Przemiana?

 

Mam jedno pytanie do naszych Czytelników.

Czy myślicie, że facet, który przez dwa lata związku terroryzował swoją kobietę, zmuszał ją do seksu, poniżał, krytykował, bił, bo akurat miał zły dzień i wyżywał się, bo była najbliżej, dawał zakazy, nakazy, oskarżał o zdradę, a potem manipulacją na „biednego misia” zmusił do ślubu, jak był w kryminale, to po odbyciu dajmy na to 2,5 roku, po zapewnieniach, że się zmieni, że zrozumiał, czy można mu zaufać???

Już kilka razy dostał szansę. Dodam, że dwa miesiące przed zapewnieniem zmian, straszył, że gdy kobieta ta go zostawi, zamuruje ją żywcem, setki razy straszył pozbawieniem życia i wywozem do Wisły. Ja mam swoje zdanie na ten temat. Ten człowiek jest zdolny do wszystkiego. Myślę, że się nigdy nie zmieni – to taki miesiąc miodowy. Wszystko powróci, on wyjdzie, zobaczy, że znowu ona jest na jego zawołanie, zacznie od nowa. Będzie się tłumaczył tym: jesteś moją żoną, więc musisz! On myśli, że ona jest jego własnością. On może wszystko, a ona nic. Zwykły egoista. Ona śmiertelnie się jego boi, strach ją powstrzymuje, by od niego odejść. Mało tego, zakochała się w kimś innym. Przez tą osobę, również nie może się od niego uwolnić, bo on powiedział, że tą osobę też zabije, za to, że zniszczyła jego małżeństwo. Choć to jego wina, że małżeństwo zaczęło się rozpadać. Oczywiście ona mu się przyznała, że się zakochała w kimś innym. Przyjął to z fasonem. Tłumaczył, że to odbicie piłeczki za to, że on ją tak traktował, że nie ma za złe, wysłał jej kwiaty przez kolegę. I jak to kobieta, uwierzyła. I dała mu kolejną, ostatnią szansę – jak kwiaty działają na kobietę!!!!

Może coś doradzicie?

Co do policji i sądów – nie wchodzi w grę.

Jak uwolnić się od takiego człowieka? By nikomu nie stała się krzywda!

Czekam na odpowiedzi.

Pozdrawiam.

BATORY

Sadzenie kwiatków 2

1-DSC_1533

Nie należę do osób, które lubują się w kwiatkach i ogrodach. Będąc na wolności raczej nie eksperymentowałam z sadzeniem nasionek, no chyba że rzeżuchę w podstawówce. A tu proszę, taki psikus… Rękawiczki na dłonie, taczka pełna ziemi i ruszamy bawić się w ogrodnika.

Dziękuję, Ci Darku, za frajdę, jaką nam sprawiłeś. Dziękuję Ci za to, że choć przez chwilę poczułam się wolna. Mimo potu na czole, ziemi w butach i zakwasów w rękach, było mega – hiper – superancko.

KACZI

MIŚKA 30

 

Sadzenie kwiatków

pobrane kwiatki

Pięknego, gorącego, prawie rozebranego maja, sadziłyśmy kwiatki. Ja sadziłam piękne kwiatki bratki i inne takie pnące fioletowe, różowe, bladoniebieskie. A że ogrodnik ze mnie jak koziej dupy trąba, to się nie znam, nie pamiętam nazw, wierzcie mi na słowo- ładne są i będą.

Dumna z siebie jestem, bo to pierwsze kwiatki, jakie w życiu sadziłam i które jeszcze nie umarły

To sadzenie miało wpływ na coś jeszcze. Zajęcia w grupie scalają ludzi, naprawdę, pierwszy kwiatek posadzony z osobą, którą uznałam za, powiedzmy, „wroga”. Posadziłyśmy go razem, obie, i co, przełom chyba. Ten kwiatek, ten dołek i ziemia zabrały całą złość. I się pogodziłyśmy, jeden dzień, jedna chwila. Jeden kwiatek i słoneczny dzień okazał się super. A kwiatki rosną i są piękne.

Iwona

PS Dużo ziemi w butach było i za koszulką