kim jesteśmy

10 twarzy long

Osadzone o blogu

Tak na start wypadałoby się przedstawić i choć nie bardzo mają znaczenie nasze imiona, bo nikomu nic teraz one nie powiedzą, żeby tradycji stało się zadość, oto my: Monika, Aneta, Elżbieta (ale nie królowa angielska), Dominika i Małgorzata. Niewiele jest między nami cech wspólnych poza tym, że jesteśmy kobietami i jesteśmy osadzone w zakładzie karnym Warszawa-Grochów. No i teraz łączy nas jeszcze to, że razem będziemy tworzyły ten blog. Żadna z nas nie potrafi profesjonalnie pisać, nie mamy doświadczenia z tworzeniem bloga (czy istnieje słowo “blogowanie”?). To, co zaczynamy teraz robić, jest dla nas ogromnym wyzwaniem i szczerze mówiąc – mocno się denerwujemy. “Skazany” – to nadal brzmi dla dużej części społeczeństwa jak trędowaty, którego trzeba omijać szerokim łukiem albo udawać, że ten w ogóle nie istnieje i nie jest uciążliwym problemem. Do więzienia może trafić każdy i to w najmniej oczekiwanym momencie, z najróżniejszych powodów. Nie chodzi o to, że jakoś szczególnie gorąco tu do nas zapraszamy na państwowe “wczasy”. Skoro dostałyśmy taką możliwość, chcemy pokazać, jak pobyt tutaj wygląda z naszej perspektywy. Wiedzcie, że człowiek umieszczony po tej stronie murów nie przestaje istnieć. On żyje nadal i musi się nauczyć, jak funkcjonować w nowej nienaturalnej rzeczywistości. To będzie trochę jak Matrix, trochę jak Latający Cyrk Monty Pythona, bo bywa tu i niewiarygodnie, i strasznie, no i śmiesznie, tak w sumie naprawdę bardzo różnie. Mamy nadzieję, że blog pozwoli nam spotkać otwartych ludzi, którzy są ciekawi tak nas, jak i miejsca, w którym jesteśmy i że będziemy mogły podyskutować z Wami na każdy temat. Nie jesteśmy dumne z tego, że siedzimy “w pierdlu”, ale chcemy żebyście wiedzieli, jakie jesteśmy naprawdę, bo tu trafiają – wbrew pozorom – nie tylko głupcy, ale też fajni i wartościowi ludzie.

Redakcja bloga po tamtej stronie muru.

09-10-DSC_1034

 https://www.facebook.com/ewkratke

0 thoughts on “kim jesteśmy

  1. Trudno to komentować ,jak się jest na wolności ledwie trzy miesiące.
    I zaraz troska się pojawia o Was ,żeby ze względu na tzw.utrudnienia kontaktów “nikt Wam się do dupy nie dobrał .Ale robcie swoje to jest potrzebne,zwłaszcza dziewczynom,u których z wrazliwością nieco lepiej

    1. Witaj cieplutko Witku. Dzięki za wpis i troskę o nas. Zapewniam, że będziemy robić swoje i pisać o wszystkim szczerze i otwarcie bez ściemniania i cenzury. Wrażliwość utrudnia funkcjonowanie „tutaj”, ale staramy się siebie nawzajem wspierać psychicznie i jak najwięcej rozmawiać. Na pomoc psychologa nie ma co liczyć… jesteśmy same dla siebie terapeutkami. Zapraszam do dalszych wpisów. Pozdrawiam

      1. Witam, dzisiaj dowiedziałam się o waszej stronie poprzez program dzień dobry TVN. Z ciekawości weszlam na waszego bloga, przypomniały mi sie czasy jak byłam w młodzieżowym ośrodku wychowawczym, tam naprawialam swoje błędy życiowe, szczerze minęło 13lat od mojego wyjścia z ośrodka i czasami mam ochotę wrócić tam żeby uniknąć dzisiejszej codzienności wyzwań problemów dnia codziennego, nikt nie jest ideałem ja takich ludzi jak Wy poniekad rozumiem ale nie wszystkie dziewczyny, z chęcią będę wchodziła do was na bloga i czytała o waszych losach , czasami człowiek za głupotę pojawia się w takim miejscu i po czasie zdaje sobie z tego sprawę i w myślach mówi sobie a może dobrze że tu jestem czuję sie bezpieczniej, trzymam za was kciuki i pozdrawiam serdecznie.

    2. Szczerze ci życzę, żebyś był jak najdłużej na wolności, żebyś się cieszył rodziną i wszystkimi przyjaciółmi, bo ja niestety trochę muszę poczekać żeby spotkać się z rodziną. Dziękuję za słowa otuchy, oczywiście staram się robić i zachowywać po swojemu, nie chcę w tym miejscu się załamywać, ponieważ gniotą mnie jak pchłę, tak że muszę być twarda

  2. Witajcie, dziewczyny/kobiety być może właśnie mnie znienawidziecie ale za niewinność tam nie trafiłyście wiec nie narzekajcie na Wasz los. Ja mam w więzieniu szwagra i wiem co czuja wasze rodziny wiec nie jestem osobą bez serca. Przykro mi ze tak potoczył sie Wasz los i głęboko wierze że wyjdziecie na prostą, a Wisience zyczę szybkiego i szczęśliwego rozwiazania. Dziecko to największy i najleoszy dar jaki można dostać.

    1. Nie, nie nienawidzimy Cię, każdy ma prawo do własnego zdania. Ty i Ja. Ty się wypowiadasz, a ja sobie narzekam. Nie jestem tu za darmo, wiem o tym, ale czy z tego powodu nie mogę ponarzekać? Po prostu jest mi źle.

      Monika

      1. Podobacie mi sie dziewczyny, trzymam za Was kciuki. Dotarlo do mie, ze po tamtej stronie tez moga byc madre, czule i wspaniale istoty. 🙂
        Pozdrawiam
        Jan

      2. Masz rację Monika trzeba ponarzekać ja jak już bardzo dawno tam byłam też miałam gorsze dni, nie lubię frazesów – więc trzymajcie się kochane!!!! Dobrze że macie bloga ja nie miałam tak, ale było minęło!!! Świat idzie dalej!!

    2. Witam nie do końca się zgodzę są w zakładach dziewczyny które siedzą za coś czego nie zrobiły tak jak ja dostałam wyrok za koleżankę która dopuściła się rozboju ona dostała upomnienie a ja siedziałam w Areszcie pół roku do sprawy a tylko stałam obok no i byłam skazana i tak pozdrawiam wszystkie osadzone oraz ZK Wrocław.

  3. Swietny pomysl na motywacje i na przyblizenie zwyklym ludziom jak sie zyje po “drugiej stronie”. Trafilyscie na glowna Onetu, wiec przygotujcie sie i na niefajne komentarze (ktorymi nie warto sie przejmowac). Powodzenia i przede wszystkim sily wam zycze dziewczyny.

  4. witam Cie Danusiu.Wiem duzo na temat pobytu po drugiej stronie,ale nie daj sie,tam trzeba byc twardymnie poddawac sie.Jak nie masz ,ze tak powiem duzej mordki to Cie zjedza.Nie wiem ile Ci jeszcze zostalo,ale zycze Ci wytrwalosci przedewszystkim,i wiary w siebie,podobno my kobiety jestesmy twardsze.Gorace pozdrowienia dla wszystkich osadzonych i dla wisienki duzo,duzo zdrowka i szczesliwego rozwiazania.Pozdrawiam Iwona.

    1. miały za duże mordki jak na życie na wolności – no to siedzą. zachęcaj je dalej, na pewno się zresocjalizują …

  5. Dziewczyny jestem pod wrażeniem!!! Kibicuje Wam i nie oceniam. Wy doskonale wiecie dlaczego tam trafiłyście. Kto nie zna złożoności losów osób osadzonych nie do końca rozumie…. Ja nigdy nie miałam konfliktu z prawem, ale pracuję z młodzieżą, dokładnie z chłopcami, w jednym z ośrodków szkolno-wychowawczych w Warszawie i trzymam kciuki, żeby Ci chłopcy zmienili swoje życie. Wam też życzę Wszystkiego, co najlepsze. I piszcie bloga!!!! To też forma terapii. Wiem coś o tym, bo sama piszę:))) Pozdrawiam . Maryla

    1. Trafiłam do więzienia jako tzw. małolatka, robiłam naprawdę głupie rzeczy, by tuszować strach przed życiem w tym miejscu. Wówczas nie było nikogo, kto by chciał to zmienić, kto by widział we mnie “dziecko” i zwyczajnie powiedział “nie fisiuj”. Życzę Pani podopiecznym ogromu chęci pracy nad sobą, ale przede wszystkim proszę dawać im wiarę w to, że mogą coś osiągnąć.

      1. Pełnoletnia 🙂 Ty miej wiarę nie tylko w siebie 😉 możesz dużo osiągnąć, jeśli tylko będziesz chciała.
        Wiara czyni cuda, Ty dobrze o tym wiesz 😉

  6. Gratuluję Paniom pomysłu i determinacji. Szczerze wspieram projekt, bo wiem, że blogowanie może przynieść wiele radości i satysfakcji w życiu.

  7. Bardzo fajna inicjatywa, dziewczyny!
    Ne pewno Wam to pomoże w “przetrwaniu”. Będę się za Was modlić. Trzymajcie się :*

  8. Witam 🙂
    Z całego serca Wam dziewczyny dopinguję i będę tu regularnie zaglądała 🙂 Mam 35 lat i 6 lat temu wychodząc na wolność musiałam zmierzyć się po raz pierwszy z prawdziwym życiem. Moje życie do momentu kiedy poodwieszali mi wyroki było jednym wielkim dnem,moim dnem. Jako nastolatka zaczęłam pić,potem doszły narkotyki…miłości i akceptacji szukałam na ulicy,to że żyję zawdzięczam właśnie losowi który sprawił,że trafiłam do więzienia. Mogłam skończyć w rowie albo w burdelu a mogłam równie dobrze do tej pory żyć jak przed laty – od imprezy do imprezy,szukając sensu życia w nieudanych związkach,dyskotekach i dziwnych zakamarkach miasta. Mogłam kogoś zabić i spędzić resztę życia w izolacji,na szczęście tak się nie stało,życie mi tego oszczędziło. Nie byłam złą kobietą – byłam zagubionym dzieckiem,którego metryka tylko wskazywałą na wiek,w środku byłam mała,przestraszona a agresją i destrukcją nadrabiałam własne braki. Mnie więzienie paradoksalnie uratowało życie,nie trafiłam tam za niewinność ani przez dziury w polskim prawie. Trafiłam tam bo na to zapracowałam swoją wieloletnią postawą. Nie nauczyłam się żyć zanim się tam znalazłam – życia uczę się teraz,po więzieniu,po terapii,w nowym mieście (jestem klasycznym słoikiem 😉 ) i moje doświadczenie ulepiło mnie taką jaką jestem dzisiaj – nie oceniam po pozorach,nie skreślam za jeden błąd,słucham i czuję 🙂 Życzę Wam dziewczyny dużo siły,wytrwałości i nadziei 😀 Ja jestem przykładem że więzienie nie przekreśla szansy na normalność 🙂

    1. Droga Aniu.
      Jestem zachwycona Twoim wpisem, czytając Ciebie poczułam się jakbym czytała siebie. “Dosłownie” miałam identyczne życie… narkotyki, prochy, alkohol, dużo nieudanych związków. Same zło przez 16 lat. Jedyna co mnie dobrego spotkało to moje kochane dzieci (mam ich troje). Nabawiłam się choroby (rak wątroby, wzw). Dużo bym mogła pisać o “tych” złych rzeczach, które mnie spotkały w czasie ćpania! Jestem w więzieniu bo sobie na to zasłużyłam (kradzieże, rozboje, handel narkotykami itp.). Już pięć miesięcy przed zamknięciem w zakładzie karnym przestałam brać dragi (miłość mnie wyleczyła), wówczas dużo zrozumiałam jak mam dalej żyć. Właśnie w więzieniu do tego doszłam. Tu właśnie, w więzieniu, zrozumiałam kto jest moim prawdziwym przyjacielem, który w biedzie i potrzebie mnie nie zostawił. Ta “miłość”, dzięki której wyszłam z tego “bajzlu” (narkotyków) mnie zostawiła, bo nie mógł znieść czekania… Tak się tłumaczył. Pierwszy rok w więzieniu to było dla mnie też bardzo długo. “Wieczność” – tym bardziej, że byłam zakochana. Gdybym wtedy, kiedy ze mną zerwał, była na wolności, to na pewno bym popłynęła, przygrzała. Będąc tu w zakładzie karnym przeczekałam ten ból i emocje, które mną targały. To doświadczenie zrobiło mnie silniejszą i mocniejszą psychicznie. Z perspektywy czasu dziwię się, że każdy nawet najmniejszy problem na wolności powodował, że ćpałam, aby nie myśleć. W więzieniu przemyślałam dużo spraw i błędów młodości, przez które się tu znalazłam. Teraz mam plany, marzenia i dzięki takim osobom jak Ty, mam wiarę, że mi też się może udać bo chcę tego z całego serca. Moim marzeniem jest być normalnym, trzeźwym człowiekiem i dobrą matką. Za dwa miesiące wychodzę, ale już ćwiczę swoją silną wolę i wychodzi mi to. Czasami upadam, ale wstaję, myślę nad przyczyną tego i poprawiam. Aniu cieszę się, że do nas piszesz: takie osoby jak Ty mogą wnieść dużo dobrego do życia osoby uzależnionej po tej stronie muru. Pozdrawiam Ciebie i wszystkie osoby pragnące zmiany na lepsze.
      Edi

    2. Witaj Aniu. Mam na imię Monika. Mam 33 lata, a od 12 lat jestem uzależniona od narkotyków. Nie brałam z ciekawości czy dla zabawy. Brałam bo tylko tak mogłam ukoić ból po śmierci narzeczonego (nie umiałam sobie z tym poradzić). Tak brnęłam z roku na rok w coraz większą otchłań, która pewnie pochłonęłaby mnie do końca, gdyby nie odsiadka. Przez te 12 lat po prostu nie trzeźwiałam; po prostu bałam się trzeźwieć i zacząć czuć. Do zakładu karnego trafiłam oczywiście za narkotyki i tu MUSIAŁAM wytrzeźwieć i zmierzyć się ze swoimi uczuciami, ze sobą samą i demonami przeszłości. Nie powiem, że było to łatwe, ale udało mi się i zaczęłam pozytywnie myśleć i mieć nadzieję, którą kiedyś straciłam (a nadzieja umiera ostatnia). Więc ja tak naprawdę nie żyłam; byłam chodzącym ZOMBI. Nie mam dużego wyroku, bo tylko 18 miesięcy z czego połowę mam za sobą, wiem, że to dopiero początek mojej drogi i zdaję sobie sprawę z tego, że wiele trudności przede mną, ale najtrudniejszy krok (ten pierwszy) mam za sobą, bo wytrzeźwiałam i chcę trwać w tej trzeźwości, cieszyć się życiem i każdym nowym dniem… być szczęśliwą dziewczyną. W tym postanowieniu nie jestem sama, bo mam przy sobie kochaną, wspaniałą rodzinkę, która jest przy mnie i wierzy, że wrócę do “żywych”, bo przez ostatnie 12 lat nie żyłam. Wegetowałam i czekałam na śmierć. Tak ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że więzienie ratuje życie, ale tylko tym, którzy chcą tego i sami coś robią w tym kierunku. Czy więzienie uratowało moje życie, to okaże się po moim wyjściu. Na pewno dało mi szansę, abym trzeźwo przemyślała swoje życie i trochę je przewartościowała z czego skorzystałam. Aniu, bardzo Ci dziękuję za Twój wpis, bo dzięki niemu mocniej wierzę, że mi również się uda i będę się cieszyć trzeźwym życiem tak jak Ty to robisz.

      Dziękuję Mika

      1. Mika, trochę czasu upłyneło od naszego ostatniego spotkania, ale nawet wtedy widziałam w Tobie chęć walki o siebie, mimio przeciwności nie wolno się poddawać i trzeba iść na przód a przeszłość zostawić daleko w tyle. Trzymam za Ciebie kciuki 12 lat i mogę kolejne, bo wiem że uda Ci się wyjść na prostą i poukładać na nowo życie, zobacz o jakie doświadczenia jesteś już bogatsza teraz nic Ci nie stanie na drodze!!!! Trzymaj się ciepło:*:*

      2. “Więzienie ratuje życie, ale tylko tym, którzy tego chcą” – to wyjątkowa i niezwykła opinia. Dziękuję za nią. Nigdy nie spodziewałam się, że można tak myśleć, będąc pozbawionym wolności.

    3. Witaj Aniu,
      Zacznę od tego, że po przeczytaniu Twojego wpisu postanowiłam Ci odpisać ze względu na dwie rzeczy. Po pierwsze, że tyle mądrych rzeczy ujęłaś w paru zdaniach; a po drugie, że obecnie znajduję się w podobnej sytuacji, w której Ty niegdyś się znajdowałaś. W więzieniu przebywam od blisko półtora roku, a miało być dwa miesiące z czego urosło do dwóch lat. Wciąż zadaję sobie pytanie, co ze mną będzie po opuszczeniu tego miejsca, które również paradoksalnie uratowało mi życie, bo dziś mogłabym już nie żyć – przed aresztowaniem przeszłam bardzo ciężką chorobę, która spowodowana była zażywaniem narkotyków. Niestety nawet to zdarzenie nie dało mi do myślenia. Po opuszczeniu szpitala znów ćpałam, ale dzięki Bogu miesiąc później byłam już tu. Wiele przemyślałam i chcę spróbować żyć normalnie, czego jednak bardzo się boję po trzynastoletnim uzależnieniu. Moje obawy są spowodowane brakiem doświadczenia w codziennym życiu, np.: obowiązki, praca (której nigdy nie miałam) itp. Może miałabyś dla mnie jakąś radę, gdzie się udać po opuszczeniu tego miejsca po jakąś pomoc. Póki co serdecznie Cię pozdrawiam i dziękuję, że jesteś z nami i nam dopingujesz. Ponadto wielki szacun za determinację i wiarę, że może być dobrze i że więzienie nie przekreśla naszego życia.

      Aneta K.

    4. Witaj, Aniu, zacznę od tego, że bardzo budująco działają na nas ludzie tacy jak Ty, którzy przebyli ciężką drogę w życiu, które zrujnowane na własne życzenie stanęło w pewnym momencie by złapać oddech, oczyścić umysł oraz serce… Obudziłaś się z koszmaru i dziś stoisz twardo na ziemi, bo dostałaś szansę życia i wykorzystałaś ją odpowiednio, a to jest powód do dumy… Swoją historią udowodniłaś nam, że można zmierzyć się z przeciwnościami losu. To piękne, że odnalazłaś w sobie siłę, by walczyć o normalność. Jesteś jednym z niewielu przykładów, które wzięły się w garść, udowadniając sobie oraz wszystkim, że można, gdy tylko się tego bardzo pragnie i dąży do celu uparcie ze wszystkich sił. Z całego serca trzymam kciuki za tych, którzy zmagają się z demonami przeszłości, aby wygrali wojnę, tak jak udało się Tobie. Przede mną długa droga; wierzę, że dotrwam do końca. Wygram swój triatlon życia, osiągnę cel, bo mam dla kogo zmagać się z życiem… Bo choć jest trudne i ciężkie, okrutne i smutne to jednak uczy, daje wybór. Do nas należy decyzja, którą z dróg wybierzemy. Pozdrawiam, Iw.

      Iwona

    5. Hej dziewczyny 🙂
      Przepraszam że z taką długą przerwą,ale urlop miałam i głowa na innych parametrach nadawała – byle z dala od komputera 😉
      Przede wszystkim BARDZO WAM DZIĘKUJĘ za Wasze odpowiedzi i za kawałek osobistej historii każdej z Was 🙂 Powiem tak – nie uważam się za mądrą osobę,ale za kogoś kto miał w życiu szczęście i w odpowiednim czasie trafił na odpowiednie osoby. Kiedy byłam na terapii w Lublińcu dałam sobie czas do namysłu i ostatecznie zdecydowałam się na to,że po opuszczeniu zakładu udam się do ośrodka na terapię. Najpierw nie brałam tego pod uwagę bo uważałam,że w ten sposób zabiorę sobie kolejny rok wolności ale z czasem zrozumiałam że moja wolność czy raczej jej brak to nie do końca te mury,kraty i ewentualny pobyt w ośrodku tylko to co mam w głowie…:( A miałam totalny chaos…wolność to stan umysłu w pewnym sensie,a ja ciągle byłam spętana różnymi przekonaniami z przeszłości,podwórkowymi zasadami,lękami życiowymi i fałszywymi ludźmi dookoła. Ale przede wszystkim przekonaniem,że jestem w stanie pomóc sobie sama. Nic bardziej mylnego – przecież sama to ja systematycznie od lat sobie “pomagałam” i skończyłam na kilku metrach z kupą lęków o przyszłość. Nie sugeruję Wam ośrodka,to jest decyzja każdego człowieka indywidualna,ale sugeruję poproszenie o pomoc a nie zamknięcie się w myśleniu,że z uzależnienia można wyjść samemu przy pomocy silnej woli. Nie można,żeby to było takie łatwe to byłoby super 😉
      Może będzie taka okazja to opowiem Wam swoją historię bardziej szczegółowo,ale teraz to jest Wasz czas i Wasz blog 🙂 Powiem tylko tyle że jestem tyle lat na wolności i moje życie wygląda zupełnie inaczej niż przed laty bo nadal korzystam z pomocy – mnie osobiście pomogły mitingi NA,mogę dzięki nim być w kontakcie z ludźmi którzy są w stanie mnie zrozumieć i wspierać z całym moim bałaganem w głowie 🙂 Mam wsparcie od rodziny,ale co moja Mama czy brat którzy nigdy nie mieli problemu z nałogami mogą wiedzieć? Jak mogą rozumieć co ja czuję kiedy mam gorszy dzień? 🙂 Są kochani,są moim wsparciem ale jeśli potrzebuję zrozumienia to mam od tego przyjaciół którzy przeszli podobną drogę do mojej. Ot,cały sekret 🙂 Ludzie są moją podporą,ludzie dają mi nadzieję kiedy mam momenty że mi jej brakuje. Ale to jest temat na dłuższe wieczory 😉
      Świetna inicjatywa z tym blogiem jest,opowiadałam znajomym o Was i każdy był ciekawy jak to wygląda – pewnie kilkoro zajrzało z ciekawości 😉 Myślę sobie że to bardzo ważne,aby ludzie z zewnątrz mieli możliwość przekonać się ile serca i ciepła i zwykłych ludzkich potrzeb jest w Was,we mnie czy innych dziewczynach będących w zakładach. Żeby nie tkwić tylko w przekonaniach że jak ktoś trafił do pierdla to znaczy że jest zerem,że nie zasługuje na więcej uwagi i zaangażowania się w nasze życie. Ja mam takie wspomnienie z więzienia które powtarzam czasem,kiedy przed kimś się otwieram że to,czego bałam się najbardziej będąc w zamknięciu to zapomnienia i skreślenia mnie. Sama o sobie myślałam w samych negatywach wtedy,więc jak ktoś miał o mnie myśleć pozytywnie? Życie wymagało ode mnie bycia twardą a ja tak pragnęłam się przytulić,rozpłakać i być małym dzieckiem. Dzisiaj wiem jedno i mam to zapisane na ścianie – najważniejsze żebym pokochałą sama siebie i pozwoliła małej Ani wychodzić na zewnątrz 🙂 Brzmi śmiesznie? Banalnie? Być może,ale to był mój klucz do pokochania siebie,bo bez tego wróciłabym do ćpania i na ulicę. I Wam kobitki tego życzę 🙂 To czego najbardziej mi brakowało w życiu sprzed więzienia zapewniam sobie z nawiązką dzisiaj 🙂 Nie mam własnych dzieci więc jeżdżę do innych małych samotników – do ośrodków dla nieletnich,do domów dziecka jako wolontariuszka. A Wy też możecie znaleźć w swoim życiu coś,co da Wam radość i poczucie spełniania się 🙂 Bo tak naprawdę to która z Was miała jakieś konkretne zainteresowania kiedy ćpała czy piła? Bo ja nie 😉 Można iść do szkoły tańca,ja znalazłam sobie góry… I za jogę chcę się wziąć,i za taniec też jeśli starczy mi czasu :p I bawię się od niedawna w fotografię Bo teraz kiedy jestem trzeźwa to mogę robić naprawdę wiele 🙂 A dochodziłam do tego długo,kilka lat nie potrafiłam znaleźć czegoś na czym bym się zatrzymała na dłużej 🙂 I też ludzie mi pomagali 😉
      Kobitki – jeśli tylko będziemy chciały to wszystko jest możliwe,nawet jeśli teraz część z Was w to nie wierzy i puka się w czoło :p
      Napiszcie co lubiłyście robić na zewnątrz,jakoś pociągniemy rozmowę 🙂 W czym czujecie się dobre? Co chciałybyście robić po wyjściu? Prócz wychowywania dzieci,bo to oczywiste dla tych dzieciatych :p Chodzi mi o robienie czegoś tylko dla siebie bo to ważne jest 🙂 Czekam na pomysły 🙂

    6. to co napisałaś jest czystą prawdą ,moja córka trafiła do AŚ bardzo się boje czy nie zmieni się na gorsze .Twój wpis dał mi wiele do myślenia ,mam cichą nadzieje że trafi na osoby które jej pomogą wrócić do mormalnego życia .Może zrozumie co straciła ???Ma dopiero 19 lat
      To ,że piszecie bloga jest dobrym pomysłem ,wiele osób może skorzystać z Waszych rad ,jak uniknąć kłopotów ,wiele matek może dowiedzieć się jak jest TAM naprawdę ,Jesteście mądrymi kobietami ,to że chwilowo w odosobnieniu ,wcale nie oznacza gorszymi .Żyvczę wszystkim szybkich powrotów do swoich rodzin powodzenia …

      zmartwiona matka

      1. Żaden rodzic nie wychowuje dziecka z myślą: „wykształcę, wykocham, wypieszczę – niech sobie wykochane i mądre trafi do pierdla”. Rodzice zajmują się dziećmi raczej z myślą, że będą żyły dobrze, mądrze i dostatnio, i z reguły tak właśnie jest. Reguła regułą, więc wyjątki też się zdarzają. Dla moich bliskich ogromnym szokiem był moment, gdy dowiedzieli się, że trafiłam do więzienia, a rodzice przede wszystkim obwiniali siebie o to, co się stało – no, ale nie w tym rzecz. Twoja córka jest bardzo młoda i jestem pewna, że nic się jej nie stanie. Raczej nic jej nie grozi, wbrew pozorom czyny typu „jeden skazany zabija drugiego” nie są tu normą! Nie funkcjonują tu gangi jak w Ameryce, gdzie jeden drugiemu wbija nóż między żebra. Kobiety bywają pyskate i kłótliwe.
        Obawiasz się, że Twoja córka może zmienić się na gorsze – ano może, ale może też stać się tak, że zbierze od życia taką lekcję, która sprawi, że nie będzie chciała już tu wrócić. Kiedy zobaczy, że kolegów i koleżanek zabrakło, że w „biedzie”, w którą się wpakowała, tkwią przy niej rodzice i najbliżsi – może przejrzy na oczy. Doceni i zacznie szanować – czego Twojej córce życzę!
        Małgosia

      2. Pani Alino, ja też trafiłam do więzienia mając 19 lat i powiem Pani, że na początku było różnie. Bałam się, ale i imponowało mi to towarzystwo w więzieniu. Na szczęście przyszło opamiętanie, poznałam parę mądrzejszych osób (bo takie się tu też znajdują) i powoli zaczęłam się zmieniać, ale na to było mi potrzeba trochę czasu. To nie stało się z dnia na dzień. Dziś jestem dumna z siebie i wdzięczna Bogu, że postawił parę osób na mojej drodze, które powiedziały mi, że to nie jest dobre, a ja nie jestem najmądrzejsza. Cieszę się, że zechciałam się nad tym zastanowić. Dla Pani córki zawsze będzie nadzieja a Pani jest kochającą mamą, której ona potrzebuje. Mam nadzieję, że Pani córka wróci jak najszybciej do domu a Pani odzyska spokój. Życzę Pani tego.
        Monika

  9. Chciałbym usłyszeć czym jest dla Was pojęcie wierności .Ja powróciłem z tej “mrocznej” strony i zobaczyłem że kobiety na wolności nie są wierne .

    1. a od kiedy to faceci są wierni?
      może trafił Ci się wredny egzemplarz i tyle – baby też bywają wredne.
      Zresztą nie każdy ma siłę czekać, nie każdy umie być sam, nie każdy ma środki finansowe by czekać.
      Zresztą może szukała lepszego życia…
      nie znam jaj – to nie powiem

  10. dobrze, że jest Wasz blog – widać z Waszych opowieści, że macie jeszcze drugie oblicze wrażliwe, normalne, ciepłe, myślące – po prostu zwykłe baby, które popełniły błąd. Błędy i potknięcia mniejsze i większe się ludziom zdarzają – z takich można się otrząsnąć (byle nie niewybaczalne – typu Trynkiewicz).

    Nigdy tematyką więzień się specjalnie nie interesowałam. Do tej pory miałam w głowie wizję z amerykańskich filmów, że w więzieniach zamyka się na cztery spusty na wpół obłąkanych cynicznych potworów, którzy głównie się gwałcą wzajemnie, skaczą sobie do oczu i handlują narkotykami. Miłe zaskoczenie, że może być inaczej… Życzę powodzenia i wyjścia na prostą.

  11. nie do końca wierzę, że ten blog będzie szczery z Waszej strony- będziecie pewnie trzymać fason twardzielek, żeby was tam “nie zjedli”, bo z tego co czytam w komentarzach wrażliwych, refleksyjnych raczej tam się nie szanuje, więc takiej twarzy nie pokażecie. Takie miejsce kojarzy się mi z piekłem- wszyscy są źli, a najlepiej ma ten najgorszy “diabeł”. Jak dla mnie pułapka i ohyda- bo cenię najbardziej reflkesyjność i duszę w człowieku. Jak jest naprawdę tam? w piekle???

    1. Lampo, empatii tyle w Tobie co kultury za wschodnią granicą. Miast wspierać i dopingować, Ty wątpisz i kierując się swoimi przeknaniami wyniesionymi z popkultury, brukowców i “domysłów” kreujesz swoją rzeczywistość.
      Bełkot – koleżanko Lampo.
      Nazwałem się “Żyrandol” aby w ten dość zabawny sposób pokazać swoją wyższość nad Twoim zaściankowym podejściem tzn. “diabłowaniem” i “piekłowaniem”. Obyś nigdy koleżanko Lampo nie stanęła przed wyborem pomiędzy złem, a złem – bo większość osób tu osadzonych stanęło naprzeciw takiego właśnie wyboru, gdyż innych wyborów nie znali / nie mieli. Ty koleżanko do tych osób wystawiasz środkowy palec – a powinnaś wyciągnąć całą rękę.

      Z poważaniem.
      Żyrandol

  12. Cześć Dziewczyny:) Pomysł z blogiem i możliwość kontaktu to bardzo fajny pomysł. Jeśli możecie to proszę napiszcie może artykuł jak wygląda dzień w Waszym areszcie. Tutaj z zewnątrz wydaje się że jest to jedno gwiazdkowy hotel tyle że z kratami bez internetu i telefonu, teoretycznie podobno można i szkolę skończyć i mieć chomika. A jak jest naprawdę? Trzymajcie się i powodzenia Pozdrawiam Michał

  13. Witajcie, ja będę krytyczna. Współczuję każdej z Was, która jest osadzona w takim miejscu, ale tylko dlatego, że tak wybrałyście, tak potoczył się was los w większości na własne życzenie (panie więźniarki będą wiedziały, czy to o nich).
    Ja zawsze rozgraniczam osoby skazane, za lekkie przestępstwa – zdarza się, bo mało kasy było, więc trzeba było ukraść, oszukać. Ale nie rozumiem i chyba nigdy nie pojmę osób, które krzywdzą innych, zabijają, gwałcą, maltretują, znęcają się, wyżywają się. Nigdy, przenigdy nie będę mieć ani litości ani współczucia do takich osób i nic, i nikt mi takich osób nigdy nie usprawiedliwi, z tego co zrobiły. Skrzywienie psychiczne, niech same karzą się za to, co zrobiły. Wg mnie dla takich osób powinny być dużo gorsze warunki więzienne, surowsza kara. A tu balety, słodycze, terapia.
    Możecie drogie więźniarki być najwrażliwszymi osobami, piszącymi cudne słowa, o miłości, o tym co się dzieje w więzieniu, jak tak jest źle i niedobrze i czasem trochę ludzkości jest, ale pobyt na wolności był dla większości z was po prostu za trudny. Zagrażacie innym ludziom. Osobiście boję się ludzi, którzy siedzieli lub siedzą w więzieniu. Trzeba było wybrać inaczej za życia na wolności. Ale każdy płaci za swoje grzechy. Mam nadzieję, że panie o mocniejszych przewinieniach kiedyś trafią do gorszych więzień niż te, w których są.

    1. Wszystko zależy od tego co panie naprawdę mają w głowach i w sercu, czy szczerze żałuja swoich czynów, czy prosiły o wybaczenie? Choc ciężko mi mówić to w odniesieniu np do pedofila-mordercy, o co to to nie! Ale zastanówmy sie ilu zbrodniarzy chodzi sobie bezkarnie po ulicach i śmieje nam sie w twarz? Jeśli prowadzenie bloga ma być formą resocjalizacji i terapią, to czemu nie miałyby tego robic jeśli jest taka możliwość?

    2. Aniu leć podziękowac swoim rodzicom, że dali Ci podstawy i przykłąd dzieki któemu mogłaś dokonywać prawidłowych wyborów w życiu. Podziękuj także za to, że nauczyli Cię odróżniać dobro od zła i jasno wskazali co jest dobre, a co złe, a normy przekazane przez nich nie kontrastowały z ogólnoprzyjętymi normami społecznymi, na których opiera się system prawny.
      Podziękuj im także, za to że zawsze stali obok Ciebie i kierowali Tobą, kiedy Ty o życiu nie wiedziałaś nic.

      Nie każdy miał tyle szczęścia.

      Skąd się bierze zło? Wg Twojego opisu, wyglądałoby to m/w tak: “Siedzi sobie normalny człowiek wychowany w normalnych warunkach normalnej rodziny i wpada na pomysł aby popełnić przestępstwo”.

      “Zło” nie bierze się znikąd. Najpierw kiełkuje podlewane obojętnością, złym przykładem, brakiem uwagi. Potem dorasta napędzane bezkarnością i ułudą przyjemności / radości. Na końcu staje się jedynym wyborem – bo innych się nie zna.

      Aniu – nawóz-organiczny-pochodzenia-zwierzęcego (czyt. Gówno) wiesz o przyczynach “zła”. Nie widzisz różnicy pomiędzy zabiciem z chęci mordu, a zabiciem w celu ochrony swojej rodziny przed np. znęcającym się mężem – w obu przypadkach to zabójstwo… ale dla Ciebie wszystko to idzie do jednego worka.

      🙂

  14. Nie ma nic zaskakującego w tym byciu krytycznym, bo chyba każdy boi się rzeczy za które skazują. Ja też. Ale tak myślę, że odbywanie zasłużonej kary niekoniecznie musi uniemożliwiać samodzielne myślenie, wybieranie i decydowanie o sobie przed sobą samym. W końcu skazani są nadal ludźmi posiadającymi w mniejszym lub większym stopniu te dyspozycje (wyjąwszy niestety patologię). Wykorzystają to lub nie – ich stan i wybór, ale nie odmawiajmy im prawa do robienia z tego użytku… 🙂

  15. Jestem pod wrażeniem i opisanych realiów życia w więzieniu, i tej blogowej inicjatywy. Życzę Wam wszystkim sił i jak najwięcej pozytywnych zdarzeń i myśli. Pozdrawiam bardzo serdecznie!

  16. Witajcie ja nie wiem jak wy to robicie że wytrzymujecie tak długo bez uprawiania sex, nie umie tego pojąć jak długo można wytrzymać ,opiszcie czekam na odpis pa pozdrawiam

  17. Witajcie. Jestem pod ogromnym wrażeniem “WASZEGO” bloga – świetny pomysł. Kiedy go czytałam zdałam sobie sprawę, że wasze życie musiało przewrócić się do góry nogami, gdy trafiłyście do zakładu….. a jednak poradziłyście sobie, nie poddałyście się, piszecie-wyrażacie emocje, nie siedzicie bezczynnie. BRAWO!!! Zapewne każda z Was ma marzenia plany opiszcie je, chciałabym także zobaczyć wasze robótki ręczne, może wstawicie zdjęcia waszych rękodzieł.
    Trzymam za każdą z Was kciuki. Mam nadzieje, że Wasze “wakacje: 🙂 nie będą trwały zbyt długo, że szybko wrócicie do codzienności do ról: matek, żon, kochanek:) wierze w to że Wam się uda i wykorzystać mądrze każdą sekundę na wolności -jeszcze pokażecie na co naprawdę Was stać.
    Życzę wytrwałości i cierpliwości.

  18. Dziewczyny! Świetny pomysł. Macie w sobie duże pokłady energii i humoru. I odwagi, bo musi być Wam niełatwo. Trzymam kciuki za bloga, ale przede wszystkim za Was! Nie przyszłoby mi nigdy do głowy, żeby uważać Was za “gorsze” czy “trędowate”. Podziwiam Was, że z godnością i pogodą znosicie to, co się Wam przytrafiło, i potraficie przekształcić to w coś dobrego. Będę tu zaglądać. Serdecznie pozdrawiam!

  19. Az nie wiem co napisac..

    Jestem mile zaskoczona ze cos takiego powstalo w ZK .
    Nigdy nie bylam w ZK i co prawda milam inny poglad na to co tak naprawde znajduje sie po drugiej stronie muru ,
    Moje wyobrazenie bylo w takich szarych barwach , bardzo podziwiam Was ze jestescie tak silne i ze potaficie to wszystko w Barwach opisac .

    O waszym blogu dowiedzialam sie dopiero dzisiaj po przez artyköl na stronie Onetu , (oczywiscie musialam klinknac na eWKratke.blog.pl )

    Dzis siedzac w Pracy nie zrobilam prawie nic.. bo tak sie zaczytalam na waszym Blou , czujac sie jak bym tam przez chwile byla , choc wiem ze internet ni4e jest w stanie oddac tego co realne .

    Najbardziej mnie zabolal jeden wpis 🙁 przy ktorym sie lezka az w oku zakrecila..
    Bardzo duzo to daje do myslenia 🙁
    “Mamusiu ja wiem, że ty musisz teraz wracać do swojej klatki, ale ja do ciebie przyjadę…”

    Mam do was Pytania :
    Jak radzicie sobie po widzeniu z Waszymi Pociechami
    I czy wasze dzieci nie sa w szkole czy na podworku przez inne dzieci przez to wytykane palcami ?

    Mysle ze bede do was czesciej zagladac i czytac co tam nowego..

    Zycze Wam wszytskiego dobrego i Zeby Wam Czas uciekal jak najszybciej , abys cie mogly wyjsc na wolnosc 🙂

  20. WITAM BARDZO SERDECZNIE WSZYSTKIE KOBIETKI PO DRUGIEJ STRONIE.NARESZCIE DOCZEKALAM SIE KOLEJNYCH WPISOW,ALE JEDNO CO CHCE WYRAZIC-DOTYCZY SMERFETKI-MIANOWICIE,BARDZO ,ALE TO BARDZO PORUSZYL MNIE TWOJ WPIS.BARDZO CI WSPOLCZUJE,Z POWODU UTRATY MEZA,ALE Z DRUGIEJ STRONY GRATULUJE 3 WSPANIALYCH CORECZEK.CZYTAJAC,JAK OPISYWALAS SWOJEGO MEZA,AZ ZAZDROSC BIERZE,BO JA TAKIEGO SZCZESCIA W ZYCIU NIE MAM.MAM TYRANA,KTORY BIL MNIE STRASZNIE OD 7 LAT,TERAZ JESTESMY W SEPARACJI.TO MUSIALA BYC DLA CIEBIE OGROMNA STRATA,ALE PODZIWIAM CIE BARDZO ZA TWOJA WYTRWALOSC,I WIARE PRZEDEWSZYSTKIM.WIDAC,ZE JESTES SILNA KOBIETA I SZCZESLIWA MAMA.SMERFETKO ZYCZE CI Z CALEGO SERCA DUZO,WIARY W SIEBIE,SZYBKIEGO POWROTU NA WOLNOSC,I POCIECHY Z UKOCHANYCH CORECZEK.POZDRAWIAM CIE BARDZO SERDECZNIE.ALEKSANDRA.

  21. Cześć dziewczyny, trafiłam na wasz blog przypadkiem, ale bardzo mnie zaciekawił, piszcie, piszcie jaknajwięcej, nigdy dotąd nie miałam do czynienia z tą tematyką ale chętnie wpadne na wasze strony i poczytam. Życze wytrwalości, szczególnie dla MAM, któte tęsknią za dzieciaczkami, ściskam i pozdrawiam cieplutko:)

  22. Bardzo dobry jest ten bloog. To jakby wiadomości z pierwszej ręki, niewiele wiemy o uczuciach, emocjach więźniów, dowiadujemy się przede wszystkim o przestępstwach. Rzadko dokonywana jest analiza, dlaczego tak się stało, co pchnęło daną osobę do takiego postępowania. Starajmy się ludzi nie oceniać, uczmy się ich rozumieć. Znam ludzi, którzy w swoim życiu zbłądzili, odbyli duże wyroki, dzisiaj mają rodziny i żyją zgodnie z przyjętymi normami w społeczeństwie. Myślę, że bardzo trudne jest odrzucenie dotychczasowych znajomych po wyjściu z aresztu. Jeśli oni nie zmienili swego życia, to zapewne i was znowu widzieliby w swoim towarzystwie. Wierzę w Was, życzę przetrwania. Odnaleźć siebie w tak trudnych warunkach jest bardzo trudne, życzę wytrzymałości, bądźcie dzielne. Łza zakręci się nie raz, ale to i dobrze. Trzeba czasu, aby zrozumieć siebie, swoje zachowanie, stosunek do świata. Może jest możliwość odbycia psychoterapii w areszcie, a jeśli nie to koniecznie należy to zrobić po wyjściu. To naprawdę działa. Przed laty miałam problemy osobiste, skorzystałam z tej trudnej formy pomocy i jest dobrze. Ludzie świetnie wykształceni w tym kierunku potrafią nam pomóc. Dzieci wybaczą wam, jeśli będziecie umiały okazać im uczucia. Życzę wam ich miłości, bo co dla matek jest najważniejszego. Trzymam za was kciuki i wierzę w was kobietki.

  23. POMOCY

    Hej 😉
    nie wiem jak zacząć.. ciężko mi strasznie. Moja babcia dołączy do tego więzienia 4.11. Chce jej pomóc, spakować sie, co najlepiej zabrać, czego nie.. nigdy nie miałam styczności z tym tematem i boje sie o nią. Babcia ma ok 60 lat, jest dobrą kobietą, jej imie i nazwisko przy robieniu długów wykorzystał mój dziadek a jej mąż… ona podpisywała bo sie bała, jestem przekonana że nie raz ją uderzył. Pomóżcie mi prosze, napiszcie chociaż o podstawowych zasadach, proszę bo nic nie moge znaleźć konkretnego nigdzie.
    Pozdrawiam Was wszystkie 🙂

    1. Takie są właśnie sądy… Jakaś masakra 🙁
      Od kiedy to więzienie powinno być za podpisanie świstka, tym bardziej pod przymusem.
      Strach żyć w tym kraju, nie wiadomo co cię spotka…

  24. Kochane!!!Dziś połowę dnia spędziłam na zaczytywaniu się waszego bloga – mega sprawa. Życzę wam wytrwałości w tym,co robicie,a przyznam,że robicie to świetnie.Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu uśmiechów na twarzy bez względu na sytuacje.

  25. Wszystkie wasze wpisy są bardzo wzruszające… Wcześniej nie wyobrażałam sobie co czuje osoba oddzielona od rodziny. Też jestem matką i mam 2 dzieci… Osobiście bynajmniej nic złego w życiu nie zrobiłam… Jednak pracuję jako inżynier medyczny i jestem świadoma, że jak nie daj Boże wykonam coś nie tak… Zaszkodzę komuś poprzez zwyczajny błąd ze zmęczenia to również mogę trafić za kraty. Tak jak przy każdej innej odpowiedzialnej pracy… Większość z Was pisze, że same sobie zasłużyłyście na taki los… Nie zawsze jednak tak jest. Wiele osób siedzi choćby za obronę własną, spowodowanie wypadku z nie ich winy, błędy wykonane w pracy… Nie wiem co bym zrobiła, jak się zachowała, gdyby mnie rozdzielono z dziećmi. Chyba popadłabym w rozpacz i dostałabym morderczego szału. Mam poczucie niesprawiedliwości, przekupstwa i głupoty sędziów i nieumiejętności biegłych. Przeraża mnie to najbardziej… Wam życzę dużo siły, bardzo mnie cieszy, że widząc swoje błędy postanowiłyście się zmienić, nie zgorzkniałyście, chcecie coś osiągnąć, to wspaniale!

  26. Jest rzecz która mnie ciekawi od zawsze .
    Jak tam Trafiłyście było coś takiego
    że zostałyście np pobite na start?
    Moje pytanie jest wzięte stąd ,ponieważ miałam koleżankę
    która fakt była w całkowicie innym miejscu był to po prostu ośrodek
    dla osób nie letnich.
    I zawsze tam było że jak nowe osoby przychodziły to zostały bite , i miały tak zwane “kocenie” przez
    osoby które już tam są dłużej.
    W więzieniu też tak Miałyście?
    Serdecznie Was pozdrawiam , i mam nadzieję na szybką odpowiedz! 🙂

    1. Witaj, Maju, przepraszam, że trochę musiałaś czekać na odpowiedź. Ale co się odwlecze, to nie uciecze :). To tak – w ośrodkach dla młodzieży jest inaczej dlatego, że dziewczyny są młodziutkie i jedna przed drugą fisiuje. Tutaj są dorosłe baby. Pewnie, że bójki się zdarzają, ale to nic dziwnego. Wyobraź sobie pięć kobiet w jednym pokoju. Nie ma możliwości, żeby wszystkie się uwielbiały. Ale nie ma żadnego kocenia. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to śmiało, odpowiem.
      Monika

    2. Króciutko napiszę. Byłam dwa razy w domu dziecka, parę razy w pogotowiu opiekuńczym i taż jak Twoja kola, byłam w ośrodku, no i jeszcze ZK. Muszę przyznać, że nigdy i nigdzie nie dostałam po gębie i muszę to napisać, że dziewczyny tu wręcz Ci pomogą, tak jak było w moim przypadku. Akurat też tak myślałam i nastawiona byłam na lańsko, ale zaskoczenie bardzo miłe. Przede wszystkim dziewczyny bardzo się wspierają i są zżyte. Czasem jest wymiana zdań, ale to normalka!
      Pozdrawiam, Majka Mama

  27. Witam Was mam 40 latek i na imię Arek. Pragnę was pozdrowić i życzyć zdrowia bo chyba za kratami jest ciężko kiedyś 20 lat temu byłem w polskim areszcie 3 miesiące i poznałem troszkę cele i poznałem troszkę ludzi. Ja jestem facetem ale wy macie dzieci jesteście matkami żonami więc jak myślę w środku cierpicie mimo że nie pokazujecie tego ale życzę wam z całego serca dobra i abyście wyszły jak najszybciej na wolność nie bójcie się jej wystarczy się uprzeć o życie się poukłada nie wiem jak w Polsce bo mieszkam na wyspach juz 9lat ale wiem że się da. Wesołych Świat pomyślę o was w święta. To mój pierwszy wpis na blogu mam nadzieję że nie ostatni pozdrawiam Was i do usłyszenia na blogu

    1. Hej, Arek, dzięki Ci za dobre słowo. Miło mi, że czytasz nas aż w odległej Anglii. Jak widzę, w Twoim życiu ułożyło się wszystko, pomimo małego potknięcia. Cieszę się z tego. Mam nadzieję, że teksty będą Ci się podobać, polecam :).
      Pozdrawiam serdecznie, Monika

  28. Hej dziewczyny!! dopiero dzisiaj czytając wiadomości na onecie zobaczyłam, że “Kamczatka” pisze blog:) super!! Ja również spędziłam tam trochę czasu ale wtedy nie było możliwości korzystania spokojnego z kibelka a co dopiero z internetu:) Podoba mi się Wasz blog i sposób w jaki go prowadzicie. Komentarze niektórych wprawdzie nie są miłe ale to ludzie którzy nie wiedzą jakie naprawdę jest życie i potrafią tylko oceniać. Trzymam kciuki za Was i do zobaczenia tutaj już niedługo

    1. Nie wiem, Madziula, czy tak dużo się tu zmieniło. Nadal sikasz, kiedy jesteś w pomieszczeniu zwanym toaleta, a jak nie, ściskasz nogi, np. na widzeniu 😉
      Internetu też nie mamy, bloga prowadzimy za pośrednictwem Fundacji „Dom Kultury”, naszej ulubionej i to jest czad :). Fajnie, że się odzywasz. Dzięki, pozdrawiam.
      Monika

  29. WITAM WAS DZIEWCZYNY BARDZO SERDECZNIE.SLEDZE WASZE WPISY JUZ OD KILKU MIESIECY,JESTESCIE BARDZO SILNE,A NAJWAZNIEJSZE,ZE DAJECIE RADE WYTRWAC W TYM DRUGIM SWIECIE.MOJE KOCHANE DLA TYCZ ,KTORE NA SWIETA BOZEGO NARODZENIA ZOSTAJA TAM-ZYCZE DUZO WYTRWALOSCI,SPOKOJNYCH SWIAT BOZEGO NARODZENIA,ORAZ ABY TEN NOWY ROK BYL DLA WAS LASKAWSZY-CZYLI SZYBKIEGO POWROTU DO DOMU I DO NAJBLIZSZYCH.POZDRAWIAM GORACO IRENA.

    1. Irenko, bardzo dziękuję za życzenia. Mam nadzieję, że Twoje święta były pełne miłości, bo uważam, że takie są najpiękniejsze. Pozdrawiam, Monika

  30. Witam was serdecznie pomimo że już pisałem u Was na blogu mam do Was pytanie. Mam 40 lat i chciałbym popisać prywatnie z kimś samotnym t.z z kobietą najlepiej bardzo puszysta nie zmuszam nikogo do niczego ale wiem ze wiele wolnego czasu i czekanie na listy jest mile nie szukam kobiety bardziej przyjaciolki z ktorą bede pisał i ktorą będę podtrzymywał na duchu. Najbardziej mi zależy na korespondencji. Pozdrawiam Was serdecznie i nadal będę czytał wasze wpisy i jestem nastawiony pozytywnie do waszego bloga trzymajcie się tam pozdrawiam Arek

  31. Witam. Prosze o pomoc. Mam 21 lat ide na 5 miesiecy do zakladu karnego (uderzylam policjanta butelka). Nie wiem jeszcze gdzie mnie skieruja czekam za biletem. Wiem tylko ze na pewno na polotworek. Czego mam sie spodziewac na poczatku. Trzeba bedzie sie na pewno uczyc zamiennikow.. Wspolwiezniarki beda wporzadku czy beda problemy na poczatku? Trzeba sie bedzie bic na ,,dziendobry” ? Co moge wziasc ze soba? Jakie kosmetyki? Suszarke ,prostownice mozna miec? Bardzo prosze aby ktoras z was mi odpisala.. 🙁

    1. witam zalezy gdzie trafisz,nie sadze,zebys musiala sie bic na poczatku,bo kazdej zalezy,zeby odkiwac i wyjsc.pozatym,czy bedziesz mogla miec suszarke,prostownice to raczej zalezy od dyrektora zakladu,ktory musi na to wyrazic zgode.pozatym 5 m-cy jak piszesz to krotki okres i przeleci jak jeden dzien.glowa do gory i do przodu.pozdrawiam irena.

    2. Julia, nie bój się tych pięciu miesięcy. Szybko zleci, a na półotworku jest fajnie. Z nikim się nie będziesz musiała bić, żadnych zamienników też nikt już się nie uczy. Prostownicę i suszarkę weź ze sobą. Na początku zostaną w magazynie, ale napiszesz prośbę, to dostaniesz na celę. Ciuchów dużo nie bierz, bo nie można ich dużo mieć. Weź po prostu najwygodniejsze, parę kosmetyków, żele pod prysznic, gąbki, sztyfty pod pachy, kartki, długopisy, koperty, znaczki, pisaki do malowania z nudów. Mówię Ci będzie dobrze! I weź sobie dużo kart do dzwonienia, najlepiej telegrosza.
      Myślę, że to wszystko wystarczy na początek.
      Joshua 27 lat

  32. Witam wszystkich.
    -ogólnie rzecz biorąc jestem super zadowolony , że w Polsce powstał taki blog .
    -ja też jestem za murami już sporo czasu , tylko na obczyźnie .
    Bardzo chętnie bym nawiązał konwersacje…….

    Bądźcie zdrowe , z poszanowaniem
    pyrus

  33. Cześć Dziewczyny,bardzo mi się podoba Wasz blog,czyta się go świetnie,naprawdę jesteście bardzo fajnymi ludźmi i mądrze wyrażacie myśli.Piszcie częściej!!! Co się tak otargujecie;).Co Wam powiem,hm,na pewno Wam kibicuję,byście szybko zakończyły swój pobyt za kratkami i jak najszybciej wróciły do swoich rodzin-oczywiście piszę do tych Dziewczyn,które je mają.A pozostałym niech się życie po prostu zwyczajnie ułoży już bez wybojów.O co się chciałabym spytać….o dwie bzdury:).Naprawdę.Pierwsze,to jak wytrzymujecie w puszce bez takich luksusów,jak coca cola.Piszę dlatego,że sama jestem od niej uzależniona i to ciężko.I kiedy sobie wyobraziłam,że np miałabym trafić do więzienia,to umarłabym chyba z odwodnienia,bo piję tylko coca colę:).Jest tam do kupienia w kantynie? I drugie pytanie-czy faktycznie tak strasznie klniecie wszystkie,jak w filmie dokumentalnym o kobietach z Lublińca “Bad Girls-cela 77”? No masakra,tych dziewczyn nie dało się słuchać.Męska wersja zaskoczyła mnie pozytywnie,bo żaden z facetów nie przeklinał.A dziewczyny,ło….
    pozdrawiam Was i piszcie.

    1. Zula, czyżbyś była uzależniona od coca coli? He.. He! Coca colę możesz sobie kupić w kantynie, tyle ile chcesz, to nie problem w więzieniu. Co do tego klęcia, to jest różnie, jedne dziewczyny klną mniej, jedne więcej. Ja osobiście uważam, że klęcie jest obrzydliwe, ale zdarza mi się też kląć. Dzięki że nam kibicujesz! Pozdrawiam, pa!
      Joshua 27lat

    2. Witaj, Zula. Dzięki Ci za każde dobre słowo, a wiesz, że trochę długo się czeka na odpowiedzi, ale już spieszę, żeby zaspokoić Twoją ciekawość. Otóż w naszym areszcie Coli nie kupisz, ale jest Pepsi :). Jeśli masz pieniądze, mozesz sobie kupić. Powiem Ci, że naraz cieknie mi ślinka, gdy lecą programy kulinarne w TV, a oglądam wszystkie…. Jednak to mija i żyje się dalej. To nie jest najważniejsze. A jeśli chodzi o przeklinanie, to bywa różnie. Są dziewczyny, którym szewc do pięt nie dorasta :). A są takie, które nie bluźnią w ogóle albo bardzo rzadko. Zula, masz jeszcze jakieś pytania, to wal śmiało, żadne nie jest bzdurą, a my często nie wiemy, co ludzią chcieliby wiedzieć.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i czekam na Twoje komentarze.
      Monika

  34. W zakładce Regulamin Waszego bloga widnieje zdjęcie z którego dowiadujemy się, że Skype stał się przełomem w polskim więzieniu, tam także znajdziemy szczegółowy harmonogram udostępniania Skypea na potrzeby komunikowania się na odległość. Interesuje mnie czy w polskich więzieniach Skype został faktycznie wprowadzony do celów komunikacji i jak często możecie z niego korzystać; jak wygląda procedura zgłaszania zapotrzebowania na tę formę komunikacji? Komunikujecie się głosowo, poprzez videokonferencję? Jak mają się do Skypea przydzielone trzy rozmowy telefoniczne po 10 minut każda; traktowane są zamiennie? Jak ustalane są terminy spotkań poprzez Skype?

    PS. Adnotacja do Biura – byłam trochę zdezorientowana w kwestii tego gdzie zamieścić pytanie. Proponuję stworzyć dodatkową sekcję (zakładkę) dla PYTAŃ co znacznie ułatwi przepływ informacji.

    Dziękuję za odpowiedzi, pozdrawiam i życzę wytrwałości ku zmianie na lepsze. Trzymam za Was kciuki – pamiętajcie, że “przyszłość zaczyna się dzisiaj”(JP II).

  35. Aneto B., opisz proszę jak wygląda Twoja praca w radiowęźle – na czym się opiera, czy masz możliwość tworzyć jakieś programy autorskie czy dzięki tej pracy masz więcej swobody (może jakieś przywileje) na “zamku”? Jestem szalenie ciekawa. Pozdrawiam.

    1. Moja praca poelga na tym, że codziennie, tzn. od poniedziałku do piątku, jestem poza celą 4 godziny. Mam dostęp do komputera i prasy. Oczywiście mogę tworzyć programy autorskie, tzw. audycje o różnej tematyce, na przykłada: w poniedziałek – ciekwaostki techniczne, wtorek – biblioteka poleca, środa – prawo, czwartek – zdrowie, piątek – nasi słuchacze piszą. Praca jest nieodpłatna, są za nią wnioski nagrodowe, no i satysfakcja. Dzięki pracy człiwek rozwija się i nie stoi w miejscu. Fajnie, że pytasz, Yliach, o moją pracę, może chciałbyś podsunąć jakiś pomysł na audycję?
      Aneta B.

  36. No to powiedzcie mi Dziewczyny,bo pytam z czystej ciekawości,czy jeśli np zostaje się pierwszy raz skazaną,to trafia się do półotwartego czy zamkniętego?I kto właściwie może siedzieć w otwartym?Bo otwarty to w zasadzie już taki lux jest,co?:)Prawie wszystko można….
    I jeszcze jedno pytanie.Jak często możecie dzwonić do swoich bliskich?I jak często można korzystać z biblioteki?Np,dajmy na to,jeśli ktoś czyta 1 książkę dziennie,to czy do biblioteki ma dostęp tylko w określone dni tygodnia,czy może codziennie wziąć inną?:)
    pozdrawiam 😀

    1. Zulka, fajnie, że masz pytania, bo większość z nas zapomina, że ludzie nie wiedzą wielu rzeczy o więzieniu, a dzięki Tobie jest szansa na poznanie. Zacznę od tego półotwartego oddziału. Z reguły dostaje się P2 – tak właśnie określa się półotworek. Na zamek, czyli P1, trafiasz, jeśli masz trochę większy wyrok (4 – 5 lat) lub jeśli masz depresję lub gdy narozrabiasz.
      Na P2 można mieć sowje ciuchy, talerz i dwie piżamy. Można też mieć jedno widzenie więcej, czyli trzy na miesiąc i codziennie dzwonić. Cały dzień drzwi do celi są otwarte i można chodzić w odwiedziny do koleżanek. To taki luksus. Na P1 masz 2 widzenia w miesiącu, zadzwonić można trzy razy w tygodniu po 10 minut. No i jedna piżamka 🙂 (jak wypierzesz, śpisz na golasa). Biblioteka jest nienajgorsza. Dwa razy w tygodniu można wyjść na świetlicę na godzinkę i wtedy możesz wypożyczyć kilka książek. To tyle. Chcesz wiedzieć więcej, to pytaj.
      Pozdrawiam Cię serdecznie,
      Monika

      1. masz dostęp do czegoś przez co można pogadać a nie pisać bo mam trochę spraw do zrozumienia
        na temat tego świata
        are
        pozdrawiam

  37. Witajcie dziewczyny, nie wiem czy zaglądacie jeszcze tutaj, ale czytam to wszystko i tak mnie ciekawicie. Ja mijałam się ostatnio w ZK w Lublińcu z kobietami osadzonym i powiem Wam, że byłam zdumiona jak to się dzieje ze tam jesteście! Fakt było pare które jak na mnie spojrzały to pomyślałam, że pewnie by mi przywaliły “bo tak”, ale sporo na które patrzę i myślę przemiła osoba!

    Piszę o Was kobietach osadzonych pracę licencjacką ale trudno mi jest tylko z literatury bo nic nie piszą zbytnio.

    Czy była by możliowość opisania mi jak tam było!

    Pozdrawiam

  38. jest taka piosenka ktora jest dla was od nas facetów

    Choć samotność od zawsze była moim przyjacielem
    Oddaję swoje życie w twoje ręce
    Ludzie mówią, że jestem szalony i ślepy
    Ryzykuję wszystko dla spojrzenia
    W jaki sposób powodujesz, że jestem zaślepiony wciąż jest tajemnicą.
    Nie potrafię wyrzucić cię z mojej głowy
    Nie interesuje mnie to co jest napisane w twojej przeszłości
    Tak długo jak będziesz tutaj ze mną

    Nie interesuje mnie to kim jesteś
    Skąd jesteś
    Co robiłaś
    Tak długo jak mnie kochasz
    Kim jesteś
    Skąd jesteś
    Nie interesuje mnie co robiłaś
    Tak długo jak mnie kochasz

    Każda mała rzecz, którą mówisz czy robisz
    Sprawia, że czuję to głęboko we mnie
    Nie ważne, że będziesz uciekać
    To wygląda jakbyśmy byli sobie przeznaczeni
    Nie interesuje mnie to kim jesteś
    Skąd jesteś
    Co robiłaś
    Tak długo jak mnie kochasz
    Kim jesteś
    Skąd jesteś
    Nie interesuje mnie co robiłaś
    Tak długo jak mnie kochasz

    Próbowałem to ukryć, aby nikt się nie dowiedział
    Ale przypuszczam, że to pokazuję
    Kiedy patrzysz w moje oczy
    Co robiłaś i skąd jesteś
    Nie interesuje mnie to, tak długo jak mnie kochasz, kochanie.

    Nie interesuje mnie to kim jesteś (Kim jesteś)
    Skąd jesteś (Skąd jesteś)
    Co robiłaś (Co robiłaś)
    Tak długo jak mnie kochasz
    Kim jesteś (Kim jesteś)
    Skąd jesteś (Skąd jesteś)
    Nie interesuje mnie co robiłaś
    Tak długo jak mnie kochasz

    Kim jesteś
    Skąd jesteś
    Co robiłaś
    Tak długo jak mnie kochasz
    Kim jesteś
    Skąd jesteś
    Tak długo jak mnie kochasz
    Kim jesteś
    Tak długo jak mnie kochasz
    Kim jesteś
    Skąd jesteś
    Co robiłaś
    Nie interesuje mnie to
    Tak długo jak mnie kochasz

  39. Jesteś moim ogniem
    Jedynym pożądaniem
    Uwierz, kiedy to mówię
    Chciałbym żeby tak było
    Ale jesteśmy dwoma niezależnymi światami
    Nie mogę dotrzeć do Twojego serca
    Kiedy mówisz
    Że chciałbym żeby tak było
    Powiedz mi dlaczego
    Nic tylko ból serca?
    Powiedz mi dlaczego
    Nic poza błędem?
    Powiedz mi dlaczego
    Nie chcę usłyszeć kiedy to mówisz
    Chcę, żeby tak było
    Czy jestem Twoim ogniem?
    Jedynym pożądaniem?
    Wiem, że jest za późno, ale
    Chciałbym żeby tak było
    Powiedz mi dlaczego
    Nic poza bólem serca?
    Powiedz mi dlaczego
    Nic poza błędem?
    Powiedz mi dlaczego
    Nie chcę usłyszeć kiedy mówisz
    Chcę, żeby tak było
    Teraz widzę, że rozpadliśmy się
    w sposób który zwykliśmy być, tak
    Nie ważne jak daleko
    Chcę, żebyś wiedziała
    Że w głębi mnie

    Jesteś moim ogniem
    Jedynym pożądaniem
    Jesteś
    Jesteś
    Jesteś
    Jesteś
    Nie chcę usłyszeć kiedy mówisz….

    Nic poza bólem serca
    Nic poza błędem
    Chcę usłyszeć jak mówisz
    Nigdy nie chcę usłyszeć kiedy mówisz
    Chcę, żeby tak było

    Powiedz mi dlaczego
    Nic poza bólem serca?
    Powiedz mi dlaczego
    Nic poza błędem?
    Powiedz mi dlaczego
    Nie chcę usłyszeć kiedy mówisz
    Chcę, żeby tak było
    Powiedz mi dlaczego
    Nic poza bólem serca?
    Powiedz mi dlaczego
    Nic poza błędem?
    Powiedz mi dlaczego
    Nie chcę usłyszeć kiedy mówisz
    Chcę, żeby tak było
    Powiedz mi dlaczego
    Nic poza bólem serca
    Nic poza błędem
    Nie chcę usłyszeć kiedy mówisz
    Chcę, żeby tak było
    Bo ja chcę, żeby tak było

  40. Hej Babeczki!
    Serdecznie dziękuję za piękną bransoletkę. Cieszę się, że projekt Fundacji Dom Kultury ma szanse się ziścić.
    Życzę najlepszego i łapania promienie słonecznych poza murami!
    Pozdrawiam i do poczytania.
    elwis_m

  41. Witam Was dziewczyny mam do was pytanie jak zająć się kobietą która wyjdzie z więzienia jest na ostródzie od półroku jak ją wdrożyć w życie poza murami i jak się dowiedzieć kiedy mają tam wokandy (sąd elbląg ) prosze o poważne odpowiedzi
    pozdrawiam

  42. jestescie spoko
    zdaje sobie sprawe z zawilosci ludzkich losow jak i z tego ze posrod was jest maly odsetek pan ktore niestety juz nie rokuja , calej reszcie zycze wytrwalosci i wszystkiego dobrego bo wiem ze nie jest wam tam latwo
    pozdrawiam trzymajcie sie
    wilk

    1. Kiedyś byłam świadkiem sytuacji, że funkcjonariuszka powiedziała skazanej 1 „z Ciebie to już nic dobrego nie będzie, zero szans i zero perspektyw”. Resztę rozmowy pominę, bo w ogóle poszło o bzdety. Natomiast była przy tym jeszcze skazana 2 , którą tej pierwszej postawiono na wzór i ta druga miała być tą, która w życiu wyjdzie na prostą. Nie wiem, czy to los chciał spłatać figla, czy może inny obraz każda z uczestniczek tamtego zajścia miała obejrzeć, ale wyszło odwrotnie. Ta rokująca – teraz to nawet nie wiem, czy jeszcze żyje, wracała tu jak bumerang i to w coraz gorszym stanie, a ta która nie rokowała – ma rodzinę, syna, żyje sobie fajnie i na takim poziomie, że aż miło popatrzeć. Nie jesteśmy jasnowidzami i nie potrafimy odgadnąć co się komu przytrafi. Może od czasu do czasu „warto” postawić na pozornie nierokującą , żeby mogła zaskoczyć :).
      Pozdrawiam.
      Małgosia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *