Do więzienia trafiłam w piątym tygodniu ciąży. Sytuacja trudna, biorąc pod uwagę stan psychiczny i fizyczny oraz burzę hormonalną, jaka towarzyszy kobietom w ciąży.Szczęśliwie następnego dnia zrobiono mi test ciążowy i już oficjalnie potwierdzono, że noszę w sobie dziecko. Tak rozpoczęła się moja przygoda w Areszcie Śledczym Grochów.
Obecnie jestem w 22 tygodniu ciąży i noszę pod sercem syna Jasia. Maluch ostro ćwiczy w brzuchu różne akrobacje, które trochę mi dokuczają, zwłaszcza w nocy, gdy próbuję przyjąć jakąś w miarę wygodną pozycję na więziennych materacach, a nie jest to łatwa sprawa.
Na opiekę lekarską nie mogę narzekać. Raz w miesiącu chodzę do ginekologa. Regularnie robią mi badania.
Gorzej z zachciankami ciążowymi, na które nie mogę sobie pozwolić, bo jadłospis nie jest urozmaicony.
Tak że mój dzidziuś nie zazna zbyt wielu smaków w życiu płodowym. W tych warunkach to i tak cud, że rozwija się prawidłowo.
Za miesiąc wywiozą mnie do Grudziądza, bo tam jest jedyne więzienie w Polsce, w którym można urodzić dziecko. Zastanawiam się, jak tam będzie, jakie będą warunki, i czy sobie poradzę…Całe szczęście, że istnieje szansa na wcześniejsze wyjście do domu. Z dzieckiem będę mogła przebywać w więzieniu do trzeciego roku życia, a połowa kary mija mi znacznie wcześniej.
Wisienka
