Moje siódme niebo


Idealna rodzina to taka, jak w serialu „Siódme niebo”. Wiecie, taka fajna, duża rodzina. Świetni rodzice, super rodzeństwo, wszyscy się wspierają.

 Rzeczywistość jest jednak inna niż w TV. Co wcale nie znaczy, że gorsza.

 W swojej rodzinie zmieniłabym tatę, ale nie na innego, tylko zmieniłabym w nim parę cech i wtedy moja rodzina byłaby idealna, jak w tym filmie. Jednak, skoro to niemożliwe, trzeba cieszyć się z tego wszystkiego, co jest dobre.

 Ja cieszę się z mojej Mamy.

 Mama – to kobieta, którą podziwiam za siłę, z jaką pędzi przez życie, za radość, którą ze sobą niesie, gdy dostrzega zawsze te lepsze strony, za wsparcie, które ze sobą przynosi i za miłość, którą cała emanuje.

 Podziwiam ją i jej dziękuję.

 Monika

 

 

 

Rodzina – jaka według mnie powinna być…. WYMARZONA

Oczywiście, że mam wyobrażenie, jaka powinna być rodzina. Taką wymarzoną rodzinę też mam… i najlepsze w tym wszystkim jest dla mnie jest to że taka właśnie jest rodzina,w której miałam szczęście się urodzić i żyć. Już na ten temat kiedyś pisałam i nadal uważam, się za szczęściarę, że “trafili” mi się tacy dokładnie rodzice, tacy dokładnie dziadkowie, tacy dokładnie wujkowie oraz nie inne ciocie, kuzynki czy kuzyni.

Kiedyś podczas rozmowy z moją przyjaciółką, a gadam raczej szybko, zdarzył mi się lapsusik i zamiast powiedzieć “każdy człowiek ma wady i zalety”, padło zdanie “każdy człowiek ma zady i walety”. Moja rodzina – a dokładniej jej członkowie – mają swoje “zady i walety”, ale dla mnie jest to rodzina idealna i bez względu na wszystko nie chciałabym mieć innej.

Małgosia

Moja własna rodzina

Moja rodzina jeszcze pięć lat temu była dla mnie totalną abstrakcją. Dziś jednak jest rzeczywistością. Jest moja własna,jedyna, kochana. Jest Grzegorz i mój mały urwisek Szymonek. Nie wyobrażam sobie życia bez moich chłopców. Są jego sensem.

Chciałbym przede wszystkim, żeby moja rodzina kochała się miłością bezwarunkową, nie za coś, lecz pomimo wszystko. Chciałabym, żeby nie myślała cały czas, 24 h na dobę o hajsie na wydatki, żeby nasza trójka potrafiła rozmawiać o wszystkim, żeby nigdy w siebie nie wątpiła, żeby była bez fałszu, złośliwości, żeby zawsze szła w stronę dobrego bytu, żeby była lojalna, żeby nie krzywdziła ludzi, żeby pomagała tym, którzy tego potrzebują, żeby nie przechodziła obojętnie obok ludzkiej krzywdy, żeby szanowała siebie i innych.

Ilona

Moja wymarzona rodzina

1-DSC_0088

To przeciwna niż ta, którą mam.

Chciałbym mieć rodzinę, w której byłaby miłość. I tylko to, nie potrzebowałabym Bóg wie czego.

Mam rodzeństwo, siostrę i dwóch braci. Ale tak jakbym ich w ogóle nie miała. Nie mogę liczyć z ich strony na nic. Nie ma między nami żadnych więzi. To smutne, ale nauczyłam się z tym żyć. Mam rodziców. Mama zachorowała na raka – nie dużo życia jej zostało. Kiedy trafiłam do więzienia, przysłała mi dwa listy na trzy lata. To mało, bardzo mało, ale cieszyłam się i z tego.

Dziś mój kontakt z rodzicami się nieco poprawił. Piszemy do sobie częściej. Może moi rodzice nie potrafią okazywać uczuć, nie są wylewni. Ale w głębi serca wiem i czuję to że mnie kochają, na swój sposób, ale kochają. Nie chcę pomocy, ani pieniędzy choć byłoby mi dużo lżej, nie ma się co oszukiwać. Ale chcę, aby po prostu byli, bo jest to dla mnie najważniejsze.

Niestety, mam przed sobą jeszcze długie lata w więzieniu.

O czy mogę za to obwiniać swoich rodziców, bo miałam złe dzieciństwo? NIE! To ja popełniłam przestępstwo, to był mój wybór, moja głupota, egoizm i brak odpowiedzialności.

Winę za to ponoszę tylko ja. A moich rodziców kocham, nie ważne co było… bo to już za nami, czas goi rany, nie ma potrzeby rozdrapywać ich na nowo, bo to nie miałoby najmniejszego sensu. Moim rodzice dziś jeszcze są, a jutro… nie wiadomo.

To tyle, jeżeli chodzi o moją rodzinę.

Pozdrawiam cieplutko.

Asia

Wielkanoc w więzieniu

U mnie Święta zaczynają się już w sobotę. Od rana szykowanie święconki, do której wkładam to, co mam. Czekanie na księdza. Kiedy już przyjdzie i poświęci pokarmy, czuję, że święta już się zaczęły.

W tym roku zrobiłam coś innego do jedzenia niż zawsze, a mianowicie zimne nóżki, bez gotowania. Jak to możliwe? Bierzesz rosołek w kostce, kupujesz udka z kurczaka i trochę żelatyny i masz zimne nóżki.

Standardowo pooglądałam wszystkie powtórki w telewizji. W tym roku było fajnie, bo mogłam się spotkać z moimi przyjaciółkami i złożyć sobie życzenia, co nie zdarza się tutaj co roku, więc przyniosło mi to dużo radochy. Oczywiście kolejny raz obejrzałam „Pasję”, poszłam na spotkanie z misjonarzami, żeby przeżyć święta duchowo i poczuć się częścią wspólnoty. Było bardzo przyjemnie.

Monika

Święta, święta i po….

Niestety, dla mnie święta zawsze są zbyt krótkie. Czuję pewien niedosyt, bo tu przygotowuję ozdóbki, tu tu coś do jedzenia, a tu nie zdążę mrugnąć i już jest po wszystkim. Dwa dni Wielkanocy przedłużałabym co najmniej do tygodnia i być może wtedy ten czas byłby wystarczający do takiego solidnego pocelebrowania.

W więzieniu najistotniejsze jest dla mnie to, żeby ten czas był spokojny, bez kłótni, bez negatywnego nakręcania atmosfery. Kiedy w czasie świąt trafiam na spokojne osoby – to wtedy jest już to dla mnie luksus.

Nie można tu przygotować wszystkiego, co chciałoby się zjeść, czy tego co znajdowało się na stole w domu, ale po lekkich kombinacjach, zawsze coś się stworzy. Jajeczka uwielbiam pod każdą postacią, więc te święta pod tym kątem to dla mnie szaleństwo, bo można wymyślać niemalże bez końca. Akurat na potęgę lubię miks, o którym już kiedyś pisałam, jajeczka + majonez + tuńczyk + żywy ogórek pokrojony w kosteczkę, więc i w dzień świąteczny i powszedni pasuje mi zawsze.

Bez względu na wszystko, istotne jest to, aby było spokojnie, miło i ….. smacznie.

Małgosia

Święta w ZK nie wyróżniają się niczym szczególnym przynajmniej dla mnie.

Najważniejszą rzeczą w te święta była możliwość oglądania telewizji do późnych godzin nocnych. Więc oczy na zapałki i starałam się dotrwać do końca. Nawet reklamy po godzinie 2 wydają się ciekawsze. Co do jedzenia serwowanego przez tutejszą kuchnię, hmm… mam dużo do życzenia.

Dominika

Święta to tak naprawdę chyba najbardziej przykry okres w ZK. Po paru latach przebywania w izolacji, człowiek może się przyzwyczaić i stara się nie myśleć, co dzieje się w domu, bo wtedy jest jeszcze gorzej. Dla mnie tak naprawdę święta nie wyróżniają się niczym szczególnym. Jedzenie jest prawie takie same, no może trochę lepsze. I coś na co ja czekam, czyli telewizja całą noc. Wtedy człowiek może sobie pooglądać jakiś dobry film lub program. No i coś, co człowiek robi przeważnie na wolności, czyli folguje sobie z jedzeniem. Ale wszystko we własnym zakresie. I to jest też bardzo fajne, odskocznia od szarej rzeczywistości. Choć przez chwilę można zrobić coś samemu.

Ogólnie myślę, że nie jest najgorzej, chociaż nikomu w życiu bym czegoś takiego nie życzyła.

Dziękujemy za życzenia i też życzymy wszystkiego naj.

Majka

W święta wielkanocne zostałam odwiedzona przez rodzinę. Było miło. Przygotowałam ciasto z budyniem i sałatkę warzywną z kurczakiem. Przed świętami w gronie koleżanek robiłyśmy kartki świąteczne i koszyczki wielkanocne. Ksiądz wyświęcił nam jedzenie, które wcześniej razem przygotowałyśmy. W niedzielne śniadanie dzieliłyśmy się jajkiem i składałyśmy sobie życzenia. Atmosfera była miła, choć daleko odbiegająca od domowej.

Dorota

Moje święta w tym roku były jedne z najgorszych w życiu, ponieważ byłam z dala od rodziny i dzieci. W tym miejscu nie obchodzę żadnych świąt, bo mnie przybijają i wtedy mam wielką pustkę w sercu.

Na święta zrobiłyśmy z dziewczynami sałatkę z makaronu, kukurydzy, groszku i tuńczyka. Była bardzo miła atmosfera na celi. Ale tak naprawdę to nie są żadne święta w tym miejscu. ZK też nie miał dla nas żadnej specjalnej propozycji z okazji świąt.

Miszela

Nastrój, niezależnie od tego, że jestem w więzieniu, był świąteczny. Porządki, sprzątanie celi, mycie okna, pranie firaneczki, czyszczenie fugi na podłodze. A najważniejsze było to, że zrobiłam koszyk – święconkę. Czekałyśmy na jajka. Hura, dostałyśmy. Do koszyka. Sól i pieprz zmieszane do menzurki od lizaków, też do koszyka. Z paczki żywnościowej ser i wędlinę skręciłam w rulonik, no i chlebek, a na górze koszyka jajko kinder. Po bokach zawiązałam kokardki. Na boku koszyka usadziłam żółtego kurczaka. Koszyk wyszedł śliczny. Dziewczynom z celi też się bardzo podobał. A na wieczór zrobiłam sałatkę. Jaja z koszyka, wędlina wędlina z kolacji, cebulka, drobno pokroiłam i wyszła: sałatka francuska „oli wie”, pycha.

Dzięki Fundacji „Dom Kultury” miałyśmy trochę słodyczy.

Może święta i wyszły skromnie, ale w atmosferze spokojnej, miłej i przyjaznej.

Walentina

Życzenia

Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych pragnę złożyć najserdeczniejsze życzenia dla wszystkich ludzi, którzy piszą do nas na blogu oraz dla naszych kochanych pań z Fundacji “Dom Kultury”.

Niech te Święta będą dla nas wszystkich magicznym przeżyciem.

Dużo uśmiechów dla osób nam najbliższych, rodziny, przyjaciół, znajomych, sąsiadów – uśmiechów na co dzień!

Świąt w rodzinnym gronie.

Niech te Święta będą najpiękniejsze.

Pozdrawiam bardzo serdecznie w imieniu swoim i Blogerek.

Asia

 

Rady dla Zaki

 

 26 lutego zaka123 napisała: Czytam od pewnego czasu waszego bloga z dużym zainteresowaniem, bo niestety czeka mnie niedługo pobyt w więzieniu. Mam dopiero 19 lat i wyrok 2 lat. Nie wiem, czego się spodziewać po drugiej stronie. Czy macie jakieś rady, jak przetrwać w więzieniu? Koszmarnie się boję pobytu tam.

Mam dla Ciebie kilka rad z mojego własnego doświadczenia. Nie otwieraj się przed wszystkimi, ponieważ inni mogą to wykorzystać na Twoją niekorzyść. Nie daj się wykorzystywać. Tu, nie jest tak źle, jak się wydaje. Bo nie taki diabeł straszny, jak go malują :). Ale więzienia trzeba się bać. Aby tam z chęcią nie wracać :). Znajdziesz sobie zajęcie i czas Ci szybko zleci. Ja też bałam się, a nawet straszono mnie. Ale na szczęście to okazało się nieprawdą. Duży mam wyrok, ale daję sobie radę i nie jest źle.

Pozdrawiam cieplutko Asia.

Jeśli jesteś dobrą osobą, nie masz czego się bać. Duży nacisk na czystość… w tym miejscu okaże się, jaką jesteś osobą. Tak będą Ciebie postrzegać i traktować. Bądź sobą!

Agnieszka

Cóż mogę Ci poradzić. Może powiem to, co zwraca moją uwagę na początku.

Gdy ktoś przychodzi do celi, zawsze zwracam uwagę na to, czy osoba myje się codziennie i pierze bieliznę. Czy sprząta po sobie i nie czeka na to, czy ktoś zrobi coś za nią. To wszystko. Wiem, że cokolwiek bym nie napisała, wciąż strach będzie Ci towarzyszył. Na pewno nie jest tak jak w filmach. Nikt Cię nie będzie bił ani prześladował. Tu też są po prostu ludzie. Na pewno znajdziesz kogoś z kim będziesz mogła pogadać. Nie martw się. Nie jest to super przeżycie, ale też nie koniec świata. Wejdź sobie na stronę internetową i zobacz co możesz wziąć ze sobą i spakuj się odpowiednio. Nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Trzymaj się.

Monika

Hm… tak naprawdę to nie ma złotego środka na pobyt w więzieniu, wszędzie gdzie jest zbiorowisko ludzi, to… zawsze może coś iść nie tak. Trzeba być zawsze sobą i nie ulegać manipulacji, a na pewno nie będzie tak źle.

Pozdrawiam Maja

Więzienie nie jest takie straszne jak mówią. W więzieniu trzeba mieć mocną psychikę, nie można się w tym miejscu załamać. Nie otwieraj się przed skazanymi, bo mogą to potem wykorzystać przeciwko Tobie.

Miszela

Nie oszukujmy się – więzienie to miejsce, którego należy się bać, oczywiście z różnych powodów, z którymi zetkniesz się, gdy już tu trafisz. Masz pewnie jakieś wyobrażenia tego, jak jest w więzieniu – spora część tych wyobrażeń to mity. To co wiesz podziel na dwa i jeszcze odejmij ćwierć, a to co zostanie będzie bliskie prawdzie. Nie grozi Ci nic takiego, co sobie wyobrażasz, zabić Cię nikt nie zabije, zgwałcić nie zgwałci (schylanie się po mydło to żart), jeżeli będziesz sobą i będziesz się zachowała jak człowiek, to nawet kłótnia Ci nie grozi. Weź głęboki oddech i wiedz, że dasz radę. Reszty dowiesz się albo już będąc tu, albo postaram się napisać post, bo ostatnio trafiła do mnie ciężarna – wręcz przerażona, po godzinie rozmowy – oddycha normalnie.

Pozdrawiam Małgosia

Nie bój się mała, jesteś małoletnia. Bądź szczera, ale ostrożna w zaufaniu. Nie opowiadaj o swoim życiu, żeby później nikt nie mógł tego wykorzystać przeciwko Tobie. Pamiętaj milczenie to złoto. Rok to nie wyrok. Dwa lata jak za brata, a trzy po prostu przeleci. Wszystko będzie dobrze.

Walentina

Doskonale rozumiemy Twój strach, ale on ma tylko wielkie oczy. Jak jesteś silna psychicznie, to dasz radę. Nie dramatyzuj, nie takie świat dramaty zna – to są normalni ludzie. Jeżeli będziesz w porządku do innych, inni będą w porządku do Ciebie. Bądź szczera, staraj się być prawdziwa.

Pozdrawiamy, Ilona i Batory        

Refleksje powalentynkowe, czyli męskie ciacha..

 

Co o mnie myślisz, kiedy mnie widzisz? Faceci – są potrzebni do życia, czy tylko do zaspokajania naszych potrzeb seksualnych?

Ostatni się grubo nad tym zastanawiam. Mam już 36 lat i chyba zaczęłam inaczej spostrzegać sprawy damsko-męskie. Kiedyś, z jakieś 10 lat temu, byłam wybredna – facet musiał mieć wszystko. Wizualnie Brad Pit, fizycznie Pudzian, a intelektualnie – najlepiej po studiach, poliglota, i no wiecie, typowa Wikipedia, chodzący przystojniak. Tak to było.

Tak sobie w główce wyobrażałam, marzyłam, śniłam o tym księciu i wymyślałam co i rusz inne historie mego życia z happy endem. Świetnie było, super czasy – kobieta potrafi sam siebie oszukiwać – niesamowite.

Dziś? No właśnie, jak to jest dzisiaj ze mną? Potrzebuję czy pragnę? Chyba jedno i drugie. Potrzebuję ciepła, stabilności, szacunku – obietnic przeistaczających się w rzeczywistość. Pragnę miłości przez duże M. Pragnę codziennej przygody z tym stałym facetem, z tym który nadstawi policzek za mnie, który będzie mnie kochał, nakręcał i podkręcał do miłości, o której tak marzę i pragnę. Oczywiście, nie jestem na tym etapie, że podoba mi się nawet Rumcajs z lasu. Co to, to nie. Ale jestem na takim etapie w życiu, że bardzo potrzebuję i całe moje serce krzyczy – chcę i jestem gotowa na podróż w jedną stronę – podróż, która ma na imię Miłość.

Wszystkiego najlepszego z okazji Walentynek, trochę spóźnione, ale liczy się pamięć ;).

Pozdrawiam, buziaczki. Aneta B.

Chałupnictwo w A. Ś.

Pozdrawiam wszystkich, którzy czytają i wspierają naszego Bloga. Wiem, że Święta Wielkanocne jeszcze daleko, ale chciałabym zapytać, czy ktoś z Was ma ciekawy, fajny pomysł na ozdoby wielkanocne? W zakładzie karnym „chałupnictwo” jest na topie 🙂 i przeważnie wszelkie ozdoby robi się samemu, tak jak teraz było, na święta Bożego Narodzenia.

Dziewczyny zrobiły przepiękne ozdoby używając kul styropianowych, szyszek, korali i kleju na ciepło. Cały oddział nabrał świątecznej atmosfery, co pozwoliło choć na chwilę przenieść się do świata wewnętrznego.

A więc czekam na świetne pomysły 🙂

Jeszcze raz pozdrawiam,

Aneta B.

 

 

WIELOGŁOS


Ostatnio na zajęciach blogowych rozmawiałyśmy o Waszych komentarzach. Jeden z tekstów poruszył nas bardzo. Dlatego zdecydowałyśmy się przedstawić Wam kilka jego fragmentów, a potem głosy naszej dyskusji.

Fragmenty pochodzą z komentarza Anety B. – osoby z wolności, która ma taki sam nick, jak nasza blogerka.

Nie będę się użalać nad osobami, które trafiły do więzienia.
Wiadomo są przypadki (być może wiele), że trafiają tam osoby niewinne.

Ale większość osób trafia do więzienia za łamanie prawa.
Niektóre osoby robiły to, ponieważ uważały, że mogą lub po prostu uważały, że im się uda. Ale są też osoby, które nie miały wyboru, musiały ukraść jedzenie, aby nakarmić rodzinę, robiły różne przekręty, aby ,,dorobić”. Może chciały z tym skończyć, gdy ich sytuacja finansowa polepszyła się, ale nie wiedzieli kiedy przestać.. ,bo jeżeli dalej mi się udaje, to czemu nie ciągnąć? (…)

Wszyscy jesteśmy ludźmi i działamy podobnie. Nie masz pewności, czy będziesz człowiekiem uczciwym, jeżeli nie będziesz miał, czym nakarmić dzieci lub po prostu nadarzy się okazja zarobienia ,,na lewo” pieniędzy.
Jeżeli nigdy nie byleś/łaś w takiej sytuacji, to nie oceniaj tych ludzi, którzy ponieśli za to konsekwencje. (…)

W życiu jest bardzo dużo pozorów, ten co dzisiaj jest bezdomnym, ,,śmieciarzem”, nie wiesz kim był przedtem, może profesorem? (…)

Ktoś kto ma pieniądze nie zawsze może okazać się osobą uczciwą, znam więcej przypadków, gdzie pomogła mi osoba, która sama brała pomoc
z opieki społecznej. Nie skreślajmy kogoś tylko dlatego, że nic nie ma albo siedzi w więzieniu, bo coś złego zrobił. Zrobił, ale to nie znaczy, że się nie zmieni na lepsze. My, ludzie na wolności, też nie jesteśmy idealni.
Nie oceniajmy źle tych ludzi.

Aneta B”

A teraz poznajcie nasze głosy na ten temat.

Pozory. Nie mam z tym problemu, bo jestem, jaka jestem, mówię, co myślę i uchodzę za bezczelną, ale są osoby, które to akceptują i to mi wystarczy. Z tymi osobami się przyjaźnię, bo jest między nami to „coś”.

Pieniądze. Lubię je mieć i to się nie zmieni. Nie żyję ponad stan, nie biorę kredytów, ale staram się mieć ich tyle, abym nie musiała żebrać.

Tutaj nie lubię ludzi, którzy nie mają pieniędzy, bo w dużej mierze albo zmieniają się w emocjonalne prostytutki i oszukują, że Cię lubią, aby coś od ciebie wydębić, albo kradną to, co jest twoje, jeśli im nie dasz. Bieda potrafi niektórych upodlić do takiego stopnia, że nie chciałabym tego doświadczyć.

Cdn. Małgosia

Ja zgadzam się z tymi refleksjami, raczej myślę podobnie. Nikt nie wie, co nas czeka, z czym będziemy musieli się zmierzyć. A człowiek, uważam, nie zna sam siebie do końca. W sytuacjach, w jakich nigdy w życiu się nie znaleźliśmy, możemy przypuszczać, że zachowamy się w taki lub inny sposób, a tak naprawdę dopiero znajdując się w takiej sytuacji, poznajemy siebie. Świat tak skonstruowany jest, że bez pieniędzy nie da się żyć.

Batory

Ludzie dla chęci zysku lub posiadania różne rzeczy są w stanie zrobić bardzo dużo. Pytanie nasuwa się: dlaczego?

Żeby być lubianym, zauważalnym, żeby nie odstawać od społeczeństwa. Myślę, że my ludzie lubimy po prostu mieć.

Ale myślę też, że my sami sobie podkręcamy sobie tempo życia, niektórzy nie dają rady, dlatego coraz częściej słychać, że sławni aktorzy i nie tylko, bo też zwykli ludzie, chorują na depresję.

To mnie przeraża.

Ludzie zwolnijcie, bo nie macie czasu, żeby się zatrzymać i odetchnąć!

A to potrzebne, aby nie podejmować pochopnie decyzji, które zaważą na Waszym życiu i życiu Waszych bliskich, potem będziecie ich zawsze żałować.

Pozdrawiam, Asia

PS. Róbmy wszystko z głową 🙂

Kiedyś w więzieniu rządziły różne grupy ludzi, zorganizowane, mafijne, przestępcy za zabójstwo. Teraz rządzi tylko pieniądz. Osoby, które nie mają pieniędzy, są traktowane kiepsko. Są po prostu niepotrzebne, bo z nich nie skorzystasz, a jeszcze trzeba zawsze coś dać, bo proszą. Jeśli nie masz pieniędzy, także w więzieniu musisz kombinować. Coś opylić, sprzedać, wymienić, na przykład higienę na tytoń. Nie ma litości i współczucia. Musisz sobie dawać radę sam.

Walentina

Pieniądze szczęścia nie dają, ale zakupy tak – tak mawiała Marylin Monroe.

I powiem Wam, że coś w tym jest. A jeśli ktoś twierdzi inaczej, to znaczy, że stwarza pozory.

Hm? Pozory – słowo, które istnieje niemalże w każdej sytuacji.

Każdy z nas stwarza pozory, jedni robią to w bardzo umiejętny sposób, zaś drudzy na oślep.

Wszyscy tak robią. Mamią historyjkami bez pokrycia w rzeczywistości, że nie ma kasy, że nie ma ludzi, że to, że tamto. Rozumiecie?

Kasa, kasa – normalne, że jest potrzebna do przetrwania, do lepszego bytu. Fajnie byłoby, gdyby ludzie się jeszcze szanowali, kochali, tak bez kasy i pozorów.

Serdecznie pozdrawiam, Aneta B

Spójrz mi w oczy, czy tak jest? Czy to jeszcze ma sens? Świat moralnych klęsk?

Pierwszy raz niewinny, jak śmiech na widok cudzej krzywdy.

Nie myślałeś nigdy, że dobre są złego początki. Niebezpieczne związki, Powązki, gząski grunt i mulisty, świat rzeczywisty.

Chcą byś upadł, dotkną dna. A Ty pytasz, co to to sumienie, ha?

Chyba lepiej nie mieć wcale, niż mieć dwa.

Pozory – dwusumienność.

Życie dwusumiennych nie oszczędza. Się znęca i wkręca.

Ilona

Troszkę to śmieszne. Bo w tym miejscu wszystko opiera się albo stwarzaniu pozorów, czyli udawaniu kogoś, kim się nie jest, albo na 100% materializmie.

Masz pomoc, możesz zostać moją koleżanką.

Każda zakłada maskę, żeby, broń boże, nikt nie zobaczył, jaka jesteś naprawdę.

Ja na przykład nienawidzę fałszu i staram się unikać ludzi, którzy mówią: „Bardzo Cię lubię… Nie masz może papierosa?”.

Odwraca się do innej i wbija ci przysłowiowy nóż w plecy.

Mam tylko jeden problem. Jestem bardzo ufną osobą i zawsze przez to po dupce dostaję.

Może jeszcze kilka takich kubłów zimnej wody sprowadzi mnie na ziemię.

Buziaki, Lexi