Piękna starość?

 

Kiedy podczas rozmów słyszałam, że ktoś mówił, że starość jest piękna, to kiwałam głową z niedowierzaniem, iż można w ogóle wygłaszać takie opinie. Bo gdzie piękno w pomarszczonej jak rodzynka twarzy, gdzie to piękno w ciele, które na każdym kroku ogranicza? Byłam w stanie zgodzić się z tym, że starzy ludzie są piękni w swojej mądrości – takiej życiowej – choć też nie w każdym przypadku. Nauczono mnie, że starszych należy szanować, że trzeba być wobec nich grzeczną i kulturalną, że trzeba chociażby ustąpić miejsca w pociągu – bo to podstawa :-). A co wtedy, kiedy „babinka” podpierająca się podczas chodzenia laską, bluźni jak szewc, tłucze tą lachą młode osoby, tylko dlatego, że są młode i cały czas jęczy, jakie to życie obrzydliwe? Czy muszę taką szanować tylko dlatego, że jest stara? Czy może wyrwać laskę i choć raz „tłuknąć” taką po plecach ;-)?

Przyglądam się twarzom starszych ludzi i jakoś tak subiektywnie ich odbieram. Ci pozytywni, którzy o najróżniejszych swoich przeżyciach potrafią opowiadać szukając dobrych, jasnych stron wydają mi się ładni, a nawet piękni. Ich twarze są tak miłe dla oka, że ciężko od nich oderwać wzrok. Natomiast ci, którzy jęczą, stękają, kwękają, narzekają na wszystko, dla mnie wyglądają jak gargulce. Są tak odpychający, że aż mnie to obrzydza i staram się unikać kontaktu.

Do tych przemyśleń i obserwacji doprowadził mnie albo mój proces starzenia, albo kryzys wieku średniego ;-). Nauka rodziców dotycząca szacunku dla starszych nie zdała egzaminu, bo nie potrafię szanować gargulca i to jeszcze złośliwego na każdym kroku. Dziś pokuszę się o stwierdzenie, że starość bywa piękna od czasu do czasu, a dokładniej – od osoby do osoby… w zależności. ;-).

Małgosia

Jak wygląda sex w moim przypadku w Z.K.? :)

 1-3-DSC_1957

W ogóle nie wygląda :). Ale napiszę parę słów co na ten temat myślę. Umiem zauważyć i podziwiać kobiece piękno, ale nie jestem zainteresowana nim fizycznie :). Jestem tolerancyjna… uważam, że co dokonuje się za zgodą obojga, to jest indywidualną sprawą. Nie miałam możliwości obserwowania związku damsko-damskiego, ale uważam, że takie związki niczym nie różnią się od związków damsko-męskich. To znaczy szacunek, zaufanie, no i takie tam podstawowe kwestie muszą być :). No i wszystko chyba zależy od wychowania osobistego człowieka. Jak człowiek ma szacunek do siebie to ma to i do innych. No i w takim wypadku nie musi wisieć w powietrzu niesmak sytuacji. Przede wszystkim – szacunek do siebie i do innych!!!

Ale to jest życie, a w życiu wiadomo – różnie bywa :).

Wiola