1-2015  fb

Witam Was serdecznie!

Za dwa dni Nowy Rok. Z jednej strony jest mi żal, iż nie mogę spędzić go ze znajomymi i bliskimi mi osobami, tylko w tym przykrym miejscu. Ale z drugiej strony się cieszę, że pożegnam stary rok, bo oznacza to, że jestem już bliżej wyjścia do domu. 🙂

Opiszę Wam teraz, jak spędzam Sylwestra w Areszcie, choć nie jest to nic nadzwyczajnego. Zawsze wyczekuję północy, żeby chociaż posłuchać wystrzału petard, bo niestety zobaczyć nie mogę – w oknach są plexy :-(. Słuchamy sobie muzyki i tańczymy w pomieszczeniu 15 metrów kwadratowych w pięć dziewczyn, więc trochę mamy mało miejsca do tych tańców, ale nie będę narzekać, bo zawsze może być gorzej :-). Fajne jest to, że prąd mamy do 1-ej, a nie jak zawsze do 22-iej. To mój drugi tu Sylwester i zanosi się na to, że ostatni, czego sobie bardzo życzę :-).

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę Wam udanej zabawy noworocznej.

Anetka K

Innym spojrzeniem…

 

 jang

Pewnie większość z Was zadziwił mój wpis w formie męskiej na portalu dla dziewczyn, więc chciałbym to wytłumaczyć w kilku słowach na początku.

Jestem osobą transseksualną odsiadującą wyrok w Areszcie Śledczym w Warszawie.

To znaczy, że jestem osobą w trakcie zmiany płci, z kobiety na mężczyznę. Jestem po ukochanej psychoterapii u specjalistów, aktualnie przyjmuję hormony męskie od ponad dwóch lat. Jednak że w świetle prawa funkcjonuję jako osoba o żeńskim imieniu, odsiaduję wyrok wraz z dziewczynami.

To by było na tyle na początek, jeśli chodzi o mnie.

Czytałem Wasze wpisy na temat „wymarzonego więzienia” i muszę powiedzieć, że w większości tych wpisów absolutnie się nie zgadzam z ludźmi, którzy twierdzą, że zbyt wiele żądamy od Skarbu Państwa. Nasze wyroki sądu są wyrokami pozbawienia wolności i to jest naszą karą, że jesteśmy odizolowani. W całej reszcie spraw przysługują nam takie same prawa człowieka, jak ludziom na wolności.

Osobiście oczekuję tego, by w więzieniu być normalnie traktowanym. Też mamy prawo w więzieniu mile spędzać czas i uczęszczać na wszelkiego typu zajęcia, np. uczyć się śpiewu, robić różnego typu robótki ręczne, pracować itp., by móc coś wynieść z naszego pobytu w więzieniu no i przy okazji nauczyć się czegoś nowego.

Na tym skończę mój wpis i pozdrawiam wszystkich wchodzących na naszego bloga.

Joshua

Jak spędzamy Święta w więzieniu

 

 3-Drzwi do celi

W tym miejscu magia Świąt nas nie omija.

Można to zauważyć wchodząc na oddział mieszkalny – ładnie ubrana choinka, stroiki na klapach, światełka. Świąteczna atmosfera sprawia, że jesteśmy dla siebie milsi. Pomimo zaistniałych pomiędzy nami konfliktów, to właśnie Święta sprawiają, że choć na chwilę o tym zapominamy.

1-3-DSC_0254-001

W tym okresie możemy liczyć na lepszy obiad, czyli na paluszki rybne w Wigilię, a w Święto udko z kurczaka. Mówiąc poważnie, same sobie organizujemy stół świąteczny – wypiski, paczki od rodziny. Szkoda tylko, że nie możemy otrzymywać w paczkach tradycyjnych potraw, takich jak pierogi z kapustą i grzybami, pasztet, mięsa faszerowane, śledziki, bo niestety nasza jednostka nie przyjmuje tego typu jedzenia. W miarę możliwości stroimy sobie celę – malujemy okna, klapę, robimy stroiki, lecz nie do końca wczuwamy się w ten klimat, ponieważ nie jest to to samo co Święta w gronie rodzinnym.

2-1-DSC_0258

Świąt w więzieniu w żadnym stopniu nie można porównać do Świąt spędzanych z bliskimi.

Ania b

Ludzką rzeczą jest błądzić…

1-DSC_0738

Dołączyłam do blogu niedawno namówiona przez mrs. Justę i moją Kobietę. Zapoznałam się z kilkoma wpisami i muszę powiedzieć, że niektóre są naprawdę BEZDENNE. Ktoś, kto nigdy tu nie był, nie doświadczył braku wszystkiego, nie powinien w ogóle się wypowiadać. Nie jest tu źle, ale nie jest też zajebiście. Każdy wie co zrobił i każdy zna dla siebie najlepszą karę.

Ja rozumiem, że podatki są przez Was płacone, ale między Wami są nasze rodziny, które również je płacą, więc nie wiem, po co marnować na pisanie tych bzdur czas. Nas nie obrazicie, tylko siebie ośmieszycie.

Każdy z nas jest inny, każdy ma swoje problemy i wcale tu nie są wczasy. Jeżeli ktoś myśli, że my tu nic nie robimy, no to fajnie….

Przeczytałam dziś wpis „Moje wymarzone więzienie”, rozbawił mnie komentarz, w którym jest napisane, że musiałybyśmy zapierniczać, na wszystko pracować, by mieć „serwusa”. Oświecę Cię Koleżanko, że tutaj każda z nas z miłą chęcią poszłaby do pracy. Kto tak mówi w dxxxx był i gxxxx widział: KRYMINALISTKA, BO NA KAMCZATCE SIEDZI.

Ktoś mądry powiedział, że „poprawczak czy ZK to nie kara, tylko czas na podjęcie decyzji”. Pamiętajcie, że każdy ma uczucia :).

LUDZKA RZECZĄ JEST BŁĄDZIĆ, ALE TYLKO RZECZĄ GŁUPCÓW JEST TKWIĆ W BŁĘDZIE!

Pozdrawiam Was i ściskam swoje dziewczyny z ZK.

Batory RPK

 

 

Inne życie Smerfetki

2-DSC_1020

Dość długo mnie nie było, ale nastąpiły zmiany, jak dla mnie wystarczająco duże, o których zamierzam Wam napisać. Jestem już bliżej domciu, niż mogłoby się to wydawać. Nie chodzi o pomniejszenie mojego wyroku, ale o danie mi możliwości szybszego wyjścia.

Siedziałam trzy lata i siedem miesięcy pod total kluczem, na tak zwanym „zamku”, gdzie jest dużo ograniczeń. A teraz została mi otwarta podgrupa P2…..

Cieszę się niezmiernie, długo na to czekałam tak naprawdę. Mój pobyt w więzieniu różni się teraz tym, że zmieniłam oddział na półotwarty, a różnice są duże. Pierwsza rzecz, jak mnie zaskoczyła: prysznic na celi, to duży „rarytas” jak na odbywanie kary, cele otwarte od godzin rannych do 18.30, możliwość dzwonienia dużo częściej niż na poprzednim oddziale, co jest dużym plusem dla matki, nowi ludzie, ale i starych znajomych się napotka, więc atmosfera jest przyjazna.

Jestem osobą, która lubi mieć pracę i jakiekolwiek zajęcia, więc tutaj już pracuję jak na poprzednim oddziale – jestem osobą wydającą posiłki i chwilowo pracowałam na sprzątaniu.

Staram się, dzięki wychowawcy k.o oczywiście, aby wdrożyć zajęcia z bloga dla dziewczyn i wprowadzić inne, aby urozmaicić dużo wolnego czasu pożytecznie.

Ogólnie jestem zadowolona, choć zdarzają się momenty, kiedy zatęsknię za znajomymi z zamka. Mimo wszystko człowiek się zżyje z biegiem czasu.

Bardzo bym chciała przebywać w więzieniu w Krakowie, ze względu na bliskich i staram się o „transport”. Ale wszystko musi przyjść z czasem. Wierzę, że będzie to w nieodległym czasie, bo tęsknota jest ogromna, zabija pozytywne myślenie.

Pozdrawiam wszystkich,

Smerfetka

 

Wszyscy popełniają w życiu błędy

1-DSC_0111-001

 Zacznę od tego, że jestem Joshua i jestem osadzonym odsiadującym wyrok w Areszcie Śledczym w Warszawie.

Chciałbym wszystkim w paru zdaniach opisać, czym dla mnie jest więzienie.

Więzienie to miejsce, w którym zaczynasz tęsknić do tego, co było, do kogoś, kto przy tobie był.

Zaczynasz doceniać to, co w życiu miałeś.

Zaczynasz zwracać uwagę na rzeczy, których wcześniej nie spostrzegałeś.

Tęsknisz za ludźmi, którzy byli ci obojętni, ale w rzeczywistości bardzo potrzebni.

Widząc w oknach codziennie kraty, zaczynasz doceniać świat będący za bramą i często o nim myślisz.

Żałujesz błędów popełnionych w życiu i daje Ci to dużo do myślenia. Niektóre z tych błędów można naprawić, niektórych już nie, ale jedno jest pewne: że bardzo żałujesz.

Tak naprawdę ludzie będący w tym miejscu niczym się nie różnią od ludzi będących obok ciebie, od ludzi, których mijasz codziennie na ulicy, w tramwaju, w autobusie.

Wszyscy popełniają w życiu błędy.

Są tylko ludzie, którzy potrafią wyciągnąć z tego wnioski i ludzie, którzy tego nie potrafią i ci są po prostu przegrani.

Jednak myślę, że każdy z nas zasłużył na szansę by móc spróbować jeszcze raz, tylko inaczej.

I życzę tego każdemu osadzonemu, jak i każdemu człowiekowi na świecie.

Takie jest moje zdanie na ten temat i pozdrawiam wszystkich, którzy to czytają!

 Joshua, 27 lat

Moje wymarzone więzienie…

scan0141

 W moim wymarzonym więzieniu byłoby tak:

po pierwsze, cele byłyby najwięcej dwuosobowe. Można by było wybrać człowieka do odsiadki, takiego którego się lubi i z którym można się dogadać.

Po drugie, siedziałabym blisko mojego domu i rodziny. W każdym więzieniu byłaby szkoła i praca. Jeden wychowawca i jeden psycholog przypadałby na 10 skazanych, z którymi pracowaliby by bez zmian, po to żeby mogli się poznać i sobie zaufać. Mogłabym mieć swoje ciuchy i więcej niż jedną parę butów. W Moim wymarzonym więzieniu codziennie mogłabym dzwonić do domu, a pracownicy nie przeganialiby mnie po kilku minutach. Kąpałabym się codziennie i maiłabym pralkę, w której mogłabym robić pranie. Zawsze miałabym jakieś zajęcie. Nie martwiłabym się o podpaski i papier toaletowy. W moim wymarzonym więzieniu na pewno bym ładnie pachniała.

Tak, to byłoby fajne więzienie.

A czy Wy macie takie miejsca, w których musicie być, a chcielibyście by wyglądały inaczej?

Śmiało, każdy może sobie pomarzyć. Piszcie, co to byłoby za miejsce i jak by wyglądało idealnie.

Monika

PS. Zapominałam o kuchni. Moje więzienie miałoby kuchenkę do dyspozycji. I szybko by się z niego wychodziło 🙂

Monika