Święta Bożego Narodzenia

Małgosia

Już kiedyś pisałam, że ten czas jest dla mnie wyjątkowo przyjemnym czasem. Uwielbiam celebrowanie Świat i wszystko, co jest z nimi związane, od przygotowań, przez wesołą bieganinę, aż w końcu po ten moment, gdy już się siedzi razem przy stole.

Ponieważ jednak o tym już było w zeszłym roku – pozwolę sobie na drobną „wspominkę”, która się ze Świętami też ciągle kojarzy.

Mam młodszego brata, różnica wieku między nami to cztery lata. Teraz jest już dorosłym, cudownym mężczyzną. Kiedy był mały, bardzo czekał na Święta, ale nie cieszył się całym gwarem ani niczym innym zbyt specjalnie, poza ubieraniem choinki. A najbardziej cieszył się tym, co pod tą choinką będzie dla niego. Co chwilę wyglądaliśmy przez okno, aby wypatrzeć pierwszą gwiazdkę i do tego momentu był zainteresowany Świętami z całych sił. Biegał jakby mu ktoś baterie zainstalował. Rozdawanie prezentów spod drzewka zawsze chyba trwało dla niego zbyt długo, ale kiedy już dostał wszystko, co do otrzymania było, rozpakowywał i oglądał błyskawicznie. Po tym, jak już rozpakował i pooglądał nie mijała długa chwila, padało pytanie: „Mamo, jedziemy do domu?”. 🙂 I tak było przez kilka lat z rzędu. Obserwowaliśmy jego radość z otwierania podarunków i odliczaliśmy, ile czasu minie do chwili zadania pytania :). Bo to znaczyło, że dla niego Wigilia trwa tylko do czasu, gdy dostał to, co było dla niego :).

Teraz, kiedy wspominamy to, zaśmiewamy się w głos. Nawet takie najdrobniejsze przypominajki sprawiają, że człowiekowi cieszy się paszczydło i dzięki nim dużo łatwiej jest przetrwać czas Świąt w tym miejscu. Na szczęście, mam zapas takich wspomnień i mogę z nich teraz korzystać, wydobywając je z zakamarków pamięci.

Kocham tego mojego młodszego „szajbniętego” braciszka najbardziej na świecie :). Właśnie choćby za takie rożnego rodzaju mniej lub bardziej głupkowate wspomnienia.

Fajnie jest, że bez względu na wszystko, dla mnie będzie po pierwsze zawsze jedynym braciszkiem pod słońcem, a po drugie – zawsze najmłodszym. 🙂

Jestem szczęściarą, że właśnie jego dostałam od życia…., bo braciszka to sobie wymarzyłam. Ale to już inna opowiastka… 🙂

Magda

Życzenia

Witam wszystkich Czytaczy bloga.

Chciałabym złożyć najszczersze życzenia z okazji zbliżających się Świąt, odbrobiny ciepła dzięki szczeremu uśmiechowi i radości w smutku dzięki ludzkiej miłości, a także nadziei na lepsze jutro w chwilach niepokoju.

Życzy Magda

Małgosia

 Jak chciałabym spędzić Święta

Na tak sformułowane pytanie ciśnie się cała masa różnorakich odpowiedzi.

Chciałabym przykładowo:

– pojeździć na nartach w górach

– ponurkować na Florydzie

– polecieć na księżyc

– psim zaprzęgiem zjeździć Alaskę

– ubierać choinkę na Marsie też bym chciała.

Najbardziej jednak na świecie chciałabym spędzić Święta w domu z mamą i wszystkimi swoimi bliskimi, choć to takie przecież banalne.

Dada

Z czym kojarzą mi się Święta

Święta to zapach choinki przyniesionej tydzień przed świętami. Ś.p. Babcia, która krzątała się w kuchni. Aromaty, które unosiły się aż do ulicy. Cukierki, które zamiast wisieć na drzewku ozdobnym wędrowały do mojego brzuszka. Mam takie zabawne wspomnienie: ja, taki mały kajtek, chowałam się pod stolik, a Dziadek mnie szukał.

Jeśli chodzi o moje wymarzone święta – to pragnienie, które nigdy nie zostanie spełnione – aby moja cała rodzina spotkała się przy jednym stole. Dążyłam do tego nie raz, ale nigdy się nie udało.

Tak więc, Kochani Czytacze, tego Wam w tym roku życzę. Bo cóż, że będzie pięknie stół zastawiony, choinka pod sufit, kupa prezentów „wymarzonych”, gdy siadasz do stołu i zdajesz sobie sprawę, że jesteś sam.

 

Życzę Wam małego stołu, skromnej choinki, ale za to całej rodziny. Ona wynagrodzi wszystko. Żadne bogactwa w święta nie zastąpią rodziny i miłości, która powinna być w każdym domu.

Tego Wam życzy Dada.

Rodzina – jaka według mnie powinna być…. WYMARZONA

Oczywiście, że mam wyobrażenie, jaka powinna być rodzina. Taką wymarzoną rodzinę też mam… i najlepsze w tym wszystkim jest dla mnie jest to że taka właśnie jest rodzina,w której miałam szczęście się urodzić i żyć. Już na ten temat kiedyś pisałam i nadal uważam, się za szczęściarę, że “trafili” mi się tacy dokładnie rodzice, tacy dokładnie dziadkowie, tacy dokładnie wujkowie oraz nie inne ciocie, kuzynki czy kuzyni.

Kiedyś podczas rozmowy z moją przyjaciółką, a gadam raczej szybko, zdarzył mi się lapsusik i zamiast powiedzieć “każdy człowiek ma wady i zalety”, padło zdanie “każdy człowiek ma zady i walety”. Moja rodzina – a dokładniej jej członkowie – mają swoje “zady i walety”, ale dla mnie jest to rodzina idealna i bez względu na wszystko nie chciałabym mieć innej.

Małgosia

Mój pierwszy dzień wolności: wizja 5

 1-DSC_0103k

Brat: Siostra, opowiadaj – ciężko było?

Ja: To zależy o co pytasz, co cię interesuje…

B: No wiesz, jak tam się dogadywałaś, z czym mieliście największe problemy?

J: A to bywało różnie, przeważnie więcej zależało od humoru, no i zmiany.

B: A nie masz takiego wewnętrznego lęku, że policja zaraz wejdzie po ciebie?

J: A ty się bałeś, jak wyszedłeś? Bo ja mam lekki lęk, ale nie jest źle…

B: Wiesz, ja to co innego. Wiesz, że jestem w gorącej wodzie kąpany i różnie może być, ale

szybko mi przeszło. Martwię się o ciebie, siostra.

J: Dam radę, myślę że długo te lęki nie potrwają. Dobra, zmieńmy temat.

B: Jak uważasz, jak będziesz chciała, to wiesz, że zawsze możesz ze mną pogadać.

J: Ok, będę pamiętać. 🙂

B: Ogarniesz się trochę na nówce, to pokminimy jakąś robotę dla ciebie, chcesz?

J: Ja sobie dam radę, przecież wiesz. 🙂

B: Ale będziesz już grzeczna? 🙂 Bo bez ciebie w domu lipa jest, nie mam z kim się kłócić.

J: Nie bój się, nigdzie się już nie wybieram. 🙂

B: Tak myślę, wariatko nasza. 🙂

IWONA

Prawo do bliskości

1-Prawo do bliskości a

Dla mnie to bardzo ważny, rozległy i nieskończenie długi temat. Rodzina to osoby najważniejsze w moim życiu. Świadomość, że są, że kochają, dodaje mi siły, wiary, nadziei i chęci do przetrwania, i dosłownie do wszystkiego. Oczywiście, bardzo się staram, żeby utrzymać kontakty z najbliższymi i oprócz częstych listów, 10-minutowego telefonu trzy razy w tygodniu, mam w miesiącu dwa widzenia regulaminowe. Kontakty są bardzo ograniczone, za krótkie i za rzadkie. Dodam jeszcze, że w Kodeksie Karnym Wykonawczym istnieje przepis o dodatkowym jednym widzeniu na dziecko… Masakra totalna, jak widać. Tak naprawdę to nie wiadomo jak zagospodarować ten czas, by nikt nie poczuł się pominięty. Moja rodzina jest dość spora i nie ukrywam nigdy, jak bardzo są mi potrzebni i jak ich wszystkich kocham. Smutny i przykry jest fakt, że brata bliźniaka nie widziałam ze cztery lata, siostry również. Mieszkają daleko i nie mają możliwości dojechać, niestety. Wiem tylko, że się do mnie wybierają i czekam z utęsknieniem na wiadomości.
Nienawidzę, gdy jestem zmuszona wybierać spotkanie między rodzicami, rodzeństwem czy mężem z synem. Na widzenie nie wejdą więcej niż dwie dorosłe osoby, a gdy chcę spędzić z nimi więcej czasu, łączę dwie godziny i mam tylko jedno widzenie na miesiąc L
Poruszę ważną dla mnie kwestię, a mianowicie widzeń intymnych. Nie w każdym zakładzie karnym można z nich korzystać, między innymi w tym. To nie służy podtrzymywaniu związków. Jestem w „Grochowskim Spa” już trzeci rok, mam męża, który odwiedza mnie jak najczęściej może. Kocha mnie i potrzebujemy oboje bliskości, przecież to naturalne i zrozumiałe. Razem z mężem chcemy odbudować naszą więź i związek. Dwa lata przeszło zajęło mi, bym była gotowa mu wybaczyć, oddzielić przeszłość grubą kreską, nie wracać do tego, co było raniące i rozstać się z tym wszystkim, co było trudne. Przecież dawanie i branie to podstawowe prawo miłości, to baza podtrzymująca wszystko! Każdy ma prawo do bliskości (intymnej również!). W jaki sposób mam podtrzymywać moje małżeństwo? Mam mnóstwo lęków i obaw, że mąż pójdzie na inne kobiety, przecież każde z nas potrzebuje intymności. Uważam, że wiele problemów by się rozwiązało, gdyby zezwolono na godzinkę prywatności z bliską osobą i zapewne spadłby spory procent zdrad, rozwodów czy separacji.

Ela

https://www.facebook.com/ewkratke