcej. Nie myślę tylko o wolności. Wtedy paradoksalnie był w zasadzie najbardziej sobą, trzeźwo widział, czuł, kochał, był sobą naprawdę, umiał okazać uczucia. Oczywiście przy okazji był też załamanym człowiekiem, skruszonym i pełnym takiego nierealnego czegoś. Czego oko widzące na wskroś nie potrafiło dojrzeć. Staram się to obiektywnie opisać. Natomiast dokładnie zaraz po wyjściu wzrok zwrócił w stronę lewą skali, zaczynając od znajomych których zostawił x miesięcy temu, bo poszedł na przymusowe wczasy. Nic ten pobyt nie nauczył, a temat był bardzo prosty, życie to jest konsensus, rodzina to jest konsensus, praca to też są jakieś wybory i też trzeba na stałe wybierać, często bardzo złożone zależności. Zawsze trzeba dokonywać wyborów i umieć przy tych wyborach trwać. Nie pękać i żyć dalej. Jak to nazwać ? Słabość, głupota, degeneracja, zepsucie, niewiedza, zawieszenie, … no brak mi słów. Jak pomóc takiemu człowiekowi, kiedy on sam nie widzi, że tonie. Zacytuję ..”.. mieć wyj..e na wszystko..” to często powtarzają jego znajomi.. ten zwrot doskonale daje się dopasować do tego stylu życia. Jednym słowem palenie mostów zanim się je postawi i to nie małym nakładem. Już niedługo trafi tam gdzie Wy i będzie wyciągać te same wnioski, być może po raz kolejny nic się nie ucząc. … Historia większości osadzonych była bardzo podobna, oczywiście są wyjątki jak we wszystkim z czym związany jest człowiek. To na prawdę było tak trudno przewidzieć ? np. stojąc obok osoby popełniającej rozbój można przewidzieć że jak dojdzie do zatrzymania to panowie zawiną wszystkich, tych obok też. To chyba jest normalne ? To znaczy można się już do tego przyzwyczaić. Wiem, że to trudno dokonywać zawsze tylko dobrych wyborów, nie zależnie od poziomu na którym się człowiek znajduje. Drogie Panie powiedzcie mi jak skierować takiego człowieka żeby znalazł odpowiedni drogowskaz ?

  115. A czemu nie dacie możliwości korespondencji dla kobiet i mężczyzn? i utworzeniu jakichś form kontaktowych? przecież to tylko Zakład Karny a nie więzienie ? wydaje Mi się, że zapewne znajdą się takie osoby, na pewno w jakiś sposób pomoże to skazanym.

  116. Witam moje kochane dziewuszki…
    czytam czytam i az serce bije szybciej.. kazda z dziewczyn ma swoja wwłaSNa prywatna historie..
    Wiem bo znam dziewczyny z Grochowa niestety dlatego ze sama siedziałam dwa razy na grochowie…
    wiele osób uwaza , ze w więzieniu siedza popsute i nienadajace sie do zycia w społeczeństwie osoby .. NIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    tam siedza osoby które przezyły cos ZŁEGo w swoim zyciu ,, zadna z nich myslac o swojej przyszłości nie myslala o tym ze wyladuje na Kamczatce ..

    ” TO ŻE KTOŚ SIEDZI W WIEZIENIU NIE ZAWSZE OZNACZA , ŻE JEST ZŁYM CZŁOWIEKIEM
    cZASEM DOBRZY LUDZIE ROBIĄ GŁUPIE RZECZY KIEDY NIE MAJĄ PIENIEDZY ”

    5piona Kobitki !!

    KRZYkałaka 🙂

  117. Witajcie Dziewczyny. Trafiłam na bloga przypadkiem, bo onet Was polecił. Z natury jestem ciekawska, więc zaczęłam od przeczytania Waszych prezentacji (jakkolwiek idiotycznie by to nie zabrzmiało :D). Taka refleksja mnie naszła – pomimo tego, gdzie i za co jesteście, z jakim bagażem doświadczeń, Wy wszystkie jesteście radosne i optymistycznie nastawione do życia. Nie chodzi mi tu o to, że czujecie się jak w czterogwiazdkowym kurorcie, raczej o to, że pomimo tego wszystkiego, albo dzięki temu, potraficie dostrzegać piękno życia. Cieszycie się małymi rzeczami, czego tak wielu ludziom brakuje. Ujęłyście mnie tym, a ponieważ czytam zachłannie wszystko i wszędzie (łącznie z etykietkami na słoikach :)), ten blog też przeczytam.

  118. Jestem studentką, zawsze drażniło mnie podejście ludzi do osób z zakładów karnych. Przecież wszyscy jesteśmy tacy sami, nie jesteśmy robotami, popełniamy błędy. A wy jesteście super. Macie siłę i wiarę w lepszy czas. Czasem chciałabym taką mieć. Jesteście piękne, mądre, macie swoją pasję, a doświadczenia zdobyte tam, gdzie teraz jesteście na pewno pomogą Wam pokonywać codzienne problemy kiedy już nie będziecie oglądać świata zza krat. Tego Wam właśnie życzę, szczęśliwego powrotu, choć biorąc pod uwagę nasze społeczeństwo nie będzie on łatwy, ale pamiętajcie…. Gdybyśmy wszyscy przejmowali się tym co ludzie mówią to nie wyszlibyśmy z jaskiń do dziś. 😉 Czerpcie siłę i radość z życia, kochajcie, marzcie, po prostu bądźcie!
    Pozdrawiam i ściskam cieplutko! 🙂

  119. Witaj Wala:)pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.Mam nadzieję,że szybko wyjdziesz i nie nabędziesz złych nawyków-chyba,że już takie masz;P.Napisz coś o sobie na blogu albo o swoich myślach….

  120. Najlepsze życzenia świąteczne dla Ciebie Aneta B.
    zdrowia, szczęścia i pomyślności ,
    wielu doskonałych pomysłów i ich błyskotliwej realizacji,
    a także w Nowym Roku – samych radości,
    a przede wszystkim niech będzie jeszcze bardziej udany od poprzedniego.
    Wesołych Świąt

  121. Witaj Ania_26 😉
    Co tam słychać?;-) Jak tam prace ręczne?Ile już ich zrobiłaś?;-) Pochwal się zdjęciami 😉
    Pozdrawiam!

  122. W samotności wspólne mamy łzy.
    W życiu ciągle nam siebie brakuje.
    W wytrwałości pokonujemy kolejne dni,
    a co do miłości …
    Każdego dnia od nowa się w Tobie zakochuję.
    Od nowa, co to znaczy?
    Pamiętasz tak niewinnie jak za pierwszym razem
    kiedy byłem z Toba na Bakel,
    Pamiętam to, jak by to było dziś
    i będę pamiętał do końca życia, bo to był początek naszej miłości,
    wówczas nikt z nas nie wiedział że to właśnie sie zaczyna,
    Bo jak można zapomnieć dzień,
    gdy miłość przychodzi gorąca.

    Kasiek; jestem tutaj i czekam na Ciebie.

  123. Witajcie dziewczyny,
    słów waszych jest tak wiele, a każda historia jest inna. Najważniejsze jest to, że macie w sobie radość i chęć do podzielenia się swoimi opowieściami z innymi ludźmi. Za co wam bardzo dziękuję i pochylam swą głowę, gdyż jestem pełen podziwu.
    Nie chcę nikogo selekcjonować ale słowa Ani_26 i Iwony tknęły w mojej osobie chęć poznania, nawiązania jakiejś komunikacji, korespondencji aby każdy kolejny dzień mógł stać się wzajemnym oczekiwaniem.
    Pozdrawiam was cieplutko miłe dziewczyny z AŚ i proszę o jakiś znak bym mógł, po prostu bym mógł zacząć coś z wami wspólnie robić.
    Grac

  124. Hej, jestem studentka trzeciego roku Resocjalizacji, piszę teraz pracę licencjacka o podjęciu pracy zawodowej bo wyjściu z zakładu. Jeśli któraś z was miałaby chwilę i odpowiedziała by mi e-mailowo na kilka pytań proszę o kontakt na paulina5553@wp.pl, wszystko oczywiście będzie anonimowo. Pozdrawiam!

    1. Szanowna Pani, niestety nikt Pani nie odpisze z prostej przyczyny, w więzieniu nie ma Internetu. Polecamy lekturę regulaminu bloga.
      Biuro

  125. Zastanawiam się czy taka droga jest właściwa?

    “po co męczyć się wciąż w pracy, po co ciągle uczyć się
    nie wiesz co cię jutro spotka, może śmierć dopadnie cię?
    lepiej co dzień jest się bawić, chuliganić, piwo pić
    i nie myśleć o przyszłości, z dnia na dzień sobie żyć!

    każdy dzień może być ostatnim, życie gdzieś kończy się
    może dziś a może jutro śmierć ze sobą weźmie cię
    ty nie marnuj swego życia, tylko wciąż się dobrze baw
    lej na wszystko i na wszystkich póki jeszcze siłę masz!

    życie płynie ma przez palce, życie jest zbyt krótkie
    zamiast walczyć w imię czegoś wolę wypić wódkę
    wolę robić to co chcę, wolę wciąż się bawić
    no bo jutro na ulicy może ktoś mnie zabić.

    możesz wpaść pod samochód, może ktoś ci sprzedać kosę
    może ktoś podłożyć bombę tuż pod twoim blokiem
    nigdy nie wiesz co się stanie, nigdy nie wiesz co cię czeka
    ale w końcu kurwa śmierć dopada każdego człowieka”

    Pozdrawiam
    Grac

  126. Witajcie dziewczyny,
    zastanawiam się jak wy czujecie się wracając do domu.

    porównajcie z słowami które usłyszałem

    “Wszyscy wracają do domów: handlowcy, sekretarki, górnicy, pszczelarze, połykacze mieczów.
    Wszystkie niespokojne serca na świecie szukają drogi do domu.
    Trudno wtedy opisać co wtedy czułem.
    Wyobraźcie sobie, że idę przez kilka dni idziecie w burzy śnieżnej.
    Nawet człowiek nie wie że chodzi w kółko.
    Nogi są ciężkie, wiatr tłumi krzyk.
    Czuję się bardzo mały.
    Zastanawiam się jak daleko jest dom…
    Dom
    Według słownika oznacza miejsce pochodzenia, a także cel lub miejsce przeznaczenia.
    Burza była w moich myślach.

    Dante kiedyś napisał: W życia wędrówce na połowie czasu straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi w głębi ciemnego znalazłem się lasu.

    Z czasem odnajdę swą drogę w bardzo nietypowym miejscu.”

    Pozdrawiam

  127. witam, czytam te wszystkie wpisy tych dziewczyn ……ile osób tyle życiowych przypadków..fajnie tak poznać ich myśli ..po tej drugiej stronie …I tak jak pisze Iwona …nie wiadomo co nam przyniesie nastepny dzień.pozdrawiam Was i zycze wytrwalosci .

  128. Witam Was Kochane
    Zanim przejdę do mojego pytania napiszę że podziwiam Was za to że dajecie radę że piszecie że potraficie żyć po drugiej stronie muru. Pomimo jak to nie które z Was piszę że nie jest tak strasznie to na pewno też nie jest lekko i za to podziwiam i śledzę Wasze losy i trzymam kciuki.
    Osobiście osoby w więzieniu nie są dla mnie gorsze, uważam że każdy ma różne sytuacje w życiu i w sumie każdego może to spotkać.

    Teraz coś z mojej strony

    Ja młoda dziewczyna bo tylko 27 wiosen i moje pytanie będzie się tyczyć w sumie tylko jednego dnia a nie całego pobytu 😉 a mianowicie:

    Interesuje mnie ten pierwszy dzień, dzień w którym musiałyście się stawić w ZK lub zostałyście przywiezione. Niby to tylko jeden dzień ale ciekawi mnie on dlatego że jest na pewno dniem wyjątkowym coś zupełnie nowego więzienie, miejsce gdzie wiesz ze jak przekroczysz jego próg to nie pójdziesz do domu po 8 godz jak po pracy….
    Ciekawi mnie więc jak to jest. Miałyście termin na dany dzień stawiacie się i co dalej jak to wygląda ? pytam o czynności jakie wykonują pracownicy ZK jak i to pierwsze wejście do celi, wrażenia po wejściu do celi czy osadzone które już tam były są tzn były rozmowne czy nie?

    Ogólnie pierwszy dzień w ZK jak to był

    Z góry dziękuje za odpowiedź i jeszcze raz Was pozdrawiam 🙂

    1. Droga Mileno, pytasz o to, jak wyglądał pierwszy dzień w więzieniu. Już na ten temat pisałyśmy, każda na swój sposób, przejrzyj poprzednie posty i jeżeli po lekturze będziesz miała dodatkowe pytania, to z chęcią odpowiemy. Miłego dnia.
      Małgosia

      1. Z tym pierwszym dniem chodziło mi o taką sferę mentalną i nie tylko

        Jak wyglądał dzień co było w Twojej/Waszych głowach – budzicie się rano i wiecie że już dziś będziecie spać gdzie indziej ? jakie to odczucia takie wewnętrzne
        Też czy musiałyście się stawić same w ZK czy ktoś przywiózł ? mam na myśli służby

    1. Dobrze poczytać, że są ludzie, którym udaje się poukładać „od nowa” po tym, jak opuścili zakład karny. Niestety, często jest tak, że ani zmiana otoczenia nic nie daje, ani wyjazd na przysłowiowy drugi konie świata. Większość osób, które tu trafiają ma problemy w sobie, takie jak się często słyszy – „prywatne demony”, z którymi sobie nie radzi.
      Moim skromnym zdaniem, żeby uporządkować życie, trzeba najpierw zrobić porządek w sobie, a to sprawia najwięcej kłopotu i to z kilku co najmniej powodów. To akurat temat rzeka i lepiej nie będę rozwijała go, bo jak to baba – nie skończyłabym przez tydzień :).
      Cieszą mnie takie wpisy jak Twój, ponieważ jesteś „dowodem” na to, że nie każdy były skazany to człowiek przegrany i bez perspektyw. A tak postrzega nas ogromna część społeczeństwa.
      Dzięki Tobie ludzie będą zaczynali patrzeć na więźniów ciuteniek inaczej.
      My, które piszemy tego bloga, możemy twierdzić, co tylko zechcemy i w nasze słowa inni mogą, ale nie muszą wierzyć. Czy słusznie, czy nie, to zależy ;). Powiedzieć można, co się chce, dopiero po wyjściu nasz czyny pokażą, ile w słowach i założeniach było prawdy. Życie z reguły konfrontuje nasze teorie. Byłoby bardzo dobrze, gdyby tak jak udało się Tobie, udawało się choć garstce opuszczającym mury.
      Ludziom wię wydaje, że jak ktoś żyje w Stanach, to automatycznie ma lżej. W nas Polakach takie przekonanie jest silnie zakorzenione i chyba tylko ci, którzy tam żyli i ciężko pracowali, znają prawdę. Ewentualnie bliscy tych, którzy wyjechali :).
      Jeżeli masz czas i ochotę, to wpadaj na bloga i pisz, co u Ciebie słychać, bo takie słowa dla innych to będzie spore wsparcie – można na Ciebie patrzeć jak na „instrukcję obsługi” życia po wyjściu 🙂 (bez obrazy!). Dla naszych ludzi tutaj to przyjemność móc o tym wiedzieć.
      Skup się na takiej formie pomocy przez wspieranie, to bardzo dużo.
      Życzę Ci miłego dnia, pogody ducha i uśmiechu.

      Do następnego, Małgosia

  129. “Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre.” 2Kor 5: 10
    Dlatego polecam rady praktyczne jak uniknąć piekła. Kto chce skorzystać niech skorzysta a kto nie, to jego sprawa.

  130. Serdecznie witam nowe autorki bloga! Popełniłyście błąd, jesteście w ZK- to teraz mocno zaciśnijcie pięści i powtarzajcie nie popełnię więcej błędów, z powodu których tu trafiłam. Mimo wszystko życzę, by pobyt okazał się owocny a zdobyte doświadczenia przydały się na wolności.

  131. Czasami tu zaglądam, bo …. dawno temu skończyłam resocjalizację i prawie tak samo dawno temu przestałam w nią wierzyć.
    Kibicuję Wam dziewczyny, ale z niektórych wpisów nie bije optymizmem. Ciekawa jestem u ilu z Was, po wyjściu na wolność, wróci dawna buta, cwaniactwo, nałogi i krzywdzenie innych? Oby u niewielu, ale np. w Poli nie wierzę (po tym co sama o sobie napisała) i wolno mi to napisać, bo blog jest ogólnodostępny.
    Pozdrawiam i naprawdę mocno trzymam kciuki, przynajmniej za kilka z Was, które wydają się mądrymi dziewczynami, potrafiącymi wyciągać wnioski i naukę

    1. Zgadzam się z przedmowczynia nie ktore mogly by nie wychodzic aby nie krzywdzily juz nikogo.. wszystkie inne kobiety wracajcie szybko do domu i uciekajcie od tego mijsca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *