Nie sztuką jest zrobić dzieci

 

Szlachetna paczka z więzieniaCzytam prawie wszystkie Wasze wpisy, które tutaj dostajemy i często się zastanawiam, czemu Wasze nastawienie do wszystkiego jest z góry negatywne? Piszecie, że ludzie nie mają tego czy tamtego. Że ludzie pracujący nie mogą wyżywić rodziny. A czy Wy próbujecie takim ludziom pomóc? Sami coś założyć, zaoferować pomoc? Bo pisać i narzekać może każdy.

Sęk w tym, żeby ludzie zaczęli to zmieniać i najlepiej, żeby każdy zaczął od siebie samego na początek. Gdyby każdy pomógł drugiej osobie tyle, ile może, na tym świecie byłoby o wiele lepiej.

Piszecie, że jest tylu ludzi i dzieci potrzebujących pomocy. A czy ktoś z Was zrobił coś w tym kierunku, żeby im pomóc? Prócz tego, że narzekacie ciągle, że my żądamy nie wiadomo czego, a inni są bardziej potrzebujący. Czy Wy kiedykolwiek zrobiliście coś dla tych potrzebujących ludzi? Zaangażowaliście się w cokolwiek co pomaga innym?

Poza tym, co do dzieci w domach dziecka – moje zdanie jest takie, że każdy człowiek zanim podejmie decyzję o tym, żeby mieć dzieci, powinien się zastanowić, czy jest w stanie zapewnić byt tym dzieciom To się nazywa odpowiedzialność, z tego co mi wiadomo. Nie sztuką jest zrobić dzieci. Myślę, że sztuką jest je wychować, żeby wyrosły na dobrych, porządnych ludzi.

Pozdrawiam Wszystkich.

Joshua 27 lat

Inne życie Smerfetki

2-DSC_1020

Dość długo mnie nie było, ale nastąpiły zmiany, jak dla mnie wystarczająco duże, o których zamierzam Wam napisać. Jestem już bliżej domciu, niż mogłoby się to wydawać. Nie chodzi o pomniejszenie mojego wyroku, ale o danie mi możliwości szybszego wyjścia.

Siedziałam trzy lata i siedem miesięcy pod total kluczem, na tak zwanym „zamku”, gdzie jest dużo ograniczeń. A teraz została mi otwarta podgrupa P2…..

Cieszę się niezmiernie, długo na to czekałam tak naprawdę. Mój pobyt w więzieniu różni się teraz tym, że zmieniłam oddział na półotwarty, a różnice są duże. Pierwsza rzecz, jak mnie zaskoczyła: prysznic na celi, to duży „rarytas” jak na odbywanie kary, cele otwarte od godzin rannych do 18.30, możliwość dzwonienia dużo częściej niż na poprzednim oddziale, co jest dużym plusem dla matki, nowi ludzie, ale i starych znajomych się napotka, więc atmosfera jest przyjazna.

Jestem osobą, która lubi mieć pracę i jakiekolwiek zajęcia, więc tutaj już pracuję jak na poprzednim oddziale – jestem osobą wydającą posiłki i chwilowo pracowałam na sprzątaniu.

Staram się, dzięki wychowawcy k.o oczywiście, aby wdrożyć zajęcia z bloga dla dziewczyn i wprowadzić inne, aby urozmaicić dużo wolnego czasu pożytecznie.

Ogólnie jestem zadowolona, choć zdarzają się momenty, kiedy zatęsknię za znajomymi z zamka. Mimo wszystko człowiek się zżyje z biegiem czasu.

Bardzo bym chciała przebywać w więzieniu w Krakowie, ze względu na bliskich i staram się o „transport”. Ale wszystko musi przyjść z czasem. Wierzę, że będzie to w nieodległym czasie, bo tęsknota jest ogromna, zabija pozytywne myślenie.

Pozdrawiam wszystkich,

Smerfetka

 

Moje wymarzone więzienie…

scan0141

 W moim wymarzonym więzieniu byłoby tak:

po pierwsze, cele byłyby najwięcej dwuosobowe. Można by było wybrać człowieka do odsiadki, takiego którego się lubi i z którym można się dogadać.

Po drugie, siedziałabym blisko mojego domu i rodziny. W każdym więzieniu byłaby szkoła i praca. Jeden wychowawca i jeden psycholog przypadałby na 10 skazanych, z którymi pracowaliby by bez zmian, po to żeby mogli się poznać i sobie zaufać. Mogłabym mieć swoje ciuchy i więcej niż jedną parę butów. W Moim wymarzonym więzieniu codziennie mogłabym dzwonić do domu, a pracownicy nie przeganialiby mnie po kilku minutach. Kąpałabym się codziennie i maiłabym pralkę, w której mogłabym robić pranie. Zawsze miałabym jakieś zajęcie. Nie martwiłabym się o podpaski i papier toaletowy. W moim wymarzonym więzieniu na pewno bym ładnie pachniała.

Tak, to byłoby fajne więzienie.

A czy Wy macie takie miejsca, w których musicie być, a chcielibyście by wyglądały inaczej?

Śmiało, każdy może sobie pomarzyć. Piszcie, co to byłoby za miejsce i jak by wyglądało idealnie.

Monika

PS. Zapominałam o kuchni. Moje więzienie miałoby kuchenkę do dyspozycji. I szybko by się z niego wychodziło 🙂

Monika